sobota, 9 maja 2026
"Gdzie są dorośli?" Nina Lykke
czwartek, 7 maja 2026
"Półbrat" Lars Saabye Christensen
czwartek, 9 kwietnia 2026
"Oto słońce" Gunnhild Øyehaug
poniedziałek, 15 września 2025
"Ptaki" Tarjei Vesaas
środa, 30 lipca 2025
"Goście" Agnes Ravatn
niedziela, 22 czerwca 2025
"Nie jesteśmy tu dla przyjmemności" Nina Lykke
sobota, 15 lutego 2025
"Dni w historii ciszy" Merethe Lindstrøm
niedziela, 2 lutego 2025
"Białość" Jon Fosse
czwartek, 15 sierpnia 2024
"Człowiek, który kochał Syberię" Roy Jacobsen, Anneliese Pitz
Fritz Dörries był niemieckim podróżnikiem, fascynatem entomologii, który spędził około dwudziestu lat na Syberii, zbierając okazy dla europejskich muzeów. Początkowe zainteresowanie motylami przerodziło się w pasję do wszystkich zwierząt i rdzennych ludów Syberii. Dörries sam, a potem wraz z braćmi przemierzył wielokrotnie pieszo, konno, wozem, pociągiem i statkiem pół świata, by dotrzeć do najdalszych zakątków wschodniej Syberii, nie szczędził trudów, by odnaleźć najrzadsze, a także zupełnie nieznane gatunki ze świata fauny.
Dzięki temu samozaparciu udało mu się odkryć wiele nowych, nieznanych dotąd owadów oraz spreparować tysiące zwierząt dla muzeów, zebrać setki przedmiotów codziennego użytku syberyjskich ludów i przesłać je do Europy. Dörries nauczył się rosyjskiego, zwarł wiele przyjaźni, poznał wielu zbiegów z łagrów, którzy żyli samotnie na bezdrożach, zdobył zaufanie wielu rdzennych ludów.
Mówimy tu o postaci, która faktycznie istniała i która w połowie XIX wieku przeprowadziła te wszystkie wyprawy. Dörries pzostawił liczne pamiętniki i zapiski, które Jacobsenowi i Pitz udostępniła jego prawnuczka, a para autorów stworzyła na ich podstawie powieść przygodową, pełną opisów przyrody, zwierząt, ówczesnego stylu życia na Syberii i w Japonii. Przyznam, że zauroczyły mnie te krajobrazy, pustkowia, surowy klimat i poczułam nostalgię za tym światem. Jest jednak jedno ale. Ta powieść opowiada o sposobie zbierania i kolekcjonowania okazów z XIX wieku, który polegał na zabijaniu zwierząt (nie jestem pewna, czy nie jest tak nadal?). Przy całej miłości Dörriesa do zwierząt, zabija je i preparuje. Owszem wyraża swój podziw dla tych pięknych stworzeń, ale trzeba umieć znieść te opisy zabijania i następnych kroków. A to wszystko po to, żeby ktoś w Europie mógł zobaczyć takie wypchane zwierzę w muzeum. Z perspektywy czasu jest to trudne do przełknięcia, choć w jakiś tam sposób zrozumiałe. Mnie jednak utrudniało to lekturę.
Niemniej cieszę się, że poznałam tę fascynującą postać i miałam okazję odwiedzić dziewiętnastowieczną Syberię.
Moja ocena: 4/6
Roy Jacobsen, Anneliese Pitz, Człowiek, który kochał Syberię, tł. Iwona Zimnicka, 314 str., Wydawnictwo Poznańskie 2022.
sobota, 6 lipca 2024
"Wiosenna noc. Zamek z lodu" Tarjei Vesaas
Nie ukrywam, że nie jestem specjalistką od norweskiej klasyki i o prozie Vesaasa nigdy wcześniej nie słyszałam. Gdyby nie Seria Skandynawska, pewnie nigdy bym po nią nie sięgnęła. Tymczasem okazała się być dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Wiosenna noc i Zamek z lodu to dwie osobne opowieści, które jednak wiele łączy.
Wiosenna noc wydarzyła się w pewnym leżącym na uboczu domu. Rodzeństwo nastolatków zostaje same na noc. Osiemnastoletnią dziewczynę odwiedza chłopak, czternastoletni syn, Hallstein, bardzo cieszy się ze swobody i krąży po domu i okolicach, obserwując przyrodę, żyjątka i nasłuchując lasu. Ten spokój i beztroskę zakłóca przyjazd dziwnego pojazdu. To nietypowa rodzina, w której tuż przed przyjazdem coś się wydarzyło. Kłótnia? Konflikt? Nie wiemy. Wiemy za to, że składa się z ona z ojca, jego drugiej żony oraz dwójki dzieci z poprzedniego małżeństwa. Starszemu synowi towarzyszy żona, która zaczęła rodzić. Młodsza dziewczynka jest niemal w wieku nastolatka i przypomina mu dziewczynkę z jego fantazji. Ci dziwni goście wnoszą do domu niepokój, który szczególnie skupia się na Hallsteinie, który wydaje się być wrażliwy na to, co magiczne, niespotykanie, niewytłumaczalne. Druga żona przyjezdnego mężczyzny nie chodzi i nie mówi, ale do Hallsteina się odzywa, prosząc go o pomoc. O to samo poproszą go inni członkowie tej dziwacznej rodziny, szczególnie ojciec, który kompulsywnie mówi i ciągle się krząta.
Zamek z lodu to zaś opowieść o jedenastoletnich dziewczynkach. Unn po śmierci matki przeprowadza się do ciotki i przybywa do nowej szkoły. Siss jest prowodyrką w tej klasie, lubianą dziewczynką i próbuje zintegrować Unn. Ta jednak wydaje się skrywać jakąś tajemnicę i trzyma się na uboczu. Pewnego dnia zaprasza do siebie Siss, a następnego dnia znika i zamarza w zamku z lodu, który utworzył się na pobliskim wodospadzie. Siss czuje się winna zniknięcia nowej koleżanki.
W obu tych powieściach uwodzi podobna atmosfera – oniryczna, niepokojąca, zwodnicza. Czytając Wiosenną noc, czułam się jak podczas lektury horroru czy thrillerów Stephena Kinga. Vesaas buduje taką aurę poprzez opisy przyrody, która ma tu zdecydowanie ogromną moc i wpływ na ludzkie działania. To ona potrafi przyciągać, niszczyć, zatracać. Równocześnie pojawiają się tu postaci, które mają władzę nad naturą, potrafią wywołać lub uciszyć wiatr czy deszcz. Na tę specyficzną atmosferę wpływają także dialogi – pełnie niedopowiedzeń, czasem wręcz niezrozumiałe, sugerujące jakieś przeszłe wydarzenia.
Nie jest to może proza, którą bym się zaczytywała, ale z pewnością mnie zaskoczyła swoją nietypowością, tajemniczością i antropomorfizacją natury.
Moja ocena: 4/6
Tarjei Vesaas, Wiosenna noc. Zamek z lodu, tł. Maria Gołębiewska-Bijak, 400 str., Wydawnictwo Poznańskie 2023.
piątek, 31 maja 2024
"Miałam tak wiele" Trude Marstein
środa, 27 marca 2024
"Kurwa, kurwa, kurwa" Linn Strømsborg
wtorek, 16 maja 2023
"Chwile wieczności" Kjersti Anfinnsen
Bigitte jest fantastyczną narratorką. Samokrytyczną, ironiczną, sarkastyczną i inteligentną. Opowiada o swoim życiu bez ogródek, nie ukrywa niczego, świetnie rozpoznaje wszystkie oznaki starzenia i je nazywa. Ta powieść nie ma ciągłej narracji, to raczej zbiór scen, myśli, spostrzeżeń Birgitte, ale czyta się to świetnie. Jak można się domyślić, każda z myśli staruszki jest trafna, dobitna i idealnie opisuje jej rzeczywistość. Autorce fantastycznie udało się wejść w głowę kobiety, oddać bolączki, ale i radości tego wieku. Anfinnsen udało się uniknąć patosu, ale i śmieszności czy sentymentalizmu. To powieść przyziemna (choć mam poczucie, że to słowo nie oddaje dobrze tego, co chcę powiedzieć), dosadna, realistyczna. Każda z nas ma jakiś obraz, wizję starości, ale rzadko pewnie posuwamy się do wyobrażenia sobie każdego dnia, poczynając od śniadania. Trudno odmalować sobie, ile czasu zajmuje każda czynność, jak wyglądają rozmowy na skype czy spacery.
Chwile wieczności to także powieść bardzo kobieca. Birgitte wybrała w swoim zawodzie specjalizację zdominowaną przez mężczyzn, więc całe życie musiała się zmagać z mobbingiem z ich strony oraz udowadniać, że jest równie dobra, o ile nie lepsza. Kobieta nie zdecydowała się na założenie rodziny, nie związała z nikim na stałe, postawiła na pracę i ratowanie serc swoich pacjentów. Dzięki tej pracy Birgitte mogła zgromadzić zapewne pokaźne zasoby finansowe, by ułatwić sobie starość - stać ją na fryzjera i pomoc domową, na wyjście do restauracji czy na jakieś zabiegi. To oczywiście w jakiś sposób czyni jesień życia przyjemniejszą, ale odebrałam trudności i przemyślenia Birgitte jako uniwersalne, niezależnie od miejsca zamieszkania i statusu materialnego.
Dobra, dająca do myślenia proza.
Moja ocena: 5/6
Kjersti Anfinnsen, Chwile wieczności, tł. Karolina Drozdowska, czyt. Anna Ryźlak, 252 str., Wydawnictwo ArtRage 2023.
poniedziałek, 8 maja 2023
"Wcale nie jestem taka" Marie Aubert
poniedziałek, 23 stycznia 2023
"Odmawiam myślenia" Lotta Elstad
środa, 2 listopada 2022
"Nigdy, nigdy, nigdy" Linn Strømsborg
Powieść o macierzyństwie i jego roli w naszym życiu? Bardzo chętnie, wszak to temat, który mnie interesuje i jako matki dotyczy. Główna bohaterka Nigdy, nigdy, nigdy ma 35 lat i dzieci absolutnie nie chce mieć. Nigdy nie chciała i jest pewna, że chcieć nie będzie. Czuje się dobrze ze swoim życiem, z tym, jak spędza czas i nie potrafi sobie wyobrazić zmiany, jaką nieuchronnie wprowadziłoby w nie macierzyństwo. Zgadza się z nią Philip, z którym jest od ośmiu lat. Po tych latach następuje jednak ten moment, w którym Philip swoją pewność traci i zaczyna się wahać. Sytuacji nie ułatwia fakt, że zaprzyjaźniona para spodziewa się dziecka. Główna bohaterka ma więc okazję z bliska obserwować ciążę, poród, a następnie opiekę nad niemowlęciem oraz wpływ tego na życie przyjaciół.
Swoje nastawienie do posiadania dzieci bada jednak także na przykładzie własnej rodziny - wujek i ciotek oraz ich wnuków, dziadków z obu stron oraz rodziny Philipa. Prowadzi rozmowy z owdowiałą matką, która pragnie mieć wnuki, obserwuje rodzinne spotkania, ale nie ma to wpływu na jej opinię.
Powieść Strømsborg pokazuje, jak aktualny jest nadal problem społecznego oczekiwania, że każda kobieta pragnie mieć dzieci, a jeśli tego pragnienia nie czuje, to na pewno kiedyś je odczuje, najpewniej, gdy będzie za późno. Ten stereotyp i ten schemat nadal istnieje, nawet w tak wyemancypowanym społeczeństwie jak norweskie. Autorka zwraca także uwagę na to, że instynkt tacierzyński odczuwają także ojcowie, co jest godne pochwały, ale to jednak nie oni noszą w sobie dziecko, rodzą i je karmią piersią. Gdy wytwarzają na partnerce presję albo choćby delikatny nacisk także wpisują się w powyższy schemat. Norweżka stara się pokazać partnerski związek, w którym oboje rodziców troszczy się o dziecko, ale mimo największego zaangażowania ojca, korzystania z butelki (ciekawe, że w książce dziecko jest karmione raz piersią, raz butelką przez długi okres, co raczej jest mało realne), to matka ponosi największy ciężar, przechodzi zapalenie piersi i niemal załamanie.
Główna bohaterka słusznie wskazuje na fakt, że w wielu kobietach instynkt macierzyński nie pozwala odpuszczać i powoduje, że czują się niezastąpione. Z własnego doświadczenia wiem, że niestety tak to działa, bo dziecko na początku preferuję matkę, a książkowa Ella to dziecko niemal idealne i w większości przypadków tak łatwo nie będzie (choć w książce wcale nie ma sugestii, że to rodzicielstwo jest łatwe).
To powieść skupiona na jednym temacie, w której autorka stara się omówić wszystkie jego aspekty i pokazać różne postawy. Czyni to w sposób przystępny, ale i ciekawy - czyta się dobrze i lekko.
Moja ocena: 4,5/6
Linn Strømsborg, Nigdy, nigdy, nigdy, tł. Karolina Drozdowska, czyt. Anna Ryźlak, 280 str., Wydawnictwo ArtRage 2022.
piątek, 7 października 2022
"Oprzyj swoją samotność o moją" Klara Hveberg
czwartek, 25 sierpnia 2022
"Czekaj, mrugaj" Gunnhild Øyehaug
niedziela, 22 sierpnia 2021
"Jeden z nas" Åsne Seierstad
Åsne Seierstad znałam z obu jej reportaży o Afganistanie, a jej pierwsza książka o Norwegii od bardzo dawna czekała na lekturę. Na szczęście została wybrana przez klub książkowy Polek na Obczyźnie i wreszcie ją przeczytałam. To był zresztą dobry moment, bo w tym roku przypada dziesiąta rocznica masakry.
O czym książka jest, nie trzeba pisać, nie spodziewałam się jednak, że jest aż tak opasła! Na pięciuset stronach Seierstad dokonała dogłębnej analizy Andersa Behringa Breivika. Dziennikarka bardzo drobiazgowo rozprawiła się z każdym aspektem życia przestępcy - poczynając od jego pochodzenia po wyrok. Reportaż jest ułożony chronologicznie, pomijając pierwszy, krótki rozdział, który wrzuca czytelniczkę i czytelnika bezpośrednio na Utøyę, w sam środek masakry.
Na początku poznajemy więc rodziców i siostrę Breivika, a przede wszystkim sytuację rodzinną po jego narodzinach, problemy matki z wychowaniem dzieci, kontakty z urzędami, prośby o pomoc itd. To niełatwe dzieciństwo na pewno ukształtowało Breivika, który stał się nieśmiałym, ciągle dopraszającym się uwagi nastolatkiem. Seiersted prowadzi nas przez wszystkie etapy jego życia - przyjaciół, szkołę, działalność jako grafficiarz, zatopienie się w świecie gier komputerowych a następnie stopniową radykalizację. Doceniam bardzo drobiazgowe poszukiwania autorki i tak dokładne przedstawienie przestępcy, ale muszę przyznać, że z czasem te rozdziały robiły się nużące, szczególnie te o teoriach politycznych Andersa. Z trudem brnęłam przez streszczenia jego książki i wynurzenia na temat zalewu Europy przez islam. Oczywiście część o podłożeniu bomby pod parlamentem jak i wydarzenia na Utøyi czyta się poniekąd sama. Te wydarzenia są tak dynamiczne, tak potworne, tak porażające, że bardzo trudno książkę odłożyć, ale równie trudno czytać dalej. Seierstad przedstawia je z perspektywy Breivika, ukazując jego myśli, decyzje, a równocześnie obnażając kompletną porażkę policji, która miała szansę zapobiec aż tylu ofiarom. Te fragmenty czyta się bardzo ciężko, zwłaszcza myśli zabijanych nastolatków, a potem rozpacz rodzin. Trudno powstrzymać łzy, nie sposób zrozumieć, niemożliwym sobie wyobrazić. Seierstad towarzyszy kilkorgu nastolatkom i ich rodzinom, pokazując ich dorastanie, zaangażowanie w politykę, plany, cele, marzenia. Ten zabieg pozwala czytelniczce i czytelnikowi lepiej poznać ofiary, zrozumieć ich motywację w zaangażowanie się w politykę i oczywiście dotyka emocjonalnie.
To nie jest łatwy reportaż, z wielu względów. Spore fragmenty są nużące, męczące, wiele jest tak poruszających, że bardzo trudno je czytać. Seierstad wykonała fantastyczną robotę, drobiazgowo relacjonując życie i działanie Breivika. Skończyłam lekturę z poczuciem, że autorka nie pominęła żadnego aspektu, równocześnie zachowując największą możliwą neutralność.
Moja ocena: 4/6
Åsne Seierstad, Einer von uns, tł. Frank Zuber, Nora Pröfrock, 544 str., Kein & Aber Verlag 2016.
piątek, 9 lipca 2021
"Bliżej już się nie da" Monika Steinholm