Etykiety

anioł (15) aniołki (15) babeczki z nadzieniem (1) bałwanek (3) baranek (5) bibuła (2) bita śmietana (1) biżuteria z koralików (11) bombka (1) Boże Ciało (1) Boże Narodzenie (18) bransoletka (9) bransoletka shamballa (5) candy (8) cekiny (3) choinka (3) chustecznik (1) ciasta (6) coś dla siebie (1) czapka (2) decu (19) decupage (20) dekoracja (21) dzień babci (1) dzień chłopaka (2) dzień dziadka (1) dzwoneczek (1) elf (1) exploding-box (1) filc (4) fimo (2) flaga (1) forsycja (2) głosowanie (4) gwiazdki (2) haft krzyżykowy (2) haft wstążeczkowy (1) I komunia (3) jajka (8) jesień (3) jeż (1) jubileusz (1) juta (1) kanzashi (8) kapusta (1) karczochy (4) kartecznik (1) kartka (36) kartka schodkowa (2) kartka stojąca (2) kartka sztalugowa (1) kartka wiosenna (7) karton (6) kogut (2) kolczyki (4) konkurs (8) koraliki (12) koszyczek (7) kot (1) krepina (7) krok po kroku (6) krokusy (6) Kruche babeczki (1) kursy (9) kwiaty (27) kwiaty sztuczne (2) kwiaty z krepiny (7) kwiaty ze wstążki (11) liebster award (3) logo (1) lukier (1) makrama (10) masa budyniowa (1) masa czekoladowa (1) masa mleczna (1) masa solna (13) minionek (1) miś (2) modelina (2) motyl (6) mydełko (1) myszka (1) niespodzianka (11) niezbędnik (1) obrazki z ziaren (1) ocieplacz (2) ocieplacz męski (2) organizer (1) owieczka (3) ozdoby do włosów (2) papier (26) papierowa wiklina (2) para (1) pianka (2) pierniczki (2) pies (1) płyty CD (5) podaj dalej (1) podziękowania (4) pomoc (3) pomponiki (1) prezent (22) przebisniegi (1) przepisy (7) pudełko (6) puzzle (1) quilling (3) ramka (3) sernik (1) serwetka (1) shrek (1) słodkości (9) słoik (3) słonecznik (1) słonecznikowiec (1) stemple (3) stroik (10) szydełko (13) ślub (9) świeczki (2) świecznik (6) technika serwetkowa (18) tęcza (1) tort (1) trochę uśmiechu (3) tutorial (8) układanka (1) upcykling (21) walentynki (1) wielkanoc (16) wiosna (18) wstążka (10) Wszystkich Świętych (1) wydmuszki (1) wykreślanka (1) wymianka (12) wyróżnienie (4) wyzwanie (22) z ciepłymi lodami (1) zabawa (36) zajączki (1) zajęcia z dziećmi (10) zakładki (2) zaproszenie (4) zawieszki (6) zestaw kreatywny (3) życzenia (17)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą słodkości. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą słodkości. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 30 grudnia 2014

Chwalą się wszyscy - chwalę i ja!

Witajcie
Ja też byłam trochę grzeczna w tym roku, bo otrzymałam kilka prezentów :)
Głównie za pracę na rzecz przedszkola. I tak:

Od grupy VI, do której chodzi mój starszy synek - Antoś - otrzymałam piękną bombkę quillingową w tonacji brązowej oraz podziękowanie podpisane przez dzieci - dobrze, że wiem jakie mają imiona, bo czasem mogłabym mieć problem. Uwielbiam takie słodkie podpisy :)



Od grupy II, gdzie chodzi moja młodsza córeczka - Kinga - choinkę z juty (dzieci malowały płatki jutowe) - może ktoś się zainspiruje na następne święta, choinka jest wykonana na kartonowym stożku, płatki przyklejone klejem na gorąco.




Oraz pierniczki zrobione przez moją znajomą :) i bardzo szybko pochłonięte :D


Collaże wykonałam za pomocą aplikacji internetowej pizap.com.

Pozdrawiam Was wszystkich serdecznie. Dziękuję, że tu zaglądacie :)

czwartek, 25 września 2014

Dzień Chłopaka 2013 - refleksja

Witajcie

Dzisiaj chciałam podzielić się z Wami kilkoma zdaniami refleksji na temat Dnia Chłopaka.
Jak większość z Was pewnie wie - Dzień Chłopaka (Mężczyzny) przypada 30 września. W szkole, w której pracuję jest nas mniej więcej pół na pół (niewiast i mężczyzn).
I dotychczas było tak, że my z okazji Dnia Chłopaka, a panowie z okazji Dnia Kobiet przygotowywaliśmy sobie jakąś niespodziankę - nic kosztownego, bo przecież liczy się gest i pamięć. A to kupon totolotka, rajstopy + goździk (z obowiązkowym pokwitowaniem odebrania prezentu), figurki, specjalne kartki i inne takie. Do tego kawa i ciasto.
I tak było do roku ubiegłego, albo bieżącego.

W ubiegłym roku, skuszona pomysłem znalezionym na blogu by-giraffe (co prawda z innej okazji, ale pomysł cudny) upiekłam takie pierniczkowe pupy... (rozbroiłam foremkę do wykrawania serduszek, żeby pupy były sensownych rozmiarów)


i pracowicie ozdobiłam lukrem (oganiając się od dzieci - musiałam oddać część lukru, cukrowych pisaków i ciastek, żeby mieć trochę spokoju).

W międzyczasie napisałam okazjonalny wierszyk (w wersji dla dorosłych p = d):

      Marzeniem każdego chłopaka
      Jest pupa, nie byle jaka,
      Lecz, wiecie, taka… ten… tego…
      By szczęki opadły kolegom.

      Do tego, zamiast konika
      Potrzebna jest niezła bryka,
      Takie cudeńko aero,
      Co do setki niemal w zero.

      Silnik pod maską mruczy,
      Gdy w stacyjce przekręca się kluczyk.
      I na widok damskiego siedzenia
      Gość w bryce w osła się zmienia.

      Kochani nasi Panowie
      Pijemy dziś Wasze zdrowie,
      Marzenia też Wasze spełniamy –
      Furę i pupę wręczamy.

i czterowiersz dla każdego pana (ale to już indywidualnie). Nie myślcie, że byłam złośliwa z tym wierszem - nasi koledzy też przy okazji dnia kobiet wbijali nam rożne "szpileczki".
Koleżanka zakupiła resoraki. Następnie ładnie opakowałyśmy zadek z resorakiem dołączając odpowiednią laurkę (niestety, nie zrobiłam zdjęć, bo nie myślałam, że będę sobie blogować). I wręczyłyśmy naszym Panom kolegom. I...



... czekałyśmy, czym koledzy nam się zrewanżują 8 marca, bo są pomysłowi.
I co? Nasi koledzy nawet nam życzeń nie złożyli... :-/
I teraz mam mieszane uczucia, czy w ogóle mamy pamiętać o tym, co jest 30 września, czy być ponad to i jednak się wysilić.

A Wy, co o tym myślicie?

Ale się rozpisałam dzisiaj, a jeszcze przepis na pierniczki (pierniczki dobrze jest piec 2 tygodnie wcześniej, żeby zmiękły).

PIERNICZKI BABUNI - przepis od mojej koleżanki

CIASTO:

  • 1 kg mąki
  • 1/2 szklanki cukru
  • 1 szklanka miodu
  • 1 przyprawa do piernika
  • 2 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 2 jajka
  • 1 kostka margaryny
Wszystkie składniki wymieszać i zagnieść na jednolitą masę. Wałkować na grubość ok. 1cm. Piec 8 - 10 minut w temperaturze 180C.

LUKIER

  • 1 białko
  • 1 szklanka cukru pudru
  • 2 - 3 krople soku z cytryny
Białko dokładnie utrzeć z cukrem pudrem (ja używałam do tego spiralnych końcówek od miksera i ucierałam na najniższych obrotach). Jeśli wydaje się, że lukier jest za rzadki - dodać cukru, a gdy za gęsty - trochę białka. 
Jeśli uważamy, że to konieczne - dodajemy barwniki. Jeśli używamy sztucznych, to nie polecam tych w płynie. Lepiej użyć tych w proszku.

 A poza tym barwienie lukru to temat na osobny post.







środa, 30 lipca 2014

Torty śmietankowe na urodziny Kruszynek

Witajcie
Przede wszystkim serdecznie witam Agnieszkę z bloga Mój własny świat oraz kgosię z bloga To co lubię, Beatę Stencel, Matrę Betlej z bloga Luna, Księ S, Annę Jastrzębską, Edytę L z bloga Aniołowo Masa solna w gronie obserwatorów mojego bloga. Zachęcam do odwiedzin, bo naprawdę warto!!! Przepraszam, ale nie znam wszystkich blogów :(
Witam również tych obserwatorów, którzy nie ujawniają się :)

Post troszkę odbiegający od typowego rękodzieła, chociaż uważam, że takim pozostaje.
Wiem, że w modzie od jakiegoś czasu są torty pięknie zdobione lukrem plastycznym. To prawda - są CUDNE! I mi też się bardzo podobają. Tylko, że prawie nie da się ich jeść. Ich zadaniem jest sycić zmysły z pominięciem zmysłu smaku.

Z okazji różnych rocznic również mnie zdarza się popełniać tort, z tym, że jest on śmietankowy i w pełni jadalny (nooo... może poza świeczką, ale jeśli ktoś się uprze... to czemu nie).
Ostatnio moje Kruszynki wspólnie obchodziły urodziny. Co prawda dzieli je 1 miesiąc i 1 tydzień (+ 2 lata), ale na razie są w takim wieku, że trochę trudno jest rozdzielać imprezy i za każdym razem tłumaczyć temu drugiemu, że to urodziny brata/siostry.
A oto, co udało mi się stworzyć w tym roku w te koszmarne upały:






Jak widać w tym roku nie dałam się nabrać na robienie dwóch tortów, tak jak w roku poprzednim (chyba upał wtedy na mnie źle podziałał):




Ozdoby (samochód i żyrafka) zostały ulepione przeze mnie z tzw. czekolepków (jakieś cudactwo kupione w Empiku)

No i z okazji Chrztu Św. mojego najmłodszego chrześniaka (miał być w kształcie księgi i prawie się udało)



No cóż, bita śmietana nie jest tak wdzięcznym materiałem zdobniczym jak masa cukrowa, ale moja rodzina jest z tych co to lubią słodycze i po chwili zachwytu (żeby nie robić przykrości kucharce) siadają, żeby uczciwie je zjeść :-D

To tyle na dziś. Mam nadzieje, że Was nie zanudziłam.


piątek, 25 lipca 2014

Kruche babeczki

Witajcie


Przepis na te cudeńka znalazłam u Oli Kruz TUTAJ, - warto zajrzeć, bo Ola ma tam naprawdę fantastyczne przepisy


Moje nie wyglądają źle, ale gdzie mnie do tego mistrzostwa, które tam prezentują. Mistrzostwo wymaga ćwiczeń i czasu. O ile pierwszy warunek spełniam bez problemu, o tyle słodkościolubna rodzinka nie pozwala na dłuższe leżakowanie żadnego ciasta. A dokładniej - parafrazując K. Grześkowiaka - chłop słodyczom nie przepuści. A w każdym razie nie Mój!


Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie wprowadziła swoich poprawek. Dotyczą one sposobu przygotowania ciasta kruchego (mój patent, gdyż dotychczas moje ciasto kruche było raczej przeciwpancerne, a w zasadzie zamiast kruche można było użyć określenia kruszące w domyśle mury, a obecnie jest faktycznie kruche).
Ciasto: 
  • kostka margaryny Kasia lub masła (wersja bardziej wykwintna)
  • 3 szklanki mąki
  • jajko
  • żółtko
  • pół szklanki cukru pudru
  • ew. odrobina oleju
Jajko, żółtko i cukier puder zmiksować (na biało). Do miski wsypać mąkę, wkroić margarynę i zmiksować - mój patent. Dodać jajka z cukrem, chwilę miksować, a następnie zagnieść. Powinno mieć konsystencję miękkiej plasteliny. Nie może kleić się do rąk! Jeśli jest zbyt miękkie lub klejące, dodać odrobinę mąki. Jeśli jest za twarde, dodaj odrobinę oleju. Oderwać kawałek ciasta, resztę odłożyć do miski i przykryć folią spożywczą, żeby nie wyschło. Ciasto do wylepiania musi mieć temperaturę pokojową – nie może być schłodzone. 
Wylepiać foremki na babeczki. Ja wylepiam sposobem polecany przez Mamę Oli: urwać mały kawałek ciasta i ulepić kulkę (ok. 3 cm średnicy), spłaszczyć, włożyć ją do foremki i wylepić dokładnie i dość cienko - nie należy smarować niczym foremki!. Dociskać ciasto do brzegów foremek, aby oderwać to, co wystaje i wygładzić brzegi ciasta. Piec w 180ºC aż ciasto nabierze ładnego złoto-brązowego koloru.
Z takiej porcji ciasta wychodzi ok. 50 babeczek (ja zaczynałam od 48 a obecnie wychodzi mi 60 sztuk)

Masa (oryginalna masa mleczna i czekoladowa Oli Kruz):
Masa mleczna:
  • 3/4 szklanki mleka w proszku (niebieskie)
  • pół szklanki cukru pudru
  • 1/4 szklanki wody letniej (nie gorącej!)
  • 100 g masła
Masa czekoladowa
  • te same składniki co na masę mleczną oraz:
  • 2-3 łyżki kakao
  • ew. 1-2 łyżeczki kawy rozpuszczalnej
Masa mleczna:
Dokładnie wymieszać mleko w proszku z cukrem, aby nie było grudek. Dolać trochę wody i mieszać, podgrzewając na bardzo małym ogniu. Nie wolno masy zagotować! Dodawać po trochę resztę wody. Masa ma odpowiednią gęstość, gdy można błyskawicznie przerwać wylewanie jej z łyżeczki do garnka. Jeżeli, po wyprostowaniu łyżeczki do poziomu, masa jeszcze się ciągnie i kapie – dodać trochę wody. Gdy masa ma odpowiednią gęstość, dodać masło, wymieszać aż do rozpuszczenia i zdjąć z ognia.
Masa czekoladowa:
Wykonać podobnie jak masę mleczną, dodając na początku do mleka w proszku z cukrem: kakao i kawę (ja nie dawałam, ale to zależy od robiącego).

Babeczki podzielić na dwie części. Do jednych nalewać masę ciemną, do pozostałych jasną. Masa w babeczkach powinna bardzo szybko tężeć (pozostanie elastyczna, ale bardzo gęsta - u mnie, niekoniecznie). Kiedy wszystkie babeczki będą już napełnione, na ciemną masę nalać trochę jasnej i odwrotnie. Potem nalewać na jasne kółka ciemną masę itd.
Powyżej - moje nieudolne próby naśladowcze. ;-)
Patrząc na zdjęcie powyżej - opracowałam sobie oczywiście sposoby napełniania i dekoracji babeczek, bo moja rodzina nie daje mi zbyt wiele czasu na upiększenia.
Otóż:
1. Dodałam różnego rodzaju orzechy:


2. Użyłam gotowych dekoracji czekoladowych (nie robiąc masy czekoladowej tylko podwójną porcję białej) - wersja dla leniwych lub szybkościowych







3. Użyłam masy mlecznej (jak wyżej) ozdabiając tylko owocami sezonowymi, lub tym, co mi w łapki wpadło



4. W ogóle nie użyłam masy mlecznej tylko budyniowej i owoców sezonowych oraz galaretki - wybaczcie, nie zdążyłam zrobić żadnego zdjęcia :(

A tu podaję przepis na masę budyniową - dotychczas jeszcze nie udało mi się jej spaprać ;-)
Masa budyniowa (moja):
  • 3 szklanki mleka
  • 2 budynie śmietankowe bez cukru
  • 4 czubate łyżki cukru
  • 25 dag masła
Budynie ugotować na mleku i wystudzić. Masło utrzeć (ja to robię mikserem) i następnie dodawać, po łyżce zimnego budyniu. 

czwartek, 10 lipca 2014

Ciasto z ciepłymi lodami

Witajcie

Szczególnie serdecznie witam nową obserwatorkę - Basię z bloga: Świat według Basi

Ponieważ jest teraz sporo świeżych owoców, proponuję Wam ciasto - biszkopt z ciepłymi lodami i galaretką (oraz owocami) - nie wymaga specjalnego wysiłku, a jaki efekt :-)

Przepis znalazłam gdzieś w sieci i oryginalnie na wierzchu jasnej masy miał startą gorzką czekoladę, ale ja nie byłabym sobą, gdybym nie przerobiła go na swoje kopytko, bo moje dzieci lubią galaretkę z owocami (tu na zdjęciu - niebieska galaretka i jagody)

 BISZKOPT
  • 4 jaja
  • 8 łyżek cukru
  • 8 łyżek mąki
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 2 łyżki oleju
Białka ubić na sztywno, usztywnić cukrem, dodać kolejno: żółtka, mąkę z proszkiem do pieczenia i olej. Piec w 160C około 25 minut.

MASA I GALARETKA
  • 1 paczka ciepłych lodów -12 sztuk większych lub 32 mniejszych (do kupienia w Lidlu lub Kauflandzie) - przy tej drugiej opcji zostaje jeszcze kilka do skonsumowania w trakcie robienia ;-D
  • 0,5 litra kremówki, 30% (jeśli śmietana jest w opakowaniach 330ml to po prostu 2)
  • 3 serki homogenizowane waniliowe po 150g (lub może być 1 większy, taki 400g)
  • 2 galaretki rozpuszczone w 0,5l wody
  • 3 galaretki rozpuszczone w 1l wody

Galaretki dobrze, żeby były w kontrastowych kolorach, ja daję cytrynową i jakąś intensywnie barwną - czerwoną, niebieską itp.

Na biszkopt poukładać przekrojone wzdłuż na pół ciepłe lody, czekoladą do góry. Ubić śmietanę dodać serki i gęstniejącą galaretkę (0,5l) i wszystko delikatnie wymieszać. Wyłożyć na ciepłe lody. Wstawić do lodówki. Można wyłożyć sezonowe owoce. Gdy druga galaretka zacznie tężeć - wylać ją na wierzch. Odstawić do lodówki do całkowitego stężenia. 

środa, 2 lipca 2014

Słonecznikowiec

Witajcie
Dzisiaj proponuję przepis na ciasto, którym można zaskoczyć nawet najwybredniejszą teściową ;-)
Przepis dostałam od mamy kolegi, ale nie byłabym sobą, gdybym coś tam od siebie nie pozmieniała.
Porcja na klasyczną blachę.
Na biszkopt:
·        6 jajek + 2 białka
·        1 szklanka cukru
·        1,5 szklanki mąki
·        2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
·        1 łyżka  ciemnego kakao
·        6 łyżek oleju
·        szczypta soli
Białka ubić na sztywno i usztywnić cukrem. Stopniowo dodać: żółtka, mąkę zmieszaną z proszkiem do pieczenia, kakao oraz olej. Piec w temperaturze 165ºC – wstawiać do zimnego piekarnika. Jak wystygnie przekroić na 2 placki.
Na płytkę słonecznikową:
  • 2/3 kostki margaryny
  • 1 szklanka cukru pudru
  • 2 łyżki mleka
  • 1 cukier waniliowy
  • 30 dag łuskanego słonecznika
Margarynę włożyć do rondelka, dodać cukier puder, mleko, cukier waniliowy i całość zagotować. Do gotującej się masy dodać słonecznik wymieszać i jeszcze chwilę gotować. Następnie masę przełożyć na blachę (ja wykładam na taką dużą, płaską, oryginalną od piekarnika), rozsmarować i przyrumienić w piekarniku 170ºC około 15 minut (trzeba sprawdzać, żeby za bardzo nie przypiec). Następnie płytkę wystudzić i połamać na małe kawałki.
(według mnie w takiej wersji jest za dużo cukru i margaryny, eksperymentowałam z 1/3 margaryny i 3/4 szklanki cukru – też jest dobrze, ale to zależy, co kto lubi)
Na masę:
  • 1 puszka mleka skondensowanego słodzonego (gotować 3 godziny i ostudzić) polecam w wersji dla leniwych można ostatnio kupić w sklepach EKO lub Biedronka masę krówkową - kajmak - ja preferuję masę ze SM Gostyń
  • 2 żółtka
  • 1 kostka masła (25 dag lub jeśli masło w kostkach po 20 dag to 1 i ¼ kostki)
  • połamana płytka słonecznika (zrobiona jak wyżej)
  • kieliszek koniaku (nie jest to konieczne jeśli spożywać mają małoletni)
Masło utrzeć do białości, dodać żółtka i nadal ucierać na pulchną masę. Następnie dodawać po łyżce wystudzoną masę karmelową powstałą z mleka skondensowanego, cały czas ucierając. Dodać połamaną płytkę słonecznika i kieliszek koniaku i delikatnie wymieszać
Biszkopt przełożyć powstałą masą. Wierzch polać polewą czekoladową.

Nie podaję przepisu na polewę czekoladową, bo sama używam gotowej, gdyż polewa według przepisu  za żadne skarby mi nie wychodzi – a sprawdziłam już dużo przepisów.

niedziela, 9 marca 2014

Super sernik na Dzień Kobiet

Witajcie
Wczoraj była sobota i ... Dzień Kobiet.
Co robi w Dzień Kobiet przypadający w sobotę zwyczajna kobietka??? Ha! Dokładnie to samo co w każdą inną sobotę, czyli ... sprząta, pierze, gotuje i robi ciasto.
Dziś na tapecie sernik, ale nie zwykły sernik, tylko SUPER SERNIK.

Dostałam kiedyś przepis od mojej koleżanki z pracy. Od razu ochoczo zabrałam się za pieczenie. Sernik udał mi się tylko raz - za pierwszym razem. Kolejne podejścia kończyły się totalną klapą. To znaczy klapę zaliczał sernik, który najpierw wyrastał drugie tyle nad blachę, co było w blasze (prawie pełnej), a następnie z wielkim hukiem osiadał na dnie tworząc co prawda smaczną, ale bynajmniej nie puszystą warstewkę.
Zażalenia do kogo??? Oczywiście do koleżanki!!!
Wszelkie jej tłumaczenia, że "to niemożliwe - ten sernik ZAWSZE się udaje" jakoś do mnie nie przemawiały. Wiec chyba nikogo nie zdziwi fakt, że odczulam ogromną satysfakcję, gdy któregoś razu koleżanka przyszła do pracy i powiedziała, ze "sernik jej klapnął wręcz pokazowo".
Jestem osobą uparta (czasem to chyba nawet bardziej niż osioł) i mimo ewidentnych porażek nie dawałam za wygraną. Co jakiś czas ponawiałam próby, których efekt był mniej lub bardziej udany. Ostatecznie opatentowałam jedną czynność, która sprawiła, ze od tego momentu sernik zaczął mi wychodzić.
Czasem nawet wychodzić dosłownie z blachy.

 Polecam gorąco wszystkim amatorom serników. Nie ma zbyt dużo pracy - szczególnie jak wprowadziłam modyfikacje wynikające z mojego własnego, czystego lenistwa. Smak rewelacyjny, a struktura - puszysta. Ciasto ogólnie dietetyczne, polecam również  diabetykom. Koszt wykonania blachy 25cm x 40 cm to około 30 zł.

Składniki i wykonanie:
ciasto półkruche na spód:

  • 2 szklanki mąki
  • 1/2 kostki margaryny
  • 1/2 szklanki cukru
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 2 żółtka i 1 całe jajko

Mąkę wsypać do miski, dodać margarynę pokrojona w plasterki, cukier i proszek do pieczenia. Składniki zmiksować. Dodać jajko i żółtka i wstępnie zmiksować. Dokończyć zagniatanie ciasta ręką. Ciasto rozwałkować bezpośrednio na papierze, którym wykładamy blachę, posypując mąka, zeby się nie kleiło do wałka. (tu na zdjęciu moja mała pomocnica)
masa serowa:
  • 1 kg sera w wiaderku
  • 2 całe jajka, 4 żółtka i białka (w sumie 6 szt.)
  • 2 cukry waniliowe
  • 1/2 szklanki oleju
  • 2 szklanki mleka gorącego (ja daję prawie wrzące - to własnie mój patent ;-D)
  • 2 budynie śmietankowe bez cukru
  • 3/4 szklanki cukru
  • szczypta soli
2 jajka i 4 żółtka zmiksować prawie na sztywno z cukrami waniliowymi. Następnie, ciągle miksując, dodać kolejno: ser, olej, mleko i budynie. Osobno, w dużym naczyniu, ubić białka na sztywno z odrobiną soli (białka łatwiej się ubijają, gdy są zimne). Dodać cukier i dalej miksować aby całość była sztywna. Masę serową wlewać do białek mieszając ręką - nic nie daje lepszego efektu. Całość wylać na ciasto i wstawić do nagrzanego piekarnika. Piec w temperaturze 170 st ok 1 godziny. Po tym czasie wyłączyć grzanie i lekko uchylić drzwiczki piekarnika (najlepiej na całą noc). Sernik osiada i nie należy się tym przejmować.

Wiem, że niektórzy lubią, gdy sernik ma swój ciężar, wiec... nie jest to chyba przepis dla nich :-) ale może się skuszą...

środa, 26 lutego 2014

Co zrobić, gdy ciasto wyszło...

Zostałam ostatnio poproszona przez bliską znajomą o zrobienie tortu urodzinowego.
Zgodziłam się bez zastanowienia i... przedwczoraj (z racji bliskiego terminu realizacji, czyli wczoraj) zabrałam się za pieczenie biszkopta.
Każda gospodyni wie, jak się piecze biszkopt :-D - (to tak drobna parafraza przepisu na kapustę kiszoną, co postaram się wyjaśnić przy okazji). Ja zresztą też. Biszkopt dla mnie nie pierwszyzna. Ochoczo zabrałam się do kręcenia. I niby robiłam wszystko tak, jak zwykle. Piekarnik ustawiłam tak, jak zwykle.I biszkopt też wyszedł... tylko nie jak zawsze. On po prostu ...

 WYSZEDŁ Z FORMY!!! 
...żeby pospacerować po piekarniku.
Ba! Po przekrojeniu na 3 placki ten najniższy nadawał się tylko do zjedzenia przez psa. Zakalec na... 2cm. ;(

Całe szczęście, że zostawiłam sobie margines czasowy.

Przecież człek nie małpa, a "małpa nie cielę, sobie poradzi"... [A. Fredro Małpa w kąpieli]
Ja tym bardziej :D
Ostatecznie dopiekłam trzecią warstwę osobno, żeby tort miał stosowną wysokość i od wczesnych godzin rannych zabrałam się za ozdabianie.

Miało być "ZDROWIA i ..." tylko, że ktoś się nie bał i podjadł mi literki. Podejrzewam samosie. Samosie to takie małe wredne stworki, które psuja, niszczą, chowają, wyjadają i inne psikusy płatają.


Dobrze, że nie zdążyły całkiem wyjeść dekoracji.


Tort śmietankowo - ananasowy prezentował się jak widać. 
Wiem, że torty w stylu angielskim ozdabiane cukrową masą plastyczną, są zdecydowanie atrakcyjniejsze wizualnie. Z bitej śmietany nie da się wymodelować takich cudeniek, jak w książce Debbie Brown "50 kolorowych tortów". Ale ja jestem zadowolona.
A najważniejsze - zadowolony był klient. I chyba o to w tym wszystkim chodziło.