Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koraliki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koraliki. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 30 czerwca 2019

Chusta Ananasy

Ten rok ogłosimy rokiem chust, zdecydowanie.  Zobaczycie...😊 

Powstała pierwsza chusta - pajęczyna, którą  koleżanka nazwała... Meduzą. Nie będę się kłócić. 😊

Od dawna chciałam zrobić taką chustę. Ale zawsze wypadało coś innego na druty/szydełko. Aż w końcu jest! Jakoś nie byłam przekonana czy dam radę z taką nitką. Czy mnie wcześniej coś nie trafi. Nie piorun. Piorun w pioruna nigdy  nie trafi.  😉

Wzór znaleziony tu. Nie mogę sobie nawet przypomnieć kiedy na niego trafiłam. Zapisałam na liście życzeń, zapomniałam. Wróciłam po kilku latach. W końcu trzeba zmierzyc sie z taką cienizną.

To jest pierwsza chustą, w którą wrobiłam koraliki. Ze względu na to , że nie wiedziałam jaką wielkość zamówić, to przeczytałam kilka stron internetowych z pomocami naukowymi i  zamówiłam rozmiar 8o. O nie, nigdy więcej. 😉 Teraz jestem mądrzejsza i zamawiam większe.

Koraliki nawlekałam za pomocą nawlekacza do nici. Popsułam chyba trzy sztuki. Za duże straty materialne jak na jedną chustę. 😉

Poza tym nie są zbyt widoczne. Większe chyba lepiej  by się prezentowały. Jaki wniosek? Włóczka na kolejną chustę już zamówiona.

Chustę zrobiłam z Haapsalu na drutach 3,5mm. 








Pozdrawiam K :-)

czwartek, 28 kwietnia 2016

Bransoletki z pazurrrrem

Czas na powrót córy marnotrawnej..... taaa, zapuściłam żurawia do szuflady koralikowej. Oczywiście nie bez powodu. W chwili błogiej bezrobotności (uwaga, kolejny zaległy post bo moje pazurowe bransoletki powstały na przełomie listopada i grudnia), poszperałam odrobinę w "necie". Znalazłam tam wzory na ciekawe bransoletki, od razu wpadły mi w oko i postanowiłam zrobić sobie chociaż jedną. W sumie powstały trzy: dwie "Wilcze" i jedna "Tygrysia", a została ze mną tylko jedna. Pozostałe szybko znalazły swoje prawowite Właścicielki ;-)
Pozdrawiam, M ;-)







niedziela, 6 grudnia 2015

Pchłowe Mikołajki

Dziś Mikołajki! Pamiętaliście, by buty były czyste? Nie wiem czy Pchełka M coś w buciku znalazła, ale ja, Pchła K to niemały urwis, więc nawet na rózgę nie zasłużyłam :). Na otarcie łez wraz z dzielną Pchłową towarzyszką Madzią zorganizowałyśmy sobie Mikołajki.

Pchła M została zaskoczona tydzień wcześniej, będąc w pracy :-). Postanowiłyśmy obdarować Ją nowymi druciano- szydełkowymi inspiracjami wydania Szydełkowych Trendów. W trakcie lektury mogła zajadać się słodkościami, które zawieruszyły się tu, tam i ówdzie. Aby tradycji stało się zadość, słodycze dodatkowo były włożone w... buciki. Wszystko skrzętnie zapakowałyśmy w torebkę na...wino :). Aby Pchła M tak szybko nie widziała swojego upominku, torebkę wypełniłyśmy drobno pociętą krepą. Niestety, z racji tego, że nie pomyślałam iż ostatecznie wyjdą z tego Pchłowe Mikołajki, nie mam zdjęć.

Wraz z Pchłą M dla Naszej Madzi tradycyjnie same wykonałyśmy prezent. W tym roku postawiłyśmy na ogrzanie stópek. W pierwszej wersji miały powstać skarpetki z żakardem na cholewce. I powstały. A właściwie powstała jedna skarpeta. Po jej zrobieniu doszłam do wniosku, że żakard może i wyszedł mi taki jak chciałam, ale właścicielka nie włoży stópek w te skarpetki.


Z wygody nie chciało mi się pruć cholewki, więc zrobiłam drugą- ażurową wersję.


Babcia nauczyła mnie robić skarpetki od cholewki. Natomiast te zrobiłam odwrotnie, od paluszków , na drutach z żyłka techniką magic loop. A to wszystko dzięki IK. Wzór ażurowy pochodzi z Akcesoriów 3/2014. Nawet Pchle M spodobały się skarpytki i nie wypomniała mi żadnych dziewiarskich błędów.

Ale, ale to nie koniec! Pchła M zamieniła na chwilę druty i do skarpetek zrobiła... czekoladowe smakołyki :)

Ażurowe skarpetki i czekoladowe ludziki zapakowałyśmy w... żakardową skarpetkę, jak na pomocnice Mikołaja przystało.

Skarpetka otrzymała zawieszkę, więc spokojnie można ją powiesić nad kominkiem. A w Wiglię Gwiazdorek może "coś" do niej wrzuci?

Ale to jeszcze nie koniec niespodzianek! Pchła M w konspiracji z M przygotowały i dla mnie- Pchły K coś wyjątkowego- wilczą bransoletkę! Z tego miejsca DZIĘKUJĘ!


A jednak Ciocia K chyba jednak aż taka niegrzeczna nie była, bo dostała kubeczek od dwóch małych urwisów:

Pozdrawiamy M & K :-)

niedziela, 27 września 2015

Wolny czas Pcheł Szachrajek

Zastanawialiście się kiedyś, co Pchły Szachrajki robią, gdy wspólnie spędzają czas? Nie licząc babskiego plotuśnictwa i niecnego planowania kolejnych projektów, dochodząc do siebie po bajkowym seansie, udało mi się namówić Pchłę K na nowe doświadczenie. Uparciuch jeden stwierdził,  że z prac ręcznych zajmuje się i zajmować się będzie wyłącznie dzierganiem. Ku mej uciesze, Pchłę K zaintrygowały........ koraliki. Na razie te do prasowania, ale w końcu od czegoś zacząć trzeba ;-) W skrócie zabrałyśmy się za stworzenie iście kolorowych podkładek kubeczkowych;-)  Mam nadzieje, że złapała bakcyla, bo zabawa była prze prze przednia.



W czasie gdy Pchła M prasowała układane z wielkim mozołem i w pocie czoła podkładki, Pchała K ambitnie i z wielkim oddaniem (jak zawsze) rozprawiała się z feerią kolorowych koralików- zgodnie z obowiązująca ustawą zajęła się ich segregacją :)

Efekt końcowy zmagań Pchły K zadowolił nawet doświadczoną w tej dziedzinie Pchłę M :)

Pozdrawiamy, K & M :-) 

poniedziałek, 27 lipca 2015

Urodzinowy motyl dla mamy

Lipiec- piękny miesiąc, który dla mnie ze względu na okres urodzinowy mija zdecydowanie za szybko. W sumie właśnie przez lipiec czas od kwietnia mija w ekspresowym tempie. Zacznę od mojej pierwszej jubilatki. Trzeba było wykombinować prezent dla RODZICIELKI. Już koło marca zdecydowałam się na coś z koralików. Rozpoczęłam intensywne poszukiwania, powolutku w głowie kreowało się przeznaczenie prezentu. Postanowiłam zrobić broszkę w kształcie motyla. Na Zszywce znalazłam schemat na tego wymarzonego idealnego motyla. No tak, a koraliki jakie? Wybrałam koraliki Toho Round w rozmiarze 15 najlepiej nadające się do precyzyjnych prac z różnokolorowymi wzorami, poza tym chciałam, żeby broszka była w normalnym rozmiarze a nie mega gigantyczna. A oto efekt prawie trzytygodniowej pracy.
Pozdrawiam, M ;-)







piątek, 17 lipca 2015

Amerykański sen

Tym razem pobawimy się koralikami. Wpadł mi w łapki schemat na śliczny sznur szydełkowo- koralikowy z motywem flagi USA. Niestety, może szydełko nie sprawia mi problemów, ale sznury z koralików niestety jak na złość nie chcą mi wychodzić :-( Uparłam się jednak na ten konkretny motyw, dzięki czemu znalazłam tutorial na wykonuwanie sznurów w inny sposób. Może troszkę inaczej się układają i niekoniecznie nadają do odwzorowania skomplikowanych schematów. W każdym bądź razie, na ten naszyjnik sposób jest jak najbardziej odpowiedni. Zmniejszyłam tylko ilość koralików w obwodzie do 6 i zaczęłam pracę. Efekt oceńcie sami. Dodam tylko, że nie zamierzam się poddawać w starciu ze sznurami szydełkowo- koralikowymi i kiedyś ujarzmię ta niepokorna technikę. ;-)
Pozdrawiam, M :-)



poniedziałek, 23 lutego 2015

Czerwone korale, Hej!

W jaki sposób poprawić sobie humor w szare bure dni? Nową książką. A jaką? Oczywiście o tematyce czysto artystycznej. No dobra, to tym razem za jaką technikę się zabrałam? Tym ty rym: k-o-r-a-l-i-k-i. Osobno te maleństwa w pudełeczkach wyglądaja tak sobie, nanizane na nitkę podobnie. Ale jak wspomniałam wcześniej zaczęłam etap poprawiania nastroju. Dorwałam się do książki o wdzięcznym tytule " Cuda z koralików". Szczerze? Oooj cuda tam były takie że oooooooo ;-)
Za punkt honoru obrałam sobie przepiękny naszyjnik z galerii. Teoretycznie był to tulipan, mi wyszedł bardziej mak ale i tak jest super. Owszem ma swoje niedociągnięcia i nadal mam do niego mega słabość :-)


Po jakimś czasie ponownie dorwałam koraliki. Zajęłam się drobniejszymi umilaczami kobiecych dusz ;-) Znalazłam instrukcję obrazkową na gwiazdki/rozgwiazdy ( niestety strona już nie istnieje buuuuuuu).  Uffff na szczęście zdążyłam skopiować zdjęcia a nawet nagrać filmik z instrukcją dla " potomnych" ;-)

Temat koralikowania 3d zaczął mi się coraz bardziej podobać. I ponownie wpadł mi w łapeczki wzór na pawia. Dostosowałam go do swoich potrzeb ( bo po pierwsze miał być broszką a po drugie koniecznie musiał błyszczeć- aaaach te baby, sroki i tyle). Przyznam, że łatwo nie było. Musiałam pracować nie tylko na żyłce ale też na drucikach formujących ogon. Moje biedne pluszki po tym eksperymencie musiały przejść odnowę biologiczną ;-) Dobrze że się szybko zregenerowały bo musiałam zrobić drugiego pawia dla cioteczki;-)



Pozdrawiam M :-*