We wrześniu minie 107 rocznica jego śmierci, więc myślę, że to dobra chwila na przybliżenie sylwetki Emila Zoli. Bo kto o nim nie słyszał? Każdemu kołacze się coś o aferze Dreyfusa, naturalizmie ale podejrzewam, że jednak niewiele osób sięgnęło po książki Zoli.
Ja Zolę odkryłam gdzieś w połowie liceum. Przeczytałam "Germinal" i Zola stał się moim ulubionym pisarzem, a naturalizm i realizm moimi ulubionymi nurtami literackimi. Teraz niekoniecznie wysuwałabym Zolę na pierwsze miejsce wśród ulubionych pisarzy ale nadal preferuję książki naturalistyczne, realne, mieszczące się stylistycznie bardzo daleko od poezji.
A jak dalej przebiegała moja znajomość z Zolą? Jeszcze przed przeczytaniem "Germinalu" czytałam jedną z moich ukochanych książek młodzieżowych - "Podlotki" Aleksandry Brusztein (kto o niej pamięta?), gdzie afera Dreyfusa była analizowana przez główną bohaterkę. Zola zaangażował się w ową sprawę, publikując list "Oskarżam", w którym ostro krytykował skazanie oficera Dreyfusa oraz rząd ówczesnej Francji.
Co jednak najważniejsze Zola uważany jest za prekursora naturalizmu. Jego najsłynniejsze książki to dwudziestotomowy cykl "Rougon-Macquartowie. Historia naturalna i społeczna rodziny za Drugiego Cesarstwa". Autor pracował nad cyklem od 1871 do 1893 roku. Zola opisuje w każdym z tomów perypetie członków wielkiej rodziny Rougon-Macquartów. Są to osoby z różnych szczebli drabiny społeczenej, a na podstawie ich życia Zola pragnął udowodnić swoją tezę, iż los człowieka w dużej mierze determinowany jest przez pochodzenie i środowisko. Dla całej rodziny autor sporządził drzewo genealogiczne i choć każdy z tomów można czytać oddzielnie, znajomość powinowactw między poszczególnymi bohaterami niewątpliwie wzbogaca lekturę. Przede wszystkim zwrócić należy uwagę na powracanie w rodzinie dziedzicznej choroby psychicznej, która w różnych sposób ma wpływ na osoby przez nią dotknięte.
Po przeczytaniu "Germinalu" bardzo chciałam zapoznać się z innymi tomami cyklu. Pamiętam, że udało zodbyć mi się jedynie "Wszystko dla pań" oraz "Nanę", a już na studiach wyszukałam w bibliotece uniwersyteckiej zaledwie dwie czy trzy dalsze książki. Tak więc czytanie cyklu musiałam porzucić po przeczytaniu zaledwie siedmiu tomów. Gdy zamieszkałam w Niemczech kupiłam na ebayu wszystkie tomy z zamiarem odświeżenia już znanych i przeczytania pozostałych. Dotąd tych planów nie wykonałam. Myślę jednak, że będzie to kolejne moje prywatne wyzwanie. Ciekawa jestem czy znajdzie się choć jedna osoba, która do mnie dołączy?
A może zajrzycie do innych książek Zoli, np. do "Teresy Raquin" - objętościowo o wiele szczpulejszej ale również dającej pogląd na twórczość autora.
Ciekawa jestem czy znajdzie się choć jedna osoba, dzieląca moje naturalistyczne zamiłowanie?
Źródło zdjęcia: www.wikipedia.de