Bo gdy wchodzisz do przymierzalni w sklepie, wciągasz na siebie to coś, widzisz od razu jak leży..., czy pasuje... A gdy zabierasz się do dziergania tak naprawdę nie wiesz czym to się skończy. Każda nowa rzecz na drutach to prototyp. Nigdy do końca nie wiesz jaki efekt osiągniesz. Jak się ułoży, czy nie będzie się ciągnąć, marszczyć, pogrubiać! ;/ Musisz zrobić próbkę, zwykle coś prujesz, zaczynasz od nowa, czasem rzucasz na tygodnie, bo patrzeć nie możesz.
W sklepie mierzysz sweter, pasuje - nie pasuje, kupujesz bądź nie.
Ale zrobiłam. Nie jest to skomplikowane dzieło, ale w efekcie sweter jest taki jaki chciałam.
Prosty, dość długi, z wąskimi długimi rękawami i szwami po prawej stronie. Ścieg podstawowy oczka prawe. Dekolt duży bez ściągaczy, plis itp.
Przód jak i tył robiłam z dwóch prostokątów, które również połączyłam zewnętrznym szwem.
Efekt jest taki, że sweter wygląda jak ubrany na lewą stronę. Tak miało być.
Ciepły. Troszkę gryzie (bo to wełna).
Włóczka YarnArt Pure Merino druty nr 4
zużyłam około 450g wełny
Torebka - szWaczka
Spodnie - H&M
Buty - Steel
Drewniany wieszak decoupage - zrobiłam swego czasu
♥