Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyzwanie Zola. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyzwanie Zola. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 19 maja 2025

"Jego ekscelencja Pan Minister Rougon" Émile Zola

 


Szósty tom cyklu Rougon-Macquart poświęcony jest Eugéne'owi Rougon, najstarszemu synowi Pierre'a, którego już spotkaliśmy w pierwszych dwóch powieściach. Eugéne odniósł sukces, przeprowadził się do Paryża i robi karierę w polityce. Gdy go spotykamy właśnie składa rezygnację ze stanowiska ministra – ku rozpaczy szerokiego grona jego zwolenników. Ten zwalisty, sprytny mężczyzna ma jednak plan i niebawem wróci w łaski cesarza. Same perypetie kariery Rougona są tu jednak tylko przyczynkiem do pokazania życia najwyższej sfery w okresie II Cesarstwa. Zola z ogromnym rozmachem szkicuje polityczną scenę tego okresu, a także życie na cesarskim dworze. Te opisy służą ukazaniu zakłamania, kumoterstwa, kombinacji w tym środowisku. Rougon otoczony jest sporym gronem zwolenników, którzy tak długo przy nim trwają, jak długo załatwia im ich sprawy. Władza ściśle wiąże się z także pożądaniem, zwłaszcza tym cielesnym. Odpowiednia osoba może pomóc wyjść na szczyty lub strącić w niełaskę. 
Nie ma wśród pokazanych polityków chęci zmian, energii, by służyć swojemu krajowi, jest natomiast gnuśność, chęć wzbogacenia się i wygodnictwo. 

Zola w swoim drobiazgowym stylu opisuje debaty parlamentarne, wypowiedzi, kulisy polityczne, zachowania cesarza, nawet chrzest potomka i każdy dar, jakiego dziecko otrzymało. Przyznam, że już wolę opisy kwiatów, na które narzekałam przy poprzednim tomie, bo polityka jest o niebo nudniejsza! Może dla pasjonatek lub znawczyń II Cesarstwa byłaby to satysfakcjonująca lektura, ale ja nie musiałam przeczytać aż tyle, by zrozumieć jej przesłanie. Niemniej to ważny tom, pokazujący inną składową społeczeństwa: bigoterię, wyrachowanie, gnuśność, hipokryzję i pogoń za karierą. Smutne przesłanie, smutna powieść, ale czego się po Zoli spodziewać?

Moja ocena: 4/6

Émile Zola, Seine Exzellenz Eugéne Rougon, tł. Hilda Westphal, Die Gehörgäng 2025.

niedziela, 18 maja 2025

"Grzech księdza Mouret" Émile Zola


 

Głównym bohaterem tego tomu jest dwudziestosześcioletni Serge Mouret – po śmierci rodziców i ukończeniu seminarium obejmuje parafię w małej wiosce Artaud. Wraz z nim mieszka siostra Désirée – niepełnosprawna intelektualnie, zakochana w zwierzętach dziewczyna. Serge żyje spokojnie, lubi swoich parafian, mimo że mnich Archangias ciągle go buntuje, szczególnie przeciw kobietom. Tymczasem Serge wielbi Maryję, podchodzi do wieśniaków z sercem, namawia ciężarną do ślubu, tłumaczy, błogosławi. Gdy zachoruje, pod opiekę bierze go wujek Pascal. Postanawia go umieścić w domu mędrca, zapamiętałego ateisty. Mieszkająca u niego szesnastoletnia, wychowana w swobodzie i dzikości Albine zaopiekuje się księdzem. Stopniowo Serge wraca do sił, zapominając o swoim uprzednim życiu. Spędza całe dnie z dziewczyną, przede wszystkim w cudownym ogrodzie otaczającym dom. Paradou to urzeczywistnienie raju, zresztą sama nazwa przywodzi na myśl to skojarzenie. Zola poszedł tu na całość w kwestii opisów. O ile w "Brzuchu Paryża" były one rozbuchane, to w tej książce przebiły wszystko. Francuz szczegółowo, ale to bardzo szczegółowo opisuje każde drzewo, każdy kwiat, każdą roślinę, a odpisy te podkreślają rajski klimat, w którym rodzi się czyste uczucie między Albine a Sergem. Tę sielankę brutalnie przerwie nie kto inny jak Archangias, który oczywiście będzie widział w Albine diabła i starał się uwolnić Serge'a z jej sideł. 

Ta powieść to przede wszystkim wielka alegoria grzechu pierworodnego – rajski ogród, dwoje niewinnych osób, diabeł w skórze zakonnika oraz przaśna wieś dokoła, w której ludzie żyją jak poganie. Zola fantastycznie opisuje ogród Eden, choć fantazja faktycznie go poniosła. Wspaniałą postacią jest też Désirée, która w swojej prostocie idealnie wpisuje się w ten gospodarsko-wiejski świat. Jej zachwyt nad zwierzętami, jej wyjaśnienia konieczności ich zjadania, spostrzeżenia na temat prokreacji stanowią przeciwwagę do uduchowionych wizji brata. 

To wspaniała kompozycyjnie powieść, w której sacrum przewija się z profanum, duchowość z ludzkimi żądzami, rozsądek z szaleństwem. Lojalnie jednak powiem, że te rozbuchane opisy wymagają ogromnego samozaparcia. 

Moja ocena: 4/6

Émile Zola, Die Sünde des Abbé Mouret, tł. Elisabeth Eichholtz, 304 str., Die Gehörgäng 2025.

czwartek, 21 marca 2024

"Zdobycz" Émile Zola



W Zdobyczy Zola opisuje losy Aristide'a, jednego z synów Pierre'a, który w pierwszym tomie cyklu odgrywał tylko poboczną, niezbyt fortunną rolę. Podczas przewrotu zachował się wbrew rodzicom, bez szczególnego i świadomego zamiaru, zbyt późno zorientował się bowiem, który kierunek polityczny ma szansę zwycięstwa. Aristide opuszcza prowincjonalne Plassans i wyjeżdża do Paryża, gdzie liczy na pomoc brata – Eugène – który objął stanowisko ministra. 
Pomoc brata ogranicza się jednak tylko do zapewnienia mu stanowiska w urzędzie do spraw budowlanych, nieoceniona pomoc nadchodzi jednak z zupełnie innej strony. W najlepszym możliwym momencie umiera żona Aristide'a i pojawia się jego siostra – Sidonie – która być może do tej śmierci się przyczyniła i swata go z młodą panną z dobrego domu. Renée powróciła z pensji w ciąży, którą należy zataić – świetnie uposażona wychodzi więc za Aristide'a, który przyjmuje ciążę na swój rachunek. Wszystko układa się po jego myśli – młoda żona traci ciążę, a ogromny posag pozwala mu na rozpoczęcie piramidalnie skomplikowanych spekulacji, wykorzystując zaplanowaną na wielką skalę przebudowę Paryża za panowania Napoleona III. Machlojki Aristide'a są tak skomplikowane, że sam traci kontrolę nad ilością swoich pieniędzy, jedno jest jednak pewne – jest ich tak wiele, że zarówno on, jego żona, jak i syn z pierwszego małżeństwa – Maxime prowadzą życie iście królewskie. 
Renée interesuje się tylko bankietami, nowymi kreacjami, plotkami, a jej jedynym celem w życiu jest rozkosz i przyjemność. Pod okiem zajętego męża wciąga pasierba w zakazany romans. 

Powieść Zoli to swoisty dokument Paryża z połowy XIX wieku – w najwyższych sferach dominują dekadencja, upadek obyczajów oraz spekulacje na koszt państwa. Trudno zapałać sympatią do choćby jednego bohatera – moralne zepsucie i perfidia wręcz odrzucają od wszystkich.
Drobiazgowe opisy pomieszczeń, ulic, strojów dopełniają obrazu ówczesnego społeczeństwa.

Moja ocena: 4/6

Émile Zola, Die Beute, tł. Rita Schober, 290 str., Rütten & Loening Berlin 1981.

sobota, 24 lutego 2024

"Pochodzenie rodziny Rougon-Macquartów" Émile Zola



Akcja powieści koncentruje się wokół Pierre'a Rougona, najstarszego syna Adélaide Fouqe. Po śmierci pierwszego męża, Adélaide związuje się z szmuglerem Macquart'em, któremu rodzi córkę Ursulę oraz syna Antoine'a. Pierre nie akceptuje przyrodniego rodzeństwa i jeszcze za życia matki sprytnie oszukuje ich, by zagarnąć spadek, dzięki któremu udaje mu się złapać dobrą partię, w postaci mieszczańskiej córki Félicité. Oboje marzą o wspięciu się po drabinie społecznej i awansie do elit Plassans – miasteczka na południu Francji, w którym mieszkają. 
Niestety pieniądze nie przynoszą im szczęścia – mimo usilnych prób ciągle tracą majątek, również kształcąc w Paryżu trzech synów. 

Pierre korzysta jednak z sytuacji politycznej we Francji i próbuje tą drogą podwyższyć pozycję rodziny oraz pomnożyć majątek. Zamach stanu w Paryżu wywołuje zamieszki w całym kraju, także w Plassans następuje mobilizacja republikanów. Jednym z nich jest młodziutki Silvère Macquart, syn przyrodniej siostry Pierre'a, która młodo zmarła. Silvère wychowuje się u babki Adélaide, która zmaga się ze starością, chorobą psychiczną i zapomnieniem. Obecność wnuka podnosi ją na duchu, a także chłopak znajduje u niej ciepło i dom. Ze swoją ukochaną, młodziutką Miette dołącza do powstańców, nie spodziewając się tragicznego zakończenia.

Nie jest to mimo dość intensywnej akcji porywająca lektura. O ile podobała mi się historia Silvère i Miette oraz ciekawiły perypetie rodziny Adélaide, to wątek polityczny nudził niemiłosiernie. Nieszczególnie interesowało mnie kto z kim i przeciwko komu walczy, wolałam czytać o rodzinnych powiązaniach i konfliktach. Zola, wedle ówczesnej konwencji, okrasza narrację licznymi opisami, długimi wywodami i historycznym kontekstem – nie wszystko to jest ważne dla zrozumienia powieści, z zasady ma budować zapewne atmosferę i ukazać pełny obraz miasta, ale niestety często nudzi.

Oczywiście nie zakończę tutaj mojej przygody z Zolą, skoro postanowiłam przeczytać wszystkie tomy, tak zrobię, świadoma, że nie wszystkie z nich trafią w mój gust.

Moja ocena: 3,5/6

Émile Zola, Das Glück der Familie Rougon, tł. Rita Schober, 292 str., Rütten & Loening Berlin 1981.

niedziela, 6 grudnia 2015

"Les Coquillages de M. Chabre" Émile Zola




Tę nowelę Zoli czytałam już dawno, w wersji papierowej. Jakiś czas temu zaopatrzyłam się w e-booka, by przypomnieć ją sobie w ramach wyzwania Czytamy Zolę. Zlitował się nad tą nowelką Zacofany w Lekturze i wybrał mi ją w stosikowym losowaniu. I bardzo się cieszę, bo mimo że dobrze pamiętałam jej treść, z przyjemnością przeczytałam ją ponownie. Zdążyłam już (niestety) zapomnieć jak wspaniałe jest pióro Zoli.

Monsieur Chabre mógłby wieść życie spełnionego czterdziestolatka - dorobił się niezłej fortunki, a niedawno poślubił młodziutką i prześliczną Stellę. Niestety nie może doczekać się potomka. Wszystkie sposoby zawodzą, a Stella wyraźnie daje do zroumienia, że wina musi leżeć po jego stronie. Ta tryskająca zdrowiem i urodą, nie stroniąca od sportu i aktywności młoda kobieta nie może być przecież bezpłodna. Lekarz pana Chabre radzi spożywanie owoców morza. Pacjent bierze sobie tę radę do serca i wyjeżdża z żoną nad morze, by żywić się mimo swojej odrazy różnorakimi muszlami, krewetkami i innymi morskimi żyjątkami. Stella rozkoszuje się morskim powietrzem, krajobrazami i kąpielami w morzu, pan Chabre natomiast tego wszystkiego nie znosi. W pełnym rynsztunku i z ponurą miną chadza jednak z żoną na plażę i obserwuje jej poczynania w wodzie. Para poznaje miejscowego rektora, Hectora Larivière, przystojnego młodego mężczyznę, który od razu zyskuje sobie sympatię pana Chabre. Także Stella z przyjemnością spędza z nim czas, jej sympatia jednak jest nieco innego rodzaju, a przede wszystkim zostaje odwzajemniona. Zola określa Hectora jako młodego, niedoświadczonego i wciąż niewinnego człowieka. Mimo to jest on zdolny do wyrafinowanej gry niedomówień, w którą wciąga Stellę i która zaprowadzi oboje do odciętej przypływem jaskini. Dobroduszny pan Chabre niczego nie zauważa, cieszy się wręcz, że jego skłonna do przygód żona ma towarzysza, a on sam nie musi brodzić w wodzie i deptać po tym ohdynym, mokrym piachu.
Kilkudniowy urlop nad morzem zostaje zwieńczony sukcesem, a pan Chabre nie posiada się z wdzięczności wobec swojego lekarza.

Soczysta proza, przepiękne opisy, delikatna ironia - niezmiernie ucieszyła mnie ta lektura!

Moja ocena: 5/6

Emile Zola, Herrn Chabres Kur, 39 str.

środa, 10 kwietnia 2013

Macie ochotę na jeszcze jedno wyzwanie?

Nie mogłam się już oprzeć monitom oraz zachętom zaprzyjaźnionych blogowiczów i wreszcie zakończyłam tworzenie nowego bloga! Zainteresowani już pewnie wiedzą, że chodzi o zapowiadane przeze mnie, już chyba od lat, wyzwanie.

Będzie ono dotyczyć jednego z moich ulubionych pisarzy. Émile Zola w dużym stopniu ukształtował moje gusta literackie, trafiłam na powieści z cyklu Rougon-Macquartowie na początku liceum i od tego czasu mozolnie zdobywałam kolejne tomy. Nigdy nie udało mi się dostać wszystkich i dopiero gdy zamieszkałam w Niemczech uzupełniłam moją kolekcję. Niestety nigdy nie powtórzyłam mojej przygody z Zolą - najwyższy czas to zmienić! Wiem, że będziecie mi towarzyszyć - serdecznie zapraszam was tutaj: