czwartek, 24 lipca 2025
"Mistrzowie opowieści. O kobiecie"
niedziela, 11 maja 2025
"Psikus" Domenico Starnone
wtorek, 22 października 2024
"Baron drzewołaz" Italo Calvino
W okolicach Genui, na wybrzeżu liguryjskim w XVIII wieku mieszkała niezwykła rodzina barona Piovasco di Rondò. Dwóch braci musiało się zmagać z szalonymi pomysłami siostry, której pasja do gotowania kazała przyrządzać szczurze wątroby i ptasie móżdżki zaprawione ślimakami. Matka natomiast wychowana przez niemieckiego generała na polu bitwy przejęła jego zwyczaje i komenderowała dziećmi po niemiecku, haftując na poduszkach plany bitw. Ośmioletni Biagio i dwunastoletni Cosimo uciekali przed tym dziwacznym domem w naturę, do psot i zabaw. Pewnego dnia podczas wspólnego obiadu, sztywnego jak zwykle, nieapetycznego jak zwykle (ślimaki!), Cosimo ucieka na drzewo. I już z niego nie schodzi.
Cała powieść to opis życia Cosima na drzewach. Początkowo Calvino opisuje praktyczne aspekty tego życia, jak spanie, załatwianie potrzeb, jedzenie, polowania, poruszanie się. Stopniowo Cosimo jednak zaczyna prowadzić z drzew różnoraką działalność – chroni lasy przed pożarami, ludność przed wilkami czy piratami, prowadzi dysputy, zakochuje się, wybiera na wyprawę do innych ludzi, którzy zamieszkali na drzewach, aczkolwiek nie z własnej woli. Cosimo pochłania ogromne ilości książek, na które zarabia sprzedając skóry upolowanych zwierząt. Dzięki intensywnej lekturze rozpoczyna korespondencję z najbardziej światłymi swoich czasów, stając się filozofem i uczonym.
Barona drzewołaza należy oczywiście czytać jako alegorię, przypowieść o rebelii, ale i o miłości, o potrzebie izolacji i wreszcie o istocie zdobywania mądrości. Na płaszczyźnie fabularnej to w pewnym sensie powieść łotrzykowska, pełna przygód i niezbyt realnych wydarzeń, a to rodzaj prozy, który zupełnie mi nie podchodzi. Niestety płaszczyzna metaforyczna mnie także nie przekonała, a przesłanie Barona nie jest dla mnie ani oczywiste, ani przekonujące. Gdyby nie piękny język i opisy przyrody śródziemnomorskiej miałabym problem z doczytaniem tej książki.
Moja ocena: 2/6
Italo Calvino, Baron drzewołaz, tł. Barbara Sieroszewska, 375 str., Wydawnictwo Cyklady 2004.
niedziela, 2 czerwca 2024
"Cmentarz w Pradze" Umberto Eco
czwartek, 12 października 2023
"Die Straußenfeder" Eugenio Montale
Cieszę się, że trafiłam na opowiadania włoskiego noblisty i w ten sposób mogłam bliżej poznać jego twórczość. Same poezje są dla mnie trudne do oceny, ale i do zrecenzowania. Ten zbiór to teksty miniaturki, które bazują na wspomnieniach i przeżyciach autora z okresu dzieciństwa w Ligurii, a następnie lat dorosłych w Genui, Florencji i Mediolanie. Autor nie jest tu na pierwszym planie, nie jest oczywisty, ale gdzieś tam zawsze ukrywa się w tle. Te nowelki skrzą się od humoru, ironii, służą bardziej rozrywce, ale nie pozbawionej refleksji.
W tych tekstach przewija się wiele podobnych motywów - bardzo widoczna jest włoska natura, czy to pod postacią zwierząt (węgorzy chociażby) czy bujnej roślinności (wawrzyn). Montale chętnie podejmuje motyw wspomnienia i zapomnienia, który symbolizują dość ulotne rekwizyty jak np. tytułowe pawie pióro. Każde opowiadania zabiera czytelniczkę w inną sytuację, wrzuca w środek wydarzeń i zaskakuje pointą. Bardzo mi pasuje taka lakoniczność, podobają się nietuzinkowe postaci, które Monate wykreował, ale także delikatna nuta pesymizmu, która przy całej ironii pobrzmiewa w tych tekstach. Widać w nich także echa wojen - nigdy na pierwszym planie, ale zawsze obecnych.
Z tego, co udało mi się znaleźć, te nowele nie ukazały się po polsku, jeśli jednak czytacie w innych językach, polecam.
Moja ocena: 4,5/6
Eugenio Montale, Die Straußenfeder, tł. Alice Vollenweider, 145 str., Piper 1990.
środa, 31 sierpnia 2022
"Koliber" Sandro Veronesi
środa, 16 lutego 2022
"Za otrzymane łaski" Valeria Parrella
Ten zbiór opowiadań włoskiej pisarki to chyba moje pierwsze pauzowe rozczarowanie. Cztery teksty przeczytane w jeden dzień, a ja dobę później już niewiele z nich pamiętam. A przede wszystkim nie pamiętam szumnie zapowiadanego Neapolu, który miał być jednym z bohaterów tych tekstów. Owszem to miasto przewija się w tle, jego klimat odgrywa tu rolę, zwłaszcza, gdy czytamy o przedstawicielach tak zwanych niższych sfer, ale ten obraz miasta jest tak nienachalny, a narracja i kreacja postaci tak wszechobecna, że trudno go dostrzec.
Podczas lektury byłam zajęta przede wszystkim rozgryzaniem co, kto i gdzie. Parrella wrzuca czytelnika w środek wydarzeń, nie dając mu żadnych narzędzi pomocniczych. Odkrywanie sensu tych tekstów było dla mnie dość mozolne, szczególnie w przypadku pierwszego opowiadania. Zresztą ten tekst zapadł mi najbardziej w pamięć, bo w miarę ciekawie pokazuje świat przestępczy Neapolu. Z pozostałych tekstów zapamiętałam tylko urywki, nie będę więc na siłę wymyślać jakiejkolwiek interpretacji. Nie trafił do mnie ani styl Włoszki, ani jej postaci, a najmniej chyba sposób prowadzenia narracji. Nie potrafiłam się rozsmakować w języku ani zachwycić kolorytem Neapolu.
Moja ocena: 2/6
Valeria Parrella, Za otrzymane łaski, tł. Katarzyna Skórska, 128 str., Wydawnictwo Pauza 2021.
środa, 13 października 2021
"Lampart" Giuseppe Tomasi di Lampedusa
Na drugie podejście do Lamparta zdecydowałam się tylko dzięki pewnemu klubowi czytelniczemu, bo moja pierwsza próba lektury siedem lat temu nie została zwieńczona sukcesem. Ta napisana w połowie XX wieku powieść bynajmniej nie jest nowoczesna. To narracja w starym stylu, powolna, pełna opisów, szczegółów i długich zdań. Oczywiście nie boję się takich książek, ale jestem świadoma, że przyzwyczajona do innego typu narracji, muszę im poświęcić więcej czasu. I jeśli jest to tematyka lub tło historyczne, które mnie interesuje, chętnie w taką powieść się zagłębiam, ale w przypadku Lamparta tak nie było, choć teraz, po lekturze stwierdzam, że faktycznie sporo się dowiedziałam o tworzeniu się włoskiego państwa i rewolucji Garibaldiego, o której wiedziałam tylko to, że miała miejsce.
Na tle tych wydarzeń Lampedusa snuje opowieść o schyłku szanowanego sycylijskiego rodu. To czas, gdy we Włoszech następują gwałtowne zmiany polityczne, które skutkują zmianami społecznymi. Szlacheckie rody i ich sposób życia niebawem odejdą do przeszłości. Wielkie posiadłości, służba, przepych, przyjęcia, wykwintne potrawy, kostyczne wychowanie, surowe zasady, głęboka religijność to niebawem pieśń przeszłości. Główny bohater - książę, tytułowy Lampart to głowa rodu, groźny i dobroduszny za razem Sycylijczyk z krwi i kości. To także człowiek świadom zmian, przyjmujący je ze stoickim spokojem, celebrujący życie, jakie zna. Na tle tych przemian toczy się normalne szlacheckie życie. Bratanek się żeni, córki zakochują, chodzi się na polowania i bale. Ale i tu widać pewne zmiany. Tancredi, bratanek przyłącza się do rewolucjonistów, świadom konieczności zmian, które w pewien sposób pomogą jednak zachować stary porządek rzeczy. Jego wybranką jest piękna córka miasteczkowego nowobogackiego. Ten człowiek nie ma szlacheckich manier, nie wie, jak się ubrać, ukrywa nieokrzesaną żonę, ale poprzez edukację córki i uposażenie finansowe aspiruje do wyższej klasy.
Życie rodziny Lamparta to poniekąd metafora przemian o skali bardziej globalnej. Żadna z nich nie następuje nagle, lecz stopniowo odmienia tryb życia. Znamienny jest tu monolog umierającego Lamparta, który bez żalu odchodzi ze świata, odczuwając upływające z niego życie. Ten proces przypomina powtarzalność fal morskich, jest absolutnym połączeniem z naturą i najbardziej poruszającym opisem książki. Lampedusa w ostatnim rozdziale opisuje życie córek Lamparta, niezamężnych, bezdzietnych, epigonek rodu i całej epoki.
Lampart nie jest książką, którą bez zastanowienia polecę każdemu. To jednak powieść tak klasyczna, że po prostu warto ją znać, choć pewnie włoscy uczniowie mają jej serdecznie dość.
Moja ocena: 4/6
Giuseppe Tomasi di Lampedusa, Lampart, tł. Zofia Ernstowa, 276 str., PIW 1970.
czwartek, 2 września 2021
"Wyznanie" Domenico Starnone
Pietro jest nauczycielem, który po burzliwym związku z uczennicą poznaje Nadię, także nauczycielkę. To spotkanie przeistoczy się w związek, a potem małżeństwo i rodzinę. Oboje uczą w tej samej szkole, jednak to Pietro publikuje artykuły na temat szkolnictwa. Gdy pewien wydawca proponuje mu napisanie książki o tej tematyce, nauczyciel podejmuje wyzwanie, nie spodziewając się, że jego publikacja stanie się niemal bestsellerem, a on sam będzie jeździć po całych Włoszech na spotkania autorskie. Tymczasem jego żona matematyczka porzuca swój projekt badawczy na uniwersytecie i poświęca się macierzyństwu. Pietro niespecjalnie naciska, by poznać przyczyny jej decyzji. To specyficzne małżeństwo, w którym mało się rozmawia, a życie toczy się z rozpędu. Stopniowo widać, że to Pietro jest tym, który daje się ponieść wydarzeniom, człowiekiem, któremu życie się wydarza, a on mu się poddaje.
Powieść Starnone nie byłaby tak spektakularna, gdyby nie tytułowe wyznanie. Otóż gdy Pietro spotyka swoją pierwszą miłość Teresę kilka lat po rozstaniu oboje czynią sobie pewne wyznanie - zdradzają sobie nawzajem wstydliwą tajemnicę. Ponieważ Pietro ma Teresę za neurotyczną i nieobliczalną, całe życie drży, że zdradzi ona jego tajemnicę. Ten fakt ma wpływ na jego zachowanie praktycznie do końca.
Starnone kreując słabego i bezwolnego mężczyznę, który odniósł zaskakujący nawet dla niego samego sukces, równocześnie przedstawia kobiety pewne siebie i zdecydowane na działanie. Jest to Teresa, która robi karierę jako artystka w Nowym Jorku, jest Tilde redaktorka w wydawnictwie Pietra i jego towarzyszka podczas wyjazdów na spotkana autorskie i wreszcie Nadia, która podejmuje wszystkie decyzje dotyczące małżeństwa (dzieci, przeprowadzka). Pozornie zatroskany rodziną Pietro (telefony co wieczór do żony chociażby) korzysta z tego, że fala popularności prowadzi go przez życie. Podobały mi się ostatnie rozdziały napisane z perspektywy Teresy i najstarszej córki Pietra, które ukazują mężczyznę w zupełnie innym świetle.
Wyznanie to książka, którą czyta się lekko, ale spotkanie klubu książkowego Wydawnictwa Pauza uświadomiło mi, jak wiele w sobie kryje. Dopiero głębsza dyskusja pomogła mi odkryć, na jak wiele sposób można ją interpretować i dowiedzieć się, że nie jestem w mojej interpretacji odosobniona. To ciekawe, że w Pauzie często trafiam na pozornie proste i lekkie książki, które haczą i kryją w sobie dużo więcej niż na pierwszy rzut oka widać.
Moja ocena: 4/6
Domenico Starnone, Wyznanie, tł. Katarzyna Skórska, 176 str., Wydawnictwo Pauza 2021.
wtorek, 2 lutego 2021
"Meistererzählungen" Luigi Pirandello
poniedziałek, 22 lipca 2019
"Genialna przyjaciółka" Elena Ferrante
środa, 30 stycznia 2019
"Meine ersten sieben Jahre und ein paar dazu" Dario Fo
sobota, 8 listopada 2014
"Lampart" Giuseppe Tomasi di Lampedusa
Po przeczytaniu wielu pozytywnych opinii o tej książce, sprawiłam ją sobie i postawiłam na półce. Dzięki stosikowemu losowaniu wreszcie po nią sięgnęłam, przeczytałam 40 stron i odłożyłam. Nie chce mi się czytać o dalszych losach księcia Salina. Może miałabym okazję poznania kawałka sycylijskiej historii, a zarazem włoskiej literatury. Ale główny bohater jest tak antypatyczny, a sama historia tak nudna, że uznałam, że szkoda mi czasu na dalszą lekturę, skoro te czterdzieści stron męczyłam przez 3 dni.