Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ukraina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ukraina. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 24 lipca 2025

"Mistrzowie opowieści. O kobiecie"

 


Justyna Czechowska, tłumaczka literatury szwedzkiej i norweskiej skomponowała zbiór dwudziestu pięciu opowiadań, których tematem przewodnim jest kobieta. Są tu teksty z przeróżnych stron świata, wspaniale, że zbiór nie ogranicza się tylko do Europy i USA, mamy teksty z Egiptu, Chin, Korei, Argentyny, Kanady. Dzięki tej różnorodności geograficznej uzyskujemy szeroką perspektywę na tak przecież złożony i wszechstronny temat. Co więcej, w zbiorze znalazły się też opowiadania napisane przez mężczyzn, wprawdzie tylko trzy, ale jednak zaskoczył mnie ten wybór w tak na wskroś kobiecej publikacji. Czechowska zadbała o to, by zebrane przez nią teksty objęły jak najwięcej aspektów kobiecości. Mamy dziewczynki, kobiety samotne, zakochane i nieszczęśliwe, matki i bezdzietne, kobiety kochające i zdradzane, kobiety oszukane, obsesyjne i czarownice, kobiety chore i zmarłe. 

Jak to w zbiorach bywa są tu opowiadania, które mnie szczególnie poruszyły i takie, które zupełnie do mnie nie trafiły. Dodam, że trzy z publikowanych tekstów już znałam, wśród nich wspaniałą "Żółtą tapetę", którą czytałam już kilka lat temu w oryginale. Z przyjemnością przeczytałam teksty nieznanych mi dotychczas autorek, zwłaszcza Any Marii Shua, Cory Sandel czy Nawal as-Sadawi. Nie zawiodły mnie Chimamanda Ngozi Adichie ani Margaret Atwood, które należą do moich ulubionych pisarek. Trudno jednak pisać o tak różnorodnym zbiorze, zwłaszcza, że trudno mi było go czytać. Myślę, że głównym problemem była to mnogość autorów i autorek. Sam temat jest zbyt słabym lepiszczem dla tak sporego zbioru. Kobiecość ma tak wiele aspektów, że w efekcie temat przewodni się rozpływał, a każde opowiadanie było zupełnie inne. Fakt, że bohaterkami są osoby płci żeńskiej nie wystarcza, by stworzyć spójny zbiór. Trudno było mi przeskakiwać z zupełnie innego świata, stylu i pomysłu w kolejny, a co za tym idzie czytać ten zbiór po kolei. Wyłapałam z niego kilka perełek, ale ogólnie jednak mnie rozczarował.

Rozczarował mnie też koniec książki – w momencie gdy doszłam do spisu treści zauważyłam, że w e-booku brakuje dwóch opowiadań! Nie ma tekstu Clarice Lispector ani Radki Denemarkovej! Jeszcze bym może zrozumiała, że e-book ma inną objętość, ale w spisie treści widnieją. Czuję się oszukana, bo akurat Lispector bardzo chciałam przeczytać. 

Moja ocena: 4/6

"Mistrzowie opowieści. O kobiecie", wybór Justyna Czechowska, 464 str., Wydawnictwo Wielka Litera 2023.

piątek, 14 marca 2025

"Wynik negatywny" Karina Sawaryna

 


Wynik negatywny to powieść z silnymi wątkami autobiograficznymi, swoisty dziennik kobiety pragnącej zajść w ciążę. Chrustalina od najmłodszych lat pragnęła opuścić wioskę, z której pochodzi oraz zostać mamą. Jej plan na życie jest typowy dla wielu kobiet: skończyć szkołę, studia, wyjść za mąż i zostać matką. Tyle że wychodzi inaczej. Z wioski na szczęście udaje się jej wyrwać na studia do Kijowa, ale z traumą rozwodu rodziców. Cudownego męża znajduje, ale nie bez nieudanego związku wcześniej. A potem miała być już sielanka, ale nie wychodzi z ciążą.

Sawaryna przyjęła formę dziennika, w którym relacjonuje swoje przeżycia związane z kolejnymi terapiami, tymi konwencjonalnymi i tymi bardziej idącymi w stronę foliarstwa. Chrustalina chwyta się każdej deski ratunku, wypróbowuje najbardziej szalone pomysły i nie traci nadziei. Szczerze opisuje swoje ataki paniki, chwile zwątpienia, rozterki, ale także jak bardzo bolą ją rozmowy z koleżankami, które po kolei albo zachodzą w ciążę, albo rodzą, albo narzekają na niewyspanie z powodu niemowlaka. 

Autorka pozwala wejść czytelniczce w bardzo intymny świat doznań osoby, która doświadcza takich trudności. Świat, którego osobiście nie znam, choć w jakiś sposób potrafię zrozumieć. Zresztą narratorka jest w swoich usiłowaniach przekonująca, choć ja podczas lektury ciągle czekałam na wyjaśnienie, dlaczego tak bardzo chce mieć dziecko. Czy za czysto fizyczną chęcią stoi coś jeszcze. Zaskakiwała mnie także jej mała świadomość na temat porodu, opieki nad dzieckiem, wszystkich technikaliów związanych z ciążą itd. Miałam wrażenie, że ta chęć posiadania dziecka jest tylko romantyczną mrzonką, za którą nie idzie żadna wiedza praktyczna, ale potem pomyślałam, że nie mnie oceniać podejście innych do macierzyństwa. 

Sawaryna stworzyła niezwykle rzutką opowieść, która wciąga od pierwszych stron. Mimo ciężkiego tematu napisana jest lekko i uwodzi współczesnością. Sporo tu kijowskich realiów – życia w wielkim mieście, pracy z influencerkami, emigracji, życia ekspackiego i zwykłych codziennych trosk. Jest też wiele o ukraińskiej wsi, potrawach, plotkach, rodzinnych kłopotach i uwikłaniu w małomiasteczkowość.

Przyznam, że mimo że nie zawsze rozumiałam Chrustalinę, to kibicowałam jej i z ciekawością śledziłam jej losy. Polecam.

Moja ocena: 5/6

Karina Savaryna, Wynik negatywny, tł. Katarzyna Fiszer, 308 str., Wydawnictwo ArtRage 2025.

środa, 3 lipca 2024

"Wiek czerwonych mrówek" Tania Pjankowa

 


Tę książkę wybrałam zupełnie przypadkowo i ten przypadek zaprowadził mnie w zupełnie nieoczekiwane rejony literackie. Powieść Pjankowej bowiem rozgrywa się w 1933 roku na Ukraine podczas Wielkiego Głodu w wiosce Macochy. Autorka zasadziła narrację na opowieści trzech osób. 

Młoda kobieta Dusia wraz z matką i bratem mieszka w niewielkiej chatynce i została sklasyfikowana jako kułaczka. Ojca wywieziono, matka pracuje w kołchozie, a rodzina cierpi koszmarny głód. Dusia opisuje stopniowe tracenie ciała, zmiany fizyczne, swoje rozmyślania o głodzie, który opanowuje rodzinę niczym mrówki. Niczym mrówki działają też partyjniacy, którzy wprowadzają nowe porządki. Kto nie chce oddać swojej ojcowizny jest wrogiem partii i kułakiem. Dla takich osób nie ma nawet ziarna ani okrucha.

Swyryd to także mieszkaniec Macoch, on jednak zdecydował się na współpracę z partią i próbuję swoją lepszą pozycję wykorzystać, by zdobyć serce matki Dusi, w której kocha się od młodości. Początkowo pewny swojego stopniowo traci rezon i pewność siebie. 

Trzecia osoba to Sola – żona aparatczyka, pogrążona w traumie po utracie maleńkiej córki, kompulsywnie zajadająca ból. Podczas gdy jej mąż terroryzuje wieś i zaspakaja swoje żądze, korzystając z partyjnej władzy, ona przebywa w pobliskim sanatorium, w którym ma schudnąć. 

Ten dobór bohaterów jest bardzo mądrym i przemyślanym zabiegiem, który pozwala ukazać bardzo odmienne perspektywy, ale i motywacje działań tych osób. Upór matki Dusi, która nie dopuszcza do siebie Swyryda, mimo że obiecuje jej jedzenie, poświęcenie Dusi dla brata, zachowanie Swyryda po urodzeniu dziecka, decyzja Soli po utracie psa – te sytuacje można rozegrać na wiele sposobów, Pjankowa stawia jednak na pokazanie tego, co dla poszczególnych osób oznacza człowieczeństwo, poświęcenie, uczucie, idea. Tytułowe mrówki przewijają się tu na wiele sposobów – autorka inteligentnie gra tym motywem, wplatając go w różne sytuacje.

I wreszcie sam głód – potworne ludobójstwo, o którym trudno pisać, nie popadając w naturalizm i patos. Pjankowa czyni to w sposób bardzo delikatny, pośredni, ale mimo to czyta się to ze ściśniętym gardłem i niemal łzami w oczach. Cudowna, przejmująca proza, bardzo warto!

Moja ocena: 6/6

Tania Pjankowa, Wiek czerwonych mrówek, tł. Marek S. Zadura, 312 str., Wydawnictwo MOVA 2023.

piątek, 10 maja 2024

"Ukraina. Soroczka i kiszone arbuzy" Katarzyna Łoza

 


Katarzyna Łoza mieszka w Ukraine od lat, ma męża Ukraińca, otoczona jest jego rodzinę, wychowuje we Lwowie dzieci i jest antropolożką, a to wykształcenie wyposażyło ją w narzędzia, by widziany i doświadczany świat opisać mądrze i interesująco. Ponadto Łoza czyni to ciepło, przyjemnie, ze swadą i potoczystością urodzonej gawędziarki. 

Ta książka to nie jest stricte reportaż, to bardziej opowieść o kraju, który autorka pokochała, poznała i który chce czytelniczce przybliżyć. Co ważne, mimo całej miłości do Ukrainy, Łoza potrafi wskazać jej słabe punkty, opisać miejsca obiektywnie, zahaczyć o tematy trudne (korupcja choćby) i pewnie wstydliwe. Autorka w poszczególnych rozdziałach opisuje różne aspekty życia w Ukraine, często powołując się na własne rodzinne doświadczenia – wyjazdy na wieś, podejście teściów czy dziadków męża do życia, religii, tradycji, uczestnictwo dzieci w systemie edukacyjnym itd. Ten osobisty wymiar nadaje książce wiele ciepła, ale i pozwala na zrozumienie, jak opisywane zwyczaje działają i jakie mają przełożenie na życie.

Ważnym aspektem tej książki jest historia, zarówno ta najnowsza jak i ta zamierzchła. Łoza opiera swoje opisy na szerokim tle historycznym, nakreślając niełatwe dzieje Ukrainy. Dzięki jej wywodom lepiej zrozumiałam historyczny kontekst kształtowania się państwowości, ale także całkiem przecież jeszcze niedawne wydarzenia na Majdanie. Autorka skończyła pisać tę książkę tuż przed wybuchem wojny, co nadaje jej bardzo fatalistycznego i melancholijnego rysu.

Spora część książki to opis najważniejszych regionów Ukrainy, który pozwala zrozumieć, jak różnorodny to kraj i jak ciekawy krajoznawczo. To nie są jednak typowo przewodnikowe rozdziały – ponownie Łoza dba o osobisty wymiar, opisując swoje wizyty w danych miejscach, a także o kontekst historyczny.

Z przyjemnością wysłuchałam tej książki i na pewno będzie moim przewodnikiem, jeżeli wyprawa do Ukrainy stanie się kiedyś możliwa. 

Moja ocena: 5/6

Katarzyna Łoza, Ukraina. Soroczka i kiszone arbuzy, 340 str., Wydawnictwo Poznańskie 2022.

czwartek, 25 kwietnia 2024

"Badania terenowe nad ukraińskim seksem" Oksana Zabużko


 

Mieszkająca w Stanach Zjednoczonych ukraińska pisarka kocha ukraińskiego artystę – para na odległość, a potem na bliskość, wybuchowa, naznaczona, niełatwa. Perypetie miłosne to jednak tylko przyczynek do opowieści o zupełnie czymś innym. Zabużko rozważa wszelkie aspekty stosunków międzyludzkich obywateli kraju postkomunistycznego. Kraju naznaczonego totalitaryzmem, traumą, bez spójnej przeszłości, bez jasnej przyszłości. 

Główna bohaterka, mieszkająca w Stanach Zjednoczonych, ukraińska poetka wiecznie konfrontowana jest z egzotyką swojego kraju pochodzenia. To ciągłe pytania, niedowierzanie, boom na Ukrainę, mylenie, szufladkowanie. Coś co nadaje od razu etykietkę jest dla pisarki uciążliwe i męczące. 
Równocześnie różni ją od Amerykanów pojmowanie świata, sposób rozmowy, horyzont, wrażliwość. Ale fakt, że mieszka na innym kontynencie zmienia ją i pozwala inaczej odbierać uczucia i zachowania ludzkie. Stopniowo rośnie jej świadomość w kwestii roli kobiet w postsowieckim społeczeństwie, kompleksów, jakie wyniosła z Ukrainy.

Związek z artystą to kanwa do rozważań na powyższe tematy, ale taka konstrukcja powieści nie ułatwia lektury. To swoisty strumień świadomości, przeplatany wierszami, napisany bardzo kwiecistym, można by powiedzieć barokowym wręcz, językiem. Przyznam, że dla mnie był on często niestrawny i zdecydował utrudniał percepcję tej powieści. Nie wyniosłam z niej tyle, na ile liczyłam, nie zachwyciłam się tak, jak miałam nadzieję.

Moja ocena: 3/6

Oksana Zabużko, Badania terenowe nad ukraińskim seksem, tł. Katarzyna Kotyńska, 224 str., Wydawnictwo Agora 2023.

sobota, 28 października 2023

"A pamiętasz, mamo?" Kateryna Babkina


Kilkunastoletnia dziewczyna z niemowlęciem w chuście ucieka, ucieka od wojny, od traumatycznych przeżyć i ląduje w Wiedniu, u ojca, która mieszka tam od lat. Dziewczyna niewiele mówi, nic nie opowiada, dni spędza na opiece nad przyrodnią, maleńką siostrzyczką. Podczas spacerów spotyka chłopca, którego przelotnie widziała podczas ucieczki, na dworcu we Lwowie. Między nastolatkami rodzi się więź, ale więź trudna, naznaczona wojenną traumą i niewypowiadalnymi przeżyciami.

Powieść utrzymana jest w formie listów dziewczyny do mamy - taki sposób na poradzenie sobie z przeżyciami zaproponowała głównej bohaterce psycholożka. Dzięki takiej konstrukcji mamy szansę wejść w świat Diany. Poznajemy jej zmartwienia, troski, niepewności, uczucia. Bardzo długo jednak nie wiemy, co się wydarzyło w Irpieniu. Nie wie tego nikt, nawet ojciec Diany. Dziewczyna angażuje się w pomoc innym uchodźczyniom i uchodźcom, tym, którzy nie mają zamożnego ojca czy krewnego, tym, którzy w Austrii znaleźli się z niczym. 
 
Ta niewielka powieść aż kipi od emocji i jest niezwykle aktualna. Babkina pisze przecież o wydarzeniach jak najbardziej współczesnych, skupiając się na tym, jak dzieci radzą lub nie radzą sobie z traumatycznymi przeżyciami wojennymi. Czyniąc bohaterką tej książki nastolatkę, autorka uderzyła w najczulsze nuty - to już nie dziecko, któremu trudno wyartykułować swoje emocje, to dziewczyna, która szuka akceptacji, uczucia, która jest zagubiona w okresie dorastania i która wzięła na siebie opiekę nad przyrodnią siostrą. 

Bardzo polecam prozę Babkiny, obie jej książki mnie poruszyły, zachwyciły językowo - choć ta jest zupełnie inna, mamy do czynienia wszak z narracją nastolatki, ale świetnie oddaną. Autorce udało się wejść w głowę dziewczyny i pokazać wojnę w Ukrainie z innej perspektywy.

Moja ocena: 5/6

Kateryna Babkina, A pamietasz, mamo?, tł. Bohdan Zadura, 164 str., Wydawnictwo Warstwy 2023.

poniedziałek, 9 października 2023

"Nikt tak nie tańczył, jak mój dziadek" Kateryna Babkina


Niezwykła, niewielka książka, która mnie całkowicie oczarowała. Książka, do której warto wrócić, bo każde zdanie, każda postać skrywa w sobie tak wiele, że nie sposób odkryć wszystko podczas pierwszej lektury. 

W pierwszym opowiadaniu Babkina wprowadza bohaterów kolejnych rozdziałów, o czym nie wiedziałam (nie czytam blurbów i streszczeń), więc miałam przyjemność stopniowego odkrywania zamysłu autorki. Piątka dzieci spotyka się w pierwszej klasie i ta znajomość będzie trwała do dorosłości.
To pierwsze pokolenie po uzyskaniu przez Ukrainę niepodległości. Pokolenie, które ma nadzieję na nowe, na suwerenne życie, bez cienia Związku Radzieckiego. Babkina szkicuje skomplikowane powiązania rodzinne, wujków, babcie, dziadków i ciocie. Tu trzeba rozrysować drzewo genealogiczne, by połapać wszystkie powiązania. To w zasadzie książka o trudnych relacjach rodzinnych z szerokim ukraińskim tłem, bo przewija się tu i wojna, i ZSRR i głód. 

Każdy rozdział to inna opowieść, sekret rodzinny, który zasadza się na jakimś przedmiocie, drobnostce - to może być pierścionek czy basen albo cukier. Ta pozornie błaha historia pozwala odkryć traumatyczne przeżycia, nierozwiązane sprawy, tajemnice, o których się nie mówi, a jeśli już trzeba, to tylko szeptem. 

Te krótkie teksty są tak treściwe, tak zaskakujące, postaci tak wyraziste i ludzkie, że nie sposób uwierzyć, jak można nakreślić tak wiele na niespełna stu stronach. Babkina operuje delikatnym językiem, snuje historie jakby mimochodem, bez patosu i ozdobników. Piękna proza, polecam!

Moja ocena: 5/6

Kateryna Babkina, Nikt tak nie tańczył, jak mój dziadek, tł. Bohdan Zadura, 100 str., Wydawnictwo Warsztaty Kultury 2020.

niedziela, 14 maja 2023

"Córeczka" Tamara Duda


Córeczka jest filigranowa, niewysoka, przedsiębiorcza i utalentowana. Mieszka w Doniecku i ma prosperującą firmę, w której produkuje małe dzieła sztuki - żyrandole, ozdoby, bibeloty. Córeczka mieszka z babcią, po tym jak straciła matkę i ojciec zdecydował się na emigrację. To nie jest dobry start w życiu, ale córeczce się udaje. Dzięki pracy tworzy świetną grupę przyjaciół i współpracowników. I pewnie tak by zostało, gdyby nie nadszedł rok 2014 i wojna. 

Córeczka zmienia więc tryb działania z przedsiębiorczyni na wolontariuszkę. Kobieta staje się punktem centralnym wsparcia dla armii ukraińskiej. Jej życie teraz to dowożenie jedzenia, załatwianie sprzętu, pertraktacje z cłem, organizacja zbiórek itd. Córeczka świetnie odnajduje się w tej roli, a Duda wspaniale tę wojenną rzeczywistość opisuje. Córeczka wbrew pozorom nie jest powieścią smutną, brutalną czy pełną wojennych opisów - autorce udało się stworzyć książkę pełną humoru, dowcipu i nadziei. Oczywiście są w niej straszne, obezwładniające sceny (najbardziej uderzyła mnie ta po zestrzeleniu samolotu KLM), ale Duda zachowuje balans, nie mówi niczego wprost, a raczej zaznacza, sugeruje. 

Ukrainka fantastycznie oddała realia wojenne Doniecka i Donbasu, a przede wszystkim codzienność, czyli walkę o przeżycie, naloty, kombinacje, pomoc oraz jak wielka w tym wszystkim jest rola kobiet. One nie idą na front, ale tworzą świetnie działające zaplecze. Działają nieustraszenie, niestrudzenie i z zaangażowaniem. 

Córeczka to bardzo dobra powieść, którą, szczególnie teraz, czyta się ze ściśniętym sercem. Mnie nie porwała do końca, podobnie jak Internat - zastanawiałam się dlaczego i myślę, że mam wewnętrzny opór przed zagłębianiem zawiłości ukraińskiej sytuacji politycznej, zupełnie nie wiem dlaczego. Fragmenty o głównej bohaterce i innych kobietach są fantastyczne, ale gdy schodziły na kwestie polityczno-wojenne - odpadałam. Niemniej książkę bardzo polecam, ważnym jej elementem jest świetne posłowie tłumacza, które wiele rozjaśnia i tłumaczy. Zresztą tłumacz zasługuje na ogromne brawa za ten przekład.

Moja ocena: 4/6

Tamara Duda, Córeczka, tł. Marcin Gaczkowski, czyt. Marta Markowicz, 320 str., Wydawnictwo KEW 2022.

sobota, 17 grudnia 2022

"Przemieszczenie" Margaryta Jakowenko


 

To opowieść bardzo mi bliska, bo o emigracji, tożsamości, poczuciu obcości. Blisko trzydziestoletnia Daria właśnie otrzymała hiszpańskie obywatelstwo i ten fakt skłania ją do rozważań na temat własnego jestestwa. Do Hiszpanii przyjechała jako kilkulatka z Ukrainy, nie była to jej decyzja ani nie odczuwała chęci zmienienia swojego życia. To rodzice, a właściwie ojciec, wybrali tę drogę ze względów ekonomicznych. Dziewczynka szybko zaaklimatyzowała się w nowych warunkach. Jak to zazwyczaj bywa, dużo szybciej niż rodzice poznała język, styl życia, zasady panujące w nowym kraju. Idealnej integracji pozornie nic nie stało na przeszkodzie.

A jednak, napisałam świadomie, pozornej, bo Daria żyje na krawędzi między dwoma kulturami. Niezintegrowani rodzice duchem wciąż tkwią w Ukrainie, a ich córka wciąż zadaje sobie pytanie: kim jestem, skąd jestem, gdzie jest moja ojczyzna? Rozstanie z hiszpańskim partnerem, który zupełnie nie był zainteresowany pochodzeniem dziewczyny, pogłębia ten wewnętrzny konflikt. To są zresztą pytania, na które nie ma jednej odpowiedzi. Każda emigrantka i każdy emigrant musi odnaleźć swoją własną ścieżkę i samodzielnie zdefiniować, kim jest, kim się czuję i dokąd przynależy. 
Jakowenko fantastycznie opisuje i ujmuje te te wątpliwości i rozterki. W wielu zdaniach się odnalazłam, w wielu odszukałam moje własne doświadczenia, choć moja emigracja przebiegała inaczej niż książkowej Darii. Spotkałam jednak sporo takich dzieci, wywiezionych do Niemiec w latach 80., które dwadzieścia lat później już nie wiedziały, kim tak naprawdę są i często wbrew rodzicom, którzy w Niemczech nigdy się nie zadomowili i spędzali całe życie na dorabianiu się, przynależeli bardziej do Niemiec niż do Polski. 

Jakowenko pisze zwięźle, w krótkich rozdziałach, ale dobitnie, jej spostrzeżenia są celne i bardzo osobiste. Oczywistym jest, że kreacja Darii oparta jest na jej własnych doświadczeniach, które jednak będą uniwersalne dla wielu osób.

Dobra rzecz, warto!

Moja ocena: 5/6

Margaryta Jakowenko, Przemieszczenie, tł. Agata Ostrowska, 150 str., ArtRage 2022.

wtorek, 4 października 2022

"Internat" Serhij Żadan

 


Pasza to główny bohater Internatu - niezbyt przebojowy trzydziestoparolatek, nauczyciel języka oficjalnego, użytkownik języka lokalnego, wujek, którego siostrzeniec utknął w internacie, a tymczasem na ulicach szaleje wojna. Pasza niespecjalnie jest zaangażowany w konflikt, nie rozważa która strona jest która, o co w tym wszystkim chodzi i kto jest za co odpowiedzialny. Rusza więc do internatu gdzieś w Donbasie i przechodzi szkołę życia i przetrwania. Pasza natyka się na liczne posterunki, żołnierzy, schrony, grupy ludzi, koczuje na dworcach i w przeróżnych przypadkowych miejscach. Podczas tej wędrówki musi zająć stanowisko, stać się częścią konfliktu, nauczyć się z nim żyć, poruszać po niebezpiecznym terenie i zająć się nastolatkiem, którego faktycznie w internacie znajduje.

Narracja Żadana jest gęsta, intensywna, pełna szczegółów, opisów, ale i poezji, metafor i głębi. Pasza jako główny bohater świetnie oddaje postać zwykłego obywatela, który chce spokojnie żyć i zupełnie się nie angażować politycznie. Żadan na jakiego przykładzie ukazuje, jak nie można uciec od wojny, jak nas osacza i zmusza do przyjęcia konkretnej postawy. 

Bardzo chciałam, żeby mi się ta książka podobała. Przyznaję, że sięgnęłam po nią teraz, bo literatura ukraińska zyskała nagle na popularności od początku wybuchu wojny, choć miałam ją na liście od dawna. Poszłam za tłumem, miałam przed oczami fantastyczne oceny na goodreads, ale niestety ja na tej powieści poległam. Nie potrafiłam się zaangażować w narrację, polubić głównego bohatera ani zachwycić językiem. Owszem, wymęczyłam ją do końca, ale niestety bez zupełnie żadnych emocji. 

Moja ocena: 2/6

Serhij Żedan, Internat, tł. Michał Petryk, 288 str., czyt. Sebastian Konrad, Wydawnictwo Czarne 2019.

poniedziałek, 1 czerwca 2009

"Tajemnica" Jurij Andruchowycz


Nie bardzo wiem, jak zrecenzować tę książkę. Nie żałuję, że przeczytałam - w końcu to moje pierwsze spotkanie z literaturą ukraińską. Nie żałuję również ze względu na sporą obecność Berlina. Jurij Andruchowycz tworzy właściwie autobiografię ale czyni to w pomysłowy sposób, w formie wywiadu-rzeki, prowadzonego przez wymyśloną przez niego postać. Osoba ta zna więc Jurija jak nikt inny i stawia pytania, których ktoś obcy z pewnością by nie postawił. Poznajemy więc życie w ZSRR, studia, czas wojska i wreszcie podróży. Opowieści Jurija przeplatane są dygresjami o życiu, o twórczości, co tu pisać o wszystkim niemal. Czasem ciężko jest podążać za chronolgią wydarzeń, wśród niedokończoncyh wątków szukać trzeba kontynuacji ale przekonana jestem, że owa ciągłość wcale nie była zamierzona. Nie jest to wszakże typowa bopgrafia, z której dowiadujemy się, kiedy i co robił autor, a raczej rozważania o szukaniu miejsca na ziemi, o fascynacji Europą Środkowo-Wschodnnią czy o istocie tworzenia. Musze przyznać, że pod koniec książka utraciła rozpęd a zagubiła się w niejsanych dygresjach i wątkach, które trudno mi było zrozumieć, które nawet nie zawasze chciałam zrozumieć. Wyraźnym plusem jest język - czasem dosadny, wręcz soczysty, gawędziarski, dzięki któremu udało mi się ukończyć czytanie.

Jurij Andruchowycz, Tajmenica, tł. Michał Petryk, 339 str., Czarne.