Witajcie moi drodzy =)
Mam nadzieję,że sylwestrowa noc minęła Wam w bajecznej atmosferze. U mnie było raczej spokojnie i bez "fajerwerków" Miła domówka w kameralnym gronie, nic dodać nic ująć. Najważniejsze to spędzić ten czas z osobami dla nas ważnymi - prawda?
Rzadko tu ostatnio zaglądam i mam nadzieję wybaczycie mi to,że posty nie pojawiają się codziennie, ale po prostu nie mam do tego głowy.
Mam troszkę zawirowań rodzinnych, poza tym stres przed sesją, która od przyszłej soboty zaczyna się na mojej uczelni. W lutym obrona pracy dyplomowej a ja jestem jeszcze w "szczerym polu" z pisaniem jej. Nie wiem jak to wszystko ogarnąć... Ehhh.
Nie ma co moi mili - muszę wziąść się w garść i do roboty.
Dziś chciałam Wam pokazać takie małe ptaszki z resztki masy solnej, która kiedyś została mi po lepieniu aniołków. Nie mam serca wyrzucać resztek kiedy coś lepię. Tak więc wpadłam na ten pomysł. Nic odkrywczego czy nadzwyczajnego, ale efekt mi się spodobał. Do ozdobienia użyłam tylko białej farby akrylowej i niebieskich cieni do powiek, które roztarłam palcem po brzegach . Oto i cała filozofia. Postaram się zaglądać tu częściej i nadrobić zaległości w pisaniu i odwiedzaniu innych blogów. Tymczasem zapraszam do oglądania zdjęć. Co prawda niewiele ich, ale zawsze lepsze to niż nic.
Pozdrawiam sedecznie.