Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śmierć. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śmierć. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 11 października 2011

Cud w medycynie. Na granicy życia i śmierci. Opowieści lekarzy

 Mało ostatnio czytam, co jak na mnie, jest zjawiskiem dość niezwykłym. Powód jest dość prozaiczny: pracuję intensywnie nad moją pierwszą książką, a żeby nie było tak łatwo, w kolejce czeka już druga (wydawca zgłosił się sam). Nie, jeszcze nie jest to proza (czego w przyszłości nie wykluczam), a raczej proza życia, czyli literatura specjalistyczna. Z tego powodu stosik nieprzeczytanych książek na moim biurku wciąż rośnie, a tradycyjna książkowa żarłoczność ustąpiła miejsca wręcz postowi literackiemu.

Czasem jednak po coś sięgam. I tak było z wypożyczoną z biblioteki pracą zbiorową "Cud w medycynie. Na granicy życia i śmierci. Opowieści lekarzy", wywiadami z 14 wybitnymi polskimi lekarzami spisane i opracowane przez Annę Mateję. Wśród rozmówców znajdziemy takie nazwiska jak: Bogdan de Barbaro, Andrzej Bochenek, Jacek Imiela, Wiesław Wiktor Jędrzejczak, Jan Lubiński, Bolesław Rutkowski, Maria Siemionow, Janusz H. Skalski, Cezary Szczylik, Tomasz Trojanowski, Mieczysław Wasielica, Jacek Zaremba oraz nieżyjący już Marek Edelman i Zbigniew Religa. Zainteresował mnie sam temat i tytuł - co mówią lekarze na temat swojej pracy, na temat najbardziej niezwykłych przypadków pacjentów, na których stawiali już kreskę, a mimo to oni żyli dalej? Co sądzą o życiu i śmierci? Jak tłumaczą nagłe i nieprawdopodobne przypadki ozdrowień? Te pytania stawiała im właśnie redaktorka książki, a oni dzielili się swoim doświadczeniem, przemyśleniami czy najciekawszymi historiami swoich pacjentów.

To, co uderzyło mnie w tych rozmowach najbardziej, to ogromna pokora wszystkich lekarzy. To nie jest już zapał początkujących studentów medycyny, którzy próbują rozpisać całego człowieka na szereg reakcji chemicznych i wydaje im się, że stoją na progu odkrycia tajemnicy ludzkiego istnienia. To doświadczeni i uznani w swoim zawodzie ludzie, którzy wiedzą, że... no właśnie, nie wiedzą. Człowiek wciąż wydaje im się zagadką. Nie mają odwagi nazwać cudem niewytłumaczalnego uzdrowienia, mimo, że bliscy takich pacjentów mówią im o swoich modlitwach wstawienniczych i przekonaniu, że zostały one wysłuchane. I tak samo wolą nie określać, ile czasu zostało danej osobie - bo wiedzą, że wszystko może się zdarzyć. Natomiast walczą o ludzkie życie do samego końca, nawet jeśli nie zawsze wierzą w sens podejmowanych działań, drobiazgowo analizują i silnie przeżywają każdą porażkę, cieszą się ze zwycięstw, nawet tych najdrobniejszych, jak podarowane pacjentowi kilka dodatkowych miesięcy życia pod troskliwą opieką najbliższych.

Co warto zauważyć, książka jest napisana przystępnie, bez zbędnych szczegółów i natłoku specjalistycznej terminologii. Zrozumie ją nawet taki laik, jak ja, który o każdy drobiazg wypytuje siostrę-lekarza. "Cud w medycynie" to także źródło nadziei - że mimo trudności, jakie przeżywa polska służba zdrowia, dzieją się w niej też sprawy dobre i piękne.


Cud w medycynie. Na granicy życia i śmierci. Opowieści lekarzy, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2010.

wtorek, 5 lipca 2011

:: Ludzie na walizkach :: Szymon Hołownia ::

Poprzednia książka Szymona Hołowni mi się nie podobała i uważam ją za jedną z najsłabszych w dorobku autora, ale w recenzji napisałam, że "Ludzie na walizkach" była z kolei jedną z jego lepszych książek. Teraz pokazała się jej druga część - "Ludzie na walizkach. Nowe historie", której wyżej wymienionych powodów byłam bardzo ciekawa.

"Ludzie na walizkach. Nowe historie" to zapisy rozmów z programu o tym samym tytule, emitowanym w religia.tv, ale też i chyba w którymś paśmie TVN (posiadacze telewizorów, poprawcie mnie proszę, jeśli się mylę). Bohaterowie Szymona Hołowni to ludzie postawieni w sytuacjach krańcowych - osoby, które niedawno straciły kogoś bliskiego (nie tylko z powodu jego śmierci - jest też wywiad z kobietą, która opowiadała, jak radziła sobie ze zdradą i odejściem męża do innej kobiety - zresztą jest to bardzo znana osoba) miały doświadczenie śmiertelnej choroby, ale też kapelan szpitalny czy lekarz, często mający ze śmiercią do czynienia. Jest też mężczyzna chory na stygmatyzującą chorobę skóry czy prawosławny proboszcz, doświadczający ciężkiej choroby swojej córki.

Szymon Hołownia występuje tutaj w zupełnie innej roli - nie jako błyskotliwy publicysta i showman, ale dociekliwy rozmówca. Nie boi się zadawać choćby najtrudniejszych pytań, takich, które przeciętnemu zjadaczowi chleba może i cisną się z tyłu głowy, ale nie miałby ich odwagi zadać. Czasem spiera się z interpretacją wydarzeń rozmówcy, kobietę, która w dość specyficzny sposób przeżywa żałobę po synu, kilkakrotnie dopytuje o relacje pomiędzy nimi czy też wręcz zarzuca, że zatrzymała się w jednym z etapów żałoby. Same teksty wywiadów są bardzo dobrze zredagowane, łatwo się je czyta, a każdy z nich jest poprzedzony krótką autocharakterystyką bohatera. Same historie bohaterów są do tego bardzo poruszające - przyznaję, że płakałam, czytając o losach niektórych z nich.

Powiem tak - warto przeczytać. Nie ma zbyt wielu książek na ten temat, a śmierć, umieranie, żałoba, są w naszym społeczeństwie tematem tabu. Ludzie boją się o tym rozmawiać, nie wiedzą też, jak się zachować wobec osoby, która przeżywa stratę, więc na wszelki wypadek unikają tematu czy wręcz unikają człowieka. Wydaje im się, że powinien zostać sam, podczas, gdy on nie ma siły wyjść do innych, a równocześnie bardzo potrzebuje ich towarzystwa. Odpowiedź, którą dają rozmówcy Szymona Hołowni, jest banalnie prosta: wystarczy być i słuchać.


Szymon Hołownia, Ludzie na walizkach. Nowe historie, Wydawnictwo Znak, 2011.

niedziela, 31 października 2010

:: Lektury na Dzień Zaduszny ::

Cmentarz, który byłoby widać z okien mojego mieszkania, gdyby nie biurowiec, zapełnił się dzisiaj ludźmi. Pod murem liczni sprzedawcy zniczy, chryzantem w donicach i wieńców ze sztucznych i suszonych kwiatów, oraz - jak to w Warszawie - pańskiej skórki. Jeśli ktoś pamięta biało-różowe cukierki toffi z dzieciństwa w PRL, to pańska skórka właśnie tak smakuje i oczywiście klei się do uzębienia. Co ciekawsze, pańskie skórki sprzedawane bliżej mojego bloku kosztują 1,50 złotego za sztukę, a te pod bramą cmentarza, jakieś 20 metrów dalej - już 2 złote. Na cmentarzu - tłok. W głównej alejce idzie się jak w wyjściu z metra w godzinach szczytu. Nie wiem, jak w takich warunkach jest możliwe jakiekolwiek skupienie, modlitwa czy refleksja. Sama odwiedzałam rodzinne groby nieco wcześniej, właśnie dlatego, by uniknąć całego tego zamieszania. A na najbliższy czas chciałabym polecić kilka lektur, które dla mnie samej były źródłem nadziei i otuchy po śmierci bliskiej osoby...

Jeśli ktoś z Was oglądał film "Cienista dolina", to "Smutek" C. S. Lewisa jest książką, na podstawie której powstał ten film. To osobisty pamiętnik pisarza, pisany krótko po stracie ukochanej żony. Lewis dzieli się swoim bólem, smutkiem i tęsknotą, wątpliwościami i pytaniami dotyczącymi wiary, wyobcowaniem spośród znajomych, rozważaniami na temat własnej śmierci, ale również nadzieją. To nie jest książka, w której znajdziecie łatwe odpowiedzi, a raczej trudne pytania, takie, które stawia sobie każdy, kto przeżywa stratę kogoś, kogo kochał.


Z kolei "Czy mogę odprowadzić cię do Domu?" Joyce Hutchinson (pielęgniarka z hospicjum) i Joyce Rupp (pisarki należącej do wspólnoty Służebnic Maryi) to zebrane historie umierających pacjentów hospicjum. Każda opowieść zwraca uwagę na inną cnotę i kończy się modlitwami za odchodzących bliskich i za nas, abyśmy w sytuacji ich odchodzenia umieli w sobie wypracować właśnie te cnoty. Jeśli tę książkę można do czegoś porównać, to do znanych ksiąg dobrego umierania powstałych w różnych religiach. Ta jest napisana na nasze czasy, gdy śmierć stanowi temat tabu, a o smutku i bólu wynikającym ze straty kogoś bliskiego nie wypada mówić.


O śmierci pisała też dużo Elisabeth Kuebler-Ross. To w ogóle była fascynująca postać - lekarka, która po raz pierwszy odważyła się powiedzieć, że śmierć nie jest lekarską porażką i że umierającym należy zapewnić godne warunki odejścia. Uważano ją za prekursorkę ruchu hospicyjnego. Czytałam jej dwie książki.
"Śmierć. Ostatni etap rozwoju" to zbiór tekstów różnych osób, na różne sposoby piszących o doświadczeniu śmierci: teksty pokazujące perspektywy różnych religii, teksty mówiące o etapach godzenia się ze swoją śmiercią, jakie przebywa każdy umierający (oraz jego otoczenie), teksty opisujące doświadczenia autorów, jeśli chodzi o stratę bliskich osób.

"Koło życia" to autobiografia, pisana pod koniec życia, gdy autorka opisuje swoją drogę życiową, dzieli się tym, jak doświadczała śmierci bliskich jej osób, ale też jej pacjentów, pisze o swojej pracy edukacyjnej prowadzonej wśród lekarzy i duchownych, w końcu dzieli się opisami doświadczeń z pogranicza życia i śmierci doznanych przez osoby, które przeżyły śmierć kliniczną. Pisze też o swoich fascynacjach spirytyzmem i o tym, jak okazało się to błędną ścieżką w jej życiu.

Na koniec dodaje:
Jedynym celem życia jest bezwarunkowy rozwój. Najważniejsza lekcja, jaką odbieramy, polega na nauczeniu się kochania i bycia kochanym bezwarunkową miłością.

Książki opisane w tekście:
1. Lewis C. S., "Smutek", Esprit, Kraków 2009
2. Kuebler-Ross E., "Śmierć. Ostatni etap rozwoju", Laurum, Warszawa 2008
3. Kuebler-Ross E., "Koło życia. Rozważania o życiu i umieraniu, Laurum, Warszawa 2008
4. Hutchinson J., Rupp J., "Czy mogę odprowadzić cię do Domu?", Wydawnictwo Święty Wojciech, Poznań 2009.


I jeszcze kilka artykułów na temat przeżywania żałoby:
1. Zmarli są w dobrych rękach, o. Paweł Kozacki OP, Tygodnik Powszechny nr 44 (3199), 31 października 2010.
2. Trzeba rozpaczać, aby żyć, rozmowa z Anną Dodziuk, Gazeta Wyborcza, 31 października 2003
3. Tak trudno się rozstać, Barbara Smolińska, artykuł umieszczony w portalu Charaktery
4. tekst w tegorocznym listopadowym numerze miesięcznika Twój Styl napisany przez terapeutkę z Laboratorium Psychoedukacji - niestety jeszcze nie ma go w sieci
5. Stłumione uczucia nie znikają. Kiedyś powrócą, Jennifer Guntzelman, Deon.pl, 18.10.2010