Pokazywanie postów oznaczonych etykietą W tajskiej szkole. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą W tajskiej szkole. Pokaż wszystkie posty

środa, 26 sierpnia 2020

CORONA NAUCZANIE W TAJLANDII


Coronawirus zmienił nasze życie na wielu płaszczyznach. Jak się na szczęście z czasem okazało, statystycznie, niewielu z nas ma zdrowotne problemy z powodu zakażenia, a fala umieralności, którą nas straszono nie jest powodem do paniki. Natomiast wszyscy odczuwamy skutki decyzji ‘około pandemicznych’.

Myślę, że po wielu latach i setkach naukowych analiz głośno zostanie powiedziane, że panika była na wyrost. Póki co borykamy się z próbą wywiązywania się z nałożonych obostrzeń, często niewykonalnych.

wtorek, 21 czerwca 2016

Nauczyciel kontra uczeń, czyli porównanie szkoły polskiej i tajskiej.


Ten obrazek "pięknie" pokazuje jak zmienia się w szkołach układ sił między nauczycielem i uczniem ;-)
Oczywiście najlepszy byłby złoty środek, ale jak wiadomo najtrudniej go osiągnąć. 
Sytuacja, w której rodzic nigdy nie stanie w obronie swojego dziecka, bo nauczyciel zawsze ma rację, też jest zła i często krzywdząca. 'Ty smarkaczu się nie odzywaj, skoro oberwałeś od nauczyciela, to na pewno coś przeskrobałeś' - i koniec rozmowy.
Z drugiej strony, do czego doprowadzą metody obciążania całą winą nauczyciela, który musi się z wszystkiego tłumaczyć?
Tajska szkoła w przeciwieństwie do polskiej jeszcze bardziej przypomina rysunek po lewej. Pewnie do czasu ....

środa, 25 maja 2016

Jakie problemy mają tajskie nastolatki?

Nastolatki na całym świecie chcą być piękne i marzą o księciu z bajki;-) W Tajlandii jest podobnie tylko, że tu nie tylko ‘księcia z bajki’ trudno złapać ale w ogóle faceta.
Jakiś czas temu tajskie dziewczyny narzekały, że prawie wszystkie są samotne, więc pytam dlaczego, przecież jesteście ładne, mądre itd. Na co one przedstawiły mi dane statystyczne, w które aż trudno uwierzyć:
-ok. 30% chłopców to ladyboysi
-ok. 20% to geje
- ok. 10 % to mnisi
Czyli zostaje im 40% populacji męskiej, która potencjalnie jest do ‘wyhaczenia’, no więc nic dziwnego, że farangi (niezależnie od wieku;) mają takie wzięcie. Złapać faranga to ‘melodia przyszłości’, więc na razie tajskim nastolatkom pozostaje tylko wzdychać do idoli koreańskich.
Okazuje się, że co druga ma chłopaka … ale "imagine boyfriend" ;-)

środa, 2 marca 2016

Co tajscy uczniowie wiedzą o Polsce?

Ciekawe jakby wypadli polscy uczniowie gimnazjum i liceum gdyby ich zapytać gdzie jest Tajlandia i co jest jej stolicą. Przypuszczam, że całkiem dobrze ;-)
Gorzej by było gdyby zapytać gdzie jest Laos i co jest jego stolicą. Może przynajmniej wiedzieliby na jakim kontynencie jest, chociaż pewno nie wszyscy.
Polska to właśnie taki Laos dla Azjatów.

niedziela, 14 lutego 2016

Walentynkowe szaleństwo :-)

Rok temu walentynkowe szaleństwo nas ominęło, za to w tym roku daliśmy się 'ponieść' :-)
To był bardzo miły, kolorowy i serduszkowy dzień :-) Połączony z 'niby zakończeniem' klas szóstych i trzecich. Niby zakończenie polegało na tym, że odbyło się wręczanie kwiatów (i serduszek przy okazji) oraz podziękowania dla nauczycieli, ale od poniedziałku wszyscy pożegnani znowu przychodzą do szkoły na normalne lekcje. Już w pierwszym roku pracy w Tajlandii czekaliśmy na jakieś finalne zakończenie roku szkolnego z rozdaniem świadectw, ale się nie doczekaliśmy, bo tutaj takiego NIE ma.
W każdym razie było kolorowo i wesoło.

niedziela, 31 stycznia 2016

Luźne dni w tajskiej szkole.

- Pamiętasz ze swojej szkoły takie luźne dni, żeby przez cały dzień nie było lekcji?- zapytał mnie Rajski kiedy popijaliśmy kawkę w czasie jednego z wielu takich dni w tajskiej szkole.
- Nie pamiętam ... były jakieś apele, występy, audycje umuzykalniające, ale nie pamiętam, żeby przez cały dzień siedziało się w szkole i nie było lekcji.
W sumie to fajne są takie dni :-) Można nawet powiedzieć, dobrze że są, uczniowie się integrują, nie stresują, ale czy musi ich być aż tak dużo?

wtorek, 26 stycznia 2016

Brrr, ale zimno…

No i mamy zimę stulecia J
Do Tajlandii przyszły jakieś rekordowo niskie temperatury J Takiego zimna to ‘najstarsi górale’ nie pamiętają. W sumie górali nie pytałam, ale my w ciągu naszych trzech lat mieszkania w Tajlandii jeszcze takich zimnych dni nie mieliśmy.  A w Laosie i Wietnamie nawet śnieg spadł :-o
Nie ma się co śmiać i tłumaczyć, że jakieś 9-11st. to jeszcze wcale nie zimno, my tu naprawdę marzniemy. Organizmy się przyzwyczaiły do upałów ponad 30-sto stopniowych, a tu z dnia na dzień bach ... i mamy 10st. (no dobra w nocy, a w dzień 19, ale i tak zimno ;)
Tajskie domy mają za zadanie chronić przed nadmiernym ciepłem, a o prawdziwymi zimnie nigdy nie słyszały J  Więc nagle ze zdziwieniem zauważyliśmy, że:
- zimna woda w kranie wcale nie jest fajna, przecież do tej pory nigdy nie leciała taka zimna!;
- jak oni mogą robić łazienki bez kabiny prysznicowej, brr...
- jakie my mamy szpary w oknach, wiatr aż hula ... czy te okna się w ogóle domykają, cały rok są przecież otwarte ;-o
- po co nam dają do każdego posiłku wodę z lodem!
- o ludzie, przecież my nawet nie mamy żadnych ubrań zimowych J

piątek, 25 grudnia 2015

Nasz 6-sty Christmas :-)

W 2009 roku obchodziliśmy jeszcze Boże Narodzenie, od tego czasu co roku mamy Christmas czyli święto choinki i Mikołaja. W krajach, w których przyszło nam spędzać sześć kolejnych X-masów wszyscy wiedzą kim jest Santa Claus i jak wygląda choinka, ale o jakimś Betlejem, pasterzach czy gwieździe, która ich prowadziła nikt już nie słyszał. Nasi uczniowie w Tajlandii prędzej wiedzą kim jest Rudolf, niż kto to jest  Jezus J
Najbardziej religijny element jaki pamiętam w czasie tych 6-ściu Christmasów to śpiewane przez dzieci „Happy Birthday Jesus” w Centrum handlowym w Mumbaju. 

wtorek, 3 listopada 2015

Niespodzianki w tajskiej szkole.

Dopiero zaczęliśmy szkołę po wakacyjnej przerwie, a już tyle niespodzianek nas spotkało:-) Jak to bywa w tajskiej szkole głównie zaskakuje nas fakt, że nie ma lekcji, co zdecydowanie zaliczamy do miłych niespodzianek J
Zaczęliśmy teoretycznie w poniedziałek, ale okazało się, że uczniów jeszcze nie ma w szkole. To dzień na tzw. radę pedagogiczną, co dla nas, farangów oznacza, że się podpisujemy i idziemy do domu. We wtorek mieliśmy już uczyć ... tym razem wcale nie zaskoczył nas fakt, że najpierw uczniowie (teoretycznie;-) mają sprzątać klasy, plan lekcji dostajemy dopiero po południu, czyli właściwie takie rozprężenie. Przy okazji dowiedzieliśmy się, że w czwartek i piątek uczniowie klas 6 czyli najstarszych piszą jakieś egzaminy, szkoła ma być pusta, czyli dodatkowe 2 dni wolne, jaka miła niespodzianka :-) Ale w środę to dopiero przeżyliśmy szok...

piątek, 4 września 2015

Jak nauczyciele trwonią szkolne pieniądze.

„Nauczyciele szkoły państwowej, za szkole pieniądze, organizują sobie wyjazd do ekskluzywnego hotelu gdzie nocleg kosztuje 600 zł! Jadą VIPowskimi vanami i bawią się na zakrapianej imprezie. Wycieczka odbywa się pod przykrywką zwiedzania Parku Narodowego, w rzeczywistości nauczyciele wybrali się na zakupy, głównym ich celem oprócz zabawy w hotelu było odwiedzanie centrów handlowych.” Tak mogłoby wyglądać  doniesienie dziennikarskie w jakiejś polskiej gazecie lub telekspresie.  Ależ byłby skandal! Wspaniała pożywka dla polskich dziennikarzy.
Tymczasem w Tajlandii to norma, która nie wzbudza żadnego zainteresowania. 

czwartek, 25 czerwca 2015

WAY KRU czyli pokłon dla nauczyciela.

Tak w Tajlandii nazywany jest dzień nauczyciela. Jak widać na zdjęciach nazwa traktowana jest dosłownie ;-) O świętowaniu dnia nauczyciela, który wypada w czerwcu pisałam już TUTAJ. 
Dzisiaj przy tej okazji naszły mnie przemyślenia dotyczące różnic i podobieństw między uczniem tajskim i polskim.  

1. SZACUNEK DO NAUCZYCIELA 
W Tajlandii dzieci uczy się szacunku dla starszych a już szczególnie dla rodziców i nauczycieli. ‘Błogosławieństwo’nauczyciela jest  równie ważne jak rodzica. Gest ukłonu ze złożonymi jak do modlitwy rękami (WAY) jest tu normalnym gestem powitania czy przepraszania, uczeń swojego nauczyciela zawsze wita z ukłonem, nawet jak spotykamy się po szkole  ‘na mieście’. 

poniedziałek, 22 czerwca 2015

Jak witamy nowych nauczycieli w tajskiej szkole.

Nie chlebem i solą ale za to imprezą. Są też kwiaty i przemowy oraz, jak przystało na porządną tajską imprezę,  karaoke ;-)
Tak witamy zarówno tych, którzy rozpoczynają pracę jak i tych którzy są na rocznym stażu tzw. student – teacher. Po roku oczywiście będziemy ich żegnać w podobny sposób. W między czasie będziemy żegnać  tych co odchodzą na emeryturę, świętować jakieś awanse, które zdarzają się co roku, nie zabraknie też imprez z okazji zakończenia semestru i roku szkolnego, czy np. Christmas Party oraz wycieczek dla nauczycieli.

poniedziałek, 16 lutego 2015

Szkolne szaleństwo walentynkowe w tym roku nas ominęło.

Kartki walentynkowe zrobione na lekcji ang.
Bynajmniej NIE dlatego, że go nie było. Jak pisaliśmy wielokrotnie Tajowie uwielbiają się bawić i świętować, a każdy powód jest dobry, żeby NIE było lekcji. Walentynki są równie dobrym powodem, nawet lepszym niż Christmas, patrząc na rozpiętość zabawy. Najważniejszą rzeczą do zrobienia w tym dniu  NIE jest przekazanie kartki 'walentynkowej' lubemu lub ukochanej tylko obklejanie się serduszkowymi naklejkami lub przyczepianie do ubrań cukierków najlepiej w papierku różowym lub czerwonym. Im więcej masz na sobie takich gadżetów tym lepiej, czujesz się bardziej kochany albo coś?

poniedziałek, 19 stycznia 2015

MNISI w naszej szkole.

Mieszkając w kraju buddyjskim przyzwyczailiśmy się już do widoku ogolonych mnichów, ubranych na pomarańczowo i często chodzących na boso. Wiele o ich zwyczajach i życiu dowiedzieliśmy się prowadząc lekcje w klasztorze dla mnichów.
Ale mnisi w szkole to była jakaś nowość. Okazało się, że to tradycyjna noworoczna ceremonia przekazania darów mnichom. Mnisi wędrujący co rano po mieście z misami przewieszonymi przez ramię to częsty widok w Tajlandii, głównie w mniejszych miejscowościach lub na wsiach. W Bangkoku pewno już rzadziej. Tradycja mówi, że wyruszając w poranny obchód po okolicy mnisi zbierają od wiernych dary czyli jedzenie na cały dzień. 

wtorek, 16 grudnia 2014

Jak to z naszymi korepetycjami było.

Ponieważ mamy tutaj sporo wolnego czasu i przestrzeni, postanowiliśmy wykorzystać to do zarobienia kilku przysłowiowych groszy. Pomysł wydawał się dobry.  Wszyscy farandzy, którzy są nauczycielami w Tajlandii przez dłuższy czas w końcu zaczynają dorabiać ucząc prywatnie lub w jakiś innych szkołach.Więc 'why not?' Postanowiliśmy zorganizować grupę, może dwie i zacząć dawać prywatne lekcje w naszym domu.
Żeby łatwiej było przekazać naszym uczniom jaką mamy propozycję, napisaliśmy ‘ogłoszenie’ po angielsku i po tajsku. Ze względu na nasz poziom tajskiego i ich poziom angielskiego znalezienie wspólnego języka stanowiło nie lada wyzwanie ;-)
Na początku chętnych było całe mnóstwo, zaczęliśmy się nawet obawiać, że części musimy odmówić. Ostatecznie zebrały się 3 grupy, wszystko wydawało się jasne i ustalone, kiedy przychodzą, ile płacą...
I tu zaczęły się niespodzianki, które dały nam kolejne lekcje świętej cierpliwości.

poniedziałek, 8 grudnia 2014

Dzień wolności ubraniowej!

W Tajlandii oraz innych sąsiednich krajach azjatyckich królują mundurki czyli uniformy. Dotyczy to nie tylko uczniów ale wiele inncyh grup społecznych, oprócz policjantów czy pielęgniarek wszyscy pracownicy państwowych instytucji mają swoje stroje. Wydaje się nawet, że Azjaci lubią chodzić w ‘mundurkach’, daje im to poczucie wspólnoty czyli bycia w grupie. Pewno niektórzy nawet są dumni z tego, że noszą swoje stroje. Zadziwiające dla nas jest, że uczniowie do wieczora chodzą w swoich szkolnych uniformach, często widzimy ich po szkole gdzieś na mieście i dalej są w mundurkach. 

niedziela, 7 września 2014

WITAJ SZKOŁO, czyli jak wygląda system edukacyjny w Tajlandii.

Dwa lata temu ‘z okazji’ 1 września opisywałam system edykacyjny w Indiach, tym razem napisze jak to wygląda w Tajlandii. Cechą wspólną kształcenia w Polsce,  Indiach czy Tajlandii jest to, że osiągnięcie czegoś w rodzaju naszej matury czyli high school graduate trwa 12 lat. Jest to różnie podzielone, zaczyna się w różnym wieku ale trwa tyle samo.
W Tajlandii rok szkolny zaczyna się i kończy mniej więcej w tym samym czasie w całym kraju. Mniej więcej tzn. nie ma jednego ‘1 września’ w całej Tajlandii. Zawsze jest to około 15 maja, ale w jednej szkole może być  12 w innej 16, decyduje dyrektor szkoły.  Podobnie jest z  zakończeniem szkoły, o wszystkim decyduje dyrektor, poza tym nie ma jednego dnia, który finalnie kończy rok szkolny.

piątek, 28 marca 2014

Zakończenie roku szkolnego w Tajlandii jest jak umieranie Króla żaby w „Shreku”.

Tak nam się właśnie kojarzy zakończenie naszego pierwszego roku szkolnego w Tajlandii.
Właściwie to czekaliśmy na jakąś uroczystość, rozdanie świadectw czy coś podobnego.

W końcu kończymy rok szkolny 2556/2557 można by to jakoś zaakcentować.
Parę razy wyglądało, że to już ...  że koniec, ale nie .....
Po pierwsze w każdej szkole zakończenie roku szkolnego (podobnie jak początek) jest w innym czasie.
Nie ma np. jednego 1 września dla całej Tajlandii. Było to dla nas wielkie zaskoczenie, że nikt nie potrafił nam podać dokładnej daty kiedy zaczynamy wakacje.

niedziela, 23 marca 2014

W jaki sposób nauczyć nieuczciwości i oszukiwania.

W czasie testu.

Każdy z nas w dorosłym życiu, wcześniej czy później dochodzi do wniosku, że uczciwość nie zawsze popłaca, warto czasami kombinować a małe oszustwa to normalka.
Może więc warto już w szkole tego uczyć ? Takie założenie przyjęto najwidoczniej w tajskiej szkole.
Oto przykłady:
1. Lekcje w tajskiej szkole kończą i zaczynają się dokładnie o tej samej godzinie. Zgodnie z planem który wszyscy dostają, jedna lekcja kończy się np. o 10.10 a następna (często w innym budynku, bo to duża szkoła) zaczyna o .... 10.10. Jakim więc cudem mamy zaczynać i kończyć punktualnie?
Wiadomo nie da się!

czwartek, 13 marca 2014

Galeria szkolnych 'ladyboysów'

Nasz pierwszy rok szkolny w tajskiej szkole dobiega końca, przyszedł więc czas na podsumowanie.
Wiadomo, że podróżując i mieszkając w obcych krajach trzeba być flexible, tacy też staramy się być. Wszystko co inne i odmienne musimy (staramy się) zaakceptować. Przyzwyczajamy się więc do różnych  większych lub mniejszych 'dziwactw', ale do 'ladyboysów' w szkole trudno nam przywyknąć.