Niewątpliwie świat książek rządzi się własnymi prawami. W obrębie każdego z gatunków literackich mamy więc do czynienia z różnego rodzaju modami, które wpływają na tematykę poruszaną przez autorów w swoich powieściach. W chwili obecnej na tak zwanym topie są więc cykle dla młodzieży przedstawiające Molom Książkowym wizję świata w przyszłości, ale również i serie, które poprzez swoją treść nawiązują do mitologii. Na całe szczęście tych ostatnich jest znacznie mniej i na moim celowniku prócz książek Ricka Riordana, znalazła się tylko ubóstwiana przez miliony nastolatek "Akademia Mitu". Pierwsze tomy tego cyklu wywarły na mnie ogromne wrażenie, więc gdy tylko na polskim rynku wydawniczym pojawiła się jego trzecia część, zorganizowałam ją sobie i czym prędzej zabrałam się za lekturę "Tajemnic Gwen Frost".
Ferie zimowe w Akademii Mitu zaczęły zbliżać się ku końcowi, więc główna bohaterka wraz z innymi uczniami szkoły postanowiła udać się do muzeum, by zdobyć materiały potrzebne jej do odrobienia zaległych prac domowych. Niespodziewanie budynek ten zostaje zaatakowany i choć, że Gwen oraz jej przyjaciele nie odnieśli w tym starciu większych obrażeń to i tak część młodzieży zginęła na miejscu. Cyganka nie potrafi poradzić sobie z zaistniałą sytuacją i tym bardziej oskarża się o to, że miecz schowany przez jej matkę nadal nie został odnaleziony. Niepokojący wydaje się również fakt, iż na terenie akademii znajduje się osoba, która należy do grona wspomnianych wcześniej żniwiarzy chaosu. Żeby tego było mało: uratowany przez Gwen Fenrir odnajduje ją, a i w życiu prywatnym dziewczyny ciągle coś się dzieje, więc nie ma ona nawet chwili wytchnienia na to, by na spokojnie zastanowić się nad dalszym planem działania...
"Akademia Mitu" to zdecydowanie jedna z tych serii, którą będę polecać jeszcze przez wiele lat. Przypadła mi ona do gustu już po kilkudziesięciu przeczytanych stronach i od tamtej pory z wielką niecierpliwością oczekuję na premiery kolejnych tomów tego zaskakującego i pełnego napięcia cyklu. Wydaje mi się, że do tej pory nie znalazłam w nim większych mankamentów oraz nieścisłości, które w istotny sposób wpłynęłyby na negatywny odbiór tej historii, a wręcz przeciwnie. Jennifer Estep zadbała o to, by wszystko w tworzonych przez nią książkach miało logiczne wytłumaczenie i jednocześnie nie można byłoby nudzić się w jej towarzystwie. Zapewne miałam do czynienia z jakimiś drobnymi niedociągnięciami, ale przecież przydarzają się one najlepszym, więc nie widzę potrzeby, by w przypadku tej powieści wywlekać je na wierzch. "Tajemnice Gwen Frost" czytałam krótko po premierze i jestem pewna, że jeszcze nie raz powrócę do poznanych w niej bohaterów oraz ich niebezpiecznych przygód. Z niecierpliwością wypatruję kolejnych dwóch tomów tej serii, które nie wiadomo kiedy trafią na polski rynek wydawniczy, choć z tego co wiem zostały już wydane zagranicą, ale coś mi się wydaje, że zanim się doczekam to moja ciekawość przymusi mnie do zapoznania się z nimi w oryginale, a to z kolei może okazać się naprawdę fajnym doświadczeniem. Zwłaszcza, że poziom znajomości przeze mnie języków obcych jest raczej niski i póki co nie zapowiada się, by miało się coś zmienić.
Cykl ten chciałabym polecić Molom Książkowym w różnym wieku. Wydaje mi się, że jest on na tyle plastyczny i ciekawy, że powinien on przypaść do gustu nie tylko nastoletnim czytelnikom, ale i również tym dojrzalszym. Gwarantuję wam, że przeżyjecie niezapomnianą przygodę w towarzystwie naprawdę zacnych bohaterów i ani przez chwilę nie poczujecie się znudzeni. Żeby nie przedłużać powiem jeszcze tylko tyle, że jestem wręcz oczarowana szatą graficzną tej serii, a największe wrażenie zrobiły na mnie rzecz jasna same okładki, które pomimo swojej prostoty są wprost przepiękne. Takich okładek życzyłabym wszystkim autorom, choć jak wiadomo to nie one są w tej branży najważniejsze i na pierwszym miejscu powinna znajdować się sama treść.
Cykl ten chciałabym polecić Molom Książkowym w różnym wieku. Wydaje mi się, że jest on na tyle plastyczny i ciekawy, że powinien on przypaść do gustu nie tylko nastoletnim czytelnikom, ale i również tym dojrzalszym. Gwarantuję wam, że przeżyjecie niezapomnianą przygodę w towarzystwie naprawdę zacnych bohaterów i ani przez chwilę nie poczujecie się znudzeni. Żeby nie przedłużać powiem jeszcze tylko tyle, że jestem wręcz oczarowana szatą graficzną tej serii, a największe wrażenie zrobiły na mnie rzecz jasna same okładki, które pomimo swojej prostoty są wprost przepiękne. Takich okładek życzyłabym wszystkim autorom, choć jak wiadomo to nie one są w tej branży najważniejsze i na pierwszym miejscu powinna znajdować się sama treść.
Moja ocena: 9/10