Pokazywanie postów oznaczonych etykietą naklejki ścienne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą naklejki ścienne. Pokaż wszystkie posty

piątek, 14 grudnia 2012

o choince badylastej i piernikach na święta...

"Po co Ci te badyle...???!!!" 
- zapytał pełen zadziwienia mój M. otwierając bagażnik samochodu, gdy przyjechałam
przywożąc gałęzie na nowatorską w formie choinkę, którą miałam już w głowie.
Przyznam, że wypatrzyłam ją na blogu u Elin.
Ponieważ jednak miałam niewiele czasu, aby ją własnoręcznie zmontować,
M. "czego ta baba nie wymyśli..." wykonał ją dla mnie łącznie z malowaniem! :)
Jacy pożyteczni bywają Ci mężczyźni, nieprawdaż? ;)))


Choinka (bądź co bądź!) stanęła w wiklinowym koszu po butli od wina,
którą pomalowałam na biało pozostawiając brązowe brzegi i uszy 
i wypełnionej orzechami. Miałam jeszcze trochę ubiegłorocznych, bo tego roku orzech 
u mojej Mamy zrobił sobie odpoczynek i owoców było niewiele.  



  Żeby mojej choince ;) ująć siermiężności ozdobiłam ją subtelnymi i delikatnymi
gwiazdkami wykonanymi dla mnie na szydełku przez Dorotę z bloga http://sielankowedzierganie.blogspot.com/



Ja bardzo, bardzo staram się oswajać zimę. Należę do żyjątek ciepło i światłolubnych.
I chyba najbardziej przeszkadza mi brak słońca. Dobrze że śnieg jest biały... :)


I jeszcze wspomnę o piernikach, które u mnie w tym roku będą z napisami.
Jak dziecko stałam w sklepie Tchibo z wieeelkimi oczami przed opakowaniem literek do robienia właśnie
napisów na ciastkach. Można dzięki nim (jeśli ktoś np nieśmiały) przekazać komuś
słowa, które przez usta przejść nie chcą, napisać nr telefonu albo nawet adres mailowy,
bo i @ jest wśród literek do dyspozycji. Każda kreatywna ciastkarka musi mieć taki gadżet! ;)
Już je uwielbiam!




Część pierników jest zarezerwowana dla dorosłych.
Aby dzieciaki za bardzo nie rozpędziły się w ich pałaszowaniu,
 niektóre ciastka dostały zastrzeżenie. ;))


Pierniki świetne jako upominek gdy wybierzemy się ze świąteczną wizytą.


Lub z dziurką do zawieszenia na choince (może powieszę na moja badylastą!) ;)





Moja sunia trochę się gniewała, że pierniki nie dla niej... ;)




I w końcu napis CAFES DO BRASIL który dostałam od Moniki z http://insideproject8.blogspot.com/
znalazł swoje miejsce ma ściance pomiędzy kuchnia a resztą.
Moniko, dziękuję raz jeszcze! :)



*
"Sąsiadko kochana, kiedy ta zima się skończy. Już tyle koksu spaliłam!"
- to Pani która mieszka niedaleko pytała z nadzieją.
... Ach, ta zima to tak naprawdę jeszcze się przecież nie zaczęła!....

A u mnie taki manifest jeszcze się uchował:


Ale nieaktualny. Aż wstyd! Idę gwiazdki na tabliczce namalować!
Uściski ślę! ♥

- Dominika

niedziela, 5 sierpnia 2012

naklejka ścienna... - diy/tutorial

To wszystko stało się dzięki Monice z bloga http://insideproject8.blogspot.com/
Ta przesympatyczna dziewczyna projektująca w PROJEKT 8 naklejki ścienne,
obdarowała mnie jedną z nich. Dokładnie taką jaką wymarzyłam sobie do przeprowadzenia
liftingu mojej kilkunastoletniej lodówki. Lodówka wyprodukowana dawno temu, której budowa
oparta jest na starszych technologiach (te współczesne lubią zepsuć się, zaraz gdy skończy się ich
gwarancja) wciąż pracuje jak należy tylko wiek urodę jej zabiera.
 Sumienia nie miałam, żeby się jej pozbyć, bo stara się jak może, czyli pracuje bez zarzutu.

W piątek od listonosza odebrałam tubę z naklejką od Moniki i moja lodówka dostała nową "twarz".
Wzorów naklejek jest w PROJEKT 8 mnóstwo, kolorystyka do wyboru, jaka komu pasuje!
Ja wybrałam "sztućce"...


Naklejanie foliowych wzorów jest naprawdę nieskomplikowane.
Jedynie przydają się dwie osoby, jeśli naklejka jest dużych gabarytów.
A dzięki takim naklejkom możemy niewielkim wysiłkiem znacznie odmienić swoje wnętrze! :)

Pokażę Wam kroku po kroku, jak przebiegło dziś u mnie odnawianie wizerunku
niemłodej już lodówki.

Przy wybieraniu wzoru trzeba wziąć przede wszystkim pod uwagę jakiej wielkości
chcielibyśmy, aby ta naklejka była i zwymiarować miejsce, na którym ma być przyklejona.
Wzory i kolory obejrzyjcie sobie tutaj.

Naklejka przyjdzie do Was pocztą zabezpieczona w tekturowej tubie.
Po rozwinięciu musicie ją rozwinąć na płaskiej powierzchni przyciskając np książkami,
aby się nam po prostu wyprostowała.


Naklejka jest przez Monikę przyklejona na folii.
 Z drugiej strony jest zabezpieczona paskami papieru.

Ponieważ ja moją naklejkę przyklejałam na lodówce czyli na gładkiej zmywalnej powierzchni
(dotyczy to również np szyb), przygotowałam sobie:

- wodę w pojemniku z rozpylaczem,
- taśmę papierową do wyznaczenia pionu,
- metrówkę,
- wykałaczkę (do poprawiania tych "koronek" na trzonach sztućców).



Najpierw przymierzyłam "na sucho" naklejkę do drzwi lodówki
i mierząc odległości wyznaczyłam środek dla naklejanego motywu.


Odkleiłam folię z jednej strony motywu - tę grubą
(Monika zaznacza którą).
Przydała się pomoc mojego M.


Następnie nakleiłam na lodówkę taśmę papierową (tę niebieską) aby wyznaczyć linię
wzdłuż której nakleję moje sztućce
i odtłuszczoną wcześniej powierzchnię (wystarczy użyć jakiegoś detergentu
np płynu do mycia naczyń) spryskałam zwykłą wodą.
Nie stosować w przypadku naklejania naklejki na ścianę!
Po co? Po to aby łatwiej mi było przesuwać naklejkę po powierzchni
podczas ustawiania jej ostatecznego położenia. Naklejka na mokrej powierzchni ślizga się,
co powoduje, że możemy ją już ułożoną, jeszcze odrobinę przesuwać.

 
Następnie wygładzamy naklejkę za pomocą czystej ściereczki/ręcznika usuwając
z pod niej wodę (zawsze od środka na zewnątrz) .


Potem trzeba niestety trochę poczekać,
co jest bardzo trudne dla takich niecierpliwych jak ja!
Im więcej wody podczas wygładzania wyprowadzimy z pod naklejki,
tym szybciej będziemy mogli odklejać papier ochronny z wierzchu.
Więc gładziłam, gładziłam, gładziłam!
M. mnie odganiał a ja co chwilkę zaglądałam zaginając róg papieru. :)
Arkuszy ochronnego papieru jest kilka, co jest bardzo pomocne w ściąganiu go etapami.
Robimy to bardzo delikatnie i powolutku pilnując cały czas, by motyw z folii
zostawał na powierzchni, którą oklejamy. Nie szkodzi gdy nam trochę ten motyw
się odrywa - jest jeszcze odrobinę mokry - gdy wyschnie przyklei się jak należy.





Gdy odkleimy paski ochronnego papieru, najlepiej za pomocą karty kredytowej czy pudelka od CD
ponownie wygładzamy powierzchnię naklejki - zawsze od środka na zewnątrz.


I oto efekt! :)


A to moja lodówka przed i po!


...Niech się na razie nie psuje - podoba mi się. :)
Moniko, dziękuję raz jeszcze!!! ♥

Pozdrowionka dla wszystkich przesyłam!


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...