Terminy warsztatów Paverpol

Warsztaty - Niechorz, czyli w Bohaczykowie w każdej znanej mi dziedzinie rękodzieła, a znam ponad 30, liczyłam ostatnio.
Chętnie poprowadzę warsztaty w miejscu Waszego zamieszkania.


Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Haft malarski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Haft malarski. Pokaż wszystkie posty

środa, 26 października 2016

Na forum

do którego należę ... koleżanka w temacie haft ... wymyśliła, wyzwanie Misie Tatty Teddy. Lubię te misie, w każdej w zasadzie formie. Dlaczego?
Nie wiem, lubię i już.
Nigdy nie brałam udziału w wyzwaniach w tym dziale, bo jakoś wydawało mi się, że mają to być krzyżyki. Ja chociaż umiem, to od wielu, wielu lat nie haftowałam krzyżykami. Napisałam więc w temacie, że lubię te misie, że pomysł mi się podoba ale ... ja nie haftuję krzyżykami. Na to inna koleżanka napisała, że nikt nie mówi, że muszą być krzyżyki :) I klops, wpadłam jak śliwka w kompot.
Bo gdybym nadal żyła w przeświadczeniu, że tylko krzyżyki, to miałabym czyste sumienie ... Gdybym wiedziała od dawna, że każdy haft - to nie wyskakiwałabym przed szereg, skoro nie mam czasu na udział. A tak, słowo się rzekło kobyłka u płota...
Ostatnio mam dość napięty grafik, temat sobie był, a ja od czasu do czasu sobie o nim myślałam.. Na wykonanie prac był cały miesiąc, byłam pewna, że taki temat chwyci i prace się posypią, wtedy jedna więcej jedna mniej nie zrobi różnicy.
Zaglądam do tematu dwa dni temu, a tam ku mojemu zaskoczeniu tylko jedna wykonana praca! A wyzwanie kończy się z dniem 1.11.
No to zanurkowałam pod stół, wyciągnęłam kosz z muliną, poszukałam w sieci obrazków z takim misiem. Wybrałam taki, w którym haftu jest niewiele ( bo czasu nie mam ) i wykonałam :) pierwszego w życiu takiego misia.
Oczywiście narysowałam go sobie sama, pewnie się różni od pierwowzoru ( chociaż się starałam, aby jak najmniej ). Wzięłam igłę, nici, kawałek płótna i machnęłam haftem płaskim oczywiście.

Oto rzeczony ;)

Teraz na fotce widzę, że ma dziwnie różniące się wielkością stopy ;) A w zasadzie to chyba jego strój ma takie dziwne stopy ;)

Na razie nie mam na niego pomysłu. 
Może jakieś pudełko? 
Może notes?
A może kompletnie coś innego.


niedziela, 16 października 2016

Rozpoczął się kolejny

rok szkolny.
W związku z tym, rozpoczęłam też zajęcia z dziećmi i młodzieżą w GDK. Wiąże się to z tym, że muszę mieć nowe pomysły, szukam inspiracji, niekiedy korzystam z pomysłów z sieci.
Prowadzę te zajęcia już trzeci rok, jak na razie nigdy nie robiliśmy tego samego. Wykonywaliśmy prace z tych samych technik, ale zawsze inne. Chociaż przepraszam, na ostatnich zajęciach była masa solna i dzieciaki uparły się na jeżyki, a takie robiliśmy trzy lata temu. Temat był dowolny, każde dziecko mogło zrobić co chciało. Były prawie same jeżyki ;)
Dzisiaj zastanawiałam się nad tematem kolejnych zajęć, zajrzałam do pinterestu i... urzekło mnie piórko. Wykonałam i myślę, że dzieciaki dadzą sobie radę. Może być kłopot z szyciem - ale jakby co, to od czego jest klej na gorąco ;)

Zobaczcie jakie fajne piórko i jaki świetny pomysł :)
Oczywiście piórko na pintereście było kompletnie inne, ale pomysł mam z tamtąd.
Kawałek płótna, drucik, nici lniane, farby i lakier do włosów :)
Gdyby je wykonać mniejsze i usztywnić, to możnaby z niego zrobić broszkę albo wisior.



Coby nie było dzisiaj tylko małe piórko, to pokażę jeszcze kilka starych prac. Wczoraj musiałam przejrzeć zdjęcia swoich prac. Poproszono mnie o to... ale na razie nie powiem dlaczego.
Przeglądając te fotki, przypomniałam sobie o technikach, których nie wykonywałam dawno. A lubiłam to bardzo. Może powinnam do nich wrócić? 

Haft na jedwabiu



Ołówek



Buziaki ślę :)




środa, 15 kwietnia 2015

Dziękuję

Danusi za przygarnięcie mnie na to spotkanie, nie musiała a przygarnęla. :)
No tak ale zapytacie co za spotkanie? O czym ja tu piszę?
Więc od początku... Danusia zaprosiła do siebie Gosię z Mamelkowa , a ja ... no cóż wprosiłam się nie ma co owijać w bawełnę. Tak było :) Cóż miała robić... przygarnęła :)

Tak też dzisiaj dnia 15 kwietnia w gościnnym domu Danusi i Leszka spotkałyśmy się z Gosią jej dziećmi i jej rodzicami. Oczywiście Danusia stanęła na wysokości zadania, ugościła nas po pańsku, było smacznie i elegancko i oczywiście jak zawsze super. W miłym towarzystwie czas upłynął szybko, nawet nie wiedziałyśmy kiedy stuknęło kilka godzin. Mamelki cudne - Martusia urocza, śliczna dziewczynka, Mamelek z figielkami w oczach ... dbał o to coby mama się nie nudziła w gościnie ;)
Gosiu ogromnie miło było Was poznać... mam cichą nadzieję, że może jeszcze kiedyś - chociaż nie wiadomo, czy będziesz chciała spotykać się ze starszymi paniami ;)
Czy Wy też tak macie, że spotkania w realu wyglądają jakbyście się znali od lat???

Dziękuję bardzo za prezenty... pudełka wszelkiej maści lubię. Książki nie czytałam, a Kaczmarskiego bardzo lubię. Moje klimaty.


A teraz mogę już Wam zdradzić co tak pilnie haftowałam, "na wczoraj" - znaczy na dzisiaj :)
To był notes dla Gosi... Mamelki też coś dostały i rodzice też... ale tamte rzeczy już pokazywałam na blogu.

Na zewnątrz haft połączony z malowaniem


a tak wygląda wnętrze notesu.


O Danusi nie zapomniałam, ale i prezent dla Danusi widzieliście już :)








niedziela, 12 kwietnia 2015

Czas mnie goni

muszę to wyhaftować niemal na wczoraj... a dzis zaczęłam. Potem jeszcze muszę coś z tym haftem zrobić dalej... wiem co ale nie mogę powiedzieć - na razie.
Wcześniejsza choroba i niemoc późniejsza spowodowała, że robię to na ostatni moment... ale dam radę.
Sama się zastanawiam, dlaczego akurat haft wybrałam, może aby sobie udowodnić, że mogę nadal haftować :) pomimo... Tak może dlatego... bo przecież nie musiałam akurat haftować :)

Pokażę Wam pomimo iż mam niewiele a jeszcze mniej mogę pokazać :) 
Może zmobilizuje mnie to do tego, aby nie wycofać się z postanowienia ;)


Przeczytałam też kolejną książkę, nie jest to zdecydowanie lektura lekka i przyjemna - ale bardzo wartościowa, generalnie jest o tym, że w życiu trzeba odnajdować sens, w każdej sytuacji. Trzeba go w sobie znaleźć... nikt nam go nie poda na tacy... a życie bez sensu nie ma sensu...
O tym, że wolność i godność można poszukać w każdej sytuacji życia, nie jest to łatwe...
Jestem na etapie poszukiwania sensu... 

Dr Frankl był pofesorem neurologii i psychiatrii Uniwersytetu Wiedeńskiego, twórcą trzeciej wiedeńskiej szkoły psychoterapii - tzw szkoły logoterapii. Przez trzy lata był więźniem obozów koncentracyjnych ( między innymi Auschwitz i Dachau ).


Myślę, że warto po nią sięgnąć... przewartościowuje życie :)





piątek, 13 września 2013

Oprawiłam koronczarkę

i nie tylko :)
Wczoraj w nocy zabrałam sie za malowanie ramy... aby oprawić koronczarkę... ale za ciosem poszły jeszcze dwie. Ponieważ dwie inne koronki, też czekały na swoje właściwe ramy.
Passe wykonałam też sama z tektury oklejonej białym lnem... bardzo mi pasują do tych koronek.

Jako pierwsza do prezentacji staje koronczarka...


Jako drugi anioł ze skakanką...


Jako trzeci anioł... dość nietypowy...


A tu razem ...


i w zbliżeniu...


No i jeszcze w końcu oprawiłam Damę w kapeluszu , ale podejrzewam, że to rama tymczasowa... jakoś mi nie do konca pasuje.



Pozdrawiam serdecznie ....


piątek, 9 sierpnia 2013

Mogę pokazać

bo doszło do adresatki. Czyli do przemiłej zdolnej Bożenki ...
Bożenka poprosiła mnie o kilka drobiazgów... a w zasadzie to ja ją poprosiłam o coś, a ona potem mnie...
Powiem, że mnie zaskoczyła ... bo wskazała na te zielone kolczyki z kamieniami - kolczyki wykonane z koronki klockowej. A to świadczy, że musiała trochę pogrzebać w moim blogu.

wykonałam bardzo podobne... nawet udało mi się zdobyć takie same kamienie :)


Poza tym poprosiła o wisior ręcznie malowany - najpierw miał być z sową i w prostokącie, ale nie mogłam zdobyć takiej bazy. W końcu ustaliłyśmy, że może być kwadratowa, ale wtedy z motywem kwiatowym...
Widzę, że fotka niewyraźna... trudno innej nie będzie.


Coby nie było tak ściśle tylko to co chciała... dołożyłam broszkę z kotem... i wykonałam (a raczej ozdobiłam gotowe) pudełko... 


Całość prezentuje się tak :)


Do koperty wrzuciłam jeszcze zakładkę z molem książkowym... 

A dziś wykonałam coś z kompletnie innej bajki... uszyłam trzy woreczki lniane ... będą niespodzianką - mam nadzieję, że miłą :)

Jeden woreczek ma wyhaftowaną literkę... 
A dwa pozostałe są ozdobione materiałem i koronką  (ręcznie farbowane przez Beatę )


Pozdrawiam serdecznie ... i życzę miłego wieczoru...







piątek, 1 marca 2013

Skończyłam

damę w kapeluszu... czyli ten mój nieszczęsny haft. Mogę zabrać się za coś innego... nici posprzątane, stół wolny... miejsca dużo.
Dlaczego nieszczęsny?
Bo jak już pisałam pochlapałam go farbą - na szczęście niegroźnie... czyli daleko od samej pracy.
Po wypraniu okazało się, że są plamy na jedwabiu, bardzo blisko haftu...skąd tam się wzięły? Nie mam pojęcia, wyglądały jak od czegoś tłustego... nie wykluczam, że ktoś tu coś jadł :(
Wyprałam ponownie i na szczęście zeszły... nie muszę przeprowadzać śledztwa, kogo udusić ;)
No i na koniec okazało się, że ramka do której teoretycznie robiłam ten haft, jest za mała!
Albo haft za duży - i raczej to drugie bo, gdybym dobrze wymierzyła to... byłoby ok.
Czeka mnie jeszcze szukanie ramki... nie jest to proste, biorąc pod uwagę fakt gdzie mieszkam...
No i nadal mam tę ramkę... i coś muszę teraz do niej jeszcze wykonać :) Nie mam pojęcia co...

Ale dosyć gadania, czas na prezentację...


Witam wszystkich zaglądających w moje progi... 




czwartek, 28 lutego 2013

Posuwa

się ... powoli do przodu... myślę, że niedługo skończę.
W zasadzie bezpieczniej dla tej pracy byłoby skończyć ją, bo...
No właśnie, bo? Bo jestem roztrzepana i nie sprzątam przed zakończeniem.

Gdybym posprzątała to:
1. nie poplamiłabym jej ( a jednak chlapnęłam i teraz muszę tak ją wykonać aby nie było tego widać )
2. miałabym więcej miejsca na stole
3. łatwiej by mi się pracowało
4. nie rozgrzebałabym innych prac w innych miejscach w domu...
ale,
1. nie skończyłabym tego haftu pewnie przez długi czas
2. jak coś schowam, to po prostu przestaje istnieć
3. szkoda byłoby go nie skończyć, skoro zaczęłam
4. byłoby mi głupio - pokazałam w końcu, że go robię, prawda...

Dlatego, dziś postanowiłam, nie zaczynać nic innego przed skończeniem tej pracy :)
Chociaż mam w planach:
1. torebkę dla siebie
2. rzeźbę i to niejedną
3. jakieś jaja
4. coś z tych lnów, leżą na stole i mnie kuszą... itd, itp.

Dziś mam tyle... może jutro skończę?

tak wygląda w świetle dziennym ( plamę widać, ale ją schowam, bez obaw )


A tutaj możecie zobaczyć ten haft w świetle dzisiejszego słońca :)


Pozdrawiam wszem i wobec :)



środa, 27 lutego 2013

Torebka dla

małej damy, czyli dla Zuzi...
Od dawna planowałam wykonać filcowanie na mokro na filcu technicznym. Zmobilizowała mnie Qrka ... wykonując swoją piękną torebkę.
Niestety mnie ten eksperyment się nie udał.
Nie mam pojęcia jak Qrka to wykonała, że jej się to wszystko dofilcowało ...
W mojej pracy przyczepiło się niewiele ( fakt, mam nie najlepszą czesankę i to może być powodem )... musiałam sporo wykonać na sucho... a że nie miałam żadnej igły, poza takim ustrojstwem z 7 igłami... nie było mowy o szczegółach...
Aby ratować sytuację i nie wywalić poratowałam się haftem. Tu i tam wykonałam jakieś ściegi, kropki itd. W sumie efekt końcowy nawet mi się podoba...
Potem ręcznie zszyłam całość i oto mała dama dostała torebkę...
Niespodziewajka się udała, bo Zuzia zaniemówiła na widok prezentu.

Tak prezentuje się torebka dla małej damy...


Misiowi też się podoba :)


Dzisiaj też trochę włosów przybyło w hafcie...


Dziękuję za waszą obecność...



wtorek, 26 lutego 2013

Haft leżał na stole i żgał

mojego lenia w ...
No i jak widać skutecznie... bo uciekł i jest kolejny etap tej pracy :)
Może nie za dużo wykonałam dzisiaj, ale jednak znów do przodu się posunęło... a mało brakowało bym go wczoraj pochlapała farbą... nawet odrobinę chlapnęłam, ale na szczęście nie na sam haft tylko na jedwab... wiem okropna jestem...
Zamiast skończyć, albo chociaż go schować zostawiłam na stole i zabrałam się za malowanie pudeł... no i mi się chlapnęło...

Ale nic się na szczęście strasznego nie stało, więc dziś kolejny etap mogę pokazać :)



A na koniec jeszcze się pochwalę ... zobaczcie co mam! Taką górę materiałów lnianych! 100 % polskiego lnu... I do tego dwie wielkie szpule przędzy lnianej... po prostu oczy moje cieszą się na sam widok... na razie nie mam pojęcia co z tego zrobię... 


Pozdrawiam serdecznie wszystkich... 



piątek, 8 lutego 2013

Realizacja

zabawy "podaj dalej" i zapowiedziane kolejne notesy.
Zacznę od zabawy...

Taki zestaw poleci do kolejnej osoby, która zgłosiła się do mojej zabawy... i również mam nadzieję, że się spodoba, i że pokaże u siebie... i oczywiście napisze mi jak dostanie :)

Oto on, zielone pudełko z haftem a do tego dwa notesiki, jeden z bloczkami i drugi z notesem w krateczkę. Wyślę pewnie w poniedziałek.


Kolejny notes tym razem duży ( może być kompletem do kwadratowego z poprzedniego posta ).
Oprawiony w papier pakowy i materiał w dżinsowe kwiaty. Tutaj widać, że jest to recykling, który zresztą często stosuję. Ten materiał pochodzi w koszulowej bluzki, zapinanej na napy. Tu wykorzystałam również napy. Są odpinane, więc napis można sobie przypiąć jaki się chce... Jest tu też kieszonka... 


Tutaj wnętrze tegoż... niestety nie mogłam dać drugiej części nap bo byłoby za grubo.  W kieszonce jest tag...


W tym zestawie znacie już mały notes, tyle że wymieniłam na czarną gumkę i dodałam inny koralik.

I wnętrze... dużego...


Pozdrawiam serdecznie i dzięki za wszystko!

sobota, 2 lutego 2013

Muszę zmienić...

tematykę... bo chyba nudno się robi...
Pokażę Wam, na jakim etapie jest moja kobietka haftowana... pierwszy raz haftuję powoli, po trochu... nowe doświadczenie.
Jak bardziej lubię?
Nie wiem...
Gdy haftuję ciągiem... to haft powstaje taki, jaki sobie umyśliłam na początku... bo ja wszystko chyba robię w zależności od nastroju... i to podobno widać w moich pracach.
A w tym przypadku za każdym razem, gdy siadam na chwilę... jestem zdziwiona tym co widzę... i mam ochotę skorygować to co już jest ... i jeżeli to nadal możliwe, poprawiam ( w hafcie to ograniczona sprawa )...
Przygotowałam sobie na początku jakąś tam paletę barw... a teraz to kompletnie nie te kolory :) co będzie dalej? Zobaczymy...
Najgorzej jak mnie nachodzi na haft wieczorem lub w nocy... bo wtedy w sztucznym świetle, kolory nici są kompletnie inne niż w dzień! Rano jestem kompletnie zdziwiona efektem nocnych szwów... ;)

Na dziś wygląda to tak! 


Pozdrawiam i dziekuje, że jesteście, bywacie i komentujecie...

poniedziałek, 28 stycznia 2013

Są kolejne rzeźby

( pokażę je innym razem ), haft kobiety też sobie leży... a ja dzisiaj wzięłam się za coś kompletnie innego...
A dlaczego? A dlatego, że przyszła przesyłka z zamówionym filcem szarym i grafitowym... i musiałam się nim pobawić...
Pobawić, bo to taka maleńka rzecz, a w planach dotyczących tego filcu, mam spore rzeczy.... czy powstaną i kiedy - czas pokaże.
W wyniku mojej zabawy z filcem i nitkami ( bo przecież cały stół mam zawalony nitkami - jak haftuję to mam wszystkie wywalone na stole i wybieram kolory, tak jak farby ) powstał domek. Domek dla Krasnali... są u Was Krasnale?
Bo u mnie są... zawsze mi pomagają...
Mam też koleżankę,. która ma niesamowite krasnalki wykonane z filcu ( mają około 30 lat ), wysokie są na jakieś 2 cm, i mają wszystkie szczegóły postaci... czegoś takiego nie widziałam nigdy i nigdzie -  tylko u niej.
Zresztą Wanda jest wielbicielką skrzatów i krasnoludków.

Mój domek nie jest tak maleńki... ma 9 , a z daszkiem 12 cm wysokości... 

Ciekawe jakie krasnale się do niego wprowadzą ;)

Jak widać wnętrze jak przystało na domek dla Krasnali jest czerwone :) nawet literkę mają na drzwiach...


Drzewo zasadziłam obok...


Kwiatki pod oknem i pelargonie im posadziłam na parapecie ;)



A ludziom może służyć jako igielnik :)


Pozdrawiam serdecznie ... na Moją rozdawajkę nadal zapraszam.



Cytrynowy

anioł... Kleofas...
Dlaczego cytrynowy? Bo ... bo tak.
Jak go wykonałam, okazało się, że przypomina Gejszę ( przynajmniej ja mam takie skojarzenie )... a ponieważ podając za Wikipedią

" Gejsza - osoba o umiejętnościach artystycznych"
i
" Kleofas - imię męskie pochodzenia greckiego. Powstało poprzez połączenie członów kleos - chwała i sława i patros - ojca, ojcowaska "

Jest to z oczywistych względów :) anioł - opiekun osób o umiejętnościach artystycznych

Dedykuję go NAM wszystkim, którzy tworzą ( rękoma, słowem, umysłem... itd )   - osobom o takich umiejętnościach...



Zaczęłam w końcu machać tą igłą... na dziś mam tyle... fotka oddaje wielkość tej pracy, twarz ma wysokość około 3 cm - miniaturka


Może to on powinien dołączyć do rozdawajki - na którą nieustannie zapraszam  ? Muszę się zastanowić ... a może Wy mi napiszcie, czy chcielibyście właśnie jego?


poniedziałek, 21 stycznia 2013

Znalazłam...

dobrze jest, od czasu do czasu musieć posprzątać... Wiecie, jak się sprząta to przychodzi nowe ;) Przyszło i do mnie, może nie takie znów nowe... ale jednak dawno nie wykonywane...
Po szlifowaniu stołu musiałam posprzątać, bo warstewka była spora... przy tej okazji znalazłam rameczkę, metalową, ozdobną, niedużą- fajną.
No i natchła mnie ona...
Czyli znów coś haftnę sobie... haftnę sobie na jedwabiu... kobietę se haftnę... czy na koniec będzie w tej ramce to inna sprawa... ale to ona mnie natchła...ramka nie kobieta.
Kasiu ( Kasia wie, że to do niej ) pamiętam... i mam już plan... ale musi jeszcze mój M wykonać to czego ja nie potrafię, a bez tego nijak.

Haft, to nie tak od razu... powoli sobie będzie powstawał... tak myślę :) a w przerwach powstanie to co ma powstać... na dziś tylko sobie szkicnęłam...




Przypominam zainteresowanym o tym, że Bohaczykowo rozdaje... proszę pamiętać o warunku koniecznym!


niedziela, 13 stycznia 2013

Zuzia, była

i się zachwyciła!
Babciu, to dla mnie? Ty te kwiatki uszyłaś? I ten kołnierzyk też? Naprawdę?
Ubieram, muszę zobaczyć jak wyglądam a Ty zrób mi zdjęcie... będę ją nosić na dyskoteki! ;-)
Sukienka trochę luźna, bo Zuzia szczuplutka jest i do tego schudła podczas grypy. ale i tak fajnie w niej wygląda...

Oto Zuzia w swojej sukience... prawda, że mam śliczną wnuczkę!


Ja jednak nie umiem tak całkiem nic... uszyłam sobie poduchy proste  i zgrzebne (w całości z odzysku). Wykorzystałam stare lniane worki. Uszyłam 6 sztuk, bo tyle mam krzeseł w jadalni.


Zapięłam te poduchy na guziki, też z odzysku, dlatego każda ma inne ;-) 


Bardzo lubię len pod każdą postacią... a surowy chyba najbardziej.




Dla ciekawych sukienki

skończyłam. Haft jest, koroneczka wokół wycięcia też jest... tylko Zuzi nie ma coby sprawdzić, na ile babcia zwariowała ;-)
Ciekawa jestem już sama czy ta sukienka będzie jej dobra... no i czy jej się spodoba, bo z Zuzią bywa różnie...

Oto ona w całej okazałości ...


A to haft na większej fotce, specjalnie dla Ani - Koroneczki bo prosiła ...


Pozdrowionka i co ja dziś będę robiła... no co?



sobota, 12 stycznia 2013

Skończyłam...

sukienka schnie wyprana... a ja pokażę haft, jeszcze na tamborku.
Myślę, że jutro uda mi się pokazać sukienkę... czy na Zuzi? Tego nie wiem, bo nie wiem czy ona jest jej dobra. Tak, tak nie przymierzyłam jej Zuzi przed haftowaniem... wariatka ze mnie niezła ... bez dwóch zdań ;)
Ale haft podoba mi się... i jakby co,  będę myślała co dalej...
Jeszcze marzyłby mi się do niej kołnierzyk szydełkowy ... dawno nie szydełkowałam... ale haftować też dawno nie haftowałam.
Może jednak najpierw przymierzę Zuzi tę sukienkę...

Oto moje dzieło hafciarskie...


Buziole i dzięki za trzymanie kciuków ;)