Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyzwanie kolorowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyzwanie kolorowe. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 4 października 2009

Podsumowanie wyzwania kolorowego.

Plany miałam takie:

CZERWONY

"Nazywam się czerwień"

BIAŁY

"Sto odcieni bieli"

FIOLETOWY

"Fioletowy hibiskus"

Przeczytałam wszystkie powyższe książki, plus dodatkowo "Eve Green".

Okazało się więc być czerwono-biało-zielono-fioletowo.

Cieszę się, że wzięłam udział w wyzwaniu. Zmobilizowało mnie ono do sięgnięcia wreszcie po Pamuka! Dzięki niemu poznałam również prozę nigeryjskiej autorki, po której kolejne książki na pewno sięgnę.

Padmo, dziękuję!

piątek, 11 września 2009

"Eve Green" Susan Fletcher


Zagubiona walijska wioska, gospodarstwo położone na jej krańcu, na stromym wzgórzu, wydarzenia widziane oczami ośmiolatki. Fletcher prowadzi czytelnika w odrębny mikrokosmos wioski, w której wszyscy się znają, wszsycy o wszystkich wiedzą i w której nagle zawitała rudowłosa ośmiolatka o nietypowym imieniu. Eve własnie straciła matkę w Birmingham i została zaiweziona do dziadków, u których rozpoczyna nowy rozdział swojego życia. Poznaje wioskowy świat i próbuje odkryć swoją tożsamość. Szuka śladów ojca, którego nigdy nie poznała ale po którym odziedziczyła temperamenti ogniste włosy; poznaje wioskowego szaleńca i zaznaje smaku miłości. Wioskowe życie zmienia się gdy ginie wioskowa piękność - dwunastoletnia Rosie. W jaki sposób Eve zamieszana jest w jej zniknięcie przeczytajcie sami.
Fletcher opowiada językiem niezbyt wyrafinowanym, jednak nie można jej odmówić poetyckości i lekkości. Opowieść ośmioletiej Eve przeplata wspomnieniami snutymi przez tę samą Eve, ale dwudziestodziewięcioletnią, stojącą tuż przed porodem pierwszego dziecka. Pomalutku odkrywa ona przed czytelnikiem tajemnice jej życia.
Lektura przyjemna, symaptyczna, w moim odczuciu trochę zbyt dużo tu patetycznych słów na temat miłości.

Susan Fletcher, Eve Green, tł. Stefanie Schaffer-de Vries, 349 str., BTV

czwartek, 6 sierpnia 2009

"Nazywam się czerwień" Orhan Pamuk


Udało się! Przebrnęłam przez całe 575 drobno zadrukowanych stron. Muszę jednak przyznać, że najbardziej krytyczne było pierwszych sto stron, gdy rozważałam odłożenie książki. Gdy jednak przyzwyczaiłam się do stylu i treści o odkładaniu książki przestałam myśleć.
Pamuk przenosi nas do szesnastowiecznego Stambułu w środowisko ilustratorów ksiąg. Poznajemy głównego ilustratora, trzech najbardziej utalentowych pracowników oraz Karę. Kara wyjechał ze Stambułu 12 lat temu, gdy okazało się, że nie może poślubić ukochanej córki wuja. Przez całe te lata marzył o pięknej wybrance. Wuj wezwał go do powrotu, by pomógł mu w ukończeniu wyjątkowej księgi, tworzonej właśnie dla szacha. Okazuje się jednak, że wuj odchodzi od tradycyjnego osmańskiego stylu ilustrowania, poddając się wpływom europejskim. Taki rozwój nie wszystkim się podoba, co więcej przez wielu uznawany jest za świętokradztwo i grzech śmiertelny. Wraz z przybyciem Kary do Stambułu zamordowany zostaje jeden z ilustratorów, który wykonywał złocone ornamenty w powstającej księdze. Pamuk niespiesznie snuje swoją intrygę, poświęcając najwięcej miejsca dokładnym opisom ksiąg, ilustracji, przytaczając legendy, przypowieści, historie. Opis jednej ilustracji po trafi zająć kilka stron, a jedno zdanie nawet półtora strony! Czytanie wymaga wielkiej koncentracji czytelnika i wręcz passjonackiego zamiłowania do opisyanych tematów. Równolegle autor pozwala na ponowne spotkanie Kary i pięknej ukochanej - matki dwóch synów, których ojciec nie powrócił z wojny. Przy okazji tego wątku możemy poznać życie w szestnastowiecznym Stambule - mieszkańców, poszczególne dzielnice, stroje, potrawy.
Pamuk dzieli swoją powieść na 59 rozdziałów - z których każdy ma innego narratora. Rozdziały nie są zbyt długie, co mnie akurat pomagało w czytaniu powieści. Z drugiej strony jednak ciągłe zmiany narratora wymagały stałej koncentracji. Narratorem są postaci (Kara, ukochana, ilustratorzy) ale również bohaterowie ksiąg (drzewo, koń, szatan). I te ostatnie rozdziały czytało mi się najgorzej. Brak mi odniesienia i wiedzy na temat ilustracji, zwłaszcza perskiej. Dużym ułatwieniem byłoby opublikowanie ilustracji w powieści, gdzie czytelnik mógłby skonfrotnować wzmianki dotyczące stylu.
Trudno mi polecić Pamuka z czystym sumieniem. Warto przeczytać tę powieść dla własnej satysfakcji, ale nie ukrywam, że nie jest to łatwa rozrywka.

Wraz z przeczytaniem tej książki poznałam kolejnego noblistę oraz dołączyłam kolejny kraj do mapy.

Orhan Pamuk, Rot ist mein Name, tł. Ingird Iren, 575 str., Hanser.

wtorek, 21 lipca 2009

"Fioletowy hibiskus" Chimamanda Ngozi Adichie


Spoglądam na pięknie kwitnący hibiskus o fioletowych kwiatach i myślę o książce, którą właśnie skończyłam czytać. Poruszająca, ciekawa, wielostronna.
Kambili wyrasta w bogatej rodzinie nigeryjskiej. Niczego im nie brakuje, mają piękny dom, personel. Kambili i jej brat Jaja mają kochających rodziców. Ich ojciec pojmuje jednak miłość do dzieci inaczej niż przeciętny rodzic. Jest fanatycznym katolikiem i wychowuje dzieci bogobojnie, w strachu przed grzechem, karą i złym słowem. Kambili mówi tylko ściszonym głosem, nie zna muzyki ani telewizji, nigdy się nie uśmiecha, cały czas poświęca nauce i kocha ojca. Ojca przez wszystkich szanowanego, znanego filantropa i przedsiębiorcę.
Po wizycie u ciotki, siostry ojca, dzieci zaczynają się zmieniać.
Potrafię sobie taką rodzinę wyobrazić w każdym zakątku świata: źle pojętą miłość do dziecka, fanatyzm, nietolerancję.
Autorka potrafi jednak nadać książce nigeryjską nutę - dzięki jej opisom choć trochę poznałam zupełnie mi nieznany kraj, który właśnie znajduje się w trudnej sytuacji politycznej. Wraz z nowym rządem członków rodziny Kambili zaczynają nękać prześladowania, rewizje, terror.
Przejmująca książka, zmuszająca do przemyśleń. Polecam!

Wraz z przeczytaniem zwiększa się liczba krajów, które odwiedziłam literacko.

Chimamanda Ngozi Adichie, Blauer Hibiskus, tł. Judith Schwaab, 313 str., Luchterhand.

środa, 15 lipca 2009

"Sto odcieni bieli" Preethi Nair

Pierwsza książka z kolorowego wyznania przeczytana. Czytało się lekko, miło i bardzo szybko.
Preethi Nair snuje opowieść o dwóch kobietach i ich rodzinie - matce i córce. Na przemian opowiadają swoje losy - od narodzin córki w Indiach, przez emigrację, asymilację, walkę z problemami po poszukiwanie własnego ja. Troszkę zbyt wiele przypadków, zbyt wiele zbiegów okoliczności i happy endu w tych losach ale czyta się naprawdę dobrze. Bardziej za to podobały mi się smakowite opisy południowoindyjskich potraw, a przede wszystkim powiązanie gotowania z pracą nad własnymi uczuciami, zmartwieniami, troskami oraz wpływ gotowanych potraw na nastrój i uczucia osób je jedzących. To wręcz symfonia smaków! Opisy procesów gotowania, ziół i potraw są tak sugestywne, że wczoraj zapowiedziałam mężowi, że niebawem wybieramy się do restauracji hinduskiej, bo baaardzo dawno nie byliśmy. Wśród opisów kulinarnych autorka serwuje również dozę kultury indyjskiej, szkicuje lekko problemy imigrantów w Londynie - to ciekawe wątki, zdecydowanie najbardziej interesujące.
Bardzo miło czytało mi się tę książkę i polecam zwłaszcza na lato!

P.S. Spójrzcie jak smakowitą okładkę i interesujący tytuł ma wydanie niemieckie:


Preethi Nair, Sto odcieni bieli, tł. Agnieszka Pokojska, 340 str., Muza.

poniedziałek, 29 czerwca 2009

Kolorowe czytanie - lektury wybrane

CZERWONY

"Nazywam się czerwień" (bo mam i od dawna chciałam przeczytać),

BIAŁY

"Sto odcieni bieli" (również stoi na półce),

FIOLETOWY

"Fioletowy hibiskus" (zainteresował mnie autor, który zresztą nadaje się także do wyzwania peryferyjnego, książkę już zamówiłam na niemieckim podaju).


Zachęcam wszystkich, którzy jeszcze nie zgłosili się do udziału w wyzwaniu!

Kolorowe czytanie - nowe wyzwanie literackie!

"Kolorowe czytanie" to otwarty projekt czytelniczy, dostępny dla wszystkich, którzy kochają książki. Jeśli macie ochotę przyłączyć się do nas, podejmijcie wyzwanie - przeczytajcie przynajmniej trzy książki, które w tytule mają nazwę koloru. Zapraszam do przyłączenia się już po raz piąty! Zasady:

1. Wyzwanie może podjąć każdy, kto lubi czytać. Aby zostać uczestnikiem, należy zgłosić swój udział w komentarzach na tej stronie lub na blogu http://miastoksiazek.blox.pl. Żeby zamieszczać recenzje na blogu Kolorowe czytanie, konieczne jest posiadanie konta pocztowego na gazeta.pl. Nie trzeba prowadzić własnego bloga!

2. Wyzwanie trwa od 29 czerwca 2009 do 30 września 2009.

3. W tym czasie należy przeczytać przynajmniej 3 książki, każda z innym kolorem w tytule. Książki wybieramy z list lektur podanych na tym blogu. Inne książki, które mają nazwę koloru w tytule, też są dopuszczone.

4. Tytuły wybranych przez siebie lektur podajemy na bloguhttp://koloroweczytanie.blox.pl(niektórzy weterani wyzwań zapewne postanowią ten punkt pominąć;))

5. Na tym samym blogu umieszczamy recenzje przeczytanych książek, lub odnośniki do recenzji na swoim blogu.

Link dający dostęp do pisania na tym blogu może być wysłany tylko na pocztę na gazeta.pl. Sprawdźcie więc proszę skrzynkę jakiś czas po zgłoszeniu chęci uczestnictwa! Osobom, które zgłosiły się podczas wstępnej dyskusji wysyłam zaproszenia od razu. Wszyscy, którzy dostaną uprawnienia administratora, mogą oczywiście dodawać książki do list lektur. Proszę, dodajcie swój nick i ewentualnie link do swojego bloga w zakładce Wyzwanie podjęli. Jeśli nie wiecie, jak to zrobić, dajcie znać w komentarzach, wtedy ja Was dodam.

Zapraszam serdecznie!