czwartek, 24 lipca 2025
"Mistrzowie opowieści. O kobiecie"
piątek, 14 marca 2025
"Wynik negatywny" Karina Sawaryna
Wynik negatywny to powieść z silnymi wątkami autobiograficznymi, swoisty dziennik kobiety pragnącej zajść w ciążę. Chrustalina od najmłodszych lat pragnęła opuścić wioskę, z której pochodzi oraz zostać mamą. Jej plan na życie jest typowy dla wielu kobiet: skończyć szkołę, studia, wyjść za mąż i zostać matką. Tyle że wychodzi inaczej. Z wioski na szczęście udaje się jej wyrwać na studia do Kijowa, ale z traumą rozwodu rodziców. Cudownego męża znajduje, ale nie bez nieudanego związku wcześniej. A potem miała być już sielanka, ale nie wychodzi z ciążą.
Sawaryna przyjęła formę dziennika, w którym relacjonuje swoje przeżycia związane z kolejnymi terapiami, tymi konwencjonalnymi i tymi bardziej idącymi w stronę foliarstwa. Chrustalina chwyta się każdej deski ratunku, wypróbowuje najbardziej szalone pomysły i nie traci nadziei. Szczerze opisuje swoje ataki paniki, chwile zwątpienia, rozterki, ale także jak bardzo bolą ją rozmowy z koleżankami, które po kolei albo zachodzą w ciążę, albo rodzą, albo narzekają na niewyspanie z powodu niemowlaka.
Autorka pozwala wejść czytelniczce w bardzo intymny świat doznań osoby, która doświadcza takich trudności. Świat, którego osobiście nie znam, choć w jakiś sposób potrafię zrozumieć. Zresztą narratorka jest w swoich usiłowaniach przekonująca, choć ja podczas lektury ciągle czekałam na wyjaśnienie, dlaczego tak bardzo chce mieć dziecko. Czy za czysto fizyczną chęcią stoi coś jeszcze. Zaskakiwała mnie także jej mała świadomość na temat porodu, opieki nad dzieckiem, wszystkich technikaliów związanych z ciążą itd. Miałam wrażenie, że ta chęć posiadania dziecka jest tylko romantyczną mrzonką, za którą nie idzie żadna wiedza praktyczna, ale potem pomyślałam, że nie mnie oceniać podejście innych do macierzyństwa.
Sawaryna stworzyła niezwykle rzutką opowieść, która wciąga od pierwszych stron. Mimo ciężkiego tematu napisana jest lekko i uwodzi współczesnością. Sporo tu kijowskich realiów – życia w wielkim mieście, pracy z influencerkami, emigracji, życia ekspackiego i zwykłych codziennych trosk. Jest też wiele o ukraińskiej wsi, potrawach, plotkach, rodzinnych kłopotach i uwikłaniu w małomiasteczkowość.
Przyznam, że mimo że nie zawsze rozumiałam Chrustalinę, to kibicowałam jej i z ciekawością śledziłam jej losy. Polecam.
Moja ocena: 5/6
Karina Savaryna, Wynik negatywny, tł. Katarzyna Fiszer, 308 str., Wydawnictwo ArtRage 2025.
środa, 3 lipca 2024
"Wiek czerwonych mrówek" Tania Pjankowa
Tę książkę wybrałam zupełnie przypadkowo i ten przypadek zaprowadził mnie w zupełnie nieoczekiwane rejony literackie. Powieść Pjankowej bowiem rozgrywa się w 1933 roku na Ukraine podczas Wielkiego Głodu w wiosce Macochy. Autorka zasadziła narrację na opowieści trzech osób.
Młoda kobieta Dusia wraz z matką i bratem mieszka w niewielkiej chatynce i została sklasyfikowana jako kułaczka. Ojca wywieziono, matka pracuje w kołchozie, a rodzina cierpi koszmarny głód. Dusia opisuje stopniowe tracenie ciała, zmiany fizyczne, swoje rozmyślania o głodzie, który opanowuje rodzinę niczym mrówki. Niczym mrówki działają też partyjniacy, którzy wprowadzają nowe porządki. Kto nie chce oddać swojej ojcowizny jest wrogiem partii i kułakiem. Dla takich osób nie ma nawet ziarna ani okrucha.
Swyryd to także mieszkaniec Macoch, on jednak zdecydował się na współpracę z partią i próbuję swoją lepszą pozycję wykorzystać, by zdobyć serce matki Dusi, w której kocha się od młodości. Początkowo pewny swojego stopniowo traci rezon i pewność siebie.
Trzecia osoba to Sola – żona aparatczyka, pogrążona w traumie po utracie maleńkiej córki, kompulsywnie zajadająca ból. Podczas gdy jej mąż terroryzuje wieś i zaspakaja swoje żądze, korzystając z partyjnej władzy, ona przebywa w pobliskim sanatorium, w którym ma schudnąć.
Ten dobór bohaterów jest bardzo mądrym i przemyślanym zabiegiem, który pozwala ukazać bardzo odmienne perspektywy, ale i motywacje działań tych osób. Upór matki Dusi, która nie dopuszcza do siebie Swyryda, mimo że obiecuje jej jedzenie, poświęcenie Dusi dla brata, zachowanie Swyryda po urodzeniu dziecka, decyzja Soli po utracie psa – te sytuacje można rozegrać na wiele sposobów, Pjankowa stawia jednak na pokazanie tego, co dla poszczególnych osób oznacza człowieczeństwo, poświęcenie, uczucie, idea. Tytułowe mrówki przewijają się tu na wiele sposobów – autorka inteligentnie gra tym motywem, wplatając go w różne sytuacje.
I wreszcie sam głód – potworne ludobójstwo, o którym trudno pisać, nie popadając w naturalizm i patos. Pjankowa czyni to w sposób bardzo delikatny, pośredni, ale mimo to czyta się to ze ściśniętym gardłem i niemal łzami w oczach. Cudowna, przejmująca proza, bardzo warto!
Moja ocena: 6/6
Tania Pjankowa, Wiek czerwonych mrówek, tł. Marek S. Zadura, 312 str., Wydawnictwo MOVA 2023.
piątek, 10 maja 2024
"Ukraina. Soroczka i kiszone arbuzy" Katarzyna Łoza
Katarzyna Łoza mieszka w Ukraine od lat, ma męża Ukraińca, otoczona jest jego rodzinę, wychowuje we Lwowie dzieci i jest antropolożką, a to wykształcenie wyposażyło ją w narzędzia, by widziany i doświadczany świat opisać mądrze i interesująco. Ponadto Łoza czyni to ciepło, przyjemnie, ze swadą i potoczystością urodzonej gawędziarki.
Ta książka to nie jest stricte reportaż, to bardziej opowieść o kraju, który autorka pokochała, poznała i który chce czytelniczce przybliżyć. Co ważne, mimo całej miłości do Ukrainy, Łoza potrafi wskazać jej słabe punkty, opisać miejsca obiektywnie, zahaczyć o tematy trudne (korupcja choćby) i pewnie wstydliwe. Autorka w poszczególnych rozdziałach opisuje różne aspekty życia w Ukraine, często powołując się na własne rodzinne doświadczenia – wyjazdy na wieś, podejście teściów czy dziadków męża do życia, religii, tradycji, uczestnictwo dzieci w systemie edukacyjnym itd. Ten osobisty wymiar nadaje książce wiele ciepła, ale i pozwala na zrozumienie, jak opisywane zwyczaje działają i jakie mają przełożenie na życie.
Ważnym aspektem tej książki jest historia, zarówno ta najnowsza jak i ta zamierzchła. Łoza opiera swoje opisy na szerokim tle historycznym, nakreślając niełatwe dzieje Ukrainy. Dzięki jej wywodom lepiej zrozumiałam historyczny kontekst kształtowania się państwowości, ale także całkiem przecież jeszcze niedawne wydarzenia na Majdanie. Autorka skończyła pisać tę książkę tuż przed wybuchem wojny, co nadaje jej bardzo fatalistycznego i melancholijnego rysu.
Spora część książki to opis najważniejszych regionów Ukrainy, który pozwala zrozumieć, jak różnorodny to kraj i jak ciekawy krajoznawczo. To nie są jednak typowo przewodnikowe rozdziały – ponownie Łoza dba o osobisty wymiar, opisując swoje wizyty w danych miejscach, a także o kontekst historyczny.
Z przyjemnością wysłuchałam tej książki i na pewno będzie moim przewodnikiem, jeżeli wyprawa do Ukrainy stanie się kiedyś możliwa.
Moja ocena: 5/6
Katarzyna Łoza, Ukraina. Soroczka i kiszone arbuzy, 340 str., Wydawnictwo Poznańskie 2022.
czwartek, 25 kwietnia 2024
"Badania terenowe nad ukraińskim seksem" Oksana Zabużko
sobota, 28 października 2023
"A pamiętasz, mamo?" Kateryna Babkina
poniedziałek, 9 października 2023
"Nikt tak nie tańczył, jak mój dziadek" Kateryna Babkina
niedziela, 14 maja 2023
"Córeczka" Tamara Duda
sobota, 17 grudnia 2022
"Przemieszczenie" Margaryta Jakowenko
wtorek, 4 października 2022
"Internat" Serhij Żadan
Pasza to główny bohater Internatu - niezbyt przebojowy trzydziestoparolatek, nauczyciel języka oficjalnego, użytkownik języka lokalnego, wujek, którego siostrzeniec utknął w internacie, a tymczasem na ulicach szaleje wojna. Pasza niespecjalnie jest zaangażowany w konflikt, nie rozważa która strona jest która, o co w tym wszystkim chodzi i kto jest za co odpowiedzialny. Rusza więc do internatu gdzieś w Donbasie i przechodzi szkołę życia i przetrwania. Pasza natyka się na liczne posterunki, żołnierzy, schrony, grupy ludzi, koczuje na dworcach i w przeróżnych przypadkowych miejscach. Podczas tej wędrówki musi zająć stanowisko, stać się częścią konfliktu, nauczyć się z nim żyć, poruszać po niebezpiecznym terenie i zająć się nastolatkiem, którego faktycznie w internacie znajduje.
Narracja Żadana jest gęsta, intensywna, pełna szczegółów, opisów, ale i poezji, metafor i głębi. Pasza jako główny bohater świetnie oddaje postać zwykłego obywatela, który chce spokojnie żyć i zupełnie się nie angażować politycznie. Żadan na jakiego przykładzie ukazuje, jak nie można uciec od wojny, jak nas osacza i zmusza do przyjęcia konkretnej postawy.
Bardzo chciałam, żeby mi się ta książka podobała. Przyznaję, że sięgnęłam po nią teraz, bo literatura ukraińska zyskała nagle na popularności od początku wybuchu wojny, choć miałam ją na liście od dawna. Poszłam za tłumem, miałam przed oczami fantastyczne oceny na goodreads, ale niestety ja na tej powieści poległam. Nie potrafiłam się zaangażować w narrację, polubić głównego bohatera ani zachwycić językiem. Owszem, wymęczyłam ją do końca, ale niestety bez zupełnie żadnych emocji.
Moja ocena: 2/6
Serhij Żedan, Internat, tł. Michał Petryk, 288 str., czyt. Sebastian Konrad, Wydawnictwo Czarne 2019.
poniedziałek, 1 czerwca 2009
"Tajemnica" Jurij Andruchowycz
Jurij Andruchowycz, Tajmenica, tł. Michał Petryk, 339 str., Czarne.