Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Społeczno-obyczajowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Społeczno-obyczajowe. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 30 lipca 2018

267# Siostra Perły - Lucinda Riley [RECENZJA PRZEDPREMIEROWA!]

"Lecz za łaską Boga jestem tym, czym jestem".




Tytuł: Siostra Perły
Autor: Lucinda Riley (pochodzenie: Irlandia)
Wydawnictwo: Albatros
Seria: Siedem Sióstr, tom 4
Data wydania: sierpień 2018
Liczba stron: 576
Forma: moja własna
Moja ocena - 9/10

WSTĘPNIE...

         Moja ukochana seria o siostrach adoptowanych przez tajemniczego milionera Pa Salta, wychowanych w pięknym zamku Atlantis położonym nad Jeziorem Genewskim, którym imiona zostały nadane z gwiazdozbioru Plejad powraca! 

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...
     
         Długo wyczekiwania opowieść czwartej siostry zaczyna się trochę później, niż było w przypadku trzech poprzednich, gdyż ma miejsce już po odnalezieniu przez Star jej nieznanej dotąd rodziny. CeCe (Celaeno) jest zrozpaczona nie tylko z powodu śmierci przybranego ojca, ale również ze względu na dystans, który stworzyła pomiędzy nimi ukochana siostra Star. CeCe po raz pierwszy w życiu wyjeżdża sama, niechcąc być dla siostry ciężarem. List ze wskazówkami dotyczącymi jej przodków, zostawiony przez Pa Salta prowadzi ją do egzotycznej i upalnej Australii, jednak zanim tam trafi, zatrzymuje się na dłużej w Tajlandii, którą odwiedziła już wielokrotnie i którą mogłaby określić mianem "domu". Tam spotyka tajemniczego Ace, przy którym zaczyna czuć się kobieco i bezpiecznie. Jednak mężczyzna jest bardzo tajemniczy i wkrótce wychodzi na jaw, dlaczego... W podróż w poszukiwaniu korzeni naszych bohaterek, tym razem wybraliśmy się do spalonej słońcem Australii w ślad za Kitty McBride, córki pastora, która w roku 1906 została dziewczyną do towarzystwa pani McCrombie. Kitty, która całe życie mieszkała w raczej chłodnym klimacie Szkocji, wśród wyłącznie białych ludzi, jest zszokowana lejącym się skwarem z nieba i kolorem skóry rdzennych mieszkańców Australii. Jednak Kitty nie ma charakteru typowej, grzecznej i pobożnej córki pastora. Ona pragnie przeżyć niezapomnianą przygodę. Na jej drodze staje dwóch przystojnych młodzieńców, spadkobierców fortuny Mercerów - Drummond i Andrew, którzy są bliźniakami różniącymi się charakterami całkowicie - Andrew jest cichy i spokojny, natomiast Drummond żywiołowy i porywczy. Los sprawi, że Kitty nie wróci do rodzinnej Szkocji, lecz zamieszka z jednym z braci w Broomy, "stolicy" połowu pereł...

          W odróżnieniu od żywiołowej Ali, rozważnej Mai i nieśmiałej Star, CeCe mimo, że na zewnątrz wygląda inaczej, jest bardzo niepewną siebie osobą. Dla otoczenia sprawia wrażenie bardzo otwartej, jednak w głębi duszy czuje się bardzo samotna, niekochana i niechciana przez nikogo. Uważa się za dużo gorszą od swoich sióstr, lecz maskuje to bardzo dobrze, więc one nawet nie zdają sobie sprawy z jej wewnętrznych emocji. Gdy czytamy opisy jej odczuć, aż czuć ból jaki w niej siedzi, a przede wszystkim zawód, który sprawiła jej Star, gdy w tracie własnych poszukiwań odcięła się od niej. CeCe kocha wszystkie siostry, jednak Star jest dla niej szczególna, gdyż jak to ujęła "Nie potrzebowałam nikogo innego, podobnie jak Star". Czytając książkę "Siostra Cienia" z perspektywy Star, zachowanie CeCe i to jak odbierała je Star były całkiem inne, niż z perspektywy CeCe. W tej powieści bohaterka jakby wyjaśniła, dlaczego się tak zachowywała w stosunku do nowych znajomych siostry, przez co jej odbiór stał się o wiele bardziej pozytywny, niż w poprzednim tomie. Bardzo przykro się czyta o tym, jak dwie kochające się siostry nagle przestały się rozumieć, przez co obydwie mają błędne postrzeganie zachowania drugiej osoby. Calaeno przed poznaniem własnych korzeni czuła się brzydsza, głupsza z powodu dysleksji i słabej umiejętności czytania i całkowicie nieciekawa dla otoczenia. Zupełnie nie wiedziała kim jest i co mogłaby zaoferować światu. Jednak w Australii dosłownie rozkwita i aż miło się czyta, jak ta wspaniała, lecz bardzo niepewna siebie osoba w końcu odnajduje siebie i cały ból spowodowany ciągłą niepewnością powoli znika. CeCe po kilkumiesięcznej blokadzie wraca do malowania i wychodzi jej to bardzo dobrze, gdyż ma to w genach. 

          Podobnie jak w przypadku wszystkich poprzednich powieści z tej serii, tak i tutaj Riley równoważy współczesną fabułę, łącząc rodzinę z przeszłością. Ta historia jest bogata w szczegóły historyczne i romans. Podejście Riley do historycznych aspektów opowieści jest coraz bardziej imponujące. Chociaż nie czytałam żadnych książek związanych z pionierami w Australii, o bogatych poławiaczach pereł, czy o aborygeńskiej kulturze, to i tak byłam zdumiona dokładnością i szczegółami zawartymi w powieści. Chociaż tak naprawdę nie powinnam być, bo jeżeli sięgnięcie po jakąkolwiek książkę Riley, a przede wszystkim którąś z serii o siostrach, to zobaczycie, że tak jest po prostu zawsze. Uwielbiam to, że nie są to wyłącznie ekscytujące powieści romantyczne i trochę przygodowe, lecz również historyczne i obyczajowe, gdyż pokazują wiele zagadkowych dla mnie kultur i społeczności. Wszystko to zasługa pisarki i jej ogromnego zaangażowania w badania i osobistego przemierzenia opisywanych krain. Riley przybliżyła nam nieco postać Alberta Namatjiry, jednego z najsłynniejszych aborygeńskich malarzy, opisała tzw. Skradzione pokolenie, czyli politykę odbierania Aborygenom ich potomstwa, a także przybliżyła ich wierzenia oraz mitologię Czasu snu oraz Plejad. W to wszystko wplątana jest klątwa Różanej perły, o której słuch zaginął... O stylu pisania Lucindy Riley, nie muszę mówić nic więcej, prawda? Jest płynny, zniewalający i po prostu doskonały. Pomimo, że książka miała ponad 500 stron po jej skończeniu nie wierzyłam, że nie zostało już więcej kartek do przeczytania. Za sprawą wspaniałego języka pisarki pokochałam CeCe za jej ogromną skromność, współczucie dla innych i odwagę w odkrywaniu własnych emocji i uczuć. 
        
PODSUMOWUJĄC...

          Podróż do Australii to moje odwieczne marzenie. Żaden kraj, ani żadna wyspa nie fascynuje mnie w tak dużym stopniu, jak właśnie Australia. Dzięki "Siostrze Perły" trochę lepiej poznałam historię i kulturę kraju, o którym marzę i jeszcze bardziej chciałabym go odwiedzić - na własne oczy zobaczyć  opisywane przez autorkę czerwone ziemie, zwłaszcza krainę Nigdy Nigdy, górę Uluru (Ayers Rock) oraz misję w Hermannsburg, skaczące kangury, koala na eukaliptusach i niezapomniane obrazy tworzone przez aborygeńskich artystów. Teraz z niecierpliwością wyczekuję opowieści Tiggy, która zaprowadzi nas do hiszpańskiej Grenady i tancerzy flamenco...


Seria "Siedem Sióstr"

Siedem Sióstr                 Siostra Burzy               Siostra Cienia               Siostra Perły

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu

czwartek, 21 czerwca 2018

266# Sekret listu - Lucinda Riley

"Jak widzisz, miłość sprawia, że podejmujemy najbardziej pochopne i często niewłaściwe decyzje."




Tytuł: Sekret listu
Autor: Lucinda Riley (pochodzenie: Irlandia)
Wydawnictwo: Albatros
Data wznowienia: maj 2018
Ilość stron: 512
Forma: moja własna
Moja ocena - 8/10

WSTĘPNIE...

         Lucinda Riley podbiła moje serce już kilka lat temu kilkoma swoimi pojedynczymi powieściami, a całkowicie je zdobyła tworząc serię "Siedem sióstr" opowiadającą o adoptowanych dziewczynkach z różnych zakątków świata, które po śmierci przybranego ojca starają się odnaleźć swoje prawdziwe korzenie, co przenosi je w dawne czasy, do zagmatwanej i tajemniczej historii przodków. Tym razem Wydawnictwo Albatros zaproponowało nam jedną ze starszych powieści autorki. W oczekiwaniu na kolejne tomy o siostrach, z przyjemnością zabrałam się za lekturę "Sekretu listu". 

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...
     
         Na początku poznajemy sir Jamesa Harrisona, słynnego aktora, który umiera już w pierwszym rozdziale, zanim zdąży wyjawić wnuczce jakąś wyjątkową tajemnicę. Jego wnuczka Zoe z wielką miłością opiekowała się nim przez wiele lat i podążała jego śladami, również pracując na deskach teatru i kręcąc filmy. Jednak Zoe również skrywa wielki sekret, a jest nim tożsamość ojca jej nieślubnego syna. Nie może dopuścić, aby dowiedzieli się o nim inni, gdyż mogłoby mieć to poważne konsekwencje nie tylko dla niej i ojca dziecka, ale przede wszystkim mógłby ucierpieć na tym jej syn. Joanna Haslam jest dziennikarką, a jej zadaniem jest napisać artykuł do gazety o pogrzebie Harrisona. Podczas nabożeństwa, starsza pani, która usiadła obok niej, przechodzi lekki atak, a Joanna towarzyszy jej w drodze do domu. Starsza pani imieniem Rose opowiada Joannie historię o zakazanej miłości. Niedługo potem pokazuje jej tajemniczy list sprzed wielu lat i zakazuje o tym mówić komukolwiek, gdyż mogłaby ryzykować życiem. Joanna początkowo nie interesuje się za bardzo sprawą, jednak gdy chce odwiedzić Rose, dowiaduje się, że staruszka nagle zmarła. Czy to była naturalna śmierć? A co z listem miłosnym? Joanna wraz z wnukiem zmarłego aktora - Marcusem, wplątuje się w intrygę sięgającą najwyższych szczebli władzy, która może wstrząsnąć całym narodem brytyjskim. Jednak są ludzie, którzy zrobią wszystko, aby do tego nie dopuścić...


          W odróżnieniu od reszty swoich powieści, Lucinda Riley nie porusza się tutaj jak zwykle na poziomie dwóch płaszczyzn czasowych tj. teraźniejszości i przeszłości, lecz skupia się na prowadzeniu fabuły w jednym okresie, jakim są lata 90-te. Jest to dla mnie nowość, bo jednak przyzwyczaiłam się do sposobu prowadzenia fabuły, który Riley wykształtowała nieco później, gdyż "Sekret listu" jest jedną z pierwszych jej powieści. Powieść bardziej przypomina thriller lub romantyczny thriller, niż klasyczne książki obyczajowe autorki. Może być to wadą dla jej fanów, jednak ja podeszłam do tego entuzjastycznie, gdyż ciekawie było zobaczyć bardziej mroczne zakamarki wyobraźni pani Riley. Książka jest naprawdę ekscytująca, ponieważ zawiera oszustwa, morderstwa, usiłowanie zabójstwa i wiele innych aspektów kryminalnych i szpiegowskich, gdyż bohaterowie podążają tropem tajemniczego listu, natomiast ich śladem kroczą jednostki chcące udaremnić poszukiwania. Co do tajemnicy, przez większość części byłam tak samo niedomyślna, jak bohaterowie układając kawałki łamigłówki, tak jak Joanna. Rozwiązanie okazało się jednak bardziej zaskakujące, niż można było początkowo się spodziewać i naprawdę mi się podobało. Drugim ważnym wątkiem, obok tajemnicy z przeszłości, był sekret, który ukrywała Zoe Harrison, a który bardzo przypomina aktualne wydarzenia z udziałem rodziny królewskiej w Wielkiej Brytanii. Nie chcę zdradzać więcej, jednak zachęcam do zapoznania się z historią wykreowaną przez panią Lucindę!

PODSUMOWUJĄC...

          "Sekret listu" pokazuje nam nieco inną Riley, która potrafi stworzyć wiele suspensów, zaskakujących zwrotów akcji i absolutnie urzeka. Chociaż powieść została wydana w 2000 roku, styl pisania Lucindy Riley był już obrazowy i urzekający, czyli taki jakim znamy go obecnie. To ekscytująca mieszanka powieści romantycznej i szpiegowskiej, która oferuje ekscytującą tajemnicę i miłe postacie. Polecam!

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu

piątek, 11 maja 2018

264# Kobieta, którą pokochał marszałek. Opowieść o Oli Piłsudskiej - Katarzyna Droga

"Poznałem jak silne potrafią być niewiasty. Nasz wiek dwudziesty ostatecznie będzie należał do kobiet, zobaczysz."





Tytuł: Kobieta, którą pokochał marszałek.  Opowieść o Oli Piłsudskiej
Autor: Katarzyna Droga (pochodzenie: Polska)
Wydawnictwo: Znak Liternova
Data wydania: marzec 2018
Liczba stron: 368
Forma: moja własna biblioteczka
Moja ocena - 8/10



WSTĘPNIE...

           Opowieść o silnej kobiecie sprzeciwiającej się regułom rządzącym w jej czasach i to na dodatek historia prawdziwa - to zdecydowanie książka nieczęsto spotykana, a dzięki temu bardzo przeze mnie wypatrywana. Katarzyna Droga przedstawia mieszankę romansu, historii, dramatu, ale mieszanka ta otoczona jest prawdą, co sprawia, że lektura zyskuje na autentyczności. 

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...
     
         Aleksandra Szczerbińska w roku 1908 ma 26 lat i jest już tak zwaną starą panną. Jednak fakt ten nie spędza jej snu z powiek, gdyż Ola nie jest typową przedstawicielką płci żeńskiej w swoich czasach i nie ma zamiaru poddać się pod przewodnictwo mężczyźnie, co jako jedyne może uczynić ją szczęśliwą, według społeczeństwa. Urodziła się w Polsce w czasie, gdy jej kraj był pod rządami Rosji i Niemiec, a to podporządkowanie obcym zraniło jej psychikę tak bardzo, że postanowiła zawalczyć o wolną ojczyznę. Początkowo podejmowała małe kroki m.in. pójście na studia, nauczanie najbiedniejszych języka i historii Polski, wstąpienie w szeregi PPS (Polska Partia Socjalistyczna). Jednak dopiero gdy spotkała o piętnaście lat starszego, żonatego Józefa Piłsudskiego, zwanego Ziukiem, jej marzenia nabrały realnego kształtu. Był to człowiek, o którym szeptała już nie tylko cała Warszawa, ale i okolice. Zdążył już osławić się jako wyjątkowo sprytnie wychodzący z opresji, uciekający władzy bojówkarz, szerzący hasło, na które Polacy tak długo czekali - wolna Polska. Początkowo był dla niej jedynie przywódcą, który wydawał polecenia i którego podziwiała za siłę, charakter i dokonania, natomiast miłość przyszła później. 

           Pisanie biografii wymaga specjalnej umiejętności. Biograf ma zestaw faktów, których nie może zmienić i musi je przedstawić w taki sposób, by zadowoliły i zainteresowały czytelnika. Autorka na szczęście nie poszła w stronę klasycznej biografii, za którą nie przepadam, lecz zaprezentowała nam sfabularyzowaną historię opartą w całości na faktach. Powieść świetnie pokazuje realia, w których żyła młoda Szczerbińska i jej życie w Polsce na początku XX wieku. Katarzyna Droga tak żywo obrazuje portret tych czasów i sprawia, że czytelnik marzy o wehikule czasu, który zabrałby go z powrotem do lat tych ogromnych zmian społecznych i kulturowych, które mają tak wielki wpływ na nasze pokolenie. Daleki od bycia "łatwiejszym czasem" początek XX wieku był zalążkiem zupełnie nowej epoki nie tylko pod względem naukowym, architektonicznych, artystycznym czy nawet społecznym, ale dla Polaków przede wszystkim był to moment na realne marzenia i walkę o wolny kraj. I Ola Szczerbińska była w samym sercu tych wydarzeń. Jest to kobieta, bez której być może wszystkie działania zmierzające do odzyskania niepodległości przez Polskę nie doszłyby do skutku. Nie da się jednak tego stwierdzić z całą pewnością, gdyż to tylko przypuszczenia. Jednak jedno co jest pewne - to to, że miała ogromny wpływ na posunięcia marszałka Józefa Piłsudskiego w temacie odzyskania wolności. Była uparta w swoich przekonaniach i dążeniach, brała udział w romantycznym skandalu, który zniszczył jej reputację, jednak ona się tym nie przejmowała, gdyż miłość jej była odwzajemniana i scalana przez wspólne pragnienia, aż w końcu po 15 lat oczekiwania mogła w końcu zostać żoną ukochanego. Autorka wykonała cudowną pracę, czyniąc Olę istotą ludzką z silnymi emocjami, szczególnie przywiązaną do męża i córek. Paradoksalnie, bycie kobietą w znaczny sposób ułatwiło jej możliwość wtopienia się w szeregi konspiracji z kilku powodów: wówczas nikt nie podejrzewał kobiet o działalność wywrotową, a obszerne suknie i kapelusze były idealnymi kryjówkami dla broni i amunicji. Potrzeba ogromnej odwagi, aby podjąć się działalności konspiracyjnej, a ona ją w sobie miała. Nawet po urodzeniu córek i związanych z tych nowych obowiązkach, pozostała kobietą czynu. Nie dla niej było typowe zajmowanie się domem i rodziną, pomimo wielkiej miłości do nich. Równocześnie prowadziła działalność charytatywną, pomagała sierotom, bezdomnym, rannym na wojnie żołnierzom. Była nie tylko odważna i zaangażowana w walkę, ale miała po prostu dobre serce, cechowała ją chęć pomocy potrzebującym. 

PODSUMOWUJĄC...

          Propozycja Katarzyny Drogi to wspaniale napisana biografia o fascynującym temacie. Moja wiedza na temat Aleksandrze Piłsudskiej była ograniczona praktycznie do zera, gdyż jakoś nigdy nie trafiłam na informacje dotyczącego jej postaci. Natomiast o tak wpływowych i silnych kobietach powinno się wiedzieć, aby nigdy nie zostały zapomniane. 


Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu

piątek, 23 lutego 2018

258# Niebezpieczna fortuna - Ken Follett

"Ludzie powinni chwytać szczęście przy każdej nadarzającej się okazji. Mamy tylko jedno życie. Ale kiedy chwytasz szczęście, możesz wypuścić coś bardziej wartościowego: swoją uczciwość."



Tytuł: Niebezpieczna fortuna
Autor: Ken Follett (pochodzenie: Wielka Brytania)
Wydawnictwo: Albatros
Data wznowienia: luty 2018
Ilość stron: 608
Forma: moja własna
Moja ocena - 8/10

WSTĘPNIE...

         Ken Follett jest znany czytelnikom przede wszystkim dzięki bestsellerowej serii "Filary Ziemi", która doczekała się ekranizacji. Jednak moje serce podbił całkiem inną literaturą - wojenną. 

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...
     
         Swoją przygodę z twórczością brytyjskiego pisarza rozpoczęłam od "Kryptonimu Kawki". Następne były: "Igła", "Lot ćmy", "Klucz do Rebeki", aż w końcu na wieki mnie do siebie przywiązał około 3000-stronicową trylogią "Stulecie". To właśnie dzięki niej zobaczyłam, jak wspaniałe potrafi tworzyć sagi rodzinne z wielkimi dramatami w tle. Autor pisze jak nikt inny i mistrzowsko przedstawia sceny z różnych epok, przechodząc do sedna problemów, angażując czytelnika w historie unikalnych postaci, będąc uprzejmymi, sztywnymi, czy też złowrogimi i niebezpiecznymi. Przedstawicielami są osoby różnej narodowości, pochodzący z innych klas społecznych, mający odmienne poglądy polityczne i marzenia oraz znajdujący się w różnych momentach w swoim życiu. Jest to powtarzający się schemat w praktycznie każdej jego powieści, jednak oczywiście postacie różnią się od siebie, każda jest inna i ma własną historię do opowiedzenia. Tak samo tutaj - w "Niebezpiecznej fortunie" Ken Follett stworzył całą gamę osobowości i splótł je ze sobą za pomocą unikalnych
powiązań. Jednym z głównych bohaterów jest Hugh Pilaster pochodzący z bogatej rodziny słynnych londyńskich bankierów, jednak jest wśród nich tzw. "ubogim krewnym", gdyż kilka lat wcześniej jego ojciec popełnił samobójstwo, gdy stracił wszystkie pieniądze w wyniku załamania gospodarki. Hugh jest zdecydowanie pozytywną postacią, a jego charakter kontrastuje z charakterem jego kuzyna Edwarda. Różnią się między sobą, jak ogień i woda - Edward jest hulaką, nie przejmuje się pracą, wszystko ma od zawsze podane "pod nos", a mimo tego nie docenia swojej sytuacji materialnej, na którą nigdy nie musiał pracować. Natomiast Hugh rozpoczyna karierę w banku na stanowisku zwykłego kancelisty i powoli pnie się w górę po szczeblach, dzięki swojej determinacji, pracowitości i mądrości. Większość Pilasterów to typowi przedstawiciele angielskiej burżuazji. Są zadufani w sobie, czują się lepsi od reszty społeczeństwa, a pieniądze wydają bez opamiętania na różne zachcianki, przede wszystkim dotyczy to matki Edwarda - Augusty. Całkiem odmienną bohaterką jest przedstawicielka klasy robotniczej - Maisie Robinson, biedna dziewczyna pochodząca z Rosji, która pragnie zemścić się na bankierach, gdyż to właśnie przez Pilasterów jej ojciec stracił pracę, a ona wraz z bratem musiała wyrwać się z biednego środowiska, aby jeszcze bardziej nie pogrążać potrzebujących rodziców. Koleją ważną postacią jest pochodzący z kraju Ameryki Południowej, z rodziny zajmującej się działalnością przestępczą - Micky Miranda, przebiegły, okrutny i manipulujący innymi ludźmi. 

          Follett stworzył imponującą obsadę postaci, osadzoną w bogato wyrysowanym obrazie wiktoriańskiej Anglii i zestawił dekadencję bogatych mających przywileje, pozycję, władzę i pieniądze z biedną i głodującą klasą. Odzwierciedla w jasny sposób różnice wewnątrz klasy wyższej, średniej i robotniczej. Książka jest genialnym obrazem moralnym drugiej połowy XIX wieku. Pokazuje ogromne zepsucie społeczeństwa brytyjskiego należącego do najwyższej klasy społecznej i niestety okrutny obraz kobiet, które często nie miały innego wyjścia, niż sprzedawanie swojego ciała za pieniądze brytyjskim "dżentelmenom", natomiast żony arystokratów musiały potulnie zgadzać się na wszystko, na co mąż miał ochotę. To również obraz wielkiego świata finansowego, bo przecież rodzina Pilasterów to wielka familia bankierów zarabiająca na pieniądzach innych. To również opowieść o związkach i miłości - tej zakazanej i tej aranżowanej. W tej powieści znalazło się wszystko, za co uwielbiam Kena Folletta - miłość, intryga, zbrodnia i umiejętność połączenia historii z interesującą fikcją literacką. Jest to dynamiczna opowieść o rodzinie złapanej w sieć zdrad, spisków i chciwości. Powieść obejmuje kilka gatunków z niewiarygodną wyobraźnią, gdyż mamy tutaj połączenie sagi rodzinnej z powieścią akcji, historyczną, romansem, czy też wątkiem kryminalnym. Styl pisarski Kena Folletta jest bezpośredni, prosty i pełen ciekawych opisów, które wydają się bardzo realistyczne. 

PODSUMOWUJĄC...

          "Niebezpieczna fortuna" jest mocnym i aktualnym przypomnieniem wątłej natury bogactwa i komfortu życia oraz tego, jak szybko wszystko to można stracić, często nie z własnej winy. Bogactwo jest kruche i może zniknąć tak szybko, jak się pojawiło. To kolejna interesująca powieść w dorobku autora.

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu

środa, 31 stycznia 2018

257# Siostra Cienia - Lucinda Riley [RECENZJA PRZEDPREMIEROWA!]

"Miłości nie ogranicza odległość ani żaden kontynent. Oczyma sięga gwiazd"



Tytuł: Siostra Cienia
Autor: Lucinda Riley (pochodzenie: Irlandia)
Wydawnictwo: Albatros
Seria: Siedem Sióstr, tom 3
Data wydania: styczeń 2018
Liczba stron: 576
Forma: moja własna
Moja ocena - 9/10

WSTĘPNIE...

         Sięgając po trzeci tom cyklu "Siedem sióstr" pt. "Siostra Cienia", moja radość spowodowana powrotem ukochanych bohaterek i możliwością poznania jednej z nich jeszcze bliżej oraz przybliżenia się do rozwiązania zagadki Pa Salta była ogromna. 

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...
     
         Pierwszy tom zaprowadził nas do egzotycznej Brazylii, drugi do zamarzniętej Norwegii, natomiast trzeci pokazuje nam rożne oblicza Wielkiej Brytanii - od nowoczesnego i pełnego przepychu Londynu do małych, malowniczych wiosek, położonych wśród jezior i gór, gdzie można rozkoszować się pięknem natury i spokojem, przechadzając się po dzikich ogrodach i podziwiać wspaniałe krajobrazy. Star wraz z siostrą CeCe przeniosła się do Londynu i to właśnie tam, w starym i zapomnianym antykwariacie odnalazła wskazówkę dotycząca jej przodkini - Flory MacNichol, którą zostawił dla niej ukochany ojciec Pa Salt. Wskazówka prowadzi ją do posiadłości High Weald, która oczarowuje ją od samego początku, gdyż zawsze skrycie marzyła o domu na wsi z wielkim ogrodem, gdzie mogłaby bez reszty oddawać się swojej pasji obcowania z roślinnością. Tam spotyka tajemniczego Mouse'a, który od samego początku ją intryguje, ale i mocno irytuje... Historia sprzed ponad 100 laty ma wiele cech wspólnych z teraźniejszością. Flora od zawsze pozostawała w cieniu piękniejszej siostry Aurelii, jednak nigdy jej to nie przeszkadzało. Wszystko się zmieniło, gdy poznała Archiego, w którym zakochała się z wzajemnością. Jednak nawet wówczas, gdy poznała smak miłości, lojalność wobec siostry zwyciężyła i Flora musiała zrezygnować z ukochanego. 

          Myślę, że większość czytelniczek w pewien sposób utożsami się z jedną z sióstr. To przecież sześć całkowicie różnych charakterów z odmienną wizją postrzegania świata i sposobem na życie. Do tej pory poznaliśmy bliżej trzy z nich (ewentualnie cztery, gdyż zarys charakteru CeCe również dostaliśmy), a ja po lekturze "Siostry cienia" nabrałam pewności, że trafiłam na właściwą siostrę, która najbardziej przypomina mnie samą. W odróżnieniu od pewnej siebie i pozytywnie nastawionej do życia CeCe, Star jest raczej zamknięta w sobie, rzadko uzewnętrznia swoje uczucia, jest cicha i małomówna, nie pragnie być w centrum uwagi, zazwyczaj pozostaje lekko w cieniu innych, zwłaszcza swojej żywiołowej siostry, z którą praktycznie od zawsze jest nierozłączna. Jednak śmierć ukochanego ojca sprawia, że Star pragnie się usamodzielnić i uwolnić ze zbyt mocno ściskających więzów, jakimi stały się jej relacje z siostrą. Byłam bardzo ciekawa, jaka ta bohaterka tak naprawdę jest, ponieważ do tej pory całkowicie dała się stłamsić CeCe, która decydowała o wszystkim, co związane było z życiem Star. Dobrze było zobaczyć, jak wyszła z cienia i obserwować, jak rozkwita jej charakter i samodzielność, poprzez czytanie dzienników Flory i odkrywanie dziejów jej własnej rodziny. We wszystkich opisywanych w tej serii historiach autorka opierała swoje opowieści na prawdziwych postaciach, które miały ogromny wpływ na życie przodków naszych bohaterek. Tym razem losy Flory splotła z pisarką Beatrix Potter oraz Alice Kepppel, kochanką króla Edwarda VII. Uwielbiam to, jak autorka podejmuje dowolną historię i wciąga czytelnika do podróżowania w czasie, a następnie miesza fakty historyczny z czystą fikcją literacką. Opowieść dotycząca Star jest najbardziej magiczna - a miejsca są niesamowicie sugestywne. Fakt, że ta historia zaczyna się w starym antykwariacie pośród unikatowych książek i prowadzi do domu słynnej Beatrix Potter, zachwyci miłośników literatury na całym świecie. Po drodze zabiera nas do kilku dużych, eleganckich wiejskich domów i wykwintnych sal balowych w Londynie, gdzie intrygi są na porządku dziennym, również te związane z rodziną królewską i najwyższą arystokracją. 

          Były również wzmianki o Mai i Ally oraz o tym, jak one sobie radzą z poszukiwaniami, a także wątek prowadzącym do historii czwartej siostry. Uwielbiam sposób, w jaki Lucinda to robi. Tworzy niesamowita sieć lokacji i historii, a jeżeli czyta się bardzo uważnie to można wyłapać fragmenty układanki, która pomału zaczyna się mocniej zarysowywać. Jednak zanim poznamy tajemnicę Pa Salta, czekają nas historie jeszcze trzech sióstr - CeCe, Elektry oraz Tiggy. Wiemy już, że wskazówka CeCe zaprowadzi nas do Australii. To wspaniale, że znowu będzie nam dane poznać egzotyczną historię, choć zdecydowanie niczego nie brakuje Krainie Jezior oraz Kumbrii, opisywanych przez Lucindę. Po siedmiu przeczytanych przeze mnie książkach, których jest ona autorką jestem całkowicie pewna, że nie ważne, gdzie umiejscowi akcję kolejnej powieści, zawsze w piękny sposób będzie potrafiła opisać miejsca, emocje oraz powiązania historyczne. Zapowiedź historii czwartej siostry pokazuje nam ją z całkowicie innej strony, niż została przedstawiona w trzech tomach. Myślę, że Lucinda nas jeszcze zaskoczy złożonością charakteru CeCe oraz motywami, jakimi kierowała się dotychczas...
        
PODSUMOWUJĄC...

          Nie wiem, czy to ze względu na to, że Star jest mi najbliższa pod względem charakteru, czy dlatego że Lucinda po prostu pisze coraz lepiej, ale ta część podobała mi się najbardziej. Chociaż to zabawne, bo o pierwszym tomie pisałam, że jest to najlepsza książki autorki, jaką do tej pory czytałam, a wychodzi na to, że być może wielokrotnie jeszcze będę tak sądzić, z każdą kolejną premierą nowej powieści. Ale to tylko dowód na to, jak wspaniałą pisarką jest Riley.


Seria "Siedem Sióstr"

Siedem Sióstr                 Siostra Burzy                Siostra Cienia

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu

poniedziałek, 27 listopada 2017

255# Blask wolności - Kathleen Grissom (RECENZJA PRZEDPREMIEROWA!)

"Słowo "niewolnik" nie oznacza złego człowieka. Bycie niewolnikiem oznacza, że jesteś czyjąś własnością i nie masz nic do gadania".




Tytuł: Blask wolności
Autor: Kathleen Grissom (pochodzenie: Kanada)
Seria: Dom służących, tom 2
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Data wydania:  listopad 2017
Liczba stron: 450
Forma: moja własna biblioteczka
Moja ocena - 8+/10


WSTĘPNIE...

       "Dom służących" czytałam kilka lat temu, jednak nadal pamiętam tę historię, która opowiadała o osieroconej białej dziewczynce Lavinii, która wychowała się wśród czarnoskórych niewolników, a następnie została poślubiona panu domu. Lavinia nigdy nie mogła się zdecydować, gdzie tak naprawdę jest jej miejsce - w domu białych bogatych, czy wśród niewolników, których traktowała jak rodzinę. Nie spodziewałam się, że autorka napisze książkę w stylu kontynuacji, jednak tym razem nie o Lavinii, lecz o Jamesie Pyku.  

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

MOŻLIWE SPOILERY!

          "Blask wolności" przedstawia dalsze losy Jamiego Pyke'a, którego znaliśmy jako chłopca w "Domu służących". W tamtej książce ostatnią wiadomością o nim było to, że uciekł do Filadelfii. James jest biały, mimo że płynie w nim murzyńska krew. Jego ojcem był pan domu Marshall, natomiast matką mulatka Belle. Matka Marshalla wychowywała Jamiego jak własne dziecko, sądząc początkowo, że jest synem jej męża. Gdy prawda wyszła na jaw, a Marshall dowiedział się, że Jamie nie jest jego bratem, lecz dzieckiem jego i Belle, chciał sprzedać chłopca jako niewolnika. Ostatecznie Jamie zastrzelił ojca i musiał samotnie uciekać do Filadelfii. Akcja tej powieści dzieje się niecałe 20 lat później, a James jest dobrze usytuowanym dorosłym mężczyzną, uważanym za białego. Jednak przeszłość nie daje o sobie zapomnieć, bohater jest zmuszony powrócić w rodzinne strony, na ziemie, gdzie niewolnictwo jest wciąż legalne. Podejmuje się zadania odszukania chłopca, który został porwany przez handlarzy niewolników i bezpiecznego sprowadzenia go do domu. Niestety ktoś nadal pamięta o jego prawdziwym pochodzeniu...

          W poprzednim tomie narratorkami był dwie kobiety, natomiast tutaj prym wiodą panowie - dorosły Jamie oraz chłopiec o imieniu Pan. Jakąś część stanowi również narracja Caroline oraz Sukey, ale nie jest ona tak częsta jak płci przeciwnej. Tym razem autorka nie skupiła się na pokazaniu okrutnego traktowania niewolników, jak to było w poprzednim tomie, ale bardziej chciała ukazać strach przed powrotem do niewolnictwa. Ci, którzy już to przeżyli już nigdy nie chcieli do tego wracać i ta niepewność, czy ich złapią była okrutną torturą. Ten strach zawładnął całym światem niektórych, inni próbowali go wyprzeć i próbować żyć dalej. Jest tutaj widoczne duże podobieństwo postaci Lavinii do Jamesa. Oboje najpierw wychowywali się wśród służby i nią byli, a następnie przedostali się do "dużego domu" najpierw jako goście do towarzystwa, a później jako mieszkańcy i zarządzający. Jamie ma podobny wątek, do Lavinii, gdyż państwo Burton początkowo przyjęli go jako pracownika w zakładzie jubilerskim i dali zakwaterowanie w pokojach razem ze służbą, później gościli go u siebie na górze na kolacjach, bo bardzo przypominał im zmarłego syna, a ostatecznie James został przez nich adoptowany i stał się właściciele wszystkiego, co posiadali. Jednak Lavinię i Jamesa dzieli znaczna różnica - tylko on miał matkę mulatkę przez co żył w ciągłym strachu, czy nie odnajdą go osoby z przeszłości i nie sprzedadzą jako niewolnika. Ten strach był wręcz namacalny, odczuwałam go niezwykle silnie razem z Jamiem przez co jego historia wzbudziła we mnie mnóstwo emocji. Jamie nawet nie zdawał  sobie sprawy z tego, jak bardzo się boi, że przeszłość go kiedyś znajdzie, dopóki nie znalazł się blisko Rankina... 

          Historia jest bardzo dynamiczna, zwłaszcza gdy główny bohater znajduje się już na wrogim terenie. Książkę czyta się jednym tchem, nie sposób jest oderwać się od historii Jamesa, mimo że nie wzbudzał pierwotnie pozytywnych uczuć. Początkowo czułam lekki dystans do jego osoby, ale to wynikało raczej z tego, że on sam trochę pogubił się w tym, jakim człowiekiem jest i jakim chciałby być. "Blask wolności" jest przepełniony emocjami, okrucieństwem, dzikością. I choć nienawidzę tego, jak kiedyś byli traktowani czarnoskórzy ludzie, często sięgam po takie powieści i myślę, że w każdej z nich jest wielkie ziarno prawdy. Niestety. Jednak tę prawdę każdy powinien sobie uzmysłowić, żeby w przyszłości podobne błędy nie były popełniane. Kathleen Grissom opowiedziała nam piękną historię. Nawet, gdy jest  pełna niewyobrażalnego bólu i trudów, pokazuje, że nadzieję dają dobrzy ludzie, których siła przewyższa zło. Nie trzeba znać "Domu służących", aby sięgnąć po "Blask wolności", ale po co odrzucać tak dobrą książkę, jaką jest pierwsza część historii o niewolnikach? Najlepiej przeczytać obie, aby widzieć całość, ale również po to, aby pokochać Kathleen Grissom nie za jedną, ale za dwie powieści! 

PODSUMOWUJĄC...
          
        "Blask wolności" przenosi czytelnika do czasów, w których niewolnictwo było na porządku dziennym. Jest to opowieść o strachu przed zniewoleniem i odebraniem człowiekowi podstawowego prawa do decydowania o własnym życiu. Historia jest wciągająca i porusza serce współczesnego czytelnika. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu



sobota, 18 listopada 2017

254# Zanim nadejdzie monsun - Dinah Jefferies





Tytuł: Zanim nadejdzie monsun
Autor: Dinah Jefferies (pochodzenie: Malezja)
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Data wydania:  październik 2017
Liczba stron: 448
Forma: papierowa, moja biblioteczka
Moja ocena - 8/10



WSTĘPNIE...

          Dinah Jefferies zdążyła już na stałe zadomowić się w mojej biblioteczce. "Zanim nadejdzie monsun" to już czwarta powieść autorki, którą mam przyjemność przeczytać i dołączyć do zbioru egzotycznych powieści na mojej półce. 

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

          Rok 1930, główna bohaterka Eliza jest Brytyjką, która niegdyś mieszkała ze swoją rodziną w Indiach. Niestety po tragicznej śmierci ojca, wraz z matką została zmuszona powrócić do Anglii. Jednak po kilku latach Eliza dostaje możliwość ponownego zobaczenia wspaniałych Indii, gdyż dostaje zlecenie sfotografowania rodziny królewskiej przez cały rok. Zdjęcia mają pokazywać prawdziwe życie arystokracji w Indiach. Zafascynowana powrotem w ukochane rejony i ambitnym zleceniem kobieta fotografuje również miejscową ludność wśród której coraz intensywnej szerzy się bunt wobec brytyjskiej dominacji. Na domiar złego Eliza jest wdową, co jest bardzo źle odbierane przez mieszkańców, którzy uważają, że kobieta nie prawa przeżyć swojego męża. Jednak w pałacu, gdzie została zakwaterowana po raz pierwszy zaznaje prawdziwego pożądania i miłości - zakochuje się w księciu Jayancie. Niestety ich miłość jest zabroniona...


          Zakazane uczucie to temat przewodni najnowszej powieści Dinah Jefferies, co właściwie jest u niej nowością. Tak naprawdę jej książki zawsze opowiadają o czymś innym: o wielkiej miłości do dziecka, o trudnym wyborze pomiędzy dwoma różnymi mężczyznami, czy też o próbie przystosowania się do nowego życia z dala od znajomych klimatów. Tym razem autorka postawiła na miłość pomiędzy dwojgiem ludzi, która nie ma racji bytu. Zakochanych dzielą różnice kulturowe, statusowe, religijne i oczywiście czasy, w których żyją same w sobie są ogromnym ograniczeniem, gdyż wówczas panowało mnóstwo zakazów, których nieprzestrzeganie było hańbą dla rodziny. Cieszę się, że Jefferies sięga po nowe tematy i nie powiela już wcześniej przez nią poruszonych. Natomiast to co łączy wszystkie jej książki to egzotyka! Wietnam, Malaje, Cejlon, a teraz Indie! Autorka uwielbia umieszczać Europejki w egzotycznych krainach i pokazywać nam, jak one zakochują się w tych baśniowych miejscach. Dzięki jej przepięknym opisom nie sposób uniknąć rozmarzenia się o byciu na miejscu bohaterek.

          Autorka opisuje przede wszystkim kulturę, miejscową ludność, ich wierzenia, tradycje, ale również przybliża nieco historię danego regionu. Tym razem było jej bardzo mało, gdyż bardziej skupiła się na intrygach pałacowych, tajemnicy jednej z jej mieszkanek - dziewczyny o imieniu Indira oraz oczywiście na rodzącym się uczuciu pomiędzy Elizą i Jayem. Historycznym aspektem jest dążenie ludności do niepodległości, do bycia szanowanym we własnym kraju, do możliwości decydowania o nim. Brytyjczycy mieli wówczas ogromne Imperium, jednak bardzo nie podoba mi się fakt, w jaki sposób je utworzyli oraz jak pomiatali tubylcami. Nic dziwnego, że większość Kolonii Brytyjskich po jakimś czasie miała dość i wszczynała rebelie. Dinah jest również bardzo wyczulona na zapachy, co rzuca się w oczy w każdej z jej książek. Bardzo często przedstawia opisy woni, jakie czują bohaterowie w danym miejscu. Wtedy i my możemy poczuć zapachy przypraw, czy też świeżych owoców. Widocznym jest, że faktycznie podróżowała do miejsc przez siebie opisywanych, dzięki czemu łatwiej jej było przelać na papier prawdziwe wspomnienia, a nam dzięki temu lepiej jest się wczuć w sytuację. 
        
PODSUMOWUJĄC...

        "Zanim nadejdzie monsun" to kolejna wspaniała powieść historyczna Dinah Jefferies, która uchwyciła ducha i sens Indii do perfekcji. Opowieść umiejscowiona w 1930 roku w barwnym kraju jest pełna emocji - miłości, szczęścia, nadziei, ale również smutku. Opisy miejscowych, ich poglądy i tradycje były żywe, czasem bardzo tragiczne i mroczne, przez co nadały powieści realności, a wspaniałe opisy rozbudziły wyobraźnię.


Pozostałe książki Dinah Jefferies:

     Żona plantatora herbaty               Córka handlarza jedwabiem               Rozłąka


Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu

wtorek, 14 listopada 2017

253# Latarnia w Kiss River - Diane Chamberlain [RECENZJA PRZEDPREMIEROWA!]




Tytuł: Latarnia w Kiss River
Autor: Diane Chamberlain (pochodzenie: Stany Zjednoczone)
Seria: Kiss River, tom 2
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: listopad 2017
Liczba stron: 488
Forma: e-book
Moja ocena - 8/10


WSTĘPNIE...
          Poprzednia książka o bohaterach z Kiss River pt. "Światło nie może zgasnąć" opowiadała o pani doktor Olivii, jej małżeństwie oraz wpływie śmierci lokalnej filantropki Annie O'Neill na życie rodzin obu kobiet. Przyznam, że bardzo chciałam przeczytać kontynuację i po kilku miesiącach dostałam taką możliwość. 

TROCHĘ O FABULE I MOICH PRZEMYŚLENIACH...

          Gina Higgins, nauczycielka nauk ścisłych i badaczka historii latarni morskich przybywa do Outer Banks, aby zbadać sprawę wydobycia imponującej soczewki Fresnela z oceanu, która była niegdyś częścią latarni w Kiss River. Bardzo szybko poznaje rodzeństwo O'Neillów - Claya i Lacey, którzy oferują jej pokój w dawnym domku latarnika, w którym obecnie mieszkają. Są trochę zaskoczeni, że kobieta pokonała 5000 kilometrów, aby dotrzeć do jednej z wielu latarni w kraju, lecz szybko zaprzyjaźniają się z nią nie podejrzewając, że może mieć ona inne zamiary, niż te które im podała. Gina kieruje się wskazówkami z pamiętnika pewnej młodej dziewczyny imieniem Bess, który pochodzi z 1942 roku i za wszelką cenę chce doprowadzić do wydobycia soczewki z wody nagłaśniając sprawę wśród lokalnej społeczności. Jednak jakimi kieruje się motywami? Czy na pewno chodzi jej jedynie o chęć wydobycia słynnej soczewki, aby przywrócić regionowi dawne dziedzictwo, czy może coś ukrywa przed rodzeństwem? Jednak gdy zakochuje się w Clayu sprawy zaczynają przybierać nieoczekiwany obrót...

           Po raz drugi spotykamy się z bohaterami z małego miasteczka w malowniczym zakątku Outer Banks, gdzie stoi niegdyś piękna, teraz już zniszczona latarnia morska Kiss River. Od poprzedniego tomu mija około 10 lat, w życiu naszych bohaterów dużo się pozmieniało. Lacey już nie jest zbuntowaną nastolatką, która próbuje sobie poradzić po śmierci matki, choć ta sprawa wciąż niesie za sobą negatywne skutki wpływając na jej życie osobiste. Jest bardzo podobna do Annie nie tylko z wyglądu, ale również zachowując się w prawie identyczny sposób - tworzy witraże i udziela się charytatywnie pomagając innym. Clay natomiast cierpi nie tylko po stracie matki, ale również ukochanej żony Terri, która zmarła przed kilkoma miesiącami. Jednak gdy na szczycie latarni spotyka pewną nieznajomą, młodą, przepiękną kobietę i z biegiem czasu poznaje ją coraz lepiej, zakochuje się w niej z wzajemnością. Diane Chamberlain oprócz znanych nam już bohaterów, których pokochaliśmy w pierwszej części (zwłaszcza Olivię i Aleca) wprowadza nowych, których losy splatają się ze znanymi już nam osobami. Ciekawym zabiegiem jest rozszerzenie historii o córce Mary Poor, o której była jedynie malutka wzmianka w pierwszym tomie. Gdybym wiedziała, że staruszka i jej opowieści są wskazówką do historii opisanej w tym tomie, na pewno czytałabym dokładniej "Światło, którego nie widać". 

          Uwielbiam książki, których teraźniejszość przeplata się z opowiadaniami, wspomnieniami, czy też zapisami z pamiętnika, które działy się wiele lat wcześniej, a najlepiej w czasach I lub II wojny światowej. Jednak nie spodziewałam się, że dostanę połączenie wspaniałego dramatu, który zawsze taki jest, gdy wychodzi spod pióra Diane Chamberlain i historii z dawnych czasów! Jest to połączenie wręcz idealne. Chamberlain potrafi tworzyć niesamowite dramaty, które przeżywają bohaterowie wykreowani w taki sposób, że zawsze im współczujemy i kibicujemy, aby ich życie w końcu wyszło na prostą i aby znaleźli szczęście. Sercem tej powieści jest chęć doświadczenia bezwarunkowej miłości, pragnienie poczucia, że gdzieś się należy, ale przede wszystkim pragnienie posiadania rodziny. Powieść pokazuje jednak, że ci, którzy są twoją "prawdziwą" rodziną, mogą ale tak naprawdę nie muszą być krewnymi. Rodzina to również przyjaciele, którzy czasem są o wiele bliżsi niż te osoby, z którymi łączą nas więzy krwi. Nie mogę nie wspomnieć również o oszałamiającej scenerii, jaką jest archipelag wysp Outer Banks z pięknymi piaszczystymi plażami i latarniami spotykanymi na każdym kroku. Autorka tak pięknie potrafi opisywać, że naprawdę zazdrościłam bohaterom przebywania w tak malowniczym zakątku oraz w niewielkiej społeczności, w której wszyscy się znają i starają sobie pomagać. Sąsiedzi wówczas stają się prawdziwą rodziną. 

PODSUMOWUJĄC...

          Na szczęście to jeszcze nie koniec historii mieszkańców rajskiej części Karoliny Północnej. Seria liczy sobie trzy tomy i już nie mogę doczekać się kolejnej wspaniałej i zapewne wzruszającej opowieści z ukochanymi bohaterami.



Seria Kiss River

Światło nie może zgasnąć                        Latarnia w Kiss River
       

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...