Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czekolada. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czekolada. Pokaż wszystkie posty

środa, 28 grudnia 2011

Double chocolate cheesecake - wariacja na temat Świątecznego sernika :)

Witam przeserdecznie po karygodnie dłuuuuuugiej przerwie! Mimo, iż na obczyźnie owszem piekarnik jest (a nawet dwa, ale dzielone między 7 osób) to aparat fotograficzny nie zmieścił mi się już w żaden możliwy sposób do bagażu. Także niestety, 3 miesiące kuchennych zmagań w nowym miejscu nie zostały uwiecznione. Ale może to i lepiej, fajerwerki to to nie były ;)

Dziś w temacie wariacja na temat świątecznego sernika - prosto, leniwie, bez pieczenia, bez żelatyny, za to dużo pysznej czekolady! Lekko podobny do wakacyjnego sernika na zimno z mascarpone, truskawkami i białą czekoladą. Pół sernika to biała czekolada - nadaje mu słodycz, druga połowa to gorzka czekolada - nadaje mu charakteru. Do tego dekoracja z Maltesers i voila, po 5 godzinach w lodówce mamy nasz wyborny sernik :)

Double chocolate cheesecake - wariacja na temat Świątecznego sernika
(przepis jest stąd, zmieniony przeze mnie)

Składniki na formę do ciasta o średnicy 24cm:


Spód
200g korzennych (lub ewentualnie owsianych) ciastek, bardzo drobno zmielonych
100g solonego masła, rozpuszczonego


Sernik
700g  serka Philadelphia, lub innego śmietankowo-kremowego (np. "Twój Smak" Piątnicy)
400g  śmietany 18%
300g białej czekolady, rozpuszczonej i ostudzonej
200g gorzkiej czekolady, rozpuszczonej i ostudzonej
50g Maltesers
5 łyżek cukru brązowego lub zwykłego
ewentualnie odrobina maślanki (patrz niżej)

1. Piekarnik nastawiamy na 165 stopni. Formę do pieczenia wykładamy papierem do pieczenia.
2. Zmielone ciastka mieszamy z masłem i wykładamy nimi spód formy, lekko przyciskamy masę do spodu i boków aby utworzyła zwarty spód. Wstawiamy formę do nagrzanego piekarnika i pieczemy spód  12 minut. Odstawiamy spód do ostudzenia.
3. Śmietanę i serek Philadelhpia dzielimy na pół i umieszczamy w oddzielnych miskach. Miksujemy, a następnie do jednej miski dodajemy białą czekoladę a do drugiej gorzką, miksujemy znów aż do uzyskania jednolitej, zwartej masy - ale też nie za gęstej, jeśli masa obkleja nam dokumentnie końcówki miksera, należy dodać odrobinę maślanki - ja do masy z gorzką czekoladą dodałam ok 1 łyżki maślanki, bo inaczej nie dało by się jej dokładnie zmiksować.
4. Nakładamy ciemną masę serową na podpieczony i wystudzony spód, wyrównujemy wierzch masy. Następnie na ciemną masę wykładamy masę białą. Wyrównujemy wierzch i dekorujemy ciasto Maltesersami. Wstawiamy ciasto do lodówki na co najmniej 5 godziny (im dłużej będzie w lodówce tym bardziej będzie zwarty). 

Smacznego! :)



środa, 27 lipca 2011

Włoska tarta z nutellą, ricottą i amaretto

Prawdziwie włoskie ciasto, której nie można nie polubić bo jak tu nie lubić Nutelli ? ;) Ciasto dziecinnie proste i zadziwiająco szybko znikające w paszczy konsumenta. Najlepsze podane jeszcze lekko ciepłe, z kulką czekoladowych lodów na wierzchu - mamy dzięki temu pretekst żeby wylizać po nim do czysta talerz ;) A jak do tego wszystkiego dodać amaretto, marsalę i ricottę, to już naprawdę, naprawdę jesteśmy bliscy osiągnięcia siódmego albo i nawet ósmego nieba.

Włoska tarta z Nutellą, ricottą i amaretto
(przepis jest stąd, dość mocno go przerobiłam)

Składniki na formę do tarty o średnicy 25cm:

Spód
1 i 3/4 szklanki mąki pszennej
1/3 szklanki cukru
1 łyżeczka proszku do pieczenia
113g zimnego masła, drobno posiekanego
1 jajko
1 łyżka mleka
1 łyżka wina Marsala

Nadzienie
250g sera ricotta
1 jajko
1/4 szklanki cukru
100g gorzkiej czekolady, drobno posiekanej
1/2 szklanki Nutelli (można dać więcej :D)
1 łyżeczka likieru migdałowego amaretto

1. Piekarnik nastawiamy na 165 stopni. Formę do tarty smarujemy masłem, jej spód wykładamy krążkiem papieru do pieczenia.
2. Robimy spód: mieszamy razem mąkę, cukier oraz proszek do pieczenia, dodajemy masło i miksujemy całość aż będzie przypominać mokry piasek. Dodajemy jajko, mleko i marsalę, miksujemy dokładnie wszystkie składniki razem. Ciasto powinno nie kleić się do rąk (jeśli tak jest trzeba dodać odrobinę mąki) ale też nie powinno być za suche (nie może się rozpadać) (jeśli tak jest trzeba dodać odrobinę mleka).
3. Dzielimy ciasto na 2 części - 2/3 ciasta zużywamy do wyłożenia spodu i boku formy, 1/3 odkładamy na bok.
4. Miksujemy ricottę z cukrem i jajkiem , dodajemy posiekaną czekoladę i wylewamy na spód. Na ricottę nakładamy po trochu Nutelli, na przykład przy pomocy łyżeczki - tak, aby powstały mniej lub bardziej nieregularne Nutellowe "ciapki". Skrapiamy ciasto likierem amaretto.
5. Z pozostałej 1/3 ciasta odrywamy po kawałku ciasta i układamy na wierzchu nadzienia, tak aby zostawić przerwy przez które gdzie-niegdzie będzie widać nadzienie. Wstawiamy ciasto na 20 minut do lodówki.
6. Po tym czasie wstawiamy ciasto do nagrzanego piekarnika i pieczemy 1 godzinę. Po upieczeniu pozostawiamy ciasto na chwilę do wystygnięcia a jeśli chcemy możemy podawać jeszcze ciepłe z kulką lodów waniliowych lub czekoladowych ;)

Buon appetito!


Nadzienie, jeszcze przed nałożeniem wierzchniej warstwy ciasta i upieczeniem :)


Ciasto, które wygląda jak wielkie ciastko :)

poniedziałek, 18 lipca 2011

Letnia tarta z kremem z białą czekoladą, malinami i borówkami

Fantastyczny pastry cream z białą czekoladą na kruchym spodzie, do tego słodko-kwaskowate maliny i borówki a całość oprószona cukrem pudrem. Oto jest lato! :)

Letnia tarta z kremem z białą czekoladą, malinami i borówkami
(przepis jest stąd, po moich drobnych zmianach)


Składniki na formę do tarty o średnicy 25cm:
Kruchy spód
1 i 1/2 szklanki mąki
1/2 szklanki cukru
szczypta soli
130g masła
1 żółtko
odrobina zimnej wody

Krem z białą czekoladą
3 łyżki mąki ziemniaczanej
1/2 szklanki cukru
4 duże żółtka
1 i 1/4 szklanki pełnego mleka
1 łyżeczka aromatu waniliowego
szczypta soli
1 łyżka masła
100g białej czekolady

Przybranie
maliny, borówki, lub dowolne inne owoce
cukier puder

1. Robimy spód: formę do tarty smarujemy lekko masłem, dno wykładamy papierem do pieczenia a piekarnik nastawiamy na 180 stopni.
2. Masło ucieramy z cukrem i solą przy pomocy miksera, dodajemy mąkę i miksujemy dalej - powinny nam powstać takie raczej suche okruchy. Dodajemy żółtko, miksujemy. Jeśli ciasto jest za suche, dodajemy trochę zimnej wody i zagniatamy ciasto. 
3. Urywamy po kawałku ciasta i wykładamy nim dno i boki tarty. Wstawiamy tartę do lodówki na ok20-30 minut. Po tym czasie wstawiamy tartę do piekarnika na 25 minut. Po wyjęciu z piekarnika odstawiamy do ostudzenia.
4. Robimy krem: mieszamy mąkę z 1/4 szklanki cukru, dodajemy żółtka i miksujemy całość na gładką, gęstą masę.
5. W niedużym rondlu podgrzewamy (od czasu do czasu mieszając) na niewielkim ogniu mleko z wanilią, solą oraz pozostałą 1/4 szklanki cukru aż zacznie lekko bulgotać - wtedy zdejmujemy rondel z ognia.
6. Powoli wlewamy mleko do masy jajecznej, cały czas miksując masę. Gdy wlejemy już całe mleko, miksujemy jeszcze całość przez chwile, żeby upewnić się, że jest jednolita.
7. Wlewamy mieszankę z powrotem do garnka i podgrzewamy całość, cały czas energicznie mieszając, aż się lekko zagotuje. Gotujemy całość przez ok 2-3 minuty aż masa mocno zgęstnieje i będzie błyszcząca - nie powinny w niej powstać żadne grudki.
8. Zdejmujemy krem z ognia i dodajemy do niego masło oraz czekoladę, mieszamy całość i odstawiamy na chwilę, aby masło i czekolada stopniały a następnie miksujemy wszystko razem.
9. Wykładamy krem na podpieczony i ostudzony spód. Na wierzchu układamy maliny i borówki, oprószamy całość z wierzchu cukrem pudrem.




piątek, 24 czerwca 2011

Chrupiące giganty z czekoladą, kokosem i orzechami nerkowca

Jakiś czas temu miałam doznałam kuchennego olśnienia pod tytułem: "dawać mi tu ciastka z czekoladą i solonymi orzechami nerkowca!", co w prostej linii prowadziło to wklikania w Google "czekolada, ciastka, nerkowiec" i wyszukania całkiem przyjemnego przepisu na ciastka super chrupiące i wypełnione dodatkami po brzegi :) w mojej wersji są ciacho-gigantami, ale ja takie lubię najbardziej ;] Mimo, że użyłam solonych i prażonych orzechów nerkowca to ich słoności jest absolutnie nie wyczuwalna więc proszę się tym nie zrażać. Ciastka robi się na prawdę baaardzo prosto, polecam!

Chrupiące giganty z czekoladą, kokosem i orzechami nerkowca
(przepis jest stąd, moje minimalne zmiany)

Składniki na ok. 18 OGROMNYCH ciastek:

2 i 1/4 szklanki mąki pszennej
1/2 szklanki naturalnego kakao
1 łyżeczka sody oczyszczonej
226g masła, miękkiego
1/2 szklanki brązowego cukru
1 łyżeczka aromatu waniliowego
2 duże jajka
1 szklanka wiórków kokosowych
1 szklanka posiekanych solonych orzechów nerkowca (mogą być dodatkowo np. prażone)
2/3 szklanki drobno posiekanej gorzkiej czekolady

1. Nastawiamy piekarnik na 180 stopni, dużą blachę do pieczenia wykładamy papierem do pieczenia.
2. Mieszamy razem mąkę, sodę oraz kakao, odstawiamy.
3. W osobnej misce miksujemy masło, cukier oraz aromat waniliowy na jednolitą, pusztą masę. Dodajemy 1 jajko i miksujemy całość, dodajemy drugie jajko i również miksujemy całość.
4. Do masy maślanej wsypujemy mieszankę mąki, miksujemy krótko. Dodajemy wiórki kokosowe oraz orzechy nerkowca, mieszamy całość bardzo dokładnie. Dodajemy czekoladę i również mieszamy całość.
5. Urywamy po kawałku ciastka i rozpłaszczamy w ciasteczko-podobne kształty na blasze - podczas pieczenia całkiem sporo urosną więc należy zostawiać miedzy nimi odstępy :). Wstawiamy do nagrzanego piekarnika na ok. 8 -11 minut (w zależności od wielkości ciastek). Ciastka zaraz po wyjęciu z piekarnika będą lekko miękkie, po wystudzeniu stwardnieją.

Przed upieczeniem
I po upieczeniu

sobota, 18 czerwca 2011

Baileys & Chocolate Parfait

Kocham czekoladę i uwielbiam likier Baileys, więc naturalną konsekwencją zobaczenia przepisu na Baileys Parfait w czerwcowym wydaniu 'Kuchni' było moje ekspresowe zabranie się do przepisu ;) Ciasto jest zdecydowanie dla tych, którzy lubią naprawdę mocno czekoladowe ciasta (600g czekolady w jednym cieście to, przyznacie, całkiem sporo - prawda?). Esencja czekoladowości to głównie fantastyczny krem, składający się li tylko z czekolady, śmietanki 36% i, jakżeby nie było, Baileysa. Przyznaję bez bicia, że to zdecydowanie jeden z najlepszych kremów czekoladowych jakie zdarzyło mi się wykonać, i do tego banalny w wykonaniu - jedyne co robimy, to rozpuszczamy czekoladę, dolewamy do niej śmietanki, mieszamy np. łyżką aż będzie jako-tako jednolita, odstawiamy na jakiś czas a potem miksujemy z Baileysem (lub innym likierem). Zostaje tylko nałożyć krem na spód/biszkopt i gotowe. Na pewno jeszcze kilka razy u mnie zagości ;) Sam czekoladowy biszkopt też jest niesamowity - niemal bez mąki, głównie bazuje na jajkach, jest baardzo delikatny i puszysty.
Jedyny problem z przepisem miałam taki, że jak to zwykle przepisy z Kuchni, nie została podana wielkość formy do pieczenia. Ja upiekłam swój biszkopt w formie o średnicy ok 21 cm, co skończyło się tym, że miałam gigantyczny biszkopt, który w środku był niedopieczony - musiałam go przekroić na pół i obie części podpiec osobno w piekarniku, ilość kremu z podanych składników też wyszła ogromna. Koniec końców miałam więc 2 ciasta ;) Moim zdaniem taka ilość składników jest odpowiednia na formę o średnicy 28-30cm, unikniemy dzięki temu wyżej opisanego 'cudownego' rozmnożenia ciasta ;]
A magiczną nazwą 'parfait' proszę się nie przerażać, bo to de facto krem czekoladowo-baileysowy na biszkopcie jest, ot i cała tajemnica.

Baileys & Chocolate Parfait
(składniki na formie 28-30cm (patrz wyżej))


Biszkopt
6 jajek
80g cukru pudru
25g kakao
2 łyżki mąki ziemniaczanej
150g gorzkiej czekolady
1 łyżka letniej wody

Krem czekolada & Baileys
450g gorzkiej czekolady
600ml śmietanki 36%, koniecznie w temperaturze pokojowej.
180ml likieru Baileys (lub innego o podobnej, lekko gęstej, konzystencji)

1. Robimy biszkopt: Piekarnik nastawiamy na 180 stopni, formę do pieczenia wykładamy papierem do pieczenia (najlepiej dno i boki oddzielnie wyłożyć papierem, wtedy wyjdzie nam ładny biszkopt).
2. Rozpuszczamy czekoladę (np. w mikrofali) - mieszamy aż będzie jednolita i odstawiamy do lekkiego ostygnięcia. Żółtka oddzielamy od białek. Miksujemy żółtka z cukrem aż będą ekstra puszyste. Wsypujemy mąkę oraz kakao do żółtek ubitych z cukrem i bardzo delikatnie mieszamy całość aż będzie jednolita.
3. Do masy dodajemy rozpuszczoną czekoladę oraz wodę, delikatnie mieszamy całość. W oddzielnej misce ubijamy białka na sztywno, dodajemy do masy i delikatnie mieszamy całość aż będzie jednolita.
4. Przelewamy masę do przygotowanej formy, pieczemy w piekarniku przez 15 minut. Po wyjęciu z piekarnika odstawiamy do ostygnięcia.
5. Robimy krem: Rozpuszczamy czekoladę (np w mikrofali lub kąpieli wodnej), dodajemy do niej śmietankę, mieszamy energicznie aż będzie jako-tako jednolita. Odstawiamy do ostygnięcia. Gdy ostygnie dodajemy likier i miksujemy całość do uzysykania lekkiego kremu. Nakładamy krem na biszkopt i wstawiamy całość do lodówki na co najmniej 3 godziny - aż krem się zetnie. Warstwa biszkoptu i warstwa kremu powinny mieć podobną wysokość.



sobota, 4 czerwca 2011

TORT! 3 piętra - największe dotychczasowe wyzwanie

Ten tort powstał i został zjedzony już w maju ale dopiero teraz zebrałam się żeby go wstawić :) Pomysł na podjęcie się tego wyzwania powstał chyba już jakoś w lutym, gdy z K. stwierdziłyśmy, że "czemu nie spróbować?" - z racji swoich konkretnych gabarytów i sporej ilości dekoracji, tort de facto i tak musiał nam wyjść na pierwszym razem, ale zdaje się, że aż do samego momentu przyklejania (specjalnym, jadalnym klejem - żeby nie było!) ostatnich kokardek - kiedy wszystko było już cacy i dopięte na ostatni guzik, nie zdawałyśmy sobie sprawy z tego, że chyba zwariowałyśmy porywając się na coś takiego. Ale, moim zdaniem, poszło nam całkiem nieźle.
Tort jest oczywiście weselny - jako, że Młodzi zamiast kwiatów prosili o wszelkie przetwory domowe, zdecydowanie wygrałyśmy w kategorii na największy przetwór domowy ;)

Tort ma 3 piętra: 40, 30 oraz 20 cm średnicy, każde piętro 9cm wysokości (ustawionych na odpowiednim stelażu, schowanym między tortami - inaczej by się zapadł). Przyznam, że miałyśmy niezły kłopot ze znalezieniem piekarnika, do którego wejdzie forma o średnicy 40 cm, ale dało radę. Nie mówiąc już o tym, że blaty do tego ciasta były pieczone w formie...do pizzy (nie ma to jak ekonomiczne podejście do sprawy :). Ponadto cała zawartość lodówki K. musiała ustąpić miejsca tortom ;) Nie mówiąc już o prawie tygodniowej okupacji kuchni K!
Każde piętro było innego rodzaju: najmniejsze to tort szwarcwaldzki, średni to tort korzenny z malinami a gigant to biszkopt nasączony ponczem i przekładany kremami jogurtowymi: jagodowym i malinowym.
Tort dekorowany był lukrem plastycznym w kolorze ecru, brązowym lukrem plastycznym oraz czekoladą plastyczną. Kokarda na szczycie (gum paste ribbon) to  pomysł zaczerpnięty z filmu instruktażowego (nasza przysłowiowa wisienka na torcie). Reszta dekoracji: małe kokardki 3D, koronka, i wałek do wycinania wstążek (przydatny do wspomnianej dużej kokardy).

Kolorystyka i jakość zdjęć pozostawia pewnie trochę do życzenia niestety :]









Początkowo pojawił się pomysł, żeby na najniższym piętrze dodać jeszcze średnie kokardy, ale w końcu zrezygnowałyśmy z nich. Może innym razem :)

sobota, 28 maja 2011

Sernik na zimno z mascarpone, truskawkami i białą czekoladą

Sernik na zimno bez żelatyny, śmietan - fixu i innych takich (mało przeze mnie lubianych) dodatków. W dodatku praktycznie "robi się sam" - spód to zmielone ciastka i masło, krótko podpieczone a masa serowa wymaga jedynie zmiksowania, dodania czekolady i truskawek, wyłożenia na spód, i wsadzenia do lodówki :) Możecie sobie wyobrazić coś prostszego? ;)

Sernik na zimno z mascarpone, truskawkami i białą czekoladą
(przepis jest stąd, po moich modyfikacjach)

Składniki na formę do pieczenia o średnicy 20-21cm:

250g czekoladowych ciastek, drobno zmielonych
90g masła, rozpuszczonego + odrobina masła do posmarowania formy
250g mascarpone
350g serka Philadelphia, lub innego śmietankowo-kremowego (np. "Twój Smak" Piątnicy)
200g białej czekolady, rozpuszczonej (np. w mikrofali) i lekko ostudzonej
1 łyżka maślanki naturalnej
225g truskawek, drobno posiekanych

1. Piekarnik nastawiamy na 165 stopni. Formę do pieczenia smarujemy lekko masłem, następnie spód i boki formy wykładamy papierem do pieczenia (najłatwiej wyciąć z papieru osobny krążek na spód i osobny, długi pasek na bok).
2. Zmielone ciastka mieszamy z masłem i wykładamy nimi spód i boki formy (do około połowy wysokości), lekko przyciskamy masę do spodu i boków aby utworzyła zwarty spód. Wstawiamy formę do piekarnika i pieczemy spód ok 12 minut. Odstawiamy spód do ostudzenia.
3. Miksujemy mascarpone z serkiem Philadelphia, dodajemy maślankę i również miksujemy całość. Dodajemy czekoladę, miksujemy do uzyskania jednolitej masy. Dodajemy truskawki i delikatnie mieszamy całość.
4. Nakładamy masę serową na podpieczony i wystudzony spód, wyrównujemy wierzch masy. Wstawiamy ciasto do lodówki na co najmniej 4 godziny (im dłużej będzie w lodówce tym bardziej będzie zwarty). I możemy się już zajadać pysznym sernikiem :)


środa, 25 maja 2011

Ciastko w ciastku czyli 2 razy więcej frajdy: chocolate chip cookie & Oreo

No proszę, tak prosty pomysł jak ukrycie jednego ciastka w drugim i tyle radości ;) I przede wszystkim jest pretekst do tego, żeby zjeść baardzo duże ciacho na raz, czysta rozpusta :D Na dodatek całość jest naprawdę prosta do wykonania a jakże efektywna. Mniam!

Czekoladowe ciastka nadziewane Oreo
(przepis jest stąd, po moich lekkich zmianach)

Składniki na 12 naprawdę dużych ciastek:

113g masła, miękkiego
1/2 szklanki cukru
1 jajko
150g gorzkiej czekolady, drobno posiekanej
1 i 3/4 szklanki mąki pszennej
1/2 łyżeczki soli
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
12 ciastek Oreo

1. Piekarnik nastawiamy na 180 stopni. Blachę do pieczenia wykładamy papierem do pieczenia.
2. Masło ucieramy z cukrem na puszystą masę. Dodajemy jajko i miksujemy aż do uzyskania gładkiej masy.
3. W oddzielnej misce mieszamy razem suche składniki: mąkę, sól, proszek do pieczenia i czekoladę.
4. Miksujemy dalej masę maślaną i dodajemy po trochu mieszanki suchych składników aż do uzyskania jednolitego ciasta.
5. Urywamy po kawałku ciasta, i obklejamy nim po jednym ciastku Oreo (najlepiej na każde ciastko urwać po 2 kawałki ciasta, jeden przykleić na wierzchu ciastka a drugi na spodzie i zlepić je ze sobą).
6. Kładziemy ciastka na przygotowanej blasze i wkładamy do piekarnika, pieczemy ok 9-13 minut. Zostawiamy do ostygnięcia na ok 5 minut i potem możemy już zajadać :)

Oreo vs Chocolate chip cookie "nadziewane" Oreo - przed spotkaniem z piekarnikiem

I tu też tuż przed wsunięciem do rozgrzanego pieca

W przekroju po wystudzeniu

niedziela, 15 maja 2011

Batoniki morelowo - migdałowe, na kruchym cieście, polane białą czekoladą

Na świetnym, bardzo kruchym cynamonowo-waniliowym cieście, pyszny lekko kwaskowaty dżem morelowy (domowej roboty, jak byłam młodsza potrafiłam na okrągło zajadać się grzankami z tym dżemem - nie ma sobie równych!), na tym kruszonka z migdałami i całość polana białą czekoladą. Takie ciasta to ja mogę i zamiast śniadania jeść ;) Pomysł na ciasto powstał gdy szukałam sposobu na wykorzystanie dżemu w innej niż kanapkowej wersji i jestem naprawdę zadowolona. Ciasto typu "nie da się go źle zrobić" bo serio jest bardzo proste w przygotowaniu: robimy kruche ciasto, 2/3 ciasta wykładamy dno blaszki, na nim rozsmarowujemy dżem, do reszty ciasta dorzucamy migdały i kruszymy na dżem, wrzucamy do piekarnika, po wyjęciu (a piecze się szybko bo ok. 20 minut) polewamy czekoladą, i gotowe! Fajne, letnie, proste i przyjemne ciasto ;)

Batoniki morelowo - migdałowe
(przepis jest stąd, minimalnie przeze mnie zmieniony)


2 i 2/3 szklanki mąki pszennej
1 szklanka brązowego cukru
2 łyżeczki cynamonu
1 łyżeczka soli
300g zimnego masła, posiekanego na małe kawałki
4 żółtka
2 łyżeczki aromatu waniliowego
2 szklanki dżemu morelowego domowej roboty (ale kupny też da radę;)
1 szklanka płatków migdałowych
100g białej czekolady
1. Nastawiamy piekarnik na 205 stopni. Wykładamy papierem do pieczenia formę o wymiarach 23 x 33cm (tak, żeby papier trochę wystawał za brzeg formy, będzie nam wtedy łatwiej wyjąć ciasto w całości z formy).
2. Robimy kruche ciasto: mąk ę, sól, cukier oraz cynamon mieszamy ze sobą, dodajemy masło, czubkami palców (jakbyśmy wcierali masło w mąkę) mieszamy mąkę z masłem, tak aby powstały drobne okruchy (można to też zrobić przy pomocy siekacza do kruchego ciasta (czyli pastry blender'a) jeśli ktoś posiada ;) ja mam taki i jest naprawdę genialny). Dodajemy żółtka oraz aromat waniliowy i zagniatamy ciasto (może się lepić do rąk ale nie należy się tym specjalnie przejmować).
3. Bierzemy 2/3 ciasta i wykładamy nim dno przygotowanej blaszki, na cieście rozsmarowujemy dżem (ja rozsmarowałam dość grubo). Do pozostałej części ciasta dodajemy płatki migdałowe, mieszamy je dokładnie z ciastem np. dłonią.  Odrywamy po kawałki ciasta i rozrzucamy na warstwie dżemu.
4. Wstawiamy ciasto do piekarnika i pieczemy ok. 20 -25 minut aż wierzch będzie złocisto brązowy.
5. Pozostawiamy ciasto do lekkiego ostudzenia. W tym czasie rozpuszczamy czekoladę i następnie polewamy nią ciasto. Gdy ciasto zupełnie już wystygnie (najlepiej zostawić je na całą noc do wystudzenia) kroimy je na mniej lub bardziej identyczne batoniko-podobne kształty.




wtorek, 3 maja 2011

Mocno czekoladowo-pomarańczowe ciastka :)

Jakiś czas temu zachciało mi się na raz pomarańczy i czekolady, i to na zasadzie "chcę już, natychmiast!". Jako, że stwierdziłam iż zagryzanie pomarańczy czekoladą (lub na odwrót) może niekoniecznie jest tym, o co mojemu apetytowi chodzi, postanowiłam poszukać pomysłu na ciasto/ciastka/deser, który uwzględniałby powyższe dwa składniki i na dodatek byłby raczej szybki i prosty w zrobieniu. Pomyślałam więc o ciastkach i tak oto powstały fantastycznie kruche, niezbyt słodkie, mocno czekoladowo-pomarańczowe ciastka. W dodatku z mojego ulubionego rodzaju ciastek (czyli: urwij kawałek ciasta-utocz kulkę-rozpłaszcz kulkę na blasze i gotowe ;))
Ciasto na ciastka już samo w sobie jest mocno kruche, a po upieczeniu daje super kruche ciastka - jeśli takie lubicie koniecznie wypróbujcie przepis!

Ciastka na tyle mi smakowały, że postanowiłam zrobić je w prezencie swojej babci na imieniny. Prezent podobał się i na dodatek smakował ;)

Ciastka mocno czekoladowo-pomarańczowe
(przepis jest stąd, minimalnie zmieniony)

Składniki na ok 16-20 ciastek:
3/4 szklanki mąki pszennej
1/2 szklanki naturalnego kakao
1/2 łyżeczki soli
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
1/4 szklanki cukru
1/2 łyżeczki aromatu waniliowego
113 g masła
skórka starta z 2 dużych pomarańczy
1. Nastawiamy piekarnik na 180 stopni. Blachę do pieczenia wykładamy papierem do pieczenia.
2. Do niedużej miski przesiewamy mąkę, kakao, sól oraz sodę.
3. W oddzielnej misce ucieramy masło aż będzie puszyste. Dodajemy do masła cukier, miksujemy całość, dodajemy aromat waniliowy oraz skórkę z pomarańczy - całość miksujemy do uzyskania jednolitej masy.
4. Do masy maślanej dodajemy przesiane suche składniki - miksujemy całość aż składniki się połączą.
5. Urywamy po niedużym kawałku ciastka, toczymy z niego kulkę i rozpłaszczamy kulki na blasze - zostawiając między ciastkami 2-3 cm odległości. 
6. Wstawiamy do piekarnika na 12-14 minut. Po wyjęciu z piekarnika pozostawiamy do zupełnego ostygnięcia (inaczej mogą się połamać).

Gotowe do pożarcia !

Przed upieczeniem 



niedziela, 17 kwietnia 2011

Serniko-brownie z Oreo, ciasto piknikowe

Właściwie to ciasto nie było robione z intencją piknikową, ale po zrobieniu go stwierdziłam, że pod względem wymagań, jakie można by stawiać ciastu do zabrania na piknik jest "all-inclusive" - nie rozpada się, nie brudzi, nie rozlewa się, nie jest klejące, można je bez problemu pociąć w domu na kawałki i zabrać ze sobą w pudełku/pojemniku bez strachu, że po dojechaniu na miejsce zamieni się w stertę okruchów. W dodatku łączy sernik i brownie - jedne z bardziej uniwersalnych i lubianych, wg. mnie, rodzajów ciast, więc niemal niemożliwe jest, że komuś nie zasmakuje (zakładając, że przez piknik rozumiemy przedsięwzięcie, w którym biorą udział także osoby nam nie znane/mniej znane).
Fajne jest też to, że ciasto jest na prawdę bardzo proste (tak proste, że robiąc je musiałam co najmniej kilka razy zaglądać do przepisu, nie mogąc uwierzyć, że rzeczywiście jest tak banalne) :)

Ale na wybór ciasta wpływ miał też Brat Młodszy, który zawitał do domu na trochę dłużej i domagał się czegoś brownie-podobnego. Plus, gdy tworzy się 7kg wielkiego czekoladowego tortu i absolutnie nie pozwala się domownikom podchodzić do niego na bliższej niż pół metra (a co dopiero mówić o spróbowaniu kawałka..) trzeba im to w jakiś inny równie czekoladowy sposób wynagrodzić ;)


Okej, po namyśle przyznaję - ciasto ma jedną wadę, znika tak szybko, że jeśli rzeczywiście chcemy je wziąć "do ludzi" grozi to potrzebą wykonania drugiej partii (właśnie w tej chwili M. podszedł do blachy i wziął kawałek mówiąc "to już naprawdę ostatni", a sekundę później Młodszy zrobił to samo mówiąc "no to jeszcze jeden", jak skończę pisać tego posta pewnie nic już (w domyśle - dla mnie) nie zostanie....)


Serniko-brownie z Oreo (vel ciasto piknikowe)
(przepis jest stąd, zmieniony przeze mnie)

Składniki na blachę o wymiarach ok. 23x34cm:

226g masła
1/2 szklanki cukru
550g serka typu Philadelphia (można z powodzeniem użyć np. "Twój Smak" Piątnicy)
1/2 szklanki cukru pudru
2 łyżeczki aromatu waniliowego
2 szklanki mąki pszennej
1 szklanka kakao naturalnego
1/2 łyżeczki soli
4 jajka
160g ciastek Oreo (można zastąpić innymi ciastkami typu czekoladowe markizy) - połamanych na średniej wielkości kawałki

1. Piekarnik nastawiamy na 180 stopni. Blachę wykładamy papierem do pieczenia - najlepiej tak, żeby papier wystawał poza brzegi formy - wtedy łatwiej będzie nam wyjąć ciasto.
2. Masa czekoladowa, początek: Masło roztapiamy w niedużym rondlu. Gdy się rozpuści dodajemy do niego cukier, i cały czas mieszając podgrzewamy na średnim ogniu aż całość się zagotuje, następnie gotujemy naszą miksturę przez 1 minutę i zdejmujemy z ognia, odstawiamy do ostygnięcia na ok. 5 minut.
3.  Masa sernikowa: Serek miksujemy razem z cukrem pudrem i aromatem waniliowym na gładką masę, odstawiamy.
4. Masa czekoladowa, c.d. : W niedużej misce przesiewamy razem mąkę, kakao oraz sól. W oddzielnej dużej misce miksujemy jajka na dużej prędkości aż będą dość puszyste. Wlewamy do nich ostudzoną masę maślaną. Miksujemy całość przez chwilę, aż do uzyskania jednolitej masy.
5. Do masy maślano-jajecznej dodajemy po trochu mieszanki mąki i kakao i mieszamy całość np. przy pomocy łyżki.  Gdy już dodamy wszystkie suche składniki i ciasto będzie jednolite (uwaga, ciasto będzie bardzo gęste i zbite - prawie takie, jak na ciastka, ale tak właśnie ma być :) dorzucamy do niego pokruszone Oreo i całość mieszamy łyżką.
6. Dzielimy ciasto na 2 części, jedną częścią wykładamy spód blachy, na to wykładamy masę sernikową, na którą następnie rozkruszamy resztę ciasta.

6. Wkładamy ciasto do piekarnika i pieczemy ok 24-28 minut, aż masa sernikowa lekko się przybrązowi. Po tym czasie wyjmujemy ciasto z piekarnika i pozwalamy mu całkowicie ostygnąć, dopiero wtedy można je zajadać (jeśli zabierzemy się za nie wcześniej istnieje duże prawdopodobieństwo, że ciasto będzie się rozpadać). Najlepiej zrobić ciasto wieczorem i potem schować na całą noc do lodówki - rano będzie gotowe do pożarcia :)



sobota, 16 kwietnia 2011

Tort weselny - pierwszy dwu poziomowy :)

Ta dam - oto i mój pierwszy 2 poziomowy tort, w dodatku weselny  (jeszcze raz najlepszego kochani Sz. i L. !!) :)

Dekoracja to tylko i wyłącznie czekolada, dzięki czemu tort się nie rozpływa i nie wymaga przechowywania w lodówce ponadto zachowuje jeden raz ustalony kształt - choć pewnym mankamentem jest oczywiście twardość czekolady, stanowiąca utrudnienie przy krojeniu - nad tym musiałabym jeszcze popracować (swoją drogą, może ma ktoś dobry przepis na masę czekoladową, która smakuje jak czekolada, ale jest bardziej elastyczna i na dodatek nie jest straszliwie słodka jak np. lukier plastyczny?).

Przepis zamieszczony był już wcześniej na blogu (z okazji moich zeszłorocznych urodzin) więc wrzucam same zdjęcia tortu :) Większy tort ma 28cm średnicy, mniejszy 22cm - robienie tortów o tej wielkości wymaga oczywiście zastosowania do powyższego przepisu odpowiedniego przelicznika.

Pomysł na dekorację jest mój i powiem szczerze, że całkiem jestem zadowolona z efektu. Gdyby jeszcze udało mi się znaleźć gdzieś jakieś narzędzie/technikę pozwalające uzyskać 100% gładkość czekolady.... No ale nie wiem niestety (a przynajmniej nie trafiłam nigdy na nic takiego) czy takie "ustrojstwo" istnieje. Może ktoś, coś słyszał ? Zdecydowanie czekoladowa dekoracja to jest to ;)


sobota, 2 kwietnia 2011

Wiosenne czekoladowe muffiny z kremem czekoladowym i truskawkami i...niespodzianką

Na blogu wiatr hula można rzec, ja się coś ostatnio nie przykładam wpisów nie robię, wstyd wstyd.... nawet boję się patrzeć na zakładkę z blogiem w swojej przeglądarce, bo mam wrażenie, że patrzy na mnie tak jakoś, z wyrzutem... Ale, ale ! Uff, wreszcie nowy wpis! :)
Co prawda te muffiny zamierzałam zrobić już na walentynki (matko, kiedy to było... jak ten czas szybko leci (że tak trochę mało odkrywczo zauważę ;)) ale truskawek w lutym nie uświadczywszy ab-so-lut-nie nigdzie musiałam odłożyć pomysł na później.
Okazja nadarzyła się dziś - lawirując między stertą cytryn a stertą pomarańczy kątem oka zarejestrowałam dawno utęskniony kztałt truskawki i czym prędzej umieściłam zgrabnie opakowane truskawczaki w koszyku, po czym niezmiernie kontent z siebie zaczęłam już na samą myśl o czekającej mnie (jak i resztę domowników oraz inne zbłąkane dusze, które będą miały okazję w dzisiejszym dniu zawitać do mnie) uczcie szybciej zmierzać w stronę domu (czytaj: kuchni).
Muffiny wyszły prze-bosko (po prostu nie mogły wyjść inaczej ;) - pysznie puszyste, czekoladowe w odpowiednich proporcjach. Do tego krem, wanilia- kakao, puszysta doskonałość. Zwieńczeniem jest truskawka - która jest wydrążona w środku i  dodatkowo napełniona alkoholem (może być np. likier Amaretto, może być wódka - która wcale świetnie pasuje do tych muffinów (sprawdziłam ;)).
Dla uzyskania 1000% efektu  muffiny podajemy wieczorem, a alkohol podpalamy !

Wiosenne czekoladowe muffiny z kremem czekoladowym i truskawkami
(pomysł na muffiny jest stąd, ale poniższy przepis jest połączeniem kilku różnych)

Składniki na 12 muffinów (przetestowane niezliczoną ilość razy, dziecinnie proste i zawsze się udają, przepis Nigelli po lekkiej modyfikacji):


250 g mąki
2 łyżeczki proszku do pieczenia
½ łyżeczki sody oczyszczonej
2 łyżki kakao dobrej jakości
175 g cukru pudru
100 g drobinek czekoladowych (chocolate chips), można również posiekać 1 gorzką czekoladę
250 ml mleka (1 szklanka)
90 ml oleju (np. z pestek winogron, nigdy oliwa z oliwek!)
1 duże jajko
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii

1.W jednym naczyniu wymieszać wszystkie suche składniki, w drugim mokre. Wlać mokre do suchych i wymieszać szybko, byle się składniki połączyły.

2.Formę do muffinek wyłożyć papilotkami, wlać do nich ciasto, na górę każdej muffinki można ewentualnie dodatkowo rzucić kilka drobinek czekolady.
3.Piec około 20 minut w temperaturze 180°C. Odstawić do wystudzenia!

Składniki na krem czekoladowy do muffinów:

70g serka mascarpone
90g serka philadelphia
1 łyżeczka aromatu waniliowego
1 płaska łyżka jogurtu naturalnego
30g cukru pudru

2 łyżki naturalnego kakao
125ml śmietanki kremówki (30 lub 36%)

1. Do dużej miski przekładamy serek philadelphia i miksujemy krótko na gładką masę następnie dodajemy mascarpone i też miksujemy. Dodajemy aromat waniliowy i jogurt, miksujemy. Na koniec wsypujemy cukier oraz kakao i również miksujemy, do uzyskania jednolitej masy.
2. Ubijamy na sztywno śmietankę i następnie delikatnie mieszamy ją przy pomocy łyżki razem z kremowo-kakaową masą - nie miksujemy całości mikserem !
3. Nakładamy krem na  wystudzone (!!) muffiny - najlepiej przy pomocy rękawa cukierniczego, wtedy będą wyglądać wyjątkowo ładnie, ale można też po prostu nałożyć krem przy pomocy łyżki (ja tak zrobiłam bo jakiś czas temu skończyły mi się jednorazowe rękawy cukiernicze).

Dekoracja:
12 dorodnych truskawek, z uciętymi czubkami, wydrążone w środku (jeśli mamy zamiar nalewać do nich alkohol)
dowolny alkohol (np. likier Amaretto, wódka, etc) - jeśli będziemy go podpalać powinien być wysoko procentowy

Do każdej wydrążonej truskawki nalewamy ostrożnie alkohol, następnie umieszczamy truskawkę w kremie i jeśli mamy taką fantazję, podpalamy zawartość truskawek - uwaga, efekt będzie najlepszy wieczorem, inaczej płomień będzie ledwo widoczny, poza tym płomień pali się dość krótko. No i pamiętajcie, żeby pod absolutnie żadnym, ale to żadnym pozorem nie jeść płonącej truskawki!

sobota, 26 lutego 2011

Chocolate Molten Lava Cake - czekoladowe babeczki z gorącym, płynnym nadzieniem

Wypiek ten od dawien dawna chodził mi po głowie, właściwie od czasu, kiedy z kuchnią czy pieczeniem nie miałam specjalnie do czynienia (chyba, że jako konsument) - pewnego wieczoru siedzieliśmy z M. sącząc wino po obiedzie (przez obiad rozumieliśmy wtedy coś w stylu zestaw rozmróź-to-sam-i-bądź-dumny-jak-paw-że-zrobiłeś-"obiad") i zastanawialiśmy się skąd by tu wytrzasnąć deser. W tym celu postanowiliśmy jeszcze raz przetrzepać zamrażalnik (z nadzieją, że a nóż coś się w nim jeszcze znajdzie ?), ku naszej radości znaleźliśmy w nim 2 chocolate molten lava cake's - wystarczy wrzucić do piekarnika i gotowe! Zajadaliśmy się wtedy tym jak jakimś królewskim deserem, dopóki nie zorientowaliśmy się, że właściwie to jeden z dwóch wspomnianych deserów miał być przeznaczony dla Brata Młodszego.
Tak mi się wtedy głupio zrobiło, że postanowiłam kiedyś odkupić swoją winę i nauczyć się robić chocolate molten lava cake (nie miałam niestety pomysłu jak to zgrabnie przetłumaczyć na polski) - czyli coś w stylu czekoladowych babeczek, jednakże z minimalną ilością mąki (jedynie 2 łyżki), pieczonych w piekarniku, z których  wnętrza po przebiciu łyżką wypływa gorące, płynne czekoladowe nadzienie. Dodajmy do tego bitą śmietanę i owoce (u mnie pomarańcze) a otrzymujemy, jak stwierdził M: "najlepszy deser, jaki kiedykolwiek jadłem".
Aby przepis się udał jak trzeba, należy koniecznie ściśle przestrzegać ilości podanych składników, czasu oraz temperatury pieczenia.

Chocolate Molten Lava Cake
(przepis jest stąd, nic nie zmieniłam)

Składniki na 6 babeczek (czyli 6 kokilek)

Przygotowanie kokilek:
masło
kakao naturalne

Babeczki:
113g masła
113g gorzkiej czekolady (najlepiej 70%
2 jajka
2 żółtka
1/4 szklanki cukru
2 łyżki mąki pszennej, przesianej
Dodatkowo

Dodatkowo do przybrania:
bita śmietana
owoce (np. pomarańcze, truskawki, maliny, etc)
ewentulanie np. oprószone kakao/cynamonem, podane z lodami, dodatkowym sosem czekoladowym/karmelowym lub czym kto lubi ;)

1. Piekarnik nastawiamy na 230 stopni. Na blasze ustawiamy 6 kokilek, smarujemy je BARDZO dokładnie masłem a następnie oprószamy je kakao (wsypujemy odrobinę kakao do każdej kokilki a potem kręcimy i obracamy kokilką na wszystkie strony tak, aby kakao dokładnie pokryło dno i ścianki kokilki).
2. Czekoladę i masło rozpuszczamy w mikrofali lub w kąpieli wodnej, mieszamy aż będą jednolite.
3. Przy pomocy miksera dokładnie miksujemy jajka, żółtka oraz cukier. Miksując bardzo wolno dodajemy do mieszanki jajek i cukru po trochu rozpuszczonej czekolady z masłem. Gdy dodamy już wszystko dodajemy mąkę i miksujemy całość aż będzie jednolita.
4. Przelewamy masę do kokilek (do ok. 1/2 lub 2/3 wysokości) i wstawiamy do nagrzanego piekarnika. Pieczemy 7 minut (DOKŁADNIE!).
5. Po wyjęciu z piekarnika pozwalamy babeczkom chwilę ostygnąć (ok 1-2 minuty wystarczą). Następnie delikatnie oddzielamy każdą babeczek od ścianek kokilki, przykrywamy ją talerzykiem i odwracamy do góry nogami (jeśli babeczka sama nie wypadnie należy lekko postukać w dno, powinna bez problemu z niej wyskoczyć).
6. Podajemy z bitą śmietaną i owocami :)


Oprószanie kokilek kakao

Tuż po upieczeniu

czwartek, 24 lutego 2011

Ciastka z gorzką czekoladą i M&M's - dziecinnie proste

Proszę Państwa, przed Państwem extra-szybkie, extra-łatwe, no i extra-pyszne ciastka :) Duże, kruche i chrupiące. Nic dziwnego, w końcu robione są na bazie przepisu na "Perfect Chocolate Cookies" wg. cook's illustrated - naprawdę nie zawodny! Myślę, że mogłoby je zrobić nawet dziecko: cóż może być prostszego nisz wymieszanie rozpuszczonego masła z cukrem, i mieszając dalej, dodawanie do tego po trochu suchych składników, następnie uturlanie kulek z ciasta i rozpłaszczenie ich na blasze a na koniec wcisnięcie w nich m&m'sów? Jeśli ktoś nie lubi M&M's, lub ma ochotę trochę poeksperymentować z przepisem, można spróbować dodać do ciasta np. orzechy lub płatki owsiane :)

Ciastka z gorzką czekoladą i M&M's
(przepis jest stąd, lekko go zmieniłam)


Składniki na ok. 18 NAPRAWDĘ dużych ciastek:

- 170g masła

- 3/4 szklanki cukru brązowego (lub zwykłego)
- 1/2 łyżeczki soli
- 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
- 2 szklanki i 2 łyżki mąki pszennej
- 120g gorzkiej czekolady, bardzo drobno posiekanej
- 1 duże jajko + 2 żółtka
- 1 łyżeczka aromatu waniliowego
- czekoladowe m&m'sy

1. Wykładamy blachę papierem do pieczenia, piekarnik nastawiamy na 165 stopni.
2. Rozpuszczamy masło np. w mikrofali lub na patelni, przelewamy je do dużej miski, dodajemy cukier i miksujesz aż cukier i masło się połączą (czyli aż cukier się trochę rozpuści - rozpuszczone masło jest mocno ciepłe więc nie powinno to zająć wiele czasu ). Dodajemy jajko, miksujemy całość, dodajemy żółtka, miksujemy znów aż wszystko się połączy, dodajemy aromat waniliowy i też miksujemy.
3. W osobnej misce mieszamy resztę suchych składników: mąkę, sól i sodę.
3. Dalej miksujesz masło z cukrem i zaczynamy do nich po trochu dodawać mieszanki suchych składników. Gdy skończą nam się suche składniki dosypujemy posiekaną czekoladę i wszystko dokładnie mieszamy np. ręką lub łyżką (to ciasto będzie trochę tłuste ale nie powinno się kleić do rąk).
4. Urywamy po kawałku ciasta, robimy z niego kulkę, kładziemy kulkę na blasze i leko ją rozpłaszczamy, zostawiając ok 2-3 cm odległości między ciastkami. Potem na wierzchu każdego ciastka lekko wciskamy po ok 4-6 m&m'sów.
5. Wstawiamy do nagrzanego piekarnika i pieczemy ok 11-14 minut (u mnie po 11 minutach były ok.) - powinny być jeszcze leko miękkie po środku i lekko twardawe na zewnątrz. Gdy ostygną będą twarde i krucho-chrupiące.



niedziela, 20 lutego 2011

Snickersowy sernik (czyli mój sposób na przeziębienie) ;)

Meandrując tej zimy między jednym małym-przeziębieniem, innym średnim-przeziębieniem a jeszcze innym całkiem-dużym-przeziębieniem czuję się trochę jak w wiecznym zakatarzono-zakaszlanym-bolącoGardłym letargu, z którego od czasu do czasu zdarza mi się obudzić po to tylko, żeby znów zapaść w kolejny (wiosno, gdzie jesteś ?!) - zawsze wiedziałam, że ta strefa klimatyczna to jakiś ponury żart bociana, który mnie do niej w okresie nic nieświadomego niemowlęctwa podrzucił... To jak już sobie ponarzekałam (powiem Wam, że od razu mi dzięki temu lepiej ;) Od razu przejdę do części drugiej dzisiejszego programu, mianowicie pokajania się, że tak mało ostatnio tu się pojawiam, cóż poradzić - czasu trochę brak. Nawet 1 urodziny bloga jakoś tak mimochodem niezauważone przeszły (inna sprawa, że de facto nie znam dokładnej daty pierwszego wpisu, bo nie miałam wtedy jeszcze ustawionego datowania wpisów, wieść niesie, że było to jakoś na początku lutego 2010 :P). Może kiedyś uda mi się to nadrobić i uskutecznić jakiś adekwatny do okazji wypiek. Z racji braku czasu najwięcej gotowania/pseudo-pieczenia (tak, pseudo-pieczenia: brak piekarnika i miksera zmuszał do inwencji twórczej w postaci własnej wariacji na temat tiramisu (o którym napiszę może innym razem, ale do tego potrzebne by mi były świeże truskawki a ich dostanie gdziekolwiek graniczy z cudem) działo się na ferio-urlopie w Val Thorens (ekipo wyjazdowa - jesteście boscy!) gdzie w dzień radośnie szusowaliśmy/grzaliśmy się na leżakach na stokach lub wcinaliśmy pyszne belgijskie gofry z czekoladą lub karmelem (a'propos gofrów - ma ktoś może przepis na prawdziwe belgijskie gofry??) aby wieczorem rzucić się w wir gotowania i dyskusji przy 6 butelkach (lub raczej: bukłakach) wina na tematy mniej lub bardziej wzniosłe.
A wracając na ziemię (i chąc nie chąc - do mojego przeziębienia) - jako, że i tak z racji choróbska siedzę w domu to doprowadziwszy się do stany jako takiej używalności postanowiłam na poprawę humoru machnąć jakieś naprawdę wypasione ciasto. I proszę bardzo, oto ono (a właściwie on) : snickersowy sernik z białą i mleczną czkekoladą, i kawałkami snickersów, na spodzie z ciastek Oreo (które jakiś geniusz wreszcie postanowił wprowadzić do Polski, chwała mu za to i sława) polany polewą z czekolady gorzkiej i posypany posiekanymi snickersami dla dodatkowego dramatyzmu. Na dodatek robi się go naprawdę prosto (nawet średnio rozgarnięty kuchennie człowiek by sobie poradził) i w miarę szybko.
Powiem tak - sernik całkiem daje radę :D Ja po jednym kawałku mam ochotę na następny i następny, i następny i...no i to już naprawdę ooooostatni kawałek ;) Sernik jest słodki, ale bez przesady, czekoladowy owszem bardzo, snickersowo-chrupiący również. A teraz przepraszam, idę ukroić kawałek i zajadać się nim nad parującym kubkiem mocnej herbaty.

Snickersowy sernik na spodzie z ciastek Oreo w polewie czekoladowej
(przepis jest stąd, lekko zmieniony przeze mnie)

Składniki na formę do ciasta o średnicy 25-26cm:

Spód:

215g ciastek Oreo (lub innych czekoladowych ciastek typu markizy), bardzo drobno zmielonych
80g masła, rozpuszczonego

Masa serowa:
900g kremowego serka śmietankowego (typu Almette lub Philadelphia)
1/2 szklanki brązowego cukru
3/4 szklanki (ok. 190ml) śmietanki kremówki 30% lub 36%
4 duże jajka
2 łyżeczki aromatu waniliowego
225g białej czekolady
112g mlecznej czekolady
200g snickersów, pokrojonych na średniej wielkości kawałki

Polewa i przybranie:
1/2 szklanki (ok. 125ml) śmietanki kremówki 30% lub 36%
140g gorzkiej czekolady
100g snickersów, drobno posiekanych

1. Piekarnik nastawiamy na 165 stopni. Formę do pieczenia wykładamy papierem do pieczenia.
2. Robimy spód: mieszamy dokładnie wszystkie składniki na spód np. przy pomocy łyżki, wysypujemy je na dno przygotowanej formy. Przy pomocy łyżki lub dłoni rozpłaszczamy masę i ugniatamy ją w ten sposób aby utworzyła zwarty spód. Wstawiamy formę do piekarnika i pieczemy spód ok 12 minut. Odstawiamy spód do ostudzenia.
3. Robimy masę na sernik: białą oraz mleczną czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej (czyli w garnku ustawionym na garnku z gotującą się wodą) lub w mikrofali na gładką, jednolitą masę, odstawiamy do lekkiego ostygnięcia.
4. W dużej misce miksujemy serek oraz cukier aż będą puszyste. Dalej miksując dodajemy po trochu śmietanki aż do połączenia się składników. Następnie dalej miksując dodajemy po jednym jajku, po dodaniu każdego jajka dokładnie miksując całość. Na koniec dodajemy rozpuszczone czekolady oraz aromat waniliowy i miksujemy całość na niskich obrotach aż masa będzie jednolita. Pozostaje tylko dodać posiekane snickersy i całość wymieszać łyżką lub szpatułą.
5. Wlewamy masę serową na podpieczony spód i wstawiamy do nagrzanego piekarnika. Pieczemy ok 65-75 minut lub do momentu, gdy masa się zetnie - jednakże, po wyjęciu z piekarnika sernik powinien się trochę "chybotać" po środku - całkowicie zetnie się dopiero po zupełnym wystudzeniu. Odstawiamy ciasto do zupełnego ostygnięcia a następnie wstawiamy przykryte folią aluminiową na całą noc do lodówki.
6. Po wyjęciu sernika z lodówki przygotowujemy polewę: w niedużym rondlu doprowadzamy kremówkę do wrzenia, następnie zdejmujemy garnek z ognia i dodajemy czekoladę. Mieszamy całość aż czekolada się rozpuści i połączy z kremówką tworząc gładką, jednolitą masę. Pozwalamy polewie trochę ostygnąć a następnie polewamy nią sernik. Na koniec posypujemy sernik kawałkami snickersów i wstawiamy na jeszcze 2 godziny do lodówki (dzięki temu polewa trochę zastygnie). No chyba, że już nie możemy się doczekać, kiedy zatopimy zęby w naszym serniku, wtedy po posypaniu snickersami bierzemy nóż do ręki i kroimy sobie solidny kawałek ;)