*
17 sierpnia zmarła teściowa, 20 sierpnia był pogrzeb, dokładnie dwa lata temu pochowałam Tatę (też 20 VIII).
*
Problemy z glazurnikiem, który wyjechał na kilka dni i w tym czasie złamał nogę, bardzo poważny stan, gdyż konieczna była operacja. Poszukiwania innego, aby dokończył rozpoczętą pracę. Z tym na szczęście udało się i jak na razie jestem bardzo zadowolona z ich pracy. Do tego doszły pomyłki z dostarczaniem glazury, oczekiwanie na dostawę od producenta, kolejki, wielokrotne wizyty w różnorodnych marketach.
*
Od piątku 23 sierpnia zachorował pies, po wizycie u weterynarza okazało się, że konieczna jest operacja. We wtorek 27 sierpnia odbyła się, a ja przeżywałam to tak, jakby dotyczyła kogoś z najbliższych. Rekonwalescencja przebiega dobrze, Saba zaczyna trochę jeść i ma już więcej siły.
*
Dziś natomiast mąż przyciął Wojtusiowi paluszek drzwiami od samochodu. Moje serce krwawi...
*
Robótkowo też coś się dzieje, ale o tym napiszę później. Niech się już tylko wszystko ustabilizuje.