Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gruzja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gruzja. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 8 czerwca 2025

"Kos kos jeżyna" Tamta Melaszwili

 


Etero ma czterdzieści osiem lat, mieszka na gruzińskiej wsi i jest panią samej siebie. Ma swój dom, prowadzi sklep i niczego więcej jej do szczęście nie potrzeba. Ale nie zawsze tak było. Wychowała się u siostry dziadka, u której została umieszczona po śmierci matki. Do ojca i starszego brata wróciła w momencie pójścia do szkoły i od tego momentu stała się posługaczką tych dwojga. Jej życie ograniczało się do prania, gotowania, prasowania i na końcu szkoły. To niewolnicze życie było przyczyną odrzucania wszelkich zalotów. Etero miała świadomość, że zamążpójście będzie oznaczało przejście z jednego kieratu w drugi. Teraz spogląda na młodsze znajome, które usługują mężom i synom, źle traktując córki. Takie spokojne życie wydaje się wystarczać, kobieta ma świadomość, że wkracza w okres drugiej połowy życia – menopauza, starzenie się, starość – to wszystko ma przemyślane i zaplanowane. Gdy pewnego dnia jednak wybiera się na jeżyny i podczas zbioru niemal ginie, jej rozsądek chwieje się w posadach i kobieta nawiązuje romans. 

Melaszwili napisała tę powieść w formie strumienia świadomości, co pozwala nam wejść w głowę Etero. To prosta kobieta, która nie poznała wiele poza swoją wsią, pracą, nawet nie ukończyła edukacji. czyli szkoły pielęgniarskiej. Swoją aktualną pozycja zawdzięcza pracy swoich rąk, ale też uwolnieniu się od władzy mężczyzn. Wciąż jednak jej życiem kierują sąsiedzi i znajomi – siła plotki i oceny jest tak wielka, że zawsze trzeba mieć się nie baczności, by nie być wziętym na języki. W tle pobrzmiewa także niebezpieczeństwo śmierci – po wojnie i oddzieleniu Osetii nie jest dobrze być wziętą za Osetyjkę i choć Etero nią nie jest, to pochodzenie jej matki z położonej w tym regionie wsi może zdecydować o życiu lub śmierci. 

Melaszwili opisuje powolną emancypację. Nie tę, która rodzi się z ruchu feministycznego i wsparcia innych kobiet, ale tę, który wyrasta na własnym buncie, zmęczeniu i poczuciu bycia wykorzystywaną. Co jednak z tą wypracowaną równowagą, gdy człowiek się zakocha? A może to wcale nie miłość, lecz zew nigdy nieprzytulanego ciała? 

Gruzinka operuje bardzo plastycznym językiem, pięknie opisuje świat, przyrodę, okolicę, odczucia. Wielkim kontrastem są tu jednak wulgaryzmy, bo tylko w taki sposób Etero opisuje świat miłości fizycznej. Zaskakujący jest także jej brak świadomości na temat zdrowia płciowego kobiet. To wszystko jednak wynika z braku wzorców, matczynego wychowania, rozmów, edukacji. Etero nie zna innych słów i nie ma szans niczego się dowiedzieć, bo na takie tematy się szczerze nie rozmawia, można tylko heheszkować. 

Melaszwili stworzyła ciekawą powieść o skutkach patriarchatu i oziębłości. Widać u niej, jak brak uczucia i bliskości rzutują na życie, pozornie poukładane i dobre, ale jednak samotne. 

Moja ocena: 5/6

Tamta Melaszwili, Kos kos jeżyna, tł. Magdalena Nowakowska, 240 str., Filtry 2024.

wtorek, 31 grudnia 2024

"Pokazucha. Na gruzińskich zasadach" Stasia Budzisz

 


To kolejna książka z serii podróżniczej, która jednak różni się znacznie od pozostałych. Znana mi z Welewetki Stasia Budzisz odeszła od kompleksowego i turystycznego opisania Gruzji, a skupiła się raczej na kilku aspektach. Nie ma tu więc typowych rozdziałów o jedzeniu, życiu, mentalności, historii czy polityce, na ten temat powstały już zresztą inne książki. Pokazucha to zbiór reportaży skupiających się wokół kobiet i osób w jakiś sposób nieprzystających do społeczeństwa, czy to ze względu na niepełnosprawność, czy odmienną orientację seksualną. 

W tradycyjnym gruzińskim modelu rodziny i wychowania wszyscy bohaterowie mają trudno, skazani są bowiem niejako z definicji na przełamywanie zwyczajów, stereotypów i walczenie o swój byt. Dotyczy to przede wszystkim najbardziej standardowej grupy, jaką są kobiety. Przedstawione przez Budzisz bohaterki poświęcają życie na walkę o byt i prostowanie błędów mężczyzn, którzy przypadli im niekoniecznie z miłości. Emancypacja, feminizm, samostanowienie to często dla nich słowa bez pokrycia. Ich rzeczywistość to praca, przemoc, dzieci i kolejne porażki. Nie inaczej ma się sytuacja osób homoseksualnych, które muszą liczyć się z całkowitym wykluczeniem po ewentualnym wyjawieniu swoich preferencji. Osoby z niepełnosprawnością natomiast są niemal całkowicie nieobecne w nieprzystosowanej do nich przestrzeni publicznej.

Budzisz zagłębia te kwestie dzięki swoim rozmówczyniom i rozmówcom. Na podstawie jednostkowych losów wysnuwa wnioski i analizuje przyczyny danych zachowań.

Wywiady i rozmowy przeprowadzone przez autorkę świetnie się czyta, a mnie szczególnie interesowało oblicze Gruzji pozbawione lukru. Budzisz pokazuje bowiem to, co się kryje za gościnnością, pysznym jedzeniem i urokliwymi krajobrazami.

Moja ocena: 5/6

Stasia Budzisz, Pokazucha. Na gruzińskich zasadach, 241 str., Wydawnictwo Poznańskie 2019.

czwartek, 16 maja 2019

"Ósme życie (dla Brilki)" Nino Haratischwili


Bardzo długo czytałam tę monumentalną książkę, a moje odczucia oscylowały od zachwytu po znudzenie, od podziwu po konsternację. Ta lektura przypominała maraton, zakończyłam ją kompletnie wyczerpana, ale i zadowolona. Wykończyła mnie emocjonalna huśtawka, emocje wahały się od euforii po odrazę, satysfakcję natomiast wywołał rozmach, mnogość informacji i język.

Haratischwili przybliża czytelnikowi dwudziestowieczną historię Gruzji, opisując życie bardzo ciekawej rodziny, której szkielet stanowią silne, twarde kobiety. To one układają sobie życie w zgodzie lub niezgodzie z komunizmem, rodzą córki, kochają i nienawidzą. Nie chcę tutaj streszczać fabuły, bo mnogość imion, losów, faktów czyni to po pierwsze niemożliwym, po drugie wywołałaby tylko mętlik. Dość, że sam czytelnik bardzo uważnie musi podążać za losami Jaszich, by nie ugrzęznąć w plątaninie nazwisk.

Haratischwili nie stawa sobie granic - jeśli dzieło, to totalne. Tak więc każda postać ma swoje pięć minut, losy każdej poznajemy szczegółowo, autorka kreśli drobiazgowo każdy charakter. A jeśli już jesteśmy przy drobiazgach, to jest ich w Ósmym życiu mnóstwo - stroje i wystroje, drobnostki i bibeloty. I o ile poznajemy szczegółowo wnętrza, ubiory i okoliczności, to w zasadzie niewiele dowiadujemy się o kulturze Gruzji. Nie ma tu typowych zwyczajów, potraw, folkloru. Gruzja to rodzinach Jaszich, a ta rodzina to Gruzja, tematem wiodącym zaś jest historia, fakty, politycy, wojny, łagry, represje.

Jak wspomniałam to powieść o kobietach, mężczyźni są gdzieś w tle, nawet Kostja jeden z głównych bohaterów, ale to oni decydują o życiu, od ich łaski zależy realizacja marzeń, małżeństwo, los dzieci. Te silne kobiety poddają się swoich marionetkowym ojcom czy mężom, których często nawet naprawdę nie kochają.

Podczas lektury dużo uwagi poświęciłam językowi książki, Haratischwili przecież napisała tę powieść po niemiecku. Z ciekawością obserwowałam jak konstruuje zdania, jak tworzy niepowtarzalny styl. Według jej słów, pisanie w obcym języku nadaje jej pewien rodzaj dystansu do tworzonej powieści, mimo to emocji w Ósmym życiu nie brak. Bardzo ciekawi mnie grupa młodych pisarzy, emigrantów, którzy tworzą po niemiecku. Haratischwili zdecydowanie ma w niej silną pozycję.

Nie spodziewajcie się, że ta powieść literatura kobieca, typowy pageturner - zdecydowanie nie. Wiele razy odkładałam tę książkę, by odsapnąć, poukładać sobie w głowie fakty, zweryfikować tę czy inną informację. Dla mnie to przede wszystkim pouczająca powieść a dopiero potem saga rodzinna.

Moja ocena: 4/6

Nino Haratischwili, Dach achte Leben (Für Brilka), 1280 str., Frankfurter Verlagsanstalt 2014.

czwartek, 30 lipca 2015

"Gaumardżos. Opowieści z Gruzji" Anna Dziewit-Meller, Marcin Meller


Książka ta znalazła się na mojej półce, bo bardzo chętnie sięgam po relacje podróżnicze, opisy wypraw, subiektywne spostrzeżenia na temat różnych krajów. W Gruzji nie byłam, a chciałabym. Książka Mellerów od tego pomysłu mnie nie odwiodła, dostarczyła wiele informacji na temat tego kraju, a przede wszystkim jego mieszkańców, równocześnie jednak nie zachwyciła. 
Mellerowie wprawdzie pieczołowicie dbają o to, by przedstawić każdy aspekt gruzińskiej kultury, poświęcają sporo miejsca historii tego kraju, opisują zwyczaje i spotkania ale niestety zapominają o nadaniu książce struktury. Można by sądzić, że zamiarem autorów było napisanie gawędy, wywołanie wrażenia snucia opowieści, wtedy brak struktury byłby zrozumiały. Odniosłam jednak wrażenie, że autorzy szczególnie dbają o systematyzację, rozdziały, napoczęte tematy urywają, odsyłając do odpowiednich tematycznie akapitów. Mimo to ta książka to zlepek, chaos, brak ciągłości i powtórzenia. Wykorzystano tu wcześniej napisane reportaże i relacje, nie dbając o ich dostosowanie do wymogów książki.

Nie zaprzeczę, że Gaumardżos ma liczne zalety - walor poznawczy jest ekstremalny, o Gruzji dowiedziałam się wiele, choć nie zawsze rozumiałam pobłażanie z jakim autorzy pisali o wyczynach motoryzacyjnych tubylców po spożyciu alkoholu. Świetne są informacje o historii Gruzji, kulcie królowej Tamary, o codziennym życiu, o jedzeniu przede wszystkim! Najlepsze są jednak fotografie - jest ich mnóstwo, dobrze dobranych i umieszczonych w tekście, a nie w kolorowych wlepkach (tego ostatniego nie znoszę!).
Bardzo podobało mi się, że w książce zamieszczono mapki Gruzji - wiele razy podczas lektury z nich korzystałam. 

Czas poświęcony na tę książkę nie był zmarnowany ale pozostał niedosyt. Naprawdę można ją było literacko lepiej dopracować.

Moja ocena: 4/6

Anna Dziewit-Meller, Marcin Meller, Gaumardżos. Opowieści z Gruzji, 392 str., Wydawnictwo Świat Książki 2011.