Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Węgry. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Węgry. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 24 lipca 2025

"Mistrzowie opowieści. O kobiecie"

 


Justyna Czechowska, tłumaczka literatury szwedzkiej i norweskiej skomponowała zbiór dwudziestu pięciu opowiadań, których tematem przewodnim jest kobieta. Są tu teksty z przeróżnych stron świata, wspaniale, że zbiór nie ogranicza się tylko do Europy i USA, mamy teksty z Egiptu, Chin, Korei, Argentyny, Kanady. Dzięki tej różnorodności geograficznej uzyskujemy szeroką perspektywę na tak przecież złożony i wszechstronny temat. Co więcej, w zbiorze znalazły się też opowiadania napisane przez mężczyzn, wprawdzie tylko trzy, ale jednak zaskoczył mnie ten wybór w tak na wskroś kobiecej publikacji. Czechowska zadbała o to, by zebrane przez nią teksty objęły jak najwięcej aspektów kobiecości. Mamy dziewczynki, kobiety samotne, zakochane i nieszczęśliwe, matki i bezdzietne, kobiety kochające i zdradzane, kobiety oszukane, obsesyjne i czarownice, kobiety chore i zmarłe. 

Jak to w zbiorach bywa są tu opowiadania, które mnie szczególnie poruszyły i takie, które zupełnie do mnie nie trafiły. Dodam, że trzy z publikowanych tekstów już znałam, wśród nich wspaniałą "Żółtą tapetę", którą czytałam już kilka lat temu w oryginale. Z przyjemnością przeczytałam teksty nieznanych mi dotychczas autorek, zwłaszcza Any Marii Shua, Cory Sandel czy Nawal as-Sadawi. Nie zawiodły mnie Chimamanda Ngozi Adichie ani Margaret Atwood, które należą do moich ulubionych pisarek. Trudno jednak pisać o tak różnorodnym zbiorze, zwłaszcza, że trudno mi było go czytać. Myślę, że głównym problemem była to mnogość autorów i autorek. Sam temat jest zbyt słabym lepiszczem dla tak sporego zbioru. Kobiecość ma tak wiele aspektów, że w efekcie temat przewodni się rozpływał, a każde opowiadanie było zupełnie inne. Fakt, że bohaterkami są osoby płci żeńskiej nie wystarcza, by stworzyć spójny zbiór. Trudno było mi przeskakiwać z zupełnie innego świata, stylu i pomysłu w kolejny, a co za tym idzie czytać ten zbiór po kolei. Wyłapałam z niego kilka perełek, ale ogólnie jednak mnie rozczarował.

Rozczarował mnie też koniec książki – w momencie gdy doszłam do spisu treści zauważyłam, że w e-booku brakuje dwóch opowiadań! Nie ma tekstu Clarice Lispector ani Radki Denemarkovej! Jeszcze bym może zrozumiała, że e-book ma inną objętość, ale w spisie treści widnieją. Czuję się oszukana, bo akurat Lispector bardzo chciałam przeczytać. 

Moja ocena: 4/6

"Mistrzowie opowieści. O kobiecie", wybór Justyna Czechowska, 464 str., Wydawnictwo Wielka Litera 2023.

czwartek, 29 listopada 2018

"Żar" Sándor Márai



Powieści Sándora Máraia od lat były na mojej liście do przeczytania. Wiele osób, których gustom ufam, je polecało i zachwalało, więc byłam nastawiona na świetną literaturę. Niestety, bardzo żałuję, ale Żar zupełnie do mnie nie trafił. Temat sam w sobie świetny, konstrukcja niezła, a jednak między mną, a Węgrem nie zaskoczyło. Być może zawinił audiobook (ale nie mogę lektorowi niczego zarzucić), być może powinnam była zacząć od innego tytułu.

Żar to powieść o przyjaźni dwóch bardzo różnych osób. Główny bohater, Henrik, pochodzi z dobrego, bogatego węgierskiego domu - ojciec jest wojskowym, matka pochodzi z Francji. Starannie wychowany chłopiec wyjeżdża do Wiednia, do szkoły wojskowej. Tam od razu poznaje Konrada, który staje się jego najbliższym przyjacielem. Chłopcy są nierozłączni, choć różni ich wiele. Konrad pochodzi z Polski, z biednej rodziny, jego rodzice wyrzekają się jakichkolwiek wygód, by umożliwić chłopcu edukację, ten natomiast nie ma odwagi przyznać im, że te poświęcenia są daremne, gdyż nie czuje powołania do służby wojskowej. Konrad ma duszę artysty, wspaniale gra na pianinie. Mimo to przyjaźń przetrwa lata szkolne. Konrad zamieszka na Węgrzech i nadal będzie spędzał czas z Henrikiem i jego żoną. Któregoś dnia podczas polowania dochodzi do pewnego incydentu, po którym Konrad znika. 

Powieść rozpoczyna się w momencie, gdy Henrik, już jako starzec niemal, otrzymuje list od Konrada, który zamierza go odwiedzić po latach. Mężczyźni spotykają się na kolacji i rozmawiają, a właściwie głównie mówi Henrik, który wspomina wydarzenia z przeszłości, analizując ich przyjaźń oraz przyczyny wyjazdu Konrada. W centrum tych rozważań nie stoi jednak przyjaźń, lecz chęć poznania prawdy. Henrik ma tę możliwość w zasięgu ręki - wystarczy przycisnąć Konrada, spojrzeć do pamiętnika zmarłej dawno żony, zadać pytania. Kwestią jest jednak, czy ta prawda jest przydatna, czy coś zmieni?

Márai świetnie oddaje atmosferę tej rozmowy, powieść jest gęsta od niewypowiedzianych zdań i myśli, wciąga czytelnika do pokoju, gdzie przebywają mężczyźni, pochłania bez reszty. Mimo to, nie jest to moja percepcja i chyba nie mój temat.

Moja ocena: 4/6

Sándor Márai, Żar, tł. Feliks Netz, czyt. Mariusz Bonaszewski, 168 str., Wydawnictwo Agora 2014.

środa, 27 listopada 2013

"Sarenka" Magda Szabó



Dzięki koleżance udało mi się przeczytać kolejną powieść Magdy Szabó. I niestety to także moje pierwsze rozczarowanie prozą Węgierki. Książka jest swoistą spowiedzią Eszter, która w formie monologu do kochanka opowiada o swoim życiu. To jej pierwsze wyznanie, dotąd swoje odczucia, przemyślenia i zmartwienia otoczyła twardym pancerzem. Eszter jest znaną i poważaną aktorką, osiągnęła zawodowy sukces oraz stabilność finansową, niestety nie idzie to w parze z równowagą emocjonalną. Ciągle nawiedzają ją mary przeszłości - nieszczęśliwe, ciężkie dzieciństwo i nieposkromiona zazdrość.
Esther mieszkała za chorym ojcem i odrzuconą przez szlachecką rodzinę matką. Mezalians matki wpędził rodzinę w biedę - matka dorabia lekcjami gry na pianinie, ale utrzymanie domu wydaje się spoczywać na barkach małej Eszter. Dziewczyna stale żyje w cieniu pięknej i delikatnej Angeli. Zazdrość ma na nią niszczycielski wpływ - nie pozwala podejmować swobodnie decyzji, uzale żnia od niej swoje poczynania. Angela szuka bliskości dziewczyny, ale Eszter nie potrafi przełamać swoich uczuć, nawet jako dorosła kobieta, gdy los złączy kobiety ponownie.

Szabó opisuje przedwojenny świat, szkicuje przekrój społeczny - ówczesne problemy i zmagania. Wybierając taką konstrukcję powieści wymaga od czytelnia szczególnej uwagi - zmiana czasu i perspektywy może nastąpić w każdej chwili. Niestety powieść mnie znużyła - sposób przedstawienia życia Eszter wydał się być monotonny, a jej osobowość i działanie mnie do niej zraziły. Zdaję sobie sprawę, że powieści Węgierki wymagają od czytelnia uwagi i skupienia - dlatego po nie sięgam - i na pewno nie to było przyczyną mojej niechęci. Upatruję jej w tematyce i charakterze głównej bohaterki.

Moja ocena: 3/6

Magda Szabó, Eszter und Angela, tł. Vera Thies, 259 str., Volk und Welt Verlag 1981.

środa, 23 maja 2012

"Tylko sam siebie możesz ofiarować" Magda Szabó



To już ostatnia książka Szabó z mojego stosu, co nie oznacza, że nie planuję zdobyć kolejnych;)

Ta szczupła powieść zawiera w sobie ogromny ładunek emocjonalny. Napięcia między bohaterami rozkładają się na osi rodzice - dzieci. Pokolenie rodziców przeżywało swoją młodość w czasie wojny. Ówczesne wydarzenia, ich lęki i traumy czynią z nich rodziców nieudolnych, egoistycznych, skoncentrowanych na sobie. Wojna wciąż trwa w ich duszach, nie są w stanie się do niej zdystansować i umożliwić swoim dzieciom przeżycie beztroskiego, pełnego miłości dzieciństwa. Każdy problem i przeżycie dzieci nie przystaje do traumy wojennej rodziców. Dzieci zasypywane są utyskiwaniami, zarzutami, wypominaniami, oczekuje się od nich bezwzględnej wdzięczności i źle pojętej grzeczności. Nie ma tu miejsca na beztroskę, zabawę, szczery śmiech, a przede wszystkim na uczucia. Dzieci dorastają w surowym, pozbawionym kontaktu i ciepła środowisku.

Autorka zawiera całą akcję powieści w jednym dniu, a wydarzenia poprzedzające ten dzień układają się z wypowiedzi wszystkich bohaterów. Czytelnik w miarę postępu lektury uzyskuje pełny obraz motywów, które doprowadziły do nagłego ślubu Gabi (jeszcze nastolatki) i Miklósa, z którego, wydaje się, nie cieszy się nikt. Zaplanowana przez młodych ludzi ciąża i ślub miały by ć sposobem na ucieczkę od toksycznych rodziców, która jednak nie przynosi oczekiwanej wolności.

Szabó przedstawia historie bohaterów w paraleli do biblijnych Abrahama i Izaaka. Zmusza do refleksji nad istotą ofiary i jej biernością. Autorka nie ocenia postępowania bohaterów - zachęca jednak do rozważenia postawy ofiary, ukazuje, że protest nie zawsze przynosi zamierzony efekt, sugeruje, że nie ma rozwiązań idealnych, ukazując zarówno błędy wychowawcze rodziców, jak również egoizm dzieci.

Niewiarygodne jest ile treści i emocji zawiera w sobie ta szczupła książka. To kolejna powieść Szabó, o której długo nie zapomnę.

Moja ocena: 5/6

Magda Szabó, Tylko sam siebie możesz ofiarować (Mózes egy, huszonketto), tł. Krystyna Pisarska, 168 str., PIW 1974.

poniedziałek, 14 maja 2012

"Staroświecka historia" Magda Szabó



Ta książka Szabó bardzo odbiega od jej pozostałych utworów. Staroświecka historia to biografia rodziny węgierskiej pisarki. Dodać jednak należy, że biografia bardzo nietypowa.
Przyczynkiem do napisania tej powieści był kupiony w sklepie ze starociami dzbanek z łabędziami. Autorka kupiła go nie pamiętając, iż właśnie taki sam dzbanek używany był w jej rodzinnym domu. Ten incydent był motorem do rozpoczęcia badań genealogicznych oraz odszukania własnych korzeni.

Szabó wybiega daleko w przeszłość, rozpoczynając swoją opowieść w pokoleniu jej prapradziadków. Historię najbardziej odległych pokoleń opowiada dość prędko - zapewne z braku wystarczających źródeł, a przede wszystkim opowieści świadków. Dopiero dziadków ze strony matki poznajemy bliżej - zasługują oni na wiele uwagi, bo to niezwykła para. Zakochani w sobie do nieprzytomności młodzi ludzie popełnili mezalians, a swoim nierozsądnym i rozrzutnym życiem zrazili do siebie rodziny. Efektem ich lekkomyślności jest samotność,  bieda, utrata dzieci i miłości. 
Główną bohaterką Staroświeckiej historii jest jednak Lenke Jablonczay - matka Szabó. Jej losy są tak fascynujące i w gruncie rzeczy skomplikowane, że nie sposób opisać je w kilku zdaniach. Zresztą nie chcę odbierać wam przyjemności lektury.

Szabó zalewa początkowo ogromną ilością nazwisk i powiązań rodzinnych - w orientacji pomaga spis postaci umieszczony na początku książki, ale przyznam szczerze, że nie jest łatwo. Nie rezygnujcie jednak w żadnym wypadku z lektury! To nie tylko biografia ale porządny kawałek węgierskiej historii. Autorka dba o szczegóły, osadza wszystkie wydarzenia rodzinne w historii Węgier, a nawet Europy. Opisując nowe perypetie rodzinne, zawsze szkicuje zmiany polityczno-społeczne, a także sposób życia oraz zwyczaje właściwie dla danego okresu czasu.

Znawca powieści Szabó odszuka wiele motywów wykorzystanych przez nią w innych powieściach - nie są to ewidentne wydarzenia, a raczej niuanse, stosunki rodzinne, drobne wydarzenia, które wydają się być kanwą innych utworów Węgierki.

Niełatwa ale pouczająca i niezwykle satysfakcjonująca lektura tej książki pozostanie zdecydowanie długo w mojej pamięci. Żałuję, że autorka nie pokusiła się o własną autobiografię!

Moja ocena: 4,5/6

Magda Szabó, Staroświecka historia (Régimódi történet), tł. Krystyna Pisarska, 425 str., Państwowy Instytut Wydawniczy 1988.

poniedziałek, 21 listopada 2011

"Zamknięte drzwi" Magda Szabó



Bardzo długo czytałam tę powieść Magdy Szabó. Wielodniowe obchody urodzin dzieci, goście i rozliczne zajęcia odrywały mnie od lektury. Czasu i sił starczało mi na kilka stron czytanych późną nocą, a lektura nie sprawiała mi przyjemności. Wiedziałam jednak, że "Zamknięte drzwi" uchodzą za jedną z najlepszych powieści Szabó więc dzielnie czytałam i czekałam na zachwyt. Dopiero pod koniec książki akcja wciągnęła mnie do tego stopnia, że nie mogłam już bardziej odkładać lektury.

"Zamknięte drzwi" to szkic psychologiczny dwóch kobiet. Magda - pisarka, osoba otwarta, przyjazna, chętnie nawiązująca kontakty - po przeprowadzeniu się z mężem do nowego mieszkania, szuka gosposi. 
Emerenc mieszka w pobliżu, w niewielkim służbowym mieszkaniu, jest pomocą dla całej okolicy, calutkie dnie pracuje: zamiata, odśnieża, gotuje, sprząta, robi sprawunki. Jednak to nie Magda wybiera Emerenc, tylko ta druga po zasięgnięciu języka na temat pisarki i jej męża, decyduje się rozpocząć pracę u nich. To ona dyktuje warunki pracy - pojawia się wtedy, gdy chce, decyduje o urządzeniu mieszkania, o gotowanych potrawach oraz z oddaniem zajmuje się psem chlebodawców, a zwierzę kocha ją bardziej niż swoją panią. Emerenc jest apodyktyczna, złośliwa, wybuchowa, a równocześnie niezwykle czysta, porządna, pracowita i tajemnicza. Nikt nigdy nie był w jej mieszkaniu, wszyscy goście przyjmowani są w sieni, a drzwi do jej domu są zawsze zamknięte. Mimo tego Emerenc jest lubiana - mieszkańcy ulicy ją cenią, a między Magdą, a nią nawiązuje się niezwykła więź. 

Uczucie, które połączy kobiety, trudno opisać. To słodko-gorzka mieszanka miłości i nienawiści - to piękne wspólne chwile i szarpanie się, to dawanie, branie i obrażanie. Emerenc nie stroni od cierpkich słów - krytykuje pracę Magdy (przecież nie fizyczną!), jej religijność i gust. Magda z perspektywy czasu bardzo krytycznie opisuje swoje zachowanie - dopiero po czasie widzi błędy jakie popełniła wobec gosposi. Przez dwadzieścia lat, w ciągu których Emerenc pracowała dla Magdy i jej męża, pisarka coraz bardziej poznaje jej tajemnice i przeszłość. Już wie, że ta na pozór prosta kobieta, która gardzi pracą umysłową i książkami, ma w sobie niezwykle głęboką mądrość i wielki potencjał miłości do bliźnich i zwierząt. Emerenc powierza Magdzie swoje tajemnice i swoją godność. Ta ostatnia okazuje się być dla niej wartością nadrzędną.

Narrację powieści prowadzi Magda, Emerenc widzimy więc z jej punktu widzenia i chcąc nie chcąc dzielimy jej odczucia i poglądy. Przyznać muszę, że Emerenc długo czekała na moje zrozumienie i pewnie również dlatego tak trudno było mi przekonać się do tej powieści Szabó. Niewątpliwie jednak "Zamknięte drzwi" to majstersztyk psychologiczny - obie bohaterki to kobiety wyjątkowe, a rozwój ich wzajemnych relacji w niczym nie ustępuje intrydze najlepszego kryminału. 

Przeczytałam dotąd siedem powieści Szabó i "Zamkniętych drzwi" nie nazwę jednak jej najlepszą książką. "Piłat" i "Świniobicie" zrobiły na mnie większe wrażenie. 

Moja ocena: 5/6

Magda Szabó, Hinter der Tür, tł. Hans-Henning Paetzke, 303 str., Insel Verlag 1992.

poniedziałek, 24 października 2011

"Świniobicie" Magda Szabó


Dawno nie czytałam książki tak wielowątkowej, przenikliwej i zmuszającej czytelnika do refleksji. „Świniobicie" pozostanie mi na długo w pamięci, będzie wracać, niepokoić, nie da mi spokoju jeszcze przez wiele dni.

Szabó porusza całą gamę tematów i problemów ale wszystkie je można zredukować do jednej praprzyczyny konfliktów – braku komunikacji.
Autorka rozkłada akcję powieści na wiele głosów – każda z uwikłanych w historię Janósa osób, przedstawia swoje losy i odczucia, a zadaniem czytelnika jest uważne śledzenie tych relacji i mozolne składanie pozyskiwanych informacji, by uzyskać pełny obraz wydarzeń. Napisałam mozolne – ale to trud pozytywny, mający wspaniały efekt, w postaci zrozumienia motorów działania wszystkich bohaterów.

Strona za stroną wyłania się historia dwóch rodzin: Tothów - biednych potomków mydlarzy, z której wywodzi się Janós oraz Kemerych - potomków bogatej szlachty, z których pochdozi jego żona Paula. Ich małżeństwo jest mezaliansem, nieakceptowanym przez obie strony. Co dziwne jednak, okazuje się, że tylko Janós kocha swoją żonę. Wyrzekł się rodzinnego domu, pozwolił żonie wyrzucić do lamusa wszystkie ulubione przedmioty oraz całkowicie się jej podporządkował. Paula natomiast to złożona, zagadkowa osobowość – chłodna, wyrachowana, dumna i pewna siebie. Dlaczego więc wyszła za mąż za pogardzanego przez nią i jej ród Janósa?

Ogromną rolę odgrywa w „Świniobiciu“ wychowanie – ono determinuje charaktery dzieci, ma decydujący wpływ na ich przyszłe losy. Widzimy tu surowo wychowywaną Paulę i jej rodzeństwo. Strach, głód i dryl determinują ich życie. W domu Kemerych odgrywają się sceny przerażające, zło wyziera z każdego kąta, dusi i poraża. W rodzinie Janósa zaś dominuje milczenie – matka kocha dzieci, ale nie informuje ich o swoich troskach i uczuciach. Członkowie rodziny żyją obok siebie i tracą zdolność rozmowy. I wreszcie Janós jest doskonałym nauczycielem i wychowawcą, kocha swoja pracę i potrafi odnależć wspólny język z uczniami.
Jednak to nie Janós jest głównym bohaterem powieści, mimo iż Szabó oplotła losy rodzin wokół jego życia. To kobiety determinują wybory rodzinne i mają wpływ na dalsze losy wszystkich postaci. Dodać trzeba, że trudno znaleźć w "Świniobiciu" pozytywne osoby, Szabó zapełniła swoją książkę niemal samymi "czarnymi" charakterami - trudno czytelnikowi sympatyzować z którymkolwiek z nich.
Grudniowa zima pełna zadymek, śniegu i lodu podkreśla surową atmosferę powieści, przenika do myśli czytelnika i potęguje jego przerażenie. Mimo to wcale nie chciałam uwalniać się od dusznej atmosfery powieści Szabó, poddałam się jej całkowicie i z fascynacją śledziłam losy wszystkich postaci.

Moja ocena: 6/6

Magda Szabó, Świniobicie, tł. Krystyna Pisarska, 188 str., PIW 1977.

niedziela, 2 października 2011

"Bal maskowy" Magda Szabó



Tę książkę Szabó najlepiej pamiętam z dzieciństwa - na pewno czytałam ją w szkole podstawowej i pamiętam, że wtedy bardzo mi się podobała. Teraz widzę ją nieco inaczej i zaliczam do słabszych powieści Szabó.

Czternastoletnia Krisztina wychowuje się w smutnym, cichym domu - dziewczyna urodziła się podczas bombardowań Budapesztu, jej matka zmarła zaraz po porodzie. Wychowywana jest więc tylko przez babcię i ojca, którzy nigdy nie otrząsneli się po tragedii. Jej życie zaczyna się zmieniać w ósmej klasie, gdy jej wychowawczynią zostaje pani Éva - młoda, pełna energii nauczycielka, która za pomocą nowej pedagogiki pragnie zmieniać ludzi i świat. Ta współczesna siłaczka stawia sobie wciąż nowe cele, do osiągnięcia których konsekwentnie dąży. Postać nauczycielki jest wyidealizowana - to osoba w każdym calu pozytywna, mimo popełnianych niewielkich błędów, jawi się niemal jako anioł. Nowa pedagogika, szczerość i uczuciowość, socjalistyczne cele i równouprawnienie kobiet i mężczyzn są jej narzędziami, zapewniającymi sukces. 
Misja przywrócenia radości w domu Kriszti naturalnie powiedzie się bez większych komplikacji - pani Éva osiągnie swój cel.

"Bal maskowy" razi sporą dozą propagandy - zbiórki, podkreślanie roli wychowaczej szkoły, apele, budowanie wspólnoty, posłuszeństwo uczennic itd. Mimo to książkę przeczytałam niemal jednym tchem - ponownie dzięki wyjątkowemu talentowi prozatorskiemu Szabó. Autorka potrafi ująć w słowa uczucia, niuanse i myśli - rozwój Kriszti może jest naiwny ale jednak czytelnik śledzi go z zainteresowaniem. 

Mam na półce jeszcze dwie książki Szabó, które na pewno wkrótce przeczytam i zrecenzuję:)

Moja ocena: 3.5/6

Magda Szabó, Bal maskowy, tł. Andrzej Sieroszewski, 248 str., Nasza Księgarnia 1982.

wtorek, 27 września 2011

"Tajemnica Abigél" Magda Szabó


Dzięki miłemu czytelnikowi mojego bloga (serdecznie dziękuję za pożyczenie!) mogłam przeczytać kolejna powieść Magdy Szabó.

"Tajemnica Abigél" to kolejna powieść Szabó, która można zaliczyć do jej "nurtu młodzieżowego" - przeczytałam ją z prawdziwą przyjemnością i z żalem opuściłam mury pensji biskupa Matuli.

Czternastoletnia Gina Vitay mieszka z ukochanym ojcem w eleganckim mieszkaniu w Budapeszcie. Prowadzi tam życie lekkie i przyjemne: najlepszą jej przyjaciółką jest francuska guwernantka, ma już pierwszego absztyfikanta, otrzymuje mnóstwo prezentów od nieco zwariowanej ciotki, a wolny czas spędza w gronie przyjaciółek. Tymczasem jesienią 1943 roku ojciec nagle wywozi ją na wschód Węgier, gdzie zamieszkać ma na pensji. Gina nie rozumie skąd ta decyzja i dlaczego musi rozstać się z ukochanym ojcem. 
Pensja biskupa Matuli okazuje się być niemal twierdzą - Ginę przeraża surowa kalwińska reguła, jednakowe bezpłciowe stroje, absolutne posłuszeństwo, brak prywatności i uczuć. Dziewczyna zostaje całkowicie odizolowana od świata, a zwłaszcza od toczącej się wojny. Jej wybuchowa, niepokorna natura utrudnia aklimatyzację. Gdy Gina nieopatrznie wyjawia nauczycielom sekret swoich koleżanek z klasy piątej, zostaje wykluczona z ich grona, a jej życie staje się koszmarem. Zrozpaczona Gina postanawia uciec ze szkoły. Jej los odmienia wizyta ojca, który wyjawia jej przyczyny ukrycia na pensji oraz list od tajemniczej Abigél. Tak dziewczęta nazywają rzeźbę, stojącą w ogrodach budynku, która wyciąga uczennice z najgorszych opresji. Wystarczy tylko napisać do Abigél list i podrzucić go do kamiennej amfory.
Gina akceptuje swój los, nawiązuje przyjaźnie lecz nadal, z powodu swego niesfornego charakteru, popada w ciągłe konflikty z nauczycielami.

To jednak nie tylko powieść o życiu na pensji, Szabó niepostrzeżenie opisuje sytuację Węgier podczas II wojny światowej oraz tworzy wspaniałe portrety psychologiczne bohaterów. Czytelnik z zapartym tchem śledzi rozwój i dojrzewanie niesfornej Giny czy skomplikowane relacje między nauczycielami. 
Mimo, że dość szybko zorientowałam się kto jest tajemniczym opiekunem Giny, prędko przewracałam kolejne strony, delektując się staroświecką, trącącą myszką atmosferą.

Moja ocena: 6/6


Magda Szabó, Tajemnica Abigél, tł. Alicja Mazurkiewicz, 376 str., Iskry 1977.

niedziela, 3 lipca 2011

"Powiedzcie Zsofice" Magda Szabó


Erika* właśnie ukończyła piątą klasę. Niestety nie cieszy się wakacjami, ponieważ właśnie nagle umarł jej tata. Był lekarzem i nagle przewrócił się podczas przyjmowania pacjenta. Tuż przed śmiercią wypowiedział słowa: "Powiedzcie mojej Erice...". Mama Eriki pracuje w Instytucie Pedagogicznym, jest cenionym fachowcem, autorką wielu książek na temat wychowania dzieci.
Mimo to nie ma najlepszego kontaktu ze swoją córką. Erikę rozumiał tylko ojciec, reszta otoczenia uważa, że jest dziwna. Na tę dziwność składa się przede wszystkim jej bojaźliwość i wstydliwość. Erika to inteligentna, uczuciowa dziewczynka, ale nawet jej matka nie zdaje sobie z tego sprawy. Swoje uczucia dziewczynka skrzętnie ukrywa pod płaszczem niepewności i milczenia.
Po przeprowadzce do mniejszego mieszkania Erika traci całą swoją przeszłość, a przede wszystkim otoczenie, które przypominało jej tatę i dawało oparcie. Dziewczyna postanawia odszukać ostatniego pacjenta taty, by dowiedzieć się, czy nie usłyszał, co tata pragnął przekazać córce. Dla Eriki to ogromna próba - musi przezwyciężyć swoją nieśmiałość i tak zorganizować swój dzień, by wypełnić polecenia mamy (zakupy, sprzątanie, odwiedziny u ciotki) oraz rozpocząć śledztwo.
Erice udaje się odnaleźć pana Pongrácza, który okazuje się być stróżem w jej szkole. Dodać trzeba, że wzbudza on swoim szorstkim i krzykliwym sposobem bycia strach wśród uczennic. Erice udaje się zaprzyjaźnić ze stróżem, który samotnie leży w łóżku ze złamaną nogą. Erika nie przyznaje się mamie do opieki nad Pongráczem. Ale to nie jedyna tajemnica dziewczynki....

Książka Szabó to powieść psychologiczna z wątkiem detektywistycznym. Autorka stosuje znany już z innych jej utworów sposób narracji - pozwala naprzemiennie wszystkim bohaterom dzielić się z czytelnikiem swoimi myślami. Dzięki temu wyraźnym staje się jak brzemienny w skutki może być brak komunikacji. Pongrácz nie daje innym dojść do słowa i sam układa swoją wersję wydarzeń, a matka Eriki nie potrafi zachęcić córki do zwierzeń i w rzeczywistości w ogóle jej nie zna. Jedynie nauczycielka dziewczynki dzięki wnikliwej obserwacji stopniowo odkrywa tajemnice swojej uczennicy.

Szabó mistrzowsko szkicuje wszystkie charaktery i niezwykle ciekawie prowadzi akcję. Wprawdzie czytelnik może domyślić się zakończenia, które z zamierzenia autorki nie ma być zagadką (w pierwszym rozdziale zamieściła decyzje władz dotyczące kilkorga z bohaterów) ale mimo to czyta książkę z zapartym tchem. Najwięcej emocji przysparza śledzenie w jaki sposób postacie rozwikłują konflikty i zaczynają rozumieć motywy postępowania Eriki, która poprzez swoją nieśmiałość bardzo zagmatwała swój los.

Także w tej powieści Szabo nie brakło socjalistycznego umiłowania do kraju - zwłaszcza gdy Erika odkrywa sens ostatnich słów ojca - ale nie ma to wpływu na odbiór powieści przez świadomego czytelnika. Ponadczasowość poruszonych problemów jest wszak oczywista.

Interesującym aspektem jest również relacja matki z córką, przede wszystkim na tle jej pedagogicznego wykształcenia. Ogromna wiedza w tej dziedzinie nie ma przełożenia na praktykę. W wychowaniu młodego człowieka warto porzucić szkiełko i oko, na rzecz serca i uczucia. Ta sztuka udała się ojcu Eriki oraz jej nauczycielce.

"Erika" to powieść bogata tematycznie, poruszająca cała gamę problemów, zdecydowanie jedna z najlepszych tej autorki. Gorąco polecam!

*W wydaniu oryginalnym i w polskim Erika jest Zsofiką.

Moja ocena: 6/6

Magda Szabo, Erika tł. Mirza Schuching, 345 str., Corvina Verlag 1968.

wtorek, 28 czerwca 2011

"Urodziny" Magda Szabó


Bori chce koniecznie być dorosła - nosić piękne suknie, eleganckie płaszcze, buty na obcasach i wreszcie móc zrezygnować ze znienawidzonych warkoczy i upiąć włosy. Niebawem będzie obchodziła czternaste urodziny. Z upragnieniem czeka na ten dzień, przekonana iż rodzice sprezentują jej wybraną suknię i buty. Ogromne rozczarowanie i płacz gdy dostaje tylko, w jej oczach niemodny, płaszcz zimowy są dla rodziców oznaką jej dziecinności. Bori bowiem nie zajmuje się problemami innych, nie zauważa ciężkiej pracy rodziców (ojciec jest kierowcą, a mama zarządza całym domem czynszowym, w którym mieszkają), nie angażuje się w działania grupy pionierów, do której należy. Swój czas spędza na rozmowach ze starszą od siebie sąsiadką, intrygantką Sylvią, na oglądaniu wystaw i dbaniu o swój wygląd. Przeciwieństwem Bori jest Jutka - sierota, która opiekuje się babcią, dba o gospodarstwo domowe, pomaga wszystkim, a równocześnie jest wzorową uczennicą. Można się domyślić, że Szabó ukaże czytelnikowi przemianę Bori.

Ta powieść Szabó jest biało-czarna i przewidywalna. Bori jest przesadnie dziecinna i naiwna, a jej przemiana wystudiowana. Jutka znowu to nadczłowiek pełen pozytywnych cech. W trakcie lektury można odczuć posmak propagandy (a może to znak ówczesnych czasów?): dziewczęta działają intensywnie w swojej grupie pionierów (Jutka jest przewodniczącą), biorą udział w pracach wskazanych przez szkołę, a ich wzorem ma być Benjamin Eperjes - lekarz, który podczas pobytu w więzieniu stworzył pierwszy podręcznik węgierskiego, a którego imię nosi ulica, przy której mieszkają wszyscy bohaterowie. Nie przystają do dzisiejszych czasów reguły życia i zasady, jakimi kierują się rodzice Bori. Można je odebrać jako uroczo staroświeckie (takie były moje odczucia) albo jako denerwujące i papierowe.

Mimo tego książkę przeczytałam w okamgnieniu. Wiedziałam przecież jak potoczą się losy Bori i Jutki, a mimo to nie odłożyłam książki. To z pewnością zasługa stylu Szabó - jej książki czytają się same. I choć nie sądzę, by ta powieść dla młodzieży, znalazła poklask w dzisiejszych czasach, myślę, że warto do niej wrócić, poznać życie w Budapeszcie wczesnych lat sześćdziesiątych i pozwolić sobie na zatopienie się w tej nieco staroświeckiej aurze. Zresztą pewna jestem, że fanów Szabó nie trzeba przekonywać, bo pewnie sięgną po każdą jej książkę, nawet tę słabszą.

Moja ocena: 3,5/6

Magda Szabó, Geburtstag, tł. Mirza Schüching, 318 str., Corvina Verlag

poniedziałek, 16 maja 2011

"Piłat" Magda Szabó


Staruszka mieszka sama w prowincjonalnym mieście. Jej ukochany mąż Wincenty właśnie umiera. Jego śmierć jest dla niej ogromnym ciosem, zanim jednak zdąży się nad swoją sytuacją zastanowić, jej losami zaczyna kierować córka Iza. Iza - osoba pragmatyczna, racjonalna, poświęcająca się swojej pracy lekarki i pacjentom, patrząca w przyszłość - najlepiej wie co jest dobre dla jej rodziców. Starą matkę zabiera do swojego mieszkania, do Budapesztu. Po pierwszym szoku Staruszka cieszy się, że będzie mogła zaopiekować się córką - dbać o jej mieszkanie, gotować jej przysmaki i umilać jej życie. Nawet się nie spodziewa jak bardzo się rozczaruje. Iza prowadzi uregulowane życie, domem zajmuje się Teresa, a zadaniem Staruszki jest tylko odpoczynek. Stara matka czuje się źle w nowoczesnym mieszkaniu, bezczynna, nikomu nie potrzebna. Równocześnie wie, że Iza bardzo ją kocha i chce dla niej jak najlepiej. Córka stara się jej zapewnić dobrobyt, finansową swobodę, ale nie zauważa podstawowych pragnień matki, której brakuje zrozumienia jej potrzeb oraz szczerej rozmowy. Samotność Staruszki pogłębia brak jakichkolwiek kontaktów z innymi osobami. Wszystkie próby nawiązania znajomości są przez Izę z oburzeniem ucinane.

Były mąż Izy - Antal - sierota, wychowany przez dziadków, dopiero u rodziców Izy zaznał rodzinnego ciepła i miłości. Mimo rozstania nadal darzy teściów szacunkiem i żywi do nich ciepłe uczucia. Po śmierci Wincentego pragnął zaopiekować się Staruszką ale gdy Iza realizuje swoje plany wobec matki, kupuje dom teściów. Gdy Starowina przyjeżdża do rodzinnego miasta, by zadbać o ustawienie pomnika na grobie męża, Antal nie posiada się z radości, że ją znów ujrzał.

Można powiedzieć, że każda z tych postaci: Iza, Staruszka, Wincenty i Antal - są głównymi bohaterami powieści. Szabó zmienia narratora, tak że każda z tych osób ma szansę przedstawić swoją wizję wydarzeń. Szczególnie relacje Staruszki poruszają czytelnika, który obserwuje jak zamyka się w sobie, kurczy i staje apatyczna.
Szabó potrafi pisać tak, że książkę czyta się niemal niepostrzeżenie. Mimo to jest to powieść z rodzaju tych, o których myśli się jeszcze długo po odłożeniu książki. Zmusza do zastanowienia się nad własnymi relacjami z osobami starszymi i rodzicami. Szabó uzyskuje ten efekt dzięki surowemu, momentami beznamiętnemu wręcz językowi, którym opisuje uczucia i tak różne postawy wszystkich bohaterów. "Piłat" to psychogram zupełnie odmiennych postaci - każda z nich stara się postępować jak najlepiej, a mimo to wszystkie przegrywają. Główną przyczyną tego stanu rzeczy jest brak komunikacji.

Szabó podzieliła swoja powieść na cztery rozdziały, z których każdy przyporządkowany jest innemu żywiołowi, a one natomiast z pewnością mają symbolizować osobowość każdego z głównych bohaterów.
Książka została przetłumaczona na język polski w latach siedemdziesiątych ale muszę przyznać, że nie przeszkadzały mi przestarzałe wyrażenia. Z przyjemnością wróciłam do takiego tłumaczenia z myszką:)

Moja ocena: 6/6

Magda Szabó, Piłat, tł. Olga Wybranowska, 275 str., Wydawnictwo PIW

piątek, 16 kwietnia 2010

"Podróżny i światło księżyca" Antal Szerb


Zachęcona recenzją chihiro sięgnęłam po tę powieść Szerba.
Mihály pracuje w rodzinnej firmie w Budapeszcie i od roku już spotykał się z Erzsi, która była żoną nieprzyzwoicie bogatego biznesmena. Erzsi porzuca wygodne życie przy boku nadskakującego małżonka, rozwodzi się i wychodzi za mąż za dotychczasowego kochanka, który pociąga ją tajemniczym rysem. Mihály bowiem w pierwszych dniach podróży poślubnej, którą odbywają we Włoszech, opowiada żonie historię swojej młodości i niezwykłej przyjaźni z rodzeństwem Tamásem i Evą Ulpius. Tamás i Eva pociągali głównego bohatera swym niezwykłym trybem życia, odrzuceniem mieszczaństwa, nietuzinkowością poglądów i fascynacją śmiercią. Mihály przeciwstawia się trybowi życia rodziców i pozostaje pod wpływem rodzeństwa aż do samobójczej śmierci Tamása.
We Włoszech nowożeńcy przypadkiem spotykają jednego z przyjaciół rodzeństwa - spotkanie to powoduje, że Mihály pogrąża się we wspomnieniach i oddaje nostalgii. Gdy, nie całkiem przypadkowo, wsiada w zły pociąg i traci z oczu Erzsi, rozpoczyna wędrówkę po Toskanii i Umbrii - wędrówkę pozornie bez celu, pełną nostalgii, rozmyślań, poszukiwań własnego ja i celu życia.

Szerb po mistrzowsku szkicuje postaci - każda z nich zaskakuje wyrazistością niezależnie, czy jest to tajemniczy Pers czy włoska piękność Vaninna. Jednak ja zupełnie nie polubiłam głównego bohatera - nie wzbudziła we mnie symaptii ani jego przeszłość, ani charakter, a szczególnie jego sposób postępowania. Jego niezdecydowanie, bierność wręcz i mrzonki denerwowały zamiast pociągać. I mimo że doceniam kunszt pisarski Szerba, w każdym momencie, nawet na kilkanaście stron przed końcem, byłam w stanie odłożyć książkę i już do niej nie wrócić. Niestety "Podróżny i światło księżyca" okazało się nie być moją bajką.

Moja ocena: 3/6

Antal Szerb, Reise im Mondlicht, tł. Christina Viragh, 256 str., dtv.