Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dokument. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dokument. Pokaż wszystkie posty

sobota, 22 września 2012

Ewa Winnicka, Cezary Łazarewicz - Zapraszamy do Trójki

To, co mnie najbardziej cieszy w chorowaniu lub pracy zdalnej z domu, to możliwość słuchania mojego radia przez cały dzień. Tak, jestem Trójkomaniaczką. Zaczęło się od listy przebojów, na którą trafiłam w pewien sobotni wieczór, dwadzieścia pięć lat temu, kręcąc gałką radia. Nie wiem, co przemówiło do mnie bardziej: sposób prowadzenia audycji przez Marka Niedźwieckiego, czy to, że było w niej mnóstwo fajnej muzyki. W piątej klasie słuchałam namiętnie "Powtórki z rozrywki". W szóstej klasie były długie jesienne wieczory po powrocie ze szkoły, w które słuchałam "Zapraszamy do Trójki" i byłam na bieżąco z wydarzeniami Jesieni Ludów w Europie. W ósmej były audycje Brzozowicza i Chmiela, nagrywanie płyt z Muzycznej Poczty UKF, a w sobotnie noce -  audycje Tomasza Beksińskiego (jaka to była kombinacja, aby postawić radio gdzieś przy łóżku i założyć sobie słuchawki na głowę, ale w taki sposób, żeby zaglądający do mojego pokoju rodzice nie zorientowali się, że nie śpię. Od tamtego czasu niewiele się zmieniło: audycje w radiu wyznaczają rytm tygodnia. Wieczorami w tygodniu słucham Programu Alternatywnego i Klubu Trójki, czasem w poniedziałki trafiam też na audycję Jana Ptaszyna Wróblewskiego. W piątek jest obowiązkowo Lista Przebojów. Sobota to "Myśliwiecka 3/5/7" i "Lista osobista". I tydzień zaczyna się od nowa. Mogę się obyć bez telewizora, ale nie umiem bez radia.

W tym roku Trójka świętuje 50. rocznicę powstania, dzisiaj był też dzień otwarty (byłam na takowym kilka lat temu). Ukazują się też kolejne książki. Przeczytałam autobiografię Niedźwiedzia kupioną w prezencie mojej siostrze - ale jej nie recenzowałam, żeby siostra mogła sobie wyrobić własne zdanie :P. Ostatnio natomiast przeczytałam "Zapraszamy do Trójki" Ewy Winnickiej i Cezarego Łazarewicza czyli historię stacji opowiedzianej ustami jej dziennikarzy, w formie krótkich urywków poświęconych poszczególnym okresom czasu. I chyba udało w niej się to, co najważniejsze: oddać niekonwencjonalny, a zarazem bardzo przyjazny charakter tej stacji. Mam wrażenie, że Trójka wprowadza taki domowy, spokojny klimat. To nie jest stacja, w której dziennikarze plują słowami niczym karabin maszynowy, czy mają entuzjastyczne głosy lektorów reklam. Nawet sposób mówienia redaktorów jest dość specyficzny - szukając jej między innymi stacjami, daje się ją łatwo rozpoznać właśnie po głosach. Czytając wywiady miałam wrażenie, jakby autorzy wypowiedzi, mówili do mnie, opowiadali historie w radiowym studiu. Taki zresztą jest podtytuł książki "radio mówi swoimi głosami". Całość jest ilustrowana zdjęciami poszczególnych osób związanych z Trójką, archiwalnych radiowych dokumentów, cytatami z dyżurów telefonicznych a także anegdotami z życia stacji. Piotr Stelmach przyznał się do bycia nagabywanym przez pewną słuchaczkę, która ubzdurała sobie, że dziennikarz mówi na antenie tylko do niej, a Tomasz Gorazdowski snuje opowieści o głupawce antenowej, która dopada redaktorów w najmniej oczekiwanym momencie. Rzecz obowiązkowa dla wszystkich fanów Trójki.

PS. Podczas pisania notki w tle leci "Lista osobista".

Ewa Winnicka, Cezary Łazarewicz, "Zapraszamy do Trójki", Agora/Wydawnictwo Obok, Warszawa 2012.

poniedziałek, 7 grudnia 2009

:: Roberto Saviano :: Gomorra ::

Moja koleżanka, która w minione lato była na wakacjach we Włoszech, opowiadała, jakie przerażenie wzbudzili któregoś razu u miejscowego sklepikarza, żartując na temat włoskiej mafii. Niby zwykły żart wywołał niewspółmiernie silną reakcję. To była dla mnie inspiracja do sięgnięcia po "Gomorrę" - książkę Roberto Saviano, dokument dotyczący neapolitańskiej kamorry. Chociaż Saviano sięga po liczby i precyzyjne charakterystyki, chcąc zobrazować rozmiar i zasięg przedsięwzięć mafijnych biznesmenów (co przywodzi na myśl Sołżenicynowski "Archipelag GUŁag"), nie stroni też od fabularyzowanych historii postaci zaplątanych w historię mafii, i zwolenników, i przeciwników (jak chociażby przykłady ludzi którzy mieli odwagę przeciwstawić się złu - ojca autora a zarazem lekarza karetki, pielęgniarki, która odważyła się złożyć zeznania w sprawie strzelaniny, czy księdza Don Peppino Diany, nazywającego zło po imieniu). Saviano bywa wszędzie - spotyka się z młodymi kamorrystami, bywa na miejscach strzelanin, wypytuje o szczegóły brutalnych zabójstw, zwiedza dzikie wysypiska śmieci, gdzie kamorra nielegalnie składuje toksyczne odpady. Dar obserwacji, jaki posiada, pozwala mu na tworzenie szczegółowych, prezycyjnych opisów i wiarygodnych ludzkich portretów. Jednak, przeciwieństwie do Sołżenicyna, Saviano nie ukrywa własnych uczuć względem kamorry. Gniew i frustracja autora, rodowitego Neapolitańczyka, który nie chce ani wyjeżdżać ze swojego regionu, ani zostać wciągniętym w mafijny biznes, zostaje mocno wyrażony i ukazany. Zarazem jest motywacją, aby o kamorrze wiedzieć jak najwięcej i dawać o tym świadectwo, gdyż zdaniem Saviano jest to jedyny sposób na ocalenie ludzkiej godności na nieludzkiej ziemi.

Roberto Saviano, "Gomorra. Podróż po imperium kamorry". Czytelnik, Warszawa 2009.