i w technice całkowicie mi obcej.
W tym roku wakacyjne ścieżki zaprowadziły mnie na południe polski, a konkretnie mówiąc do Wisły. Będąc tam grzechem było nie odwiedzić Koniakowa i Istebnej, gdzie mogłam podziwiać słynne na cały Świat koronki. Są one wykonane ręcznie szydełkiem i składają się z wielu małych elementów łączonych w całość. Tradycja ich tworzenia sięga ponad 100 lat. Otrzymali je między innymi papież Jan Paweł II i królowa angielska Elżbieta II. Istotą koronki są motywy i ornamenty roślinne, czerpiące inspiracje z przyrody i natury. Mogłam podziwiać; czepce, chusty, kołnierzyki, firanki, serwety, a nawet damską bieliznę. A swoja drogą to bardzo ciekawe gdyż u nas na Podlasiu panie tak po prostu i zwyczajnie robią się na szydełku , a tam się hekluje. Na pierwszym zdjęciu serweta wykonana z lnu chirurgicznego, który jest cienki jak włos.
W Ośrodku Kultury w Istebnej mogłam zobaczyć gigantyczną serwetę, która jest wpisana do księgi rekordów Guinessa. Ma ona średnicę 5 metrów, heklowało ją pięć kobiet przez 5 miesięcy i zużyły 50 kilometrów nici. Główną twórczynią jest Marta Haratyk, która ją zaprojektowała i tworzyła wspólnie z córkami Danutą i Renatą Krasowska, Mariolą Lagierską i przyjaciółką Urszulą Rybką.
W Koniakowie króluje motyw koronki . Można go dostrzec na wszystkich pamiątkach, kartkach, kubkach, a nawet na metce od chleba z lokalnej piekarni.
Dziękuje bardzo za odwiedziny, i pozostawione komentarze.