~~~~~
Malta jest tak piękna, że nie dało się siedzieć w hotelu tym bardziej, że temperatura była komfortowa, akurat na zwiedzanie, ale też słonko opalało, a wiatr smagał i nie było czuć zawsze wychodziłam posmarowana kremem z filtrem i zabierałam go ze sobą 😜 potem często korzystali z niego współwycieczkowicze jak słonko przysmaliło.
Kolejny dzień naszego pobytu spędziliśmy na Gozo to mniejsza wyspa Malty płynie się tam promem z Cirkewaa, który w jedną stronę jest bezpłatny za powrót trzeba zapłacić.
Bilet na autobusy, który kupiliśmy na lotnisku również upoważnia do komunikacji autobusowej na Gozo.
Trzeba sobie zgrać autobusy w różnych kierunkach jeżdżą tutaj z mniejszą częstotliwością i za każdym razem trzeba wracać do Rabatu zwanego Victorią tam jest główny węzeł komunikacyjny, ale warto również obejrzeć tą urokliwą miejscowość przespacerować się uliczkami, zjeść lody i odwiedzić fort.
Sama wyspa jest mniejsza i urokliwa, warta zobaczenia i była cichsza od głównej wyspy.
Zobaczyliśmy Ta’Pinu miejsce pielgrzymek. Nasz przewodnik stwierdził, że tylko trzeba zobaczyć tą świątynię i wystarczy 😜

Jest mnóstwo miejsc, które zapierają dech w piersiach i ja tam mogłam zostać ….. na zawsze 😁
Poczynając od pomarańczowej plaży w Ramla Bay
Spojrzałam w Blue Hole i podziwiałam klify Dwejra Bay gdzie wiatr nas wytarmosił 🤣

I trafiliśmy do Xlendi wioski rybackiej gdzie zjedliśmy pyszną doradę i myślałam, że siłą mnie będą zabierać tak mi się tam podobało.
Wioska rybacka jest pomiędzy klifami z pięknym widokiem na jaskinię i morze, świetne miejsce do nurkowania.
Ta błoga cisza, widoki i spokój, zapewne cisza przed sezonem, ale siedziałam godzinę oniemiała 😜


Nie zobaczyłam wszystkiego, jest gdzie wracać, jest co jeszcze zobaczyć, jest co chłonąć, a zdjęć można zrobić tysiące i tak nie oddadzą tego co oczy zobaczą.
Gdyby mnie ktoś zapytał czy lecę na Maltę to walizkę pakuje w 15 min i jestem gotowa.