środa, 5 listopada 2025
"Spowita całunem" María Luisa Bombal
sobota, 10 maja 2025
"Do czysta" Alia Trabucco Zerán
piątek, 17 maja 2024
"Drżę o ciebie matadorze" Pedro Lembel
W 1986 w stolicy Chile działo się wiele dobrego i złego. Zmęczeni i rozwścieczeni dyktaturą Pinocheta członkowie Frontu Patriotycznego Manuela Rodrígueza planują zasadzkę i konkretne działania, by pokazać swoje niezadowolenie. W Santiago aż wrze od napięcia, mnożą się protesty, policja brutalnie tłumi wszelkie przejawy buntu.
W tym samym Santiago mieszka podstarzały gej, transwestyta właściwie, ciotka z sąsiedztwa, który namiętnie kocha pięknego i młodego Carlosa. Carlos natomiast kocha swój Front i jego działalność. Domek homoseksualisty świetnie nadaje się do przechowywania skrzyń pełnych broni czy odbywania tajnych spotkań. Ten na wszystko się zgodzi, by zobaczyć młodzieńca. Początkowo wydaje się nawet, że nie zdaje sobie sprawy z podziemnej działalności Carlosa, ale to tylko pozory.
Równocześnie generał i jego żona spędzają weekendy w domu w górach, przygotowują urodziny i spędzają razem czas. Dla generała czas męczący, bo jego żona zasypuje go monologami, niekończącymi się monologami o strojach, wyjazdach, wróżbach, innych osobach.
Lembel prowadzi akcję dwutorowo, kontrastując życie głównego bohatera z życiem generała. Generał i jego żona żyją w przepychu, otoczeni służbą, ale w ich otoczeniu nie widać ani miłości, ani namiętności, ani szczęścia. Główny bohater natomiast żyje skromnie, świadomy terroru w państwie, swojego starzenia się, braku perspektyw, ale kreuje dokoła świat pełen fantazji i piękna w przenośni i dosłownie, haftując przepiękne obrusy dla bogatych dam.
Ta powieść uwodzi przede wszystkim wyjątkowym językiem. Lembel to matador języka, mistrz nad mistrze, który zaskakuje każdym zdaniem – czy to będzie monolog generałowej czy opisy fantazji seksualnych bohatera. Chilijczyk żongluje epitetami, metaforami, neologizmami, wplata w narrację wiersze i piosenki – to dosłownie językowy karnawał i absolutnie sobie nie wyobrażam, jak ciężka musiała być praca tłumacza. Niemiecki spisał się fantastycznie.
Mimo tych wszystkich zalet ta powieść mnie nie porwała. Doceniam ją i za treść, i za język, i za niespotykanego bohatera, ale, czego bardzo żałuję, u mnie nie kliknęło. Być może ten koronkowy język był dla mnie zbyt przytłaczający? Trudno mi powiedzieć. Mimo to, warto zwrócić uwagę na tę książkę, wydaną w Polsce przez Claroscuro.
Moja ocena: 4/6
Pedro Lembel, Torero, ich hab Angst, tł. Matthias Strobel, 215 str., Suhrkamp 2023.
piątek, 7 lipca 2023
"Straszliwa zieleń" Benjamín Labatut
wtorek, 23 listopada 2021
"Dziobak literatury. Reportaże latynoamerykańskie" red. Beata Szady
piątek, 8 grudnia 2017
"Kopciuszek", "Królewna Śnieżka u krasnoludków" Gabriela Mistral
Taki żar bije znad ognia,
że nadpalone ma rzęsy.
Od mycia posadzek ogromnych
garbią się stale jej plecy.
Zarówno moje dzieci i ja lubimy taki rodzaj ilustracji, więc z przyjemnością tylko przeglądamy te książki i cieszymy nimi oko.
czwartek, 15 czerwca 2017
"Portret w sepii" Isabel Allende
wtorek, 30 sierpnia 2016
"Podmorska wyspa" Isabel Allende
Zarite jest mulatką, sierotą, która niczego bardziej nie pragnie niż wolności. Tymczasem staje się osobistą niewolnicą dony Eugenii, a po zapadnięciu przez nią na chorobę psychiczną, konkubiną Valmoraina. Allende bardzo sprawnie opisuje losy Tete, nie wpada w pułapkę sztampowych rozwiązań i unika łzawych i nieprawdopodobnych zwrotów akcji. Przede wszystkim jednak koncentruje się na przedstawieniu historii Haiti - wyrżnięcie pierwszych mieszkańców wyspy, brutalnie prowadzone plantacje, bunt niewolników, krwawe zamieszki, wiele stron dążących do zagarnięcia władzy, w dziejach tego kraju brak pozytywów. Autorka pisze także sporo o kulturze kreolskiej, o stylu życia białych, mulatów i czarnych, nie zapomina o szamanizmie i voodoo.
Po rewolucji na Saint-Domingue Valmorain przenosi się do Luizjany, gdzie ponownie wychodzi za mąż, a życie Zarite całkowicie się zmienia. Ta przeprowadzka ponownie jest przyczynkiem do szerszego spojrzenia na losy Stanów Zjednoczonych i Francji. Podczas gdy we Francji upada monarchia i Napoleon obejmuje władzę, życie we francuskiej kolonii toczy się własnym trybem. Nawet sprzedaż Luizjany Stanom Zjednoczonym nie zmienia podejścia plantatorów. I znowu Allende drobiazgowo opisuje ramy życia w Nowym Orleanie i na plantacjach. Szkicuje sytuację w jakiej znaleźli się byli niewolnicy, atmosferę panującą w wyższych sferach, a także życie na ulicy.
By skompletować ówczesny obraz świata, autorka wprowadza całą gamę ciekawych bohaterów - złośliwa i podstępna druga żona Valmoraina, jego hiszpański szwagier - bawidamek i nicpoń o dobrym sercu, Violette - była ekskluzywna kokota, doktor Parmentier i wielu innych.
Podmorska wyspa to jednak głównie powieść o kobietach - ich woli walki, sile i cierpieniach.
Mimo całego kunsztu pisarskiego Allende, trudno mi nazwać tę powieść dziełem. To w gruncie rzeczy tylko czytadło, które jednak z czystym sumieniem mogę polecić.
Moja ocena: 4/6
Isabel Allende, Die Insel unter dem Meer, tł. Svenja Becker, 552 str., suhrkamp 2011.
sobota, 29 czerwca 2013
"Minigeschichten aus Lateinamerika"
środa, 29 maja 2013
"Explicaciones a un cabo der servicio" Opowiadania z Ameryki Południowej
środa, 8 maja 2013
"Amulet" Roberto Bolaño
piątek, 3 lutego 2012
"Sztuka wskrzeszania" Hernán Rivera Letelier
"Chrystus z Elqui podwinął zatem swą mnisią szatę i niespiesznym krokiem najedzonego przeżuwacza pokonał dziesięć prowadzących na górę stopni. Tam zzuł sandały, rozłożył pelerynę na niedokładnie oheblowanych deskach z oregońskiej sosny i używając papierowej torby w charakterze poduszki, z suchym trzaskiem stawów i kości - jako że jego szkielet odczuwał już skutki czterdziestoczteroletniego, ruchliwego żywota - wyciągnął się jak długi, pomny, oczywiści, by głowę mieć zwrócona ku północy, stopy zaś skierowane na południe."
"Sierra Gorda, tkwiąca w samym środku czyśćca, sprawiała wrażenie wymarłej. Przywodziła na myśl fatamorganę. Jej jedynym mieszkańcem wydawało się słońce, rozłożone leniwie niczym gruby, żółty kundel na tych kilku niebrukowanych uliczkach."