Nie wiem, lubię i już.
Nigdy nie brałam udziału w wyzwaniach w tym dziale, bo jakoś wydawało mi się, że mają to być krzyżyki. Ja chociaż umiem, to od wielu, wielu lat nie haftowałam krzyżykami. Napisałam więc w temacie, że lubię te misie, że pomysł mi się podoba ale ... ja nie haftuję krzyżykami. Na to inna koleżanka napisała, że nikt nie mówi, że muszą być krzyżyki :) I klops, wpadłam jak śliwka w kompot.
Bo gdybym nadal żyła w przeświadczeniu, że tylko krzyżyki, to miałabym czyste sumienie ... Gdybym wiedziała od dawna, że każdy haft - to nie wyskakiwałabym przed szereg, skoro nie mam czasu na udział. A tak, słowo się rzekło kobyłka u płota...
Ostatnio mam dość napięty grafik, temat sobie był, a ja od czasu do czasu sobie o nim myślałam.. Na wykonanie prac był cały miesiąc, byłam pewna, że taki temat chwyci i prace się posypią, wtedy jedna więcej jedna mniej nie zrobi różnicy.
Zaglądam do tematu dwa dni temu, a tam ku mojemu zaskoczeniu tylko jedna wykonana praca! A wyzwanie kończy się z dniem 1.11.
No to zanurkowałam pod stół, wyciągnęłam kosz z muliną, poszukałam w sieci obrazków z takim misiem. Wybrałam taki, w którym haftu jest niewiele ( bo czasu nie mam ) i wykonałam :) pierwszego w życiu takiego misia.
Oczywiście narysowałam go sobie sama, pewnie się różni od pierwowzoru ( chociaż się starałam, aby jak najmniej ). Wzięłam igłę, nici, kawałek płótna i machnęłam haftem płaskim oczywiście.
Oto rzeczony ;)
Teraz na fotce widzę, że ma dziwnie różniące się wielkością stopy ;) A w zasadzie to chyba jego strój ma takie dziwne stopy ;)
Na razie nie mam na niego pomysłu.
Może jakieś pudełko?
Może notes?
A może kompletnie coś innego.