Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Macedonia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Macedonia. Pokaż wszystkie posty

środa, 29 października 2025

"Mój pan mąż" Rumena Bužarovska


 

Jedenaście opowiadań o związkach. Mężczyźni są tacy, jak się od początku spodziewamy. Roszczeniowi, manipulacyjni, pewni siebie, nawet jeśli na pozór wyglądają na dżentelmenów, to ich działania skupiają się na utrwalaniu patriarchatu. To nie są ewidentnie przewinienia, ale podskórne, delikatne, podstępne zniewalanie kobiet czy dzieci. Ale, kobiety też nie są tu święte. Bywają podejrzliwe, kierują się emocjami, szpiegują, ale w gruncie rzeczy czynią to wszystko, bo są traktowane przez swoich mężów opresyjnie.

Bužarovska opisuje różne rodziny i różne środowiska – jest mąż ginekolog, który chętnie rozprawia z kolegami i prezentuje swoje obrazy, jest mąż, który zamęcza żonę czytaniem wierszy, ale jest i taki, który nie toleruje rodziny żony i gloryfikuje dziecko, albo inny, który dobiera żonie kochanka, ale jest też żona, która po zakrapianej imprezie porywa się na skok w bok. Jest dziecko, które kradnie i dziecko, które umiera. Jedenaście światów, w które, dzięki potoczystej narracji autorki, wchodzi się od pierwszego zdania. W tych światach poruszamy się w dusznych związkach, obserwujemy kobiety uwięzione w małżeństwach, a w tle dostrzegamy macedońskie społeczeństwo.

Autorka pisze bardzo celnie, dosadnie, czasem kąśliwie, szkicuje ciekawe postaci, wiarygodne charaktery, które mogą służyć jako lustro dla każdego społeczeństwa. Polecam!

W Polsce te opowiadania ukazały się nakładem Biura Literackiego, pod tytułem "Mój pan mąż", w przekładzie Doroty Jovanki Ćirlić.

Moja ocena: 5/6


Rumena Bužarovska, Mein Mann, tł. Benjamin Langer, 171 str., Suhrkamp 2021.


czwartek, 3 października 2024

"Macedonia Północna. W rytmie oro" Justyna Mleczak


Macedonia Północna to kolejny kraj, który miałam okazję poznać z osobistej i subiektywnej perspektywy dzięki serii podróżniczej Wydawnictwa Poznańskiego. Przyznam, że o Macedonii przed lekturą wiedziałam niewiele: stolica, problemy z nazwą, Aleksander Macedoński i chyba tyle. Justyna Mleczak jako pasjonatka tego kraju pozwoliła mi poznać Macedonię bliżej, zrozumieć jej historię i polityczne tło konfliktu dotyczącego nazwy. Następnym razem, gdy córka planując kolejną podróż, mnie spyta: Ryga czy Skopje, pewnie zasugeruję to drugie miasto. Teraz już wiem, że stolica Macedonii Północnej kryje w sobie wiele ciekawych miejsc i uwodzi chrześcijańską i muzułmańską atmosferą. 

Mleczak studiowała język macedoński nie tylko w Polsce, ale i u jego źródeł, od lat pracuje jako przewodniczka, więc ciekawostkami może sypać jak z rękawa. Opisuje więc kuchnię, zwyczaje, krajobrazy, ludzi i ich mentalność, a to wszystko przez filtr własnych doświadczeń, co jest dla mnie w tego typu książkach najciekawsze. Zawsze z ciekawością podglądam jak inne emigrantki oswajały swój nowy kraj i radziły sobie z różnicami kulutrowymi.

Świetnym uzupełnieniem tej opowieści są postaci Macedonek i Macedończyków opisane przez autorkę. Wybrała ona nietuzinkowe osoby, które w jakiś sposób wyróżniają się, np. przez działalność społeczną czy nietuzinkowe rękodzieło. Ta perspektywa jest bezcenna i niemożliwa do osiągnięcia podczas samodzielnej podróży. 

O ile bardzo cenię historyczne tło i polityczny kontekst, to zauważyłam podczas tej lektury, że z czasem stał się dla mnie nużący (na zasadzie: i tak nie zapamiętam szczegółów), a dużo chętniej czytałam fragmenty bardziej osobiste. 

Nigdy nie byłam w Macedonii, nawet nie planuję tam podróży, traktuje książki w stylu tej jako źródło wiedzy dodatkowej i zachętę, by dany kraj na jakąś tam listę do zobaczenia wrzucić. Co i wam z przymrużeniem oka zalecam.

Moja ocena: 4,5/6

Justyna Mleczak, Macedonia Północna. W rytmie oro, 320 str., Wydawnictwo Poznańskie 2022.

niedziela, 30 sierpnia 2009

"Czasy kóz" Luan Starova


Książka o kozach? I o polityce? A właściwie o roli kóz w komunizmie? To nie może być ciekawe. Tak pomyślałam. Myliłam się. Było ciekawie, nawet bardzo.
Autor przenosi nas do Macedonii, gdzie w biednej dzielnicy w Skopje mieszka rodzina albańskich emigrantów. Ojciec rodziny to profesor, badacz starych ksiąg, kompletnie pogrążony w swoim świecie. O byt rodziny dba matka. Rodzna ledwo przędzie, umierają najmłodsze z dzieci, rodzą się nowe, starsze są niedożywione, a matka próbuje na wszelkie sposoby związać koniec z końcem. Tymczasm do stolicy nadciagają pasterze z setkami kóz. Rząd republiki postanowił zrobić z pasterzy przykładnych przedstawicieli klasy robotniczej. Problemem są kozy. Kozy kochane przez dzieci, kozy ratujące życie, żywiące niemowlęta i towarzyszące rodzinom. Także rodzina emigrantów decyduje się na zakup kozy, mimo że może to być niebezpieczne. Wraz z zaupem nawiązuje się głęboka przyjaźń między ojcem a przywódcą pastrzey Czangą. Ojciec wprowadza go w świat ksiąg i historii, a Czanga prowokuje dyskusje polityczne. Kozy utrzymują przy życiu całą dzielnicę, która żyje w ciągłym strachu przed uprawomocnieniem dekretu o likwidacji kóz.
Wiem, nie brzmi to porywająco. Jendak powieść coś w sobie ma - dla mnie przede wszystkim ogromny faktor poznawczy, bo o Macedonii zbyt wiele nie wiem. Bardzo podobało mi się również zagadkowe zakończenie, którego naturalnie nie zdradzę:) Po przeczytaniu można również snuć dalekoidące rozważania polityczne - jednak takich ciągot nie mam. Starałam się skoncentrować na kulturze, na historii przede wszystkim.
Polecam!

Luan Starova, Czasy kóz, tł. Dorota Jovanka Ćirlić, 202 str., Oficyna 21.