Dziewczyny (i chłopaki - wiem, że podczytują ),
dzisiaj będzie o syropie z kwiatów czarnego bzu!
Moja Mama nadziwić się nie może "wiesz, że Cię nie poznaję!"
Tak naprawdę , to ja jeszcze niedawno nie wiedziałam jak wyglądają
krzewy czarnego bzu. Tzn. widziałam je nie raz, rosną nawet tuż za moim płotem,
ale gdybym miała podać nazwę...?? W życiu!!
No ale stało się. Poczytałam tu, poczytałam tam
i decyzja zapadła: "Syrop będę robić!"
A że przepadam za herbatą i różne jej gatunki pijam w dużych ilościach
(z wyjątkiem białej - coś przemóc się nie mogę),
mieszam je, soki dolewam, goździki dosypuję, pomyślałam więc,
że taki syrop spróbować również muszę. :)
Piątek był wietrzny ale ciepły, więc wzięłam młodsze dziecko (lat 8),
sekator, wiklinowy koszyk i rowerami pojechaliśmy na poszukiwania tych osławionych
krzewów. Osławionych, bo ponoć zarówno kwiaty jak i ich owoce mają ogromną
ilość walorów leczniczych! Podaję linka jeśli ktoś z Was jest ciekawy szczegółów.
Polecam gorąco poczytać, bo jak się okazuje, to "lek na całe zło" jest! :)
Znaleźliśmy drzewa czarnego bzu całkiem niedaleko, takie w bocznej ścieżce,
daleko od drogi, żeby syrop jako ekologiczny zakwalifikować było można! ;)
Przy okazji chwalę się moim nowym starym rowerem! :)
Jak ja kocham ten rower!!! :) Kupiłam go bardzo niedawno,
za symboliczną kwotę... Dałam tylko do wycentrowania przednie koło
i teraz hula, że ho, ho! Dostanie jeszcze na ramę jakieś kwietne naklejki
i obowiązkowo wiklinowy koszyk na kierownicę. Oczywiście biały!
Mam nadzieję, że uda mi się spełnić to marzenie o koszyku.
Mój synek mówi, że kolor ma "trochę obciachowy",
ale dziewczyny powiedzcie same, przecież toż to cały urok w tym kolorku jest, prawda???

Do ścinania kwiatów dobrze zabrać jest ze sobą sekator (dziękuję
Orin za radę),
bo łodyżki nie bardzo chcą współpracować przy rwaniu.
Przy okazji nazbierałam trochę innego kwiecia ale nazwy tych kwiatków
nie znam. Jeśli któraś z Was zna to proszę mnie oświecić. :)
Przy ścinaniu kwiatów ważne jest, aby robić to tak żeby było przy nich
jak najmniej zielonych łodyg, bo mogą sprawić, że syrop będzie gorzkawy.
I jeszcze jedna ważna sprawa: nie wnoście tego do domu - zapach mają okrutny!
Najlepiej rozłożyć na papierze, żeby mali mieszkańcy sobie z kwiatów poszły,
i co dalej...?
Podaję przepis ogólnie znany z sieci:
20 - 40 kwiatów czarnego bzu,
1 kg cukru,
sok z 1 cytryny,
1 litr wody.
Zagotować wodę z cukrem i cytryną. Ja dałam 1,5 cytryny tzn jedną pokroiłam w plastry i wrzuciłam ze skórką, a połówkę wycisnęłam i pozostałą skórkę też wrzuciłam, żeby syrop miał więcej aromatu. Dodałam również 1 pomarańczę pokrojoną w plastry.
Następnie zalewamy tym słodkim wrzątkiem kwiaty, tak aby były przykryte i zostawiamy na ok.3 dni, mieszając 1 - 2 razy dziennie.
Po trzech dniach przelewamy przez gazę celem przefiltrowania, wlewamy do butelek i pasteryzujemy.
I mając tak uzdrawiający syrop zima nam nie straszna! :)
Mój M. podebrał mi trochę soku i robi z niego nalewkę.
Cóż za fantastyczna roślina! ;))
Zachęcam do małej domowej produkcji powyższego syropu.
Ale szybko się decydujcie zanim kwiaty zaczną przekwitać.
Bo potem pozostanie nam robić nalewkę z OWOCÓW czarnego bzu.
Oj! Podobno również baaardzo zdrowa! ;)
Szczęścia i zdrowia
wszystkim życzenia przesyłam!!!
♥ ♥ ♥