Szukaj na tym blogu

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą naparstek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą naparstek. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 4 sierpnia 2022

Ostatnie pożegnanie

 W dniu dzisiejszym podczas ceremonii pogrzebowej pożegnaliśmy naszą blogową koleżankę Agnieszkę, która była wielką pasjonatką naparstków. Swoją pasją zaraziła wiele osób, między innymi mnie. Była niekwestionowaną znawczynią tego tematu i dzieliła się tą wiedzą na swoim blogu

To ona zgromadziła nas w jedną społeczność, gdzie mogłyśmy się wymieniać naparstkami, informacjami, ciekawostkami i zwyczajnie cieszyć się tymi maleńkimi cacuszkami. 

Znałam Agnieszkę osobiście, gdyż wspólnie z mężem organizowali niezapomniane Spotkania Polskich Kolekcjonerów Naparstków. Gdyby ktoś obserwował nas podczas pierwszego spotkania, nigdy nie powiedziałby, że widzimy się po raz pierwszy.

Odeszła zbyt młodo, zbyt szybko, bez zapowiedzi.....

"Umrzeć - tego się nie robi kotu" pisała Wisława Szymborska

Wieniec od naparstkowej rodziny, na ostatnie pożegnanie Agnieszki.


Na grobie koleżanka umieściła naparstek własnoręcznie zrobiony....




środa, 9 marca 2022

Egzotyczne naparstki

Czas pandemii nie sprzyja podróżom, zwłaszcza tym dalekim w odległe zakątki świata. Przez ostatnie lata udało mi się zgromadzić trochę naparstków z różnych egzotycznych miejsc. Zapraszam do pooglądania.

 







RPA






Większość z nich otrzymałam od przyjaciół i znajomych. Każdy kojarzy mi się z pewną osobą i nasuwa ciepłe myśli. Dziękuję!

środa, 5 stycznia 2022

Kartki świąteczne i drobiazgi

 Święta minęły, a ja jeszcze nie podziękowałam za życzenia, które do mnie dotarły różnymi drogami. Dziękuję zatem z całego serca.  Najbardziej cieszą te wysyłane tradycyjnie :) 

Dziękuję Gosi z Mamelkowa




Gabrielowi


Beatce


Oprócz wielu innych prezentów wielką radość sprawiły mi drobiazgi: szydełkowa zakładka do książki


i naparstek z Kanady, z Vancouver



Moja kolekcja naparstków powiększyła się w ostatnim czasie, ale o tym napiszę wkrótce.

piątek, 24 lipca 2020

Tatrzańskie wędrowanie i naparstki

Witam Was bardzo serdecznie! Ciągnęło mnie w góry, oj ciągnęło i przyciągnęło. Tym razem powróciłam w Tatry. Byłam tam wiele lat temu ze starszymi synami, a teraz czas na najmłodszego aby poznał choć trochę i zasmakował w wędrowaniu po górach. Pogoda nie rozpieszczała nas zbytnio, ale wykorzystaliśmy każdą chwilę bez deszczu, ze słonkiem, z chmurami, mgłą i z deszczem :) Dla tych widoków warto się trochę potrudzić, wchodzić wyżej i wyżej.


Morskie Oko piękne tak, jak dawniej. Gdy dotarliśmy widoczność była niezła, przywitał nas dostojny Mnich,  a potem było już gorzej. Niebo zasnuło się chmurami, które ograniczyły widoczność do kilku metrów, a potem spadł rzęsisty deszcz. Był to czas aby odpocząć i nabrać sił na drogę powrotną. Taka pogoda ma też wiele zalet, jedna z nich, najważniejsza, to że nie ma na szlaku takich tłumów. W czasie wędrówki nad Morskie Oko mijały nas bryczki wypełnione po brzegi młodymi ludźmi, a obok szły osoby starsze, z widocznymi trudnościami w poruszaniu się, rodziny z małymi dziećmi na wózkach, kobiety w ciąży. Ot taki kontrast.
Jeszcze pokażę Wam jak wyglądało pakowanie. Walizka wypełniona po brzegi, Bella najwidoczniej chciała wyruszyć w drogę razem z nami ;)


Mieszkaliśmy w Cyrhli, nieopodal Zakopanego, gdzie blisko do szlaków TPN, cisza, spokój i cudne widoki na Tatry wysokie. Możliwość bliskiego obcowania z naturą ładuje akumulatory na długi czas. 


Spotkałam tu niesamowitego ptaka - orzechówkę pospolitą, która z ciekawością przyglądała się ludziom i czekała na smakowite kąski. W wielu miejscach rosły naparstnice, zrobiłam im zdjęcie aby mieć "naparstki" gdyby nie udało się znaleźć tych porcelanowych.


Na Kasprowym Wierchu ktoś wylał mleko ;) Wjechaliśmy kolejką linową, frajda dla młodego niesamowita, a i w kolejce nie trzeba było czekać. Skoro tu nie było widoków więc udaliśmy się na Nosala. Trasa obfitująca w zapierające dech widoki, w miarę łatwa więc idealna na początek przygody ze zdobywaniem szczytów. Wjechaliśmy wyciągiem krzesełkowym na Wielką Krokiew, Wojtek zachwycony, poczuł się jak skoczkowie przed startem.


Zachwyca mnie nieustannie architektura drewniana, bogactwo zdobień, dbałość o detale, pasja z jaką jest to wykonane.


Obok tego bajecznego domu na powyższym zdjęciu nie mogłam przejść obojętnie. Zamieściłam też fotkę niewielkiej kapliczki z MB od szczęśliwych powrotów, na pewno czuwała nad nami, bo szaleńców na drogach nie brakuje, o czym mogliśmy się przekonać na własne oczy. 


W drodze powrotnej zwiedziliśmy kopalnię soli w Bochni, najstarszą kopalnię na ziemiach polskich. To był dobry wybór, gdyż Wieliczka bardzo zatłoczona i droga. Trzygodzinny czas zwiedzania minął bardzo szybko i aktywnie. Niesamowite było to, że w czasie półgodzinnego odpoczynku mogliśmy pograć sobie w koszykówkę, czy ping-ponga, a także zjeść ciepły posiłek, a wszystko na głębokości ok. 260 m pod ziemią. 
Pamiątki też musiały być, oczywiście wybór padł na naparstki z charakterystyczną dla tego regionu parzenicą. Kupiłam też malutką filiżankę do espresso i parę innych drobiazgów.



Dziękuję, że dotrwaliście do końca. Teraz czas na przejażdżki rowerowe po okolicy. A Wam jak mijają wakacje, urlopy?

niedziela, 12 lipca 2020

Naparstek z Fatimy i haft MB

Nowe naparstki czekają chyba od roku w długiej kolejce na prezentację. Jako pierwszy będzie naparstek od Ani P., przywieziony z Fatimy.



Wybrałam ten, ze względu na mój obecny haft, który wyciągnęłam z czeluści pojemnika po dłuuuugim czasie. Na obecną chwilę mam już tyle.


Lilie w pełnym rozkwicie, liście czekają na zieleń :)


Taki stan był zanim odłożyłam do pudła. Na szczęście muliny do tego haftu mam wszystkie, przygotowane i ułożone w jednym pojemniku więc praca może postępować spokojnie dalej.


Od dłuższego czasu chodziło za mną takie ciacho z bezą i owocami. Dziś je zrobiłam, jest to Pavlova, deser australijski i nowozelandzki; rodzaj torcika bezowego udekorowanego bitą śmietaną i świeżymi owocami, najczęściej truskawkami, malinami, kawałkami brzoskwini bądź owocami kiwi.


U mnie dominują czerwone porzeczki i malinki z własnego ogródka, bita śmietanka w połączeniu z mascarpone i bezowa baza dają nieziemskie odczucia smakowe. Częstujcie się :)
Dziękuję za tyle przychylnych komentarzy pod ostatnim haftem,  został wręczony i wzbudził zachwyt więc wkrótce będzie prezentacja. Miłej niedzieli!

niedziela, 16 lutego 2020

Wyjątkowy naparstek

Mam wiele naparstkowych nowości, może doczekają się prezentacji :) Ale dziś chciałabym pokazać moje maleństwo, które zrobiłam na szydełku. Coś mnie naszło, żeby sobie taki naparsteczek zrobić, a oto i on w towarzystwie naparstka z Niemiec.




Naparstek jest wyjątkowy, bo pierwszy taki wykonany przeze mnie.


Zastanawiam się nad innymi wersjami kolorystycznymi. Co o tym sądzicie?

wtorek, 31 grudnia 2019

Na Nowy Rok i naparstki


Życzę Wam udanej zabawy sylwestrowej,
dużo zdrowia i szczęścia
w Nowym Roku!

Dziś po pracy, a wyszłam o dość wczesnej porze, wybrałam się na Starówkę na kiermasz świąteczny. Nie było tak tłoczno jak w weekendy więc i większa radość z oglądania i zakupów. Przybyłam tu w jednym celu - po drewniane naparstki ręcznie malowane z Białorusi (dziękuję Beatko, że je wypatrzyłaś i dałaś cynk). Nie było ich wiele, a teraz prawie wszystkie są już u mnie :) 



Jeden z nich jest wyjątkowy, gdyż wykonany jest z brązu w piękne ażurowe wzory. Nie był tani, ale trochę udało się wytargować :)




Na nowy rok zapisałam się na zabawy: Kartki BN 2020 i Choinka 2020, mam nadzieję, że dzięki temu będzie okazja do systematycznego haftowania, nawet jeśli to będą niewielkie hafciki :)
Ściskam i dziękuję, że do mnie zaglądacie!

czwartek, 8 sierpnia 2019

Maleńkie skarby

We wtorek dotarła do mnie przesyłka, która zawierała prawdziwe maleńkie skarby, czytaj naparstki :) Jednak największym skarbem jest Gosia, która takie skarby potrafi wyszukać i przesłać zupełnie bezinteresownie. Z całego serca dziękuję!!!
A teraz zapraszam do oglądania :) Tu cała gromadka...


Przepiękny, ręcznie malowany naparstek z Bydgoszczy, rodzinnej miejscowości Gosi.


Nie znam pochodzenia tego naparstka z niebieską ozdobą, myślę, że to jest angielski, ale pewności nie mam.


A teraz prawdziwa bomba! Naparstki z RPA. Zaintrygował mnie ten kwiat - protea królewska, zaczęłam szukać informacji na jej temat. Okazuje się, że ten kwiat jest jednym z elementów godła Południowej Afryki.


Tu w zestawieniu z proteą, prawda, że to niezwykły i okazały kwiat.


Ten też pochodzi z RPA, ma bardzo ciekawy kształt.


Nie znam pochodzenia dwóch kolejnych ale mi kojarzą się z Afryką. Ten pierwszy jest z glinki, trochę krzywy, ale lekki i niezwykle uroczy, widać, że to ręczna robota.


Ten jest niezwykle lekki, nie potrafię określić z czego został zrobiony. Liczę na podpowiedź :)


Kolejny naparstek z okrętem pochodzi z Anglii.


Piękny, z grubej porcelany, z wytwórni Royal Worcester wydaje się być malowany ręcznie, gdyż widnieje podpis.


I jeszcze jeden, tym razem z Hiszpanii z Lloret de Mar. Jest niezwykły, wydaje się jakby był zrobiony z mozaiki. Tu też wyszukałam informacje o tej nadmorskiej miejscowości i jestem nią oczarowana.


Naparstki są okazją do wirtualnych podróży w takie miejsca, w które być może nigdy nie pojedziemy, a może będą zachętą aby się tam wybrać. A jak to wygląda u Was?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...