Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bead embroidery. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bead embroidery. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 27 września 2016

Lepiej późno, niż wcale

     Dziś będzie kolia, która odleżała w szufladzie chyba najdłużej ze wszystkich moich prac. Nieliczni mieli okazje zobaczyć ja na żywo, ale jakoś nigdy nie doczekała się publikacji w internetach. Zaczęłam ja szyć w marcu 2013 roku. Na ponad rok popadła w niepamięć, bo zajęta mniejszymi pracami skazałam ją na niełaskę. Wreszcie któregoś dnia, otwierając pudełko z moimi "rozgrzebkami" postanowiłam ja dokończyć. Dziergałam intensywnie przez cały tydzień, aż z obolałymi i pokutnymi paluszkami dobrnęłam do finału. Szczęśliwa, że wreszcie skończyłam, znów odłożyłam ją (nie mogąc na nią patrzeć), do kolejnego pudełka, tym razem "zdjeciowego". Tam przeleżała kolejne dwa lata zanim doczekała się zdjęć. A to wszystko za sprawą mojej koleżanki, która napisała mi ostatnio " Asia, robisz ładne rzeczy musisz je tylko pokazać światu..." No, to pokazuję...











sobota, 17 września 2016

Koralikowe wspomnienia

     Dziś swą premierę ma naszyjnik, który powstał przy okazji pewnego weekendowego zlotu sutaszystek. Blisko ponad rok temu, poznałam w Gabrielni kilkanaście fantastycznych i kreatywnych babeczek, które tak jak i ja, mają bzika na punkcie sznurków, kamyków i koralików. Bardzo miło wspominam tamten czas, a prezentowany naszyjnik zawsze mi o tym przypomina. Kto był ten pamięta jak liczyłam moje koraliki ;)






niedziela, 4 września 2016

Czas wrócić...

     Minęło prawie półtora roku od poprzedniego wpisu. Wiele się u mnie zmieniło przez ten czas, zarówno w życiu prywatnym jak i zawodowym. Pojawiło się kilka pomysłów i planów: na siebie... na życie... na karierę... jednak miłość do sznurków, koralików i kamyków pozostała bez zmian. Cały czas były ze mną, z różną intensywnością pozwalały zapomnieć o problemach i odganiały stresy. Były dni lepsze, kiedy prace sypały się jak z rękawa i gorsze, kiedy trzymanie w ręku igły nie sprawiało żadnej przyjemności. Wiem, że koraliki zostaną ze mną już zawsze, bo to moja największa pasja. Dlatego też postanowiłam wrócić do publikowania mojej biżuteryjnej twórczości. Myślę, że powrót do blogowania pomorze mi zmotywować się do działania ;)
     Na początek kilka zaległych drobiazgów, które powstały jakiś czas temu, na dowód, że jednak coś koralikowego się u mnie działo :)

Zakładka




Broszka 




Kolczyki




środa, 25 marca 2015

Na tapecie gości róż

     Nigdy nie byłam fanką różu i sadziłam, że nigdy nią nie zostanę, jednak jak to mówią: "Kobieta zmienną jest..." :P . I tak oto w mojej pracowni zagościł róż. Nie, jakiś tam zwykły majtkowy różowy... ale piękny, pudrowy, pastelowy, delikatny, różany róż :) . Nie powiem żeby sam w sobie podbił moje serce, raczej urzekł mnie w zestawieniach kolorystycznych ze śnieżną bielą, e-cru, beżem i czekoladowym brązem. O tak... z brązem podoba mi się najbardziej...
     Jakiś czas temu nabyłam łezkę rodonitu i nie wiele myśląc postanowiłam go oprawić właśnie w brąz i wyszedł mi taki oto wisior.








poniedziałek, 9 marca 2015

Chcę do lasu....

     Jest zimno, szaro, buro i ponuro, powiem wam, że nam dosyć. Coraz bardziej odczuwam depresyjną, otaczającą mnie rzeczywistość, nawet zimowe menu mi się przejadło. Coraz częściej łapę się na tym, że mam ochotę na kolorowe, świeże warzywka, pełne witamin, które wreszcie pobudza mnie do życia i dadzą energetycznego kopa. Tęsknie za wiosną, za budząca się do życia przyrodą, za świeżą zielenią i za świeżym powietrzem. Za spacerami po moich ukochanych Borach Tucholskich... o tak zdecydowanie chce do lasu... koniecznie...
     W przypływie, tej mojej tęsknoty powstał kolejny naszyjnik. Następna kompozycja z jaspisem w roli głównej, wykonana jest tym razem w kolorystyce energetycznej zieleni i miedzianego brązu. Całość uzupełniłam koralikami Fire Polish i kroplą jadeitu. Medalion podszyty jest sztucznym zamszem w kolorze soczystej, szmaragdowej zieleni, a wszystko to zawieszone na moim ulubionym trzyrzędowym twisted heringbone. Mam nadzieję, że taki wisior przywoła wreszcie upragnioną wiosnę :)















wtorek, 24 lutego 2015

W kolorze oceanu

     Uwielbiam oceaniczny, głęboki odcień niebieskości, dlatego też zamarzyło mi się coś w tym kolorze. Postanowiłam więc, zrobić porządek w kamykowych zapasach w nadziei, że znajdę coś odpowiedniego. W czeluściach pudełka, na samym prawie dnie, natknęłam się na łezkę lazurytu. Kamień nie jest najlepszej czystości ale tak mi się spodobał, że nie mogłam go nie kupić i jak to zwykle czynię odłożyłam go na później (tak... tak... u mnie wszystko musi swoje odleżeć :P ) Zastanawiałam się jak by go tutaj oprawić i pomyślałam, że użyję kolorków podkreślających jego urodę. W ruch poszły Toho Silver Lined Cobalt oraz Antique Bronze. Całości dopełniło 18 mm riwoli Swarovskiego, fasetowane kuleczki sodalitu oraz niewielka szklana kropelka od Preciosy. Wszystko jak zawsze podszyte sztucznym zamszem i zawieszone na potrójnym twisted heringbone, który ostatnio bardzo przypadł mi go gustu.