Nie, to nie moje odkrycie. Ja nigdy bym nie wpadła na to, aby stół wielkanocny dekorować rozbitymi skorupkami. No może niezupełnie; bo jednak w skorupkach jest woda, a w wodzie żywe kwiatuszki. A skorupki w kieliszkach do jajek zostały umieszczone. Uroczo wyglądają takie wazoniki. A ta kurza rodzinka? Nie słodka?
Zdjęcia skopiowane stąd.
To strona Marthy Steward, na której projekty wielkanocne wszelkie po prostu o lepsze ze sobą walczą, a wszystkie godne podziwu i naśladownictwa. Mam nadzieję, że ktoś skorzysta. Ja na pewno:)
Jeszcze co prawda palcem nie kiwnęłam aby dom ogarnąć, jak to na wiosnę wypada zrobić, i nie tylko ze względu na święta. Ostatnio sfrustrowana byłam poważnie bo w moim gospodarstwe kolejna rzecz się popsuła; programator pralki odmówił współpracy z człowiekiem, a że to część nietania, po przeanalizowaniu kosztowym doszłam do wniosku, że wypada nową inwestycję zaplanować. Właściwie to wcale nie zaplanować, tylko od ręki zrealizować. A tu, jak zwykle, wszystko o świnkę się rozbija. To znaczy skarbonkę:).
Świat przedsiębiorców, wiadomo, coraz więcej chce zarabiać, więc coraz więcej produkuje, ale żeby więcej sprzedawać musi coraz marniejsze produkty nam oferować.
Gdzie te czasy, gdy rzeczy domowego użytku na pół życia starczały? Co tam na pół życia, na całe życie, a nierzadko i na dwa czy więcej pokoleń; takie meble na przykład, albo młynki do kawy, czy samowary, lub moździerze. Mamy, owszem, ale tylko jako dekoracje służą, z praktycznych powodów zresztą, a głównie z lenistwa, które zwykło się brakiem czasu usprawiedliwiać.
Tak, tak, teraz to wszystko tak zwane jednorazówki są, a na jednym z forów dotyczących problemów związanych ze sprzętem agd ktoś zażartował nawet, że niedługo co roku w kalendarzu zapisywać będziemy: kupić nową pralkę! Zdaje się, że ten czas właśnie nadchodzi.
Ale co tam, na razie skupiam się na wyborze maszyny piorącej, która ma wyczerpać następujące warunki: niezawodności (ha, ha, ha), taniości (ha, ha, ha), wieloletniej gwarancji (ha, ha, ha), nowoczesnego dizajnu (no, tu może). Ale z drugiej strony po co komu piękne wzornictwo skoro blachy skorodują już w trzecim roku użytkowania, to znaczy zaraz po zakończeniu terminu gwarancji?
Góra prania już czeka, najwięcej kocich betów rzecz jasna. A one tak lubią wywalić się w czyściutkiej pościeli, zwłaszcza wtedy, gdy z dworu wrócą całe mokre i wybłocone. Więc nie ma co deliberować, tylko natychmiast kupować.
Oczywiście o żadnych upominkach, darach i prezencikach świątecznych mowy już być nie może.