Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kulinaria. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kulinaria. Pokaż wszystkie posty

sobota, 7 czerwca 2014

Lody kokosowe. Wersja domowa.

Nabrałam ochoty na domowe lody. Myślę, że metodą prób i błędów dojdę niebawem do perfekcji :)
Tym razem zrobiłam lody kokosowe. Z bazy francuskiej (patrz poprzedni post) dodałam dwie łyżki oleju kokosowego i 100 g wiórek kokosowych. Teraz wiem, że 100 g to za dużo zdecydowanie, ale przecież nie wyrzucę ;) Myślę, że połowa byłaby sensowniejsza, o ile nie jeszcze mniej.





Tu lody podane na ciepłym, grillowanym plastrze ananasa.

 Oto olej kokosowy, ktory dostałam od przyjaciółki z UK. Uwielbiam jego kokosowy smak. 
Zimą dodawałam odrobinę do ciepłego mleka. Super smakuje zupa dyniowa z jego dodatkiem.




wtorek, 3 czerwca 2014

Domowe lody - przepis :)

Jako, że doszły mnie słuchy, że ostatni post wywołał liczny ślinotok podaję przepis :)
Źródło: magazyn Kuchnia 06/2014

FRANCUSKA BAZA DO LODÓW
"W trakcie przygotowywania bazy możemy dodać do niej ulubione aromatyczne składniki. Pamiętajmy tylko, aby były suche. W grę wchodzą np. miękkie orzechy, suszone owoce, ziarna kawy, przyprawy korzenne." Ja dodałam ziarenka wanilii z jednej laski. 

dla 8 osób (naprawdę?! opędzlowaliśmy we dwójkę z mężem ;))
250 ml mleka 3,2 proc.
250 ml śmietanki kremówki
Mleko i śmietankę podgrzewamy z wybranymi (najczęściej suchymi) składnikami: ziołami, przyprawami korzennymi, ziarnami kawy, herbatą, laskami wanilii, miękkimi orzechami
(np. piniowymi), suszonymi owocami itp.
5 żółtek (z niepotrzebnych do lodów białek można zrobić bezę, którą można później pokruszyć na lody lub coś innego wykombinować)
130-150 g cukru (może być trzcinowy) - ja użyłam zwykłego - 10 łyżek stołowych
250 ml zimnej śmietanki kremówki

Z żółtek i cukru ucieramy kogel-mogel.
Ponownie podgrzewamy mleczną mieszaninę, przecedzamy przez sito i wlewamy odrobinę wciąż gorącego płynu do żółtek, stale ubijając. Cienkim strumieniem, mieszając, wlewamy resztę.
Przelewamy do rondla i podgrzewamy na małym ogniu, stale mieszając, aż masa zacznie gęstnieć i osadzać się na łyżce (nie może się zagotować). Szybko przelewamy przez sito do miski z zimną kremówką, mieszamy, studzimy i wstawiamy do lodówki. Dobrze oziębioną zamrażamy w maszynce do lodów według instrukcji. ".

Jako, że ja maszynki nie mam, po prostu wstawiłam pojemnik do zamrażarki i co 2h zaglądała i szybko mieszałam. Nie wyszły super miękkie jak sklepowe (te są bardzo napowietrzone dlatego są takie puszyste), ale wyszły ok.
W wersji malinowej po prostu odlałam część masy i dodałam malin. wyszły nieco twardsze chyba przez wodę zawartą w malinach. Pamiętajcie, przy mieszaniu lodów nie babrać się z nimi zbyt długo, bo będą się rozmrażać i powstaną igiełki lodu (wody).

Wyszedł mi spory pojemnik ponad litrowy.

A tu jeszcze kilka ciekawostek z artykułu.
(Źródło rzecz jasna Kuchnia 06/2014 - wydanie cyfrowe)



 tu mój warsztat pracy nad gazetą ;)


A to wspomniana wcześniej okładka. Ładna prawda? 
Pomimo że mam wydanie cyfrowe i tak skusił mnie papier :)

niedziela, 1 czerwca 2014

Domowe lody, lody dla ochłody!

Może nie jest to pełnia lata i upal jakoś nie doskwiera, ale postanowiliśmy zrobić domowe lody. Mijając kiosk nie mogłam się oprzeć najnowszej Kuchni i właśnie czerwcowe wydanie zainspirowało nas do miksowania i mrożenia. Na okładce rozpuszczająca się gałka lodów na niebieskich kafelkach, aż chce się wylizać tą podłogę ;) - super, ale to może też moje zboczenie zawodowe...

Zrobiliśmy wersję waniliową z prawdziwą wanilią i malinowe - oczywiście z malinami, które chowały się gdzieś w zakamarkach zamrażarki.
Niebo w gębie i sklepowe się chowają. Spróbujcie sami!



 



czwartek, 19 grudnia 2013

Najpiękniejsze w całym roku...

Najpiękniejsze w całym roku... a może w całym życiu, bo dla mnie, dla nas, mojej rodziny to Święta wyjątkowe. Teoretycznie pojutrze powiększa nam się rodzina. Córka, która noszę pod sercem ma teoretycznie termin 21.12. A że piszę ten post z parotygodniowym wyprzedzeniem, to jestem ciekawa jak to będzie w rzeczywistości. A może już jestem mamą...(?) Jakby co postaram się dać znać :)

Wam także życzę, aby te Święta były wyjątkowe. Ciepłe i rodzinne. Abyśmy mogli zatrzymać się na chwile, nie myśleć co jeszcze trzeba załatwić, tylko po prostu przytulić się, pomyśleć o bliskich, o tym jak często za bardzo pędzimy. Oby też Nowy Rok przyniósł więcej spokoju!

Ps daję znać, że córa jest z nami od 9 dni :))))



Tradycyjnie, jak co roku, kartka hand made z elementem ceramicznym. Tym razem piernikowy ciastek, chociaż ten wyszedł co najmniej jak w gorzkiej czekoladzie. Ciemna glina szkliwiona awenturynem. Jak ktoś spostrzegawczy, dostrzeże charakterystyczne złote drobinki, gdzie szkliwa jest grubiej.
Ozdobę z kartki zawsze można było odwiązać i powiesić na choince. Tym razem podkleiłam magnesik. Zatem też radzę uwolnić ciastka i przykleić na lodówce. Może zainspiruje do upieczenia pysznych pierników na Święta? A przepis mam sprawdzony (TUTAJ).

Kartka 2011 - można zobaczyć TUTAJ.
Kartka 2012 - można zobaczyć TUTAJ.



piątek, 23 sierpnia 2013

Tango z mango

A trzeba do tanga tego, mleka i mango świeżego.




środa, 21 sierpnia 2013

Niech rosną!

Ja rosnę, ona rośnie, one rosną... Niech się zaokrągla wszystko!
A na jesień i zimę będzie pyszna dyniowa z okrąglasek dla okrągLaski :)

Są piękne, co?






poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Z borówką w roli głównej.

Gorąco jak w piekarniku, tak że swoją aktywność sprowadzam do zera - z resztą nie tylko z tego powodu. Lato w pełni i piec się nie chce, a owoce kuszą, aby coś z nich ukręcić. Ostatnio zajadam się malinami i borówkami, czyli, to co teraz góruje na stoiskach owocowo-warzywnych.

Jeden chłodniejszy dzień wystarczył, aby borówka amerykańska wystąpiła, a jakże w innej roli, jak nie w roli głównej: z muffinkami, a w tym przypadku to właściwie odwrotnie.


Szybkie, więc się nie namęczyłam, a do mojego sprawdzonego przepisu na babeczki z owocami, można użyć dowolnych. Zatem stary przepis na babeczki z truskawkami zawsze na czasie. 
Tylko podmieniamy owoce - ilość ta sama. Przepis poniżej.


Muffiny z borówkami amerykańskimi - 12 szt.

2 szklanki mąki (a)
0,5 szklanki cukru (a)
1,5 łyżeczki sody oczyszczonej (a)
2 jajka (b)
1 szklanka jogurtu (b)
0,25 szklanki oleju (b)
1 szklanka borówek plus po 3x12 na każdą babeczkę

Mieszamy składniki sypkie (a), w osobnym naczyniu mieszamy płynne (b), łączymy a+b na gładką masę - nie mikserem, tylko polecam widelcem, wtedy wbrew pozorom muffinki są bardziej puszyste i ładnie rosną, a nie zbijają się w twardą "grdułę". 
Wsypujemy borówki i delikatnie mieszamy.

Nakładamy do foremek. Na wierzch kładziemy jeszcze ze 3-4 borówki. 
Pieczemy 25 min. w 170 stopniach.
(grzałka góra+dół, bez termoobiegu)
Smacznego.

niedziela, 4 sierpnia 2013

Letnie orzeźwienie!

Wygląda jak zblenderowany gremlin, ale za to jaki pyszny :)
Kwaskowy, rześki, ze szpinakiem. To, co udało mi sie wyczuć to: sok jablkowy, cytryny, czy limonka, odrobina banana i szpinak. Samo zdrowie w Kępa Cafe na Sakiej Kępie - lubię tam wracać.



środa, 31 lipca 2013

Naleśniki gryczane z...

A z czym się chce :) Ja miałam pod ręką przejrzałe trochę nektarynki i wyjątkowo wyszła wersja na słodko, chociaż moim ostatnim odkryciem były wytrawne naleśniki gryczane z serem kozim, pomidorami, oliwkami i świeżą rukolą. Szał podniebienia! Do pokazania innym razem.

Naleśniki robimy takie jak zwyczajne, tylko zamiast pszennej mąki używamy gryczanej. Do dostania w sklepach z żywnością eko (ale tam jest droga i kosztuje ok.8 zł za 1 kg) ale warto poszukać na bazarkach, czy w sklepach Społem. Jakby co można w młynku do kawy zmielić kaszę gryczaną nieprażoną. Naleśniki na tej mące super smakują na ostro, słono, ogólnie wytrawnie i dla zainteresowanych są bezglutenowe.

Polecam nie zawijać, ani nie składać naleśników, tylko zrobić taką kieszonkę, z której widać składniki. Ja smażę najpierw jedną stronę i zaraz po przewróceniu kładę składniki, trochę podpiekam i zakładam do środka brzegi. Jeszcze przysmażam, aż owoce trochę puszczą sok, który lekko się zaczyna karmelizować. Mniam!



wtorek, 23 lipca 2013

Batoniki na medal

Jako, że ja czasowo odpadłam z biegania, a z domowych szeregów został się jeden reprezentant, postanowiłam trochę wesprzeć przyszłego medalistę :) Zrobiłam domowe batoniki muesli z orzechami laskowymi i rodzynkami. Idealny ratunek na spadek energii...no może oprócz Marsa ;)

And run fast or be last!

piątek, 19 lipca 2013

Domowy dżem cytrynowe kiwi

Ostatnio pożeram tony owoców korzystając z lata. Postanowiliśmy też kilka smaków zamknąć w słoiku, aby było na zimę. Czerwona porzeczka już gotowa, morele i czereśnie niech mają się na baczności, a póki co chcę się pochwalić debiutanckim, może mało dla nas sezonowym, dżemem cytrynowo-kiwi. Swoją drogą sąsiadka moich rodziców ma w ogrodzie kiwi i brzoskwinię, wiec u nas właściwie sezon na kiwi też mógłby być bardziej spopularyzowany.




Do zrobienia domowego dżemu, bez użycia cukru żelującego potrzebujemy:
- 5 cytryn ( ok. 0,5 kg)
- 8 kiwi ( ok. 0,7 kg)
- 4 szklanki cukru
- 4 szklanki wody

Cytryny obieramy ze skórki i kroimy na półplasterki. Usuwamy pestki. Obieramy kiwi i kroimy w cząstki ok. 1-2 cm, dosyć spore, bo większość się rozleci. Wrzucamy cytryny do garnka, wylewamy wodę i zagotowujemy. Gotujemy przez 15 min. Dodajemy cukier i kiwi czekamy do zagotowania, zmniejszamy palnik do minimum, aby leciutko się wszystko gotowało. Gotujemy bez przykrycia, co jakiś czas mieszając przez ok. 2,5 h. Nie martwcie się, ze po tym czasie konfitura wydaje się rzadka. Ładnie ściąga po wystygnięciu. Gorącą nalewamy do czystych, wyparzonych słoików i od razu zakręcamy. Gotowe!



Ps ja obrałam cytryny, bo wraz ze skórką bałam się że dżem będzie zbyt cierpki, a za takim nie przepadam. Same błonki w obranej cytrynie maja troszkę goryczki, więc mimo wszystko nieco jej dżem i tak posiada. Tak czy inaczej jest pyszny i słodki :) nie radzę dodawać więcej cukru. Osobiście następnym razem dodam mniej.

środa, 17 lipca 2013

Domowa pizza włoska - prosty przepis!

Już dawno obiecałam, że wrzucę na bloga przepis na pizzę, która zwykle robię w domu. Powiem nieskromnie, że kto próbował chciał przepis :) No i nie dostał, bo mówiłam, że "niedługo" wrzucę na bloga. Ale jak to bywa, pizza znikała prędzej niż pojawił się aparat :)

Przepis pochodzi od mojej przyjaciółki Asi.



Do pizzy potrzebujemy:
- składniki na ciasto :
Mąkę pszenna, drożdże (ja używam świeżych), ciepła woda, cukier, sól.
- składniki na sos:
Koncentrat pomidorowy, woda, oliwa, świeży czosnek, sól, oregano
- składniki na wierzch ( oprócz sosu, który jest pierwszą warstwą na cieście)
Mozzarella ( przede wszystkim), a dalej kto co lubi. Moja opcja jest z salami i oliwkami oraz rukolą.

CIASTO
Podstawa dobrej, włoskiej pizzy to ciasto. To chyba największy sekret.
Do miski (byle nie metalowej) odmierzamy 13 łyżek mąki pszennej (mogą być czubate), wsypujemy mała łyżeczkę soli i mieszamy. W kubku z ciepłą wodą (ok. 150 ml - 200 ml) rozpuszczamy łyżeczkę cukru i kosteczkę świeżych drożdży (ok. 1 cm sześcienny - taka cząstka jak 1/3 kciuka ).



Wlewamy pól kubka wody z drozdzami do mąki i łączymy zagniatając. W razie potrzeby dolewamy resztę drożdżowej słodkiej wody. Kiedy uformujemy gładką kulę obsypujemy ją mąką i odstawiamy w ciepłe miejsce przykrywajac czystą ściereczką na ok. 0,5 h.  Gdy ciasto wyrośnie przegniatamy je jeszcze raz w kilku ruchach i dzielimy na pół. Każda z połówek to jeden spód do pizzy.
Blat, czy stolnicę posypyjemy mąką i rozwałkowujemy ciasto na grubość ok. 3-4 mm. Cieniutko.
Posypyjemy mąką, rozcieramy, aby powierzchnia była gładką i kładziemy na blachę z piekarnika (mąką do blachy - niczym nie smarujemy).

Na ciasto wylewamy i rozprowadzamy sos.



SOS DO PIZZY
Dwa małe koncentraty pomidorowe 30% (małe puszeczki) przekładamy do kubka/miseczki, dolewamy przegotowanej wody i trochę oliwy. Przeciskamy 1-2 ząbki czosnku, nieco soli i oregano. Całość mieszamy. Zamiast koncentratów i wody można użyć przecier pomidorowy własnej roboty - bezcenna zdobycz.

Po posmarowaniu rozwałkowanego ciasta sosem kładziemy plastry mozzarelli. Gdy chcemy mieć pizzę Margaritę, to posypujemy wierzch tylko oregano, a jeśli z większą ilością składników, to dodajemy swoje ulubione. 

SKŁADNIKI
Wedle uznania. Ja uwielbiam wersję salami + oliwki (czarne lub zielone). Układamy i posypujemy jeszcze oregano.


Wstawiamy na 10 min. do piekarnika rozgrzanego do 200-220 stopni lub ile fabryka dała zmniejszając nieco czas. Bez termoobiegu. Pod koniec pieczenia, po jakiś 8minutach można włączyć tylko dolną grzałkę, aby bardziej przypiekł na się spód. 

Po wyjęciu można dorzucić świeżej rukoli.

SMACZNEGO!






niedziela, 10 marca 2013

czekoladowe mniam!

Nie wiem, czy pamiętacie talerz "MIAM", ale idealnie pasuje do czekoladowych babeczek mojego wyrobu. Chyba nigdy nie podawałam przepisu, a to z niego wyewoluowały wszystkie pozostałe muffinkowe przepisy. Postanowiłam się nim podzielić, bo o dziwo najpopularniejszym postem na moim raczej ceramicznym blogu są "babeczki kokosowe z białą czekoladą".
Zatem prezentuję oryginał: babeczki czekoladowe z mleczną czekoladą.




PRZEPIS na 12 szt. muffinek czekoladowych z mleczną czekoladą.

S K Ł A D N I K I   S Y P K I E:
- 1 i 3/4 szklanki mąki
- 3/4 szklanki cukru, jak ktoś nie lubi zbyt słodkich rzeczy to może być pół szklanki
- 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
- 0,5 łyżeczki sody oczyszczonej
- 2 łyżki gorzkiego kakao
- 2 tabliczki mlecznej czekolady posiekanej w kosteczki (przy tym najwięcej się schodzi czasu) - odejmujemy 2-3 łyżki do posypania muffinków po wierzchu - przed wstawieniem do piekarnika.

S K Ł A D N I K I   P Ł Y N N E:
- 1 szklanka mleka
- 1/3 szklanki oleju roślinnego np. najzwyklejszy rzepakowy, czy słonecznikowy
- 1 jajko

Mieszamy składniki sypkie w jednej misce, mieszamy płynne w drugiej. Wlewamy płynne do sypkich i łączymy parę razy mieszając widelcem, czy łyżką jak kto woli. Do mieszania nie używam miksera, bo nie ma takiej potrzeby - składników nie trzeba ubijać, wystarczy krótko zamieszać, aby się połączyły i weszły w nie bąble powietrza.
(Przy ubijaniu mikserem bąbelki są malutkie, a muffinki po upieczeniu nie są puszyste i wilgotne, tylko suche i twardawe).

Do foremek wyłożonymi papilotkami nakładam 2-3 łyżki ciasta, co przekłada się na pół do trzech czwartych wysokości papilotki. Posypuje paroma kawałeczkami czekolady, której 2 łyżki odłożyłam od 2 posiekanych tabliczek. Wstawiam foremki na 20' do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni Celsjusza....i gotowe.  Mamy 12 pysznych muffinek :]
Prawda, że proste?

środa, 19 grudnia 2012

Słodkie prezenty, czyli pierniczków ciąg dalszy.

 

O robieniu pierników pisałam w poprzednim poście, gdzie krok po kroku przedstawiałam jak zrobić świąteczne pierniczki. Przepis łatwy i przyjemny, a poza tym bardzo szybki. Pierniki nie wymagają leżakowania, aby skruszały, jak to bywa w tradycyjnych przepisach, które miałam okazję poznać -  od razu są kruche i gotowe. Zatem jeśli Was natchnęłam, to spokojnie polecam te słodkości.

Postanowiłam, jak to ja, trochę "udoskonalić" przepis  - w planach lukrowanie i zdobienie, zatem użyłam połowy cukru.Według poprzedniego przepisu myślę, że mogłyby wyjść za słodkie. Owszem, postanowiłam tą partię potraktować w całości jako słodkie prezenty, ale co za dużo to... czasem za słodko.


Któregoś dnia udało mi się w końcu kupić foremkę ludka - ciastka i to w różnych rozmiarach. Do tego puszka, wstążka i słodki prezent od serca gotowy!
(foremki i puszki zakupiłam w sklepie TIGER)


A oto harmonogram prac :) 
 

  

Pakowanie... i gotowe!

 

wtorek, 11 grudnia 2012

świąteczne pierniczki - krok po kroku



 Myślałam, że pierniki to wyższa szkoła jazdy. Nie jestem kulinarnym specem, ale mam swoje patenty. Tym razem mam świeży patent na świąteczne pierniczki. Mogą być słodkim podarunkiem lub piękną i smaczną ozdobą na choinkę.



Do zrobienia świątecznych pierniczków choinkowych potrzebujesz:
- 250 g drobnego cukru
- 250 g płynnego miodu
- 300 g masła
- 750 g mąki
- 1 łyżeczka sody oczyszczonej
- 1 opakowanie przyprawy do piernika



W misce mieszamy składniki suche (z wyjątkiem cukru) - czyli mąka, sodka i  przyprawa.
W makutrze ucieramy masło z cukrem na puszystą masę. Można użyć miksera, ale trzeba uważać żeby nie spalić silnika, bo twarde masło może być ciężkie do miksowania. Pod koniec ucierania dodajemy płynny miód.

Na koniec masę maślano-cukrowo-miodową dodajemy do wymieszanych wcześniej składników sypkich. Wszystko zagniatamy na gładką masę i wstawiamy do lodówki na 1h.

Po godzinie chłodzenia nadal trzymamy ciasto w lodówce tylko wyciągamy po niewielkiej kuli i rozwałkujemy na grubość ok 3 mm. Przed rozwałkowywaniem musimy podsypać trochę mąki, a także posypać trochę wałek, aby ciasto się nie przylepiało. Po rozwałkowaniu na cienki placek warto mieć pod ręką szeroki nóż, którym odcinamy rozwałkowane ciasto od blatu, czy deski - czasami może się przyklejać.

Wycinamy różne kształty.

Ewentualnie dekorujemy - ja użyłam literek, które zakupiłam ostatnio w sklepie Tchibo.
Zarówno wałek, wycinaki i literki są bardzo praktyczne także w glinie :)

Pieczemy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia w temp. 180 stopni Celsjusza przez 4 minutki.
Kładziemy nowy papier do każdej porcji.

I ... gotowe!
Po wyjęciu z piekarnika warto przełożyć na siatkę, cz kratkę, aby spód nie zaparował
(wraz z papierem).
Po wystudzeniu przełożyć do pojemników, albo pogrupować po 5 i przewiązać kokardką na "słodki upominek".  Te z dziurką można przygotować na pierniczkowe ozdoby choinkowe i jeśli jest jeszcze trochę czasu do świąt, to zamknąć w pudełku, aby skruszały.




niedziela, 2 grudnia 2012

muffinki z malinami



Lubię kombinować i modyfikować różne przepisy. Z wypiekami jest to raczej ryzykowne, bo trzeba się raczej trzymać proporcji, ale pomyślałam sobie, że zmiana owoców nie powinna być aż tak znacząca.
Muffinki z malinami to wariacja na temat moich poprzednich z truskawkami. Jako, że sezon na letnie owoce się już skończył postanowiłam upiec babeczki z malinami, które zamroziłam latem. Sprawdziły się doskonale, a bałam się, że malina po rozmrożeniu w porównaniu do truskawki może okazać się za mokra – na szczęście nie. Wyszły pyszne. Teraz pieką się następne J
Przepis na babeczki z malinami:
- 2 szklanki  mąki
- 0,5 szklanki cukru
- 1,5 małej łyżeczki sody
- szklanka malin
- 1 szklanka jogurtu naturalnego
- 0,25 (jedna czwarta) szklanki oleju
 - 2 rozkłócone jajka

Mieszamy składniki  suche, dodajemy owoce – delikatnie obtaczamy. Mieszamy składniki mokre i dodajemy do suchych. Wszystko delikatnie mieszamy. Nie miksujemy, tylko delikatnie mieszamy – ja zawsze mieszam widelcem lub pałeczką do sushi ;) Nakładamy do foremek, dekorujemy 2-3 malinami na wierzchu i pieczemy 25 minut w temp. 170 stopni C. Gotowe.
Można dodatkowo udekorować cukrem pudrem.

sobota, 10 listopada 2012

Tiramisu, czyli presto i prosto!

Tiramisu, to chyba najbardziej znany włoski deser. Szybki (presto) i prosty - trzeba tylko wykazać się odrobiną cierpliwości na chłodzenie, aby ciasto stężało. Przedstawiam zatem poniżej przepis (z dedykacją dla Matyldy  :)) na porywające ciasto. (tirami sù poderwij mnie!) :)



 Do zrobienia tiramisu potrzebujesz:

 

- cukier - 5 czubatych łyżek (4+1)
 

- 4 jajka (potrzebne zarówno żółtka i białka) 

 





- 500 g serka mascarpone - ja używam Casarelli. Próbowałam kiedyś tańszego z Pątnicy (2 x 250 g), ale masa była rzadsza i tak ładnie nie stężała - wyszło też smacznie, ale smak nieco inny.


 - 2 op. biszkoptów - okrągłych lub podłużnych - okrągłe trzeba nieco dłużej namaczać, podłużne są delikatniejsze, ale mogą się rozpadać jeśli namoczymy je za bardzo, zatem polecam pierwszą przygodę zacząć z okrągłymi



 

- filiżankę zaparzonej i przestudzonej kawy
- amaretto - włoski likier wytwarzany z migdałów (ok. 1-2 kieliszków, 50 ml)






 - gorzkie, sypkie kakao










- pojemnik/brytfanka/blacha - np. prostokątna szklana brytfanka lub pojemnik z pokrywką - ja używam plastikowego pojemnika z pokrywką - ciasto nie "łapie" wtedy zapachu blachy i nie przechodzi też ewentualnym zapachem z lodówki, bo można je przykryć.


- - -  PRZYGOTOWANIE  - - - 

1. zaparzamy kawę - w czasie przygotowywania masy akurat stygnie

MASA:
2. bierzemy 4 jajka - rozdzielamy biała od żółtek
 
3. 4 czubate łyżki cukru ucieramy z żółtkami na gładki, prawie biały kogel-mogel -
- najwygodniej mikserem

4. do masy jajecznej dodajemy po czubatej łyżce serka i ciągle ubijamy mikserem aż masa będzie gładka i puszysta
 

5. w osobnym pojemniku ubijamy białka na sztywną pianę - pod koniec ubijania dodajemy łyżkę cukru - dalej ubijamy, aż piana jeszcze bardziej zesztywnieje
 
6. pianę dodajemy do masy koglowo-mascarponowej delikatnie mieszając (nie mikserem!) - masę mamy gotową.

 
7. do ostudzonej kawy dodajemy alkohol - filiżanka mocniejszej kawy dopełniona do 250 ml wodą plus ok. 50 ml alkoholu - w sumie około 300 ml płynu

 









BISZKOPTOWY SPÓD:

8. moczymy biszkopty w kawie z amaretto - ja przytrzymuję po ok. 3 sekundy każdy w płynie wtedy dobrze nasiąkają, ale się nie rozpadają










9. układamy na spodzie pojemnika tworząc pierwszą warstwę
 

10. namoczoną warstwę biszkoptów posypujemy gorzkim kakao
11. nakładamy połowę masy i znowu posypujemy kakao
 
12. układamy kolejną warstwę biszkoptów i znowu kakao

13. wykładamy resztę masy - wierzch gładzimy i posypujemy kakao małą łyżeczką robimy wgłębienia w masie robiąc wzorek



14. wstawiamy do lodówki najlepiej na noc żeby ciacho stężało

Przed podaniem posypujemy świeżą warstwą kakao.


SMACZNEGO!