Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sznaucer. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sznaucer. Pokaż wszystkie posty

sobota, 19 października 2024

Koniec ciepłych dni.

 ~~~~~

Jaszcze nie tak dawno była wiosna, ogród budził się ze snu zimowego, cieszył każdy zawiązany pączek. Szybko też minęło lato w pełnym rozkwicie, w tym roku nas rozpieszczało ciepłem, ale i laniem hektolitrów wody roślinom by przetrwały. 

  

Były ciepłe wieczory i party ogródkowe „Laydys” czyli z moimi sąsiadkami 😁 będę tęsknić za tymi miłymi chwilami, ale w przyszłym roku też będą ciepłe dni.

 

 

I nawet się nie obejrzałam, a nastała jesień, czas dzianin, pachnących świeczek i gorącej herbaty.


W ogródku trzeba okryć donice, obsypać rośliny kompostem, zamówiłam dwa wory i życzyć im spokojnego przetrwania. 

Lubię jesień, kocham jej cudowne barwy, które zdecydowanie najbardziej grają mi w sercu. 

Lubię te długie wieczory przy świecach, latarenkach i herbacie kiedy nic nie muszę i mogę oddawać się lenistwu dziania i oglądania filmów. Chyba dlatego, że lubię swój dom, mój azyl, bezpieczny i przytulny.



Teraz oglądam serial „ Stamtąd” wciągnął mnie niesamowicie, jak znacie coś fajnego - podrzućcie 😁 jesień dopiero się zaczyna, a zimowe wieczory będą jeszcze dłuższe.

Przeglądam setki zdjęć i patrzę czego Wam nie pokazałam, o czym nie napisałam zastanawiam się czy warto wspomnieć, bo przecież to już było…. a z regularnością pisania kiepsko jest. 
Czasami ciężko się zebrać gdy skrzydła podcięte, życie przygniecie, zawiedzie…nic się nie chce, nie cieszy i masz poczucie, że świat się kurczy i ogranicza.

U mnie na drutach ostatnio same drobiazgi, szybko się kończą i są gotowe, ale marzy mi się jakiś projekt dłubany, taki zajmujący i długotrwały chociaż jeden, ale oczywiście nie wymyśliłam jaki, nic nie wpadło w oko 👁️ 


Kończę więc na razie to co zaczęłam i obdarowuję najbliższych, niech się cieszą i noszą z radością.
Na mój udzierg jeszcze chyba nie nadszedł czas 😉


wtorek, 6 lutego 2024

Elegancki piesek.

 ~~~~~

Dzisiaj będzie wpis poświęcony mojemu czortowi czyli Benji w roli głównej.

Ponieważ psiak dorósł wielkością, ale niekoniecznie rozumkiem, to sweterki, które miał wydziergane zrobiły się za małe, co prawda zostało kilka po Toffiku z nadzieją zakładane, że również ze sweterkiem spłynie mądrość i spokój Toffika na szalonego z lekkim ADHD Beniusia. 

Płonne nadzieje, więc wydziergałam mu nowe, osobiste w nadziei, że ich nie zeżre, bo zdarzyło już mu się w ferworze zabawy.

Znalazłam idealny wzór w sieci, który łatwo było przerobić z jamnika na sznaucera 🤣 wykopałam resztki włóczki i jakiś gruby, puchaty akryl, który dostałam i idealnie nadaje się na sweter dla psa, który można wrzucić do pralki.



Konstrukcja swetra jest bardzo wygodna i co najważniejsze pies chętnie go zakłada jak widzi sweterek nie ucieka, tylko skacze radośnie.
Mało tego jak założę mu na szyję to sam podnosi łapki i wkłada w otwory nie muszę się z nim szarpać i męczyć 😜



Jeżeli macie pieski to polecam, robi się łatwo i łatwo go dopasować. 
Sweterki zrobiłam dopasowane, bo znając akryl to wiem, że sweter w trakcie noszenia się rozciągnie i potem wisi, a psu będzie zimno.  Dobrze się rozciąga, zakłada, jest miękki. 
Założony kilka razy zrobił się idealny.

Pierwszy sweterek to rudzielec 

Drugi ma trochę granatów to tu to tam, ale oba w tej samej tonacji chyba modny kolor w tym roku bo chłopaki mają ten sam outfit 🤣

No i mamy elegancika w sweterku i zimno mu nie straszne 😁 mimo, że pani go czasami ogoli i różnie z tym bywa, bo się uczę na żywym organizmie.

Mamy już maszynkę, teraz kupiłam zestaw nożyczek 


i podziwiam Benia za jego cierpliwość, bo znosi te zabiegi ze stoickim spokojem a trwa to czasami 2 godziny 😜 nie wspomnę gdzie mam jego kłaki, ale wolę to raz na jakiś czas niż codziennie w całym mieszkaniu. Jak to dobrze mieć psa, który jednak kłaków nie gubi.


Benji przed goleniem

I po goleniu 😁 trochę ogarnięty i oczy mu widać 


Nie mogę uwierzyć, że ten mały czort skończył już trzy lata, nadal broi i trzeba uważać co się zostawia, bo gazetki są notorycznie czytane w drobny mak 🙈


Nadal jest „ Jęczącą Martą” i nie da o sobie zapomnieć jak widzi, że gdzieś się zbieramy wtedy biega, jęczy, szczeka żeby go tylko nie zostawić.

A poza tym jest śmieszny skacze w miejscu jak koziołek na czterech łapach, rozkłada się jak żaba, chętnie się bawi i przynosi zabawki, jak się ruszysz on jest gotowy i chętny na akcje, a przede wszystkim kocha ludzi jest milusiński i przytulaśny, nigdy nikogo nie ugryzł i nie wykazuje agresji w stosunku do ludzi strasznie jest ufny, może nawet za bardzo i jak tak przyjdzie, spojrzy i się przytuli to jak go nie kochać? 
Mimo, że broi jak to ciekawski sznaucer miniaturowy.



A jak ludzie są w domu to czysty anioł, grzeczny, śpi po całej szerokości i zawsze znajdzie miejsce by się wyciągnąć i przytulić choćby do nogi.



Cały Benio zwany też często czortem lub na dzielni bandziorkiem 😁 bo zawsze szczekaniem oznajmia, że wyszedł.


środa, 12 lipca 2023

Z zielonego pacu boju.



 ~~~~~

Trwa walka z upałem, bo moja nieziemia wysycha w błyskawicznym tempie i codziennie trzeba wszystko podlewać, ba nawet czasami dwa razy dziennie. Najbardziej to widać po wsadzonej w grunt hortensji Anabel, bo zaczyna smętnie zwieszać główki kwiatostanów i listki. A pod nią schronienie znalazł taki gość jeszcze nieopierzony do końca.



Zawsze obawiam się wyjazdów, choćby weekendowych, bo wiem że przez ten czas nikt wody lać nie będzie, a żal jest mi roślin z trudem pielęgnowanych na tym niesprzyjającym gruncie.


 Najbardziej żelazne są pelargonie i turki.  Zakwitło też oregano, które bardziej jest ozdobą niż przyprawą 😜 i biała lawenda, fioletowa nie przetrwała w donicy a malutkie, które kupiłam w tym roku chyba nie zakwitną. 

 


Funkie uratowane z kleszczy klonu w donicach wreszcie odżyły. Myślałam, że moje „lizaki” nie dadzą rady, ale mają piękne, ciemno-zielone, okrągłe listki i będą kwitły po raz pierwszy na biało. „Mysie uszy” zachwycają miniaturową formą i niebiesko- zielonymi listkami, mają fioletowe kwiatki. A w tle widać białą funkię, która zachwycała wiosną - teraz jest zieloniutka.

Reszta towarzystwa  potrzebuje dopieszczenie i wody czyli hortensje, róże, clematis, pomidory, fasola, liliowce, paprocie i funkie.


Mój strażnik ogródka zawsze pierwszy do asystowania mi, potem się kładzie na trawie w stronę ulicy żeby mieć na oku płot, do którego może dopaść i naszczekać na inne psy - bandziorek.

Juka rozwinęła w pełni swój jeden kwiatostan i aż dziw, że jej pasuje to miejsce.



Liliowiec Stella de Oro zachwyca w tym roku kwitnieniem ciągle wypuszcza nowe pędy i rozwija kwiaty.

Może mała i skromna ta moja oaza, ale daje mi wytchnienie i lubię wypić w niej kawę i posiedzieć na małej ławeczce wśród zieleni 


gdzie pachną róże i trawa żubrowa posadzona w wiadrze.

  

Benji wybiega się na kawałku trawnika z piłką, a potem też lubi  tam odpoczywać. 
Następnym razem opowiem Wam o różach.