Maria Ulatowska jest pisarką, która czyta przez całe swoje życie. Dzięki temu uwierzyła bowiem, że uda jej się coś napisać. Marzenia autorki spełniły się, gdy przeszła na emeryturę. Wtedy też powstało "Sosnowe dziedzictwo", które w lutym 2011 zawitało do wielu domów i rozkochało w sobie wielu czytelników.
"Przypadki pani Eustaszyny" to już druga ksiażka Marii Ulatowskiej, którą miałam okazję przeczytać w ciągu swojej czytelniczej kariery. Zabierając się za lekturę tej powieści byłam pełna nadziei, która pozostała we mnie od zeszłego roku. Do tej pory wspominałam "Pensjonat Sosnówka" jako ciepłą, choć czasami sielankową pozycję literacką, która wywołała we mnie wiele emocji. Po wielu miesiącach oczekiwań, postanowiłam więc spróbować swoich sił w kolejnej historii, która została napisana dla nas przez polską autorkę.
Jadwiga Krzewicz-Zagórska to starsza kobieta, dla której nie ma rzeczy niemożliwych. W każdej sytuacji odnajduje drogę wyjścia i robi wszystko co w jej mocy, aby postawić na swoim. Co prawda jest ona osobą sympatyczną i niezwykle troskliwą, jednak ludzie znają ją również jako Eustaszynę, która bardzo często przyprawia ich o zawroty głowy. Bohaterowie książki starają się jej nie sprzeciwiać, chociaż swoją postawą wystawia swoich bliskich (ale i nie tylko) na dość poważną próbę. Nie mniej jednak widać emanującą od niej dobroć i troskę o ludzki, na których bardzo jej zależy. W imię rodziny jest w stanie znieść naprawdę wiele. Nic więc innego, że w sposób tak doskonały udało jej się omotać zarówno męża, jak i jego bratanicę, dla której od wielu lat była niczym matka i najlepsza przyjaciółka.
Jadwiga Krzewicz-Zagórska to starsza kobieta, dla której nie ma rzeczy niemożliwych. W każdej sytuacji odnajduje drogę wyjścia i robi wszystko co w jej mocy, aby postawić na swoim. Co prawda jest ona osobą sympatyczną i niezwykle troskliwą, jednak ludzie znają ją również jako Eustaszynę, która bardzo często przyprawia ich o zawroty głowy. Bohaterowie książki starają się jej nie sprzeciwiać, chociaż swoją postawą wystawia swoich bliskich (ale i nie tylko) na dość poważną próbę. Nie mniej jednak widać emanującą od niej dobroć i troskę o ludzki, na których bardzo jej zależy. W imię rodziny jest w stanie znieść naprawdę wiele. Nic więc innego, że w sposób tak doskonały udało jej się omotać zarówno męża, jak i jego bratanicę, dla której od wielu lat była niczym matka i najlepsza przyjaciółka.