Ósemka alaskanów pracuje jak szalona. Trening, przerwa, drugi trening, albo jeden długi. Dobiliśmy w sobotę do ponad pięćdziesięciu kilometrów w jednym ciągu. Teraz już nie schodzimy poniżej 30 km na jednym treningu.
Forma na ten moment jest fantastyczna, ale do pełni szczęścia jeszcze sporo brakuje, ale tak właśnie ma być na tym etapie.
Teraz trening jest też ciągłym testem. Sprawdzamy co dzieje się po trzech, czterech dziesiątkach kilometrów. Jak psy jedzą, jak piją i jaką mają kupę. Na tej podstawie oceniamy ich kondycję i odpowiednio dozujemy trening.
Ciepły wrzesień i takoż sama duża część października spowodowały, że na początku sezonu nie mogliśmy wybiegać takiej ilości kilometrów o jaką nam chodziło. Teraz jest natomiast znakomicie i nadrabiamy zaległości. Dzisiaj przekroczymy pierwszą pięćsetkę i pójdziemy dalej. W trakcie ostatnich pięciu dni przejechaliśmy 150 km, a to dopiero początek !
Do wyścigu musimy zrobić 2500 km. Brakuje jeszcze 2000, a na całą robotę mamy w zasadzie resztę listopada, grudzień i niewielką część stycznia.
Na szczęście psy są w dobrym zdrowiu, wesołe i pełne entuzjazmu. Masujemy ich mięśnie po każdym biegu, dużo z nimi rozmawiamy i generalnie spędzamy razem masę czasu. Także ich dieta staje się stopniowo co raz bogatsza i bardziej urozmaicona.
Budujemy niezwykłą więź z alaskanami, która potem spowoduje, że kiedy będzie piekielnie ciężko na trasie, to wspólnie damy radę to przetrwać i nie pękniemy. W ten sposób "nakręcamy sprężynę" mentalną i fizyczną.
Długie wyścigi, takie jak Femund, zmuszają do maksymalnych wysiłków, zarówno fizycznych jak i umysłowych. Jesteśmy sami z psami na trasie, musimy wciąż podejmować decyzje, dbać o psy i jak najszybciej poruszać się do przodu.
W tym momencie robimy wszystko, aby właśnie tak mogło się stać !
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Femundlopet 2012. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Femundlopet 2012. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 14 listopada 2011
sobota, 5 listopada 2011
Syberiada jedzie na Femundlopet 2012
Kiedy podjęliśmy decyzję o startach w najdłuższych wyścigach psich zaprzęgów wiedzieliśmy doskonale, że będzie to bardzo trudne zadanie. Trudne z wielu powodów. Jeden z nich to odpowiednie przygotowanie psów i siebie oraz zdobycie dostatecznego doświadczenia, aby w ogóle móc tam się pojawić i sensownie działać, a nie narobić sobie jedynie wstydu.
To po pierwsze. Po drugie to oczywiście stałe pytanie przy realizacji jakiegokolwiek projektu, czyli skąd wziąć na to kasę.
Zacznijmy od zdobywania doświadczenia. Trwa to w Polsce latami, bo niezwykle mało jest u nas ludzi od których można się czegoś dowiedzieć. Większość rozwiązań, choćby treningowych trzeba testować na sobie samym podpierając się informacjami z internetu. Od czasu do czasu też konsultowaliśmy się trochę z Maćkiem, chyba najbardziej doświadczonym maszerem w Polsce. Trochę się to też zmieniło kiedy poznaliśmy Gretę i Wojtka, bo oni sami robią podobne rzeczy jak my, a ponadto dzięki nim poznaliśmy Karola, który mieszkał w sportowym, długodystansowym kenelu w Norwegii. To dzięki tym ludziom otworzyły nam się oczy na parę spraw.
Nasze doświadczenie budowaliśmy mozolnie przez lata uprawiania mushingu, pracy z psami w trudnych polskich warunkach. Wszystko to zaowocowało sukcesem naszej wyprawy. Zrealizowaliśmy w jej trakcie wszystkie nasze założenia, i dzięki temu nasz lapoński debiut wypadł znakomicie i pozwolił śmiało myśleć o następnych projektach, a te są oczywiste. Zamierzamy wystartować we wszystkich wielkich wyścigach.
Teraz trening. Przy długich dystansach trening jest nieprawdopodobnie absorbujący. To ogromne ilości czasu jakie należy spędzić na trasach. To dwa-dwa i pół tysiąca kilometrów, które musimy przejechać, bo inaczej nie ma po co wybierać się na taki wyścig. Kilometry to oczywiście nie wszystko. Nie obejdzie się bez treningu siłowego, czy wytrzymałościowego. Te dwa bardzo się od siebie różnią, ale obydwa muszą zostać wykonane. Jednym słowem to kilka do kilkunastu godzin treningu niemal każdego dnia. O przerwach także nie wolno zapominać, bo są one w sporcie równie istotne co sam trening.
Do tego dochodzi czas za zajmowanie się psami, masaże po treningach, przeglądanie łap, przygotowanie odpowiednich posiłków i podanie ich we właściwych momentach. Przecież psy muszą coś zjeść i wypić przed treningiem. Zatem jeśli ruszamy o 7 rano, to o piątej dajemy psom jeść, żeby nie biegły zaraz po jedzeniu.
To wszystko powoduje, że start w takich zawodach staje dość skomplikowany.
Teraz zajmijmy się stroną finansową tego przedsięwzięcia.
Opłata startowa to ok. 3 tys zł., po ostatnim spadku wartości złotówki, koszt paliwa niezbędnego, żeby tam dojechać to drugie 3 tys., noclegi 2 tys. Razem daje to ok. 8 tys. zł. Tak z grubsza, bo zawsze przy takich wyjazdach dochodzi coś jeszcze.
Teraz do tego dochodzi kolejny koszt, a mianowicie norweskie przepisy o konieczności wykonania badań na obecność przeciwciał wścieklizny we krwi zaszczepionych psów. Plus minus kolejne 3 tys. Tutaj się postawiliśmy. To było już za wiele. Stwierdziliśmy, że z taką kwotą sobie nie poradzimy. Powyższe koszty dotyczyły jednego zaprzęgu. Czyli 8 tys., żeby wystartował jeden zaprzęg, przy dwóch to byłoby 11 tys (dwie opłaty startowe), a teraz jeszcze dochodzą badania za bagatela jakieś 4 tys. za dwa teamy!
To nas dobiło. W Polsce trudno jest o jakiekolwiek wsparcie sponsorskie, jeszcze trudniej o wsparcie społeczne, więc jak zdobyć środki na wyścig? Sprzedawaliśmy za marne pieniądze fajne koszulki, myśleliśmy, że ta akcja pomoże zdobyć kasę na wyścig...sprzedało się ich tyle, że zwróciły się koszty ich produkcji. Co jakiś czas rzucamy ofertę z cyklu wykup Husky Adventure za 250 zł, a zostaniesz naszym sponsorem...zero zainteresowania. Nigdy nie chcieliśmy niczego za darmo, zawsze dawaliśmy coś w zamian....a i tak wszystko musimy finansować sami, albo przy pomocy wiernych przyjaciół.
W tej sytuacji byliśmy bliscy zrezygnowania z naszego planu. Od kilkudziesięciu lat odbywają się te największe wyścigi, to obędą się bez nas jeszcze trochę, bo przecież prędzej czy później damy radę tam pojechać.
Ale wtedy stał się cud! Dostaliśmy informację, że najprawdopodobniej wymóg badań zostaje zniesiony. Zaczęliśmy drążyć temat, wysyłać maile. Otrzymywaliśmy wiele sprzecznych informacji. Raz mówiono nam, że przepis będzie zniesiony, innym razem że nie.
Wreszcie odpowiedział nam główny weterynarz Femundlopet. Napisał, że badania nie będą konieczne. Niestety otrzymaliśmy też kolejnego maila od instytucji zajmującej się weterynarią w Norwegii, że to nic pewnego. Jednocześnie na stronach ministerstw rolnictwa Szwecji, Wielkiej Brytanii i Irlandii, czyli krajów mających identyczne z Norwegią regulacje, pojawiły się informacje o zniesieniu tych przepisów od 01.01.2012.
Jest w związku z tym niemal pewne, że ten koszt odpada.
Zwiększyło to nasze szanse na start. Jednak wciąż to spora suma pieniędzy, zwłaszcza w zestawieniu z naszymi codziennymi kosztami oraz kasą potrzebną na przygotowanie zaprzęgu. Tutaj musieliśmy podjąć jedną z najgorszych decyzji. Na Femund pojedzie jeden zaprzęg. Przygotujemy osiem psów, a nie szesnaście. Zapłacimy jedną opłatę startową i zrezygnujemy z części noclegów w Norwegii. Wszystko po to, aby choć jedno z nas tam dotarło.
Najgorsze jest to, że nawet 15 tys. zł. to nie jest jakiś ogromny koszt za to, aby dwa polskie zaprzęgi wystartowały w największych wyścigach psich zaprzęgów na świecie. Jednak w zestawieniu z kosztami naszego kenelu, który na co dzień walczy o przetrwanie to suma ogromna. Niestety takie są fakty.
Jest problemem sprzedać za 40 zł koszulkę, jest problemem sprzedać za 250 zł wycieczkę psim zaprzęgiem, jest problemem dostać choćby 300 zł za prelekcję, której słucha setka ludzi. To też nie może bez problemów odbywać się realizacja ambitnych projektów.
Wyprawę zorganizowaliśmy za swoje pieniądze, to i wyścigi też pewnie damy radę za nie zaliczyć, choć na pewno nie będzie łatwo.
W każdym razie JEDZIEMY NA FEMUNDLOPET 2012!!!
To po pierwsze. Po drugie to oczywiście stałe pytanie przy realizacji jakiegokolwiek projektu, czyli skąd wziąć na to kasę.
Zacznijmy od zdobywania doświadczenia. Trwa to w Polsce latami, bo niezwykle mało jest u nas ludzi od których można się czegoś dowiedzieć. Większość rozwiązań, choćby treningowych trzeba testować na sobie samym podpierając się informacjami z internetu. Od czasu do czasu też konsultowaliśmy się trochę z Maćkiem, chyba najbardziej doświadczonym maszerem w Polsce. Trochę się to też zmieniło kiedy poznaliśmy Gretę i Wojtka, bo oni sami robią podobne rzeczy jak my, a ponadto dzięki nim poznaliśmy Karola, który mieszkał w sportowym, długodystansowym kenelu w Norwegii. To dzięki tym ludziom otworzyły nam się oczy na parę spraw.
Nasze doświadczenie budowaliśmy mozolnie przez lata uprawiania mushingu, pracy z psami w trudnych polskich warunkach. Wszystko to zaowocowało sukcesem naszej wyprawy. Zrealizowaliśmy w jej trakcie wszystkie nasze założenia, i dzięki temu nasz lapoński debiut wypadł znakomicie i pozwolił śmiało myśleć o następnych projektach, a te są oczywiste. Zamierzamy wystartować we wszystkich wielkich wyścigach.
Teraz trening. Przy długich dystansach trening jest nieprawdopodobnie absorbujący. To ogromne ilości czasu jakie należy spędzić na trasach. To dwa-dwa i pół tysiąca kilometrów, które musimy przejechać, bo inaczej nie ma po co wybierać się na taki wyścig. Kilometry to oczywiście nie wszystko. Nie obejdzie się bez treningu siłowego, czy wytrzymałościowego. Te dwa bardzo się od siebie różnią, ale obydwa muszą zostać wykonane. Jednym słowem to kilka do kilkunastu godzin treningu niemal każdego dnia. O przerwach także nie wolno zapominać, bo są one w sporcie równie istotne co sam trening.
Do tego dochodzi czas za zajmowanie się psami, masaże po treningach, przeglądanie łap, przygotowanie odpowiednich posiłków i podanie ich we właściwych momentach. Przecież psy muszą coś zjeść i wypić przed treningiem. Zatem jeśli ruszamy o 7 rano, to o piątej dajemy psom jeść, żeby nie biegły zaraz po jedzeniu.
To wszystko powoduje, że start w takich zawodach staje dość skomplikowany.
Teraz zajmijmy się stroną finansową tego przedsięwzięcia.
Opłata startowa to ok. 3 tys zł., po ostatnim spadku wartości złotówki, koszt paliwa niezbędnego, żeby tam dojechać to drugie 3 tys., noclegi 2 tys. Razem daje to ok. 8 tys. zł. Tak z grubsza, bo zawsze przy takich wyjazdach dochodzi coś jeszcze.
Teraz do tego dochodzi kolejny koszt, a mianowicie norweskie przepisy o konieczności wykonania badań na obecność przeciwciał wścieklizny we krwi zaszczepionych psów. Plus minus kolejne 3 tys. Tutaj się postawiliśmy. To było już za wiele. Stwierdziliśmy, że z taką kwotą sobie nie poradzimy. Powyższe koszty dotyczyły jednego zaprzęgu. Czyli 8 tys., żeby wystartował jeden zaprzęg, przy dwóch to byłoby 11 tys (dwie opłaty startowe), a teraz jeszcze dochodzą badania za bagatela jakieś 4 tys. za dwa teamy!
To nas dobiło. W Polsce trudno jest o jakiekolwiek wsparcie sponsorskie, jeszcze trudniej o wsparcie społeczne, więc jak zdobyć środki na wyścig? Sprzedawaliśmy za marne pieniądze fajne koszulki, myśleliśmy, że ta akcja pomoże zdobyć kasę na wyścig...sprzedało się ich tyle, że zwróciły się koszty ich produkcji. Co jakiś czas rzucamy ofertę z cyklu wykup Husky Adventure za 250 zł, a zostaniesz naszym sponsorem...zero zainteresowania. Nigdy nie chcieliśmy niczego za darmo, zawsze dawaliśmy coś w zamian....a i tak wszystko musimy finansować sami, albo przy pomocy wiernych przyjaciół.
W tej sytuacji byliśmy bliscy zrezygnowania z naszego planu. Od kilkudziesięciu lat odbywają się te największe wyścigi, to obędą się bez nas jeszcze trochę, bo przecież prędzej czy później damy radę tam pojechać.
Ale wtedy stał się cud! Dostaliśmy informację, że najprawdopodobniej wymóg badań zostaje zniesiony. Zaczęliśmy drążyć temat, wysyłać maile. Otrzymywaliśmy wiele sprzecznych informacji. Raz mówiono nam, że przepis będzie zniesiony, innym razem że nie.
Wreszcie odpowiedział nam główny weterynarz Femundlopet. Napisał, że badania nie będą konieczne. Niestety otrzymaliśmy też kolejnego maila od instytucji zajmującej się weterynarią w Norwegii, że to nic pewnego. Jednocześnie na stronach ministerstw rolnictwa Szwecji, Wielkiej Brytanii i Irlandii, czyli krajów mających identyczne z Norwegią regulacje, pojawiły się informacje o zniesieniu tych przepisów od 01.01.2012.
Jest w związku z tym niemal pewne, że ten koszt odpada.
Zwiększyło to nasze szanse na start. Jednak wciąż to spora suma pieniędzy, zwłaszcza w zestawieniu z naszymi codziennymi kosztami oraz kasą potrzebną na przygotowanie zaprzęgu. Tutaj musieliśmy podjąć jedną z najgorszych decyzji. Na Femund pojedzie jeden zaprzęg. Przygotujemy osiem psów, a nie szesnaście. Zapłacimy jedną opłatę startową i zrezygnujemy z części noclegów w Norwegii. Wszystko po to, aby choć jedno z nas tam dotarło.
Najgorsze jest to, że nawet 15 tys. zł. to nie jest jakiś ogromny koszt za to, aby dwa polskie zaprzęgi wystartowały w największych wyścigach psich zaprzęgów na świecie. Jednak w zestawieniu z kosztami naszego kenelu, który na co dzień walczy o przetrwanie to suma ogromna. Niestety takie są fakty.
Jest problemem sprzedać za 40 zł koszulkę, jest problemem sprzedać za 250 zł wycieczkę psim zaprzęgiem, jest problemem dostać choćby 300 zł za prelekcję, której słucha setka ludzi. To też nie może bez problemów odbywać się realizacja ambitnych projektów.
Wyprawę zorganizowaliśmy za swoje pieniądze, to i wyścigi też pewnie damy radę za nie zaliczyć, choć na pewno nie będzie łatwo.
W każdym razie JEDZIEMY NA FEMUNDLOPET 2012!!!
piątek, 5 sierpnia 2011
Be a part of the team!
Would you like to experience something really special?
Want to take part in the largest and the world’s northernmost sleddog races?
Thanks to us you can do it!
Syberiada Adventure Team is going to start in two long distance sled dog races – 3 February 2012 in Femundlopet 400 and 12 March 2012 in Finnmarkslopet 500, in Norway.
Femundlopet 2012
Distance 400 km
Start – Roros
Finish – Roros
Finnmarkslopet 2012
Distance 500 km
Start – Alta
Finish – Alta
Syberiada Adventure Team
Daria Nowakowska (8 dogs) and Krzysztof Nowakowski (8 dogs) have been working with Siberian and Alaskan Huskies for 12 years. Huskies have become their passion and their whole life. Daria is also the only woman in Poland, who is a sled dog tour guide and long distance races and expeditions musher!
On March 2010 Daria and Krzysztof were first the Polish people to bypass the largest lake of Lapland – Inarijärvi, located over 300 km north of the Arctic Circle in Finland.
They did this expedition with their own dogs and without any outside support.
It was one of the greatest successes of Polish mushing throughout its history!
To start in Femundlopet and Finnmarkslopet is their big dream.
Our team needs handlers at the start, finish, checkpoints and during our training before the race in Norway.
We offer you an unforgettable experience, participation in the historic Polish first start in both races, working at checkpoints and being in the heart of the action as an active and indispensable part, and not merely as a spectator.
We offer you also 4 – day training, integration meeting in Poland and training tours in Norway before race.
Such a proposal you will not find in any travel agency or tourist company in the world.
Our offer is valid from now, limited number of places.
We need four handlers on each race. Two people on each sleddog team.
Program Femundlopet 2012
Mid October 2011 – 4 - day training, integration meeting in our base in Poland
28/29 January 2012 – meeting in Roros/Norway
29 January - 02 February 2012 – training and preparing to start
03 February 2012 – start
03 - 06 February 2012 – work on the route of the race
06 February 2012 – expected arrival of our teams at the finish line, the official banquet in the evening
07 February 2012 – farewell day for our team
7/8 February 2012 – return home
Program Finnmarkslopet 2012
Mid November 2011 – 4 - day training meeting and integration in our base in Poland
07/08 March 2012 – meeting in Alta/Norway
08 - 11 March 2012 – training and preparing to start
11 March 2012 – the official banquet
12 March 2012 – the official opening ceremony of the race competition and start of the race
12 - 15 March 2012 – work at checkpoints
15/16 March 2012 – our teams at the finish, the official banquet
16/17 March 2012 – farewell day for our team
17/18 March 2012 – return home
We offer you participation in a big and complicated organization project, participation in races amongst the biggest names of the mushing world; the possibility of seeing all these mushers and the dogs in action at close range.
We equip you in down jackets from one of the best and largest manufacturers of down apparel, equipment and accessories in the world – Yeti; winter boots and excellent sleeping bags.
During the whole of your stay in Poland and Norway we provide full board, accommodation and transport.
You need to bring:
· outdoor outfit – warm trousers and jacket or ski suit
· long underwear
· thick woollen socks
· winter gloves and thin fleece finger gloves
· mittens
· scarf and warm hat
· pullover
· fleece jacket
· thermos
· headlamp
· sun glasses
· hand/foot/pocket warmers
· winter face cream
· camera
and first of all a great mood and optimism :)
We need people who like dogs and a real, cold winter; who are reasonably physically fit; like to work with people and dogs; able to cook; responsible with a sense of humor.
Experience in mushing welcome but not necessary. We will have plenty of time to teach you everything.
The cost of participation 1800 € per person.
Price includes full board, accommodation, transport, down jacket, sleeping bag, winter boots, participation in official banquets and opening ceremonies, and farewell banquets; 4 – day training, integration meeting in Poland and training tours in Norway. The exact date of the meeting in Poland is negotiable.
Price does not include flights to Poland and Norway, personal insurance.
czwartek, 21 lipca 2011
Rejestracja do Femundlopet 2012
W lipcu ruszyła rejestracja maszerów i zaprzęgów na wyścig Femundlopet 2012. Do dzisiaj zgłosiło się już 51 teamów na obydwa dystanse 400 i 600 km.
Na naszym 400 km dystansie zgłoszonych jest 28 zaprzęgów, reszta na sześćsetkę.
Do wyścigu zostało jeszcze 195 dni. Do 1 grudnia musimy wnieść opłatę startową, gdyż po tym terminie ona wzrasta.
Bardzo chętnie wpisalibyśmy siebie już teraz na listę startową, ale musimy jeszcze pozbierać pieniądze na opłatę. Kwota jest niebagatelna, bo to całe 5000 zł. Mamy nadzieję, że tym razem wszystko pójdzie po naszej myśli i pierwsze polskie zaprzęgi staną na linii startu tej fantastycznej imprezy. Wszak pod względem ilości startujących zaprzęgów Femund nie ma sobie równych na całym świecie.
W tej chwili trenujemy bez psów i zbieramy wszelkie przydatne informacje. Znaleźliśmy bardzo doświadczonego człowieka w Norwegii, który cyklicznie podsyła nam maile z bardzo cennymi informacjami. Dzięki niemu co raz więcej wiemy o trasie, o pogodzie zazwyczaj panującej w tym rejonie, a także zdobywamy namiary na dostawców karmy dla psów itd.
Z ogromną niecierpliwością czekamy już na chłodniejsze dni, które pozwoliłyby nam rozpocząć treningi z psami. Póki co zapinamy psiaki do rowerów, ale bardzo nieregularnie, bo jednego dnia jest chłodniej, a później znowu gorąco, więc tak naprawdę to żaden trening, a jedynie urozmaicenie kenelowego życia psów.
W każdym razie odliczamy upływające dni i jesteśmy dobrej myśli.
Na naszym 400 km dystansie zgłoszonych jest 28 zaprzęgów, reszta na sześćsetkę.
Do wyścigu zostało jeszcze 195 dni. Do 1 grudnia musimy wnieść opłatę startową, gdyż po tym terminie ona wzrasta.
Bardzo chętnie wpisalibyśmy siebie już teraz na listę startową, ale musimy jeszcze pozbierać pieniądze na opłatę. Kwota jest niebagatelna, bo to całe 5000 zł. Mamy nadzieję, że tym razem wszystko pójdzie po naszej myśli i pierwsze polskie zaprzęgi staną na linii startu tej fantastycznej imprezy. Wszak pod względem ilości startujących zaprzęgów Femund nie ma sobie równych na całym świecie.
W tej chwili trenujemy bez psów i zbieramy wszelkie przydatne informacje. Znaleźliśmy bardzo doświadczonego człowieka w Norwegii, który cyklicznie podsyła nam maile z bardzo cennymi informacjami. Dzięki niemu co raz więcej wiemy o trasie, o pogodzie zazwyczaj panującej w tym rejonie, a także zdobywamy namiary na dostawców karmy dla psów itd.
Z ogromną niecierpliwością czekamy już na chłodniejsze dni, które pozwoliłyby nam rozpocząć treningi z psami. Póki co zapinamy psiaki do rowerów, ale bardzo nieregularnie, bo jednego dnia jest chłodniej, a później znowu gorąco, więc tak naprawdę to żaden trening, a jedynie urozmaicenie kenelowego życia psów.
W każdym razie odliczamy upływające dni i jesteśmy dobrej myśli.
piątek, 15 lipca 2011
O Femundløpet/About Femundløpet
* Femundløpet jest długodystansowym wyścigiem, rozgrywanym w połowie lutego w Norwegii. Trasa początkowo przebiega kolorowymi uliczkami wpisanego w 1980 r. na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO górniczego miasteczka Røros.
Następnie zaprzęgi przemierzają osiem powiatów wśród fascynujących krajobrazów Sør-Trøndelag i Hedmark.
Wyścig składa się z dwóch kategorii. W jednej maszery startują z 12 psami na dystansie 600 km, a w 8 punktach kontrolnych mogą nakarmić psy i razem z nimi odpocząć.
Druga kategoria ma długość 400 km, 5 punktów kontrolnych i startują w niej zaprzęgi złożone z 8 psów.
Obie kategorie są extremalnie trudne, maszerzy i psy spotykają się z najsurowszym obliczem natury: niskie temperatury -50 C, silne wiatry, burze i zamiecie śnieżne, to tylko niektóre z rzeczy dodatkowo utrudniających wyścig.
Ponadto zawodnicy mają do czynienia z nieprzespanymi nocami, brakiem snu, długimi godzinami stania na płozach swoich sań, kilometrami podbiegów, aby pomóc psom i z odcinkami trasy wijącej się pośród drzew oraz wiodącej przez niekończące się długie jeziora - jednym słowem - Femundløpet jest trudny!
Uczestnictwo w tym wyścigu to coś więcej niż zawody. Jest stanem umysłu, sposobem na życie, a dla niektórych jest wyścigiem po ukończeniu którego staje się "prawdziwym maszerem".
* źródło http://www.femundlopet.no/page.jsp?ref=about-the-race&lang=en
"The Femundløpet race is a long distance sleddog race that takes part in February in mid-Norway. The race starts in the colourful streets of the historic UNESCO world heritage mining town of Røros and teams mush through eight districts and the fascinating countryside of Sør-Trøndelag and Hedmark counties.
There are two race categories you can compete in. One category is 600km long and you race with a 12 dog team. There are eight checkpoints, where you can rest your dogs and feed them. The second category is 400km long, has five checkpoints and is raced with an eight-dog team. Both categories are extremely challenging and mushers and dogs are faced with all the elements nature provides: Temperatures as low as -50C, high winds, snowstorms and whiteouts are just some of the things that add to the difficulty of this race. In addition mushers have to deal with sleepless nights, sleep deprivation, long hours of standing on the back of a sled, miles of running up hills to help the dogs and small trails through winding wood or over endless long lakes – in short – Femundløpet is tough!
Competing in this race is more than a competition. It is a state of mind; it is a way of living; for some it is the race to complete in order to become a “real dog musher”."
Read on the race website.
poniedziałek, 4 lipca 2011
Zaczynamy odliczanie
Rozpoczynamy drugie podejście do debiutu w najdłuższych wyścigach na świecie. Rok temu nie udało się z przyczyn finansowych. Wyprawa pochłonęła dużo pieniędzy, a po jej sukcesie nasze notowania na rynku reklamowym jakoś nie wzrosły:)
Teraz nie jest łatwiej, ale mamy za to świeższe spojrzenie na sprawę i nowe pomysły na znalezienie, a raczej zarobienie pieniędzy.
Odkąd rozmawialiśmy z różnymi "specjalistami" od marketingu, którzy bez czytania oferty, bez wejścia na jakąkolwiek z naszych stron, czy choćby na facebookowy profil, oznajmiają że nie widzą możliwości współpracy, postanowiliśmy sami zostać swoim sponsorem. Widocznie w naszym przypadku inaczej się nie da.
Polacy, jak widzimy poprzez naszą działalność, boją się psów, nie znają ich i nie rozumieją, a my często traktowani jesteśmy jak umysłowo chorzy, zajmujący się dziwactwami. Pocieszamy się, że to nie tylko dotyczy psich zaprzęgów, ale wielu innych zamiłowań i pasji. U nas ciągle dobra materialne są bardziej w cenie niż pasjonujące życie i nieprzemijające wspomnienia. Oczywiście spotykamy także dużo ludzi z innej bajki, ale są oni niestety w mniejszości.
Niemniej sytuacja zmusza nas do szukania wsparcia w sobie i naszej firmie. Z wielu względów jest to rozwiązanie idealne, ale ma też sporo minusów.
Najlepsze jest w nim to, że ewentualne marketingowe sukcesy projektu przyniosą zyski jedynie nam samym, a nasza firma ogromnie potrzebuje marketingowego sukcesu! To plus największy.
Olbrzymim minusem jest jednak duże prawdopodobieństwo nie zebrania kasy i klapy projektu. Z drugiej jednak strony nie mamy innego wyjścia, więc nie ma co się użalać.
3-go lutego 2012 musimy stanąć na starcie Femundlopet 400 w Roros w Norwegii. Zanim do tego dojdzie musimy wykonać ogrom treningowej pracy. My już biegamy, psy zaczną we wrześniu. Po doświadczeniach poprzednich lat wiemy już, że optymalny dystans wybiegany przez psy to 2-2,5 tys. kilometrów. Rzecz nie w ilości kilometrów, ale w jakości treningów.
Plan zawiera jeszcze start w 500 kilometrowym wyścigu Finnmarkslopet w Norwegii, który rozpoczyna się 12 marca 2012.
W razie powodzenia planu zostaniemy pierwszymi Polakami, którzy przejechali dwa takie wyścigi w jednym sezonie. Pierwszym chyba małżeństwem, któremu się to udało. I oczywiście znakomicie nakręci nas to do dalszego działania na jeszcze dłuższych dystansach w przyszłym roku.
No cóż, pozostaje nam jedynie zaprosić Was do korzystania z naszej oferty, do przyjeżdżania na nasze wycieczki zaprzęgami w Polsce i wyprawy organizowane przez nas w Laponii.
Jeśli Syberiada ma sponsorować nasz start w wyścigach, to musi zarabiać :)
Zatem zapraszamy!
Teraz nie jest łatwiej, ale mamy za to świeższe spojrzenie na sprawę i nowe pomysły na znalezienie, a raczej zarobienie pieniędzy.
Odkąd rozmawialiśmy z różnymi "specjalistami" od marketingu, którzy bez czytania oferty, bez wejścia na jakąkolwiek z naszych stron, czy choćby na facebookowy profil, oznajmiają że nie widzą możliwości współpracy, postanowiliśmy sami zostać swoim sponsorem. Widocznie w naszym przypadku inaczej się nie da.
Polacy, jak widzimy poprzez naszą działalność, boją się psów, nie znają ich i nie rozumieją, a my często traktowani jesteśmy jak umysłowo chorzy, zajmujący się dziwactwami. Pocieszamy się, że to nie tylko dotyczy psich zaprzęgów, ale wielu innych zamiłowań i pasji. U nas ciągle dobra materialne są bardziej w cenie niż pasjonujące życie i nieprzemijające wspomnienia. Oczywiście spotykamy także dużo ludzi z innej bajki, ale są oni niestety w mniejszości.
Niemniej sytuacja zmusza nas do szukania wsparcia w sobie i naszej firmie. Z wielu względów jest to rozwiązanie idealne, ale ma też sporo minusów.
Najlepsze jest w nim to, że ewentualne marketingowe sukcesy projektu przyniosą zyski jedynie nam samym, a nasza firma ogromnie potrzebuje marketingowego sukcesu! To plus największy.
Olbrzymim minusem jest jednak duże prawdopodobieństwo nie zebrania kasy i klapy projektu. Z drugiej jednak strony nie mamy innego wyjścia, więc nie ma co się użalać.
3-go lutego 2012 musimy stanąć na starcie Femundlopet 400 w Roros w Norwegii. Zanim do tego dojdzie musimy wykonać ogrom treningowej pracy. My już biegamy, psy zaczną we wrześniu. Po doświadczeniach poprzednich lat wiemy już, że optymalny dystans wybiegany przez psy to 2-2,5 tys. kilometrów. Rzecz nie w ilości kilometrów, ale w jakości treningów.
Plan zawiera jeszcze start w 500 kilometrowym wyścigu Finnmarkslopet w Norwegii, który rozpoczyna się 12 marca 2012.
W razie powodzenia planu zostaniemy pierwszymi Polakami, którzy przejechali dwa takie wyścigi w jednym sezonie. Pierwszym chyba małżeństwem, któremu się to udało. I oczywiście znakomicie nakręci nas to do dalszego działania na jeszcze dłuższych dystansach w przyszłym roku.
No cóż, pozostaje nam jedynie zaprosić Was do korzystania z naszej oferty, do przyjeżdżania na nasze wycieczki zaprzęgami w Polsce i wyprawy organizowane przez nas w Laponii.
Jeśli Syberiada ma sponsorować nasz start w wyścigach, to musi zarabiać :)
Zatem zapraszamy!
środa, 8 czerwca 2011
Femundlopet 2012
Femundlopet to pod względem ilości zaprzęgów największy długodystansowy wyścig na świecie. Rozgrywany jest na dwóch dystansach 400 i 600 kilometrów.
Start i meta wyścigu znajduje się w Roros, w środkowej części Norwegii.
Raz do roku to zabytkowe, wpisane na światową listę UNESCO miasto, staje się światowym centrum mushingu.
W tym roku na starcie stanęło 180 zaprzęgów z 16 krajów!
Nigdy jeszcze na starcie tego rozgrywanego od 22 lat wyścigu nie pojawił się żaden Polak.
3. lutego 2012 może się to zmienić.
Nasze dwa zaprzęgi już rozpoczęły przygotowania. Trenujemy, planujemy i szukamy pieniędzy na to przedsięwzięcie.
Po raz pierwszy nadarza się okazja, aby Polacy dołączyli do elitarnej grupy długodystansowców. I to od razu dwoje Polaków.
Syberiada wie jak się przygotować do startu, wie jak sobie w takim wyścigu poradzić.
Nasze zaprawione w "boju" psy także to potrafią!
Poszukujemy wsparcia w tym dziele. Opłaty startowe, badania psów na obecność przeciwciał wścieklizny wymagane przy wjeździe do Norwegii, paliwo, noclegi i środki na cały okres przygotowawczy to spore pieniądze, które musimy zdobyć. Nie damy rady jednak zrobić tego sami. Potrzebujemy pomocy sponsorów. Dlatego jeśli chcecie wziąć udział w tym historycznym wydarzeniu, a zarazem osiągnąć swój własny cel marketingowy za naszym pośrednictwem, to zapraszamy do współpracy.
Start i meta wyścigu znajduje się w Roros, w środkowej części Norwegii.
Raz do roku to zabytkowe, wpisane na światową listę UNESCO miasto, staje się światowym centrum mushingu.
W tym roku na starcie stanęło 180 zaprzęgów z 16 krajów!
Nigdy jeszcze na starcie tego rozgrywanego od 22 lat wyścigu nie pojawił się żaden Polak.
3. lutego 2012 może się to zmienić.
Nasze dwa zaprzęgi już rozpoczęły przygotowania. Trenujemy, planujemy i szukamy pieniędzy na to przedsięwzięcie.
Po raz pierwszy nadarza się okazja, aby Polacy dołączyli do elitarnej grupy długodystansowców. I to od razu dwoje Polaków.
Syberiada wie jak się przygotować do startu, wie jak sobie w takim wyścigu poradzić.
Nasze zaprawione w "boju" psy także to potrafią!
Poszukujemy wsparcia w tym dziele. Opłaty startowe, badania psów na obecność przeciwciał wścieklizny wymagane przy wjeździe do Norwegii, paliwo, noclegi i środki na cały okres przygotowawczy to spore pieniądze, które musimy zdobyć. Nie damy rady jednak zrobić tego sami. Potrzebujemy pomocy sponsorów. Dlatego jeśli chcecie wziąć udział w tym historycznym wydarzeniu, a zarazem osiągnąć swój własny cel marketingowy za naszym pośrednictwem, to zapraszamy do współpracy.
niedziela, 29 maja 2011
Spotkanie w Klubie Podróżnik
Serdecznie zapraszamy 15 czerwca o godz. 19 na prelekcję i pokaz slajdów do warszawskiego Klubu Podróżnik.

Będzie to pierwsze spotkanie z całej serii podobnych wydarzeń, które pragniemy zrealizować w całej Polsce.
W jego trakcie opowiemy o naszej Lapońskiej Odysei, którą nieświadomie rozpoczęliśmy prawie sześć lat temu, i która potrwa zapewne jeszcze długo.
Sporo miejsca poświęcimy także planom na przyszłość i najbliższemu celowi, a mianowicie wyścigowi Femundlopet 2012.
Seria spotkań ma w zamyśle między innymi pomóc nam sfinansować start właśnie w tym wyścigu.
Mamy nadzieję, że 10 zł za wstęp na nasze prelekcje to niezbyt wygórowana kwota, tym bardziej, że za te pieniądze nie tylko podzielimy się z Wami częścią naszego życia, ale też niejako zostaniecie sponsorami tego wydarzenia i przyczynicie się do historycznego pierwszego startu polskich psich zaprzęgów w tym największym na świecie wyścigu.
Zapraszamy serdecznie.
Będzie to pierwsze spotkanie z całej serii podobnych wydarzeń, które pragniemy zrealizować w całej Polsce.
W jego trakcie opowiemy o naszej Lapońskiej Odysei, którą nieświadomie rozpoczęliśmy prawie sześć lat temu, i która potrwa zapewne jeszcze długo.
Sporo miejsca poświęcimy także planom na przyszłość i najbliższemu celowi, a mianowicie wyścigowi Femundlopet 2012.
Seria spotkań ma w zamyśle między innymi pomóc nam sfinansować start właśnie w tym wyścigu.
Mamy nadzieję, że 10 zł za wstęp na nasze prelekcje to niezbyt wygórowana kwota, tym bardziej, że za te pieniądze nie tylko podzielimy się z Wami częścią naszego życia, ale też niejako zostaniecie sponsorami tego wydarzenia i przyczynicie się do historycznego pierwszego startu polskich psich zaprzęgów w tym największym na świecie wyścigu.
Zapraszamy serdecznie.
środa, 25 maja 2011
Prelekcje
Psimi zaprzęgami zajmujemy się już dwanaście lat. Druga połowa tego okresu to działalność profesjonalna, dodatkowo zorientowana na wyczynowy sport i działalność ekspedycyjną.
Mamy sporo doświadczeń za sobą, mnóstwo planów na przyszłość. Postanowiliśmy więc podzielić się naszymi doświadczeniami i emocjami z innymi ludźmi.
Goście, którzy odwiedzają nas przy okazji wycieczek psimi zaprzęgami, czy innych imprez, które organizujemy, doskonale wiedzą ile w ich trakcie opowiadamy o naszej pasji i doświadczeniach. Wiemy również, że te opowieści cieszą się niemałym zainteresowaniem. Nasza działalność dla większości ludzi to jakby nie patrzeć jednak egzotyka. O Afryce, południowej Europie, czy innych modnych turystycznych kierunkach, ludzie wiedzą bardzo dużo. Natomiast Północ i to jeszcze w takim wydaniu to już zupełnie inna historia.
Dlatego właśnie przygotowujemy obecnie serię prelekcji, z którymi zamierzamy ruszyć w Polskę. Ten temat wart jest przedstawienia go większej ilości osób. Postaramy się zorganizować spotkania w kilku miastach Polski.
Przez półtorej godziny opowiadać będziemy o naszej działalności, o wyprawie, naszych psach i planach na przyszłość.
Ponadto te spotkania mają pomóc nam zdobyć środki finansowe niezbędne do realizacji naszego projektu, dlatego będziemy rozprowadzać na nie bilety. Ich koszt będzie jednak niewielki.
Już teraz zapraszamy serdecznie na zaprzęgowe spotkania:)
Mamy sporo doświadczeń za sobą, mnóstwo planów na przyszłość. Postanowiliśmy więc podzielić się naszymi doświadczeniami i emocjami z innymi ludźmi.
Goście, którzy odwiedzają nas przy okazji wycieczek psimi zaprzęgami, czy innych imprez, które organizujemy, doskonale wiedzą ile w ich trakcie opowiadamy o naszej pasji i doświadczeniach. Wiemy również, że te opowieści cieszą się niemałym zainteresowaniem. Nasza działalność dla większości ludzi to jakby nie patrzeć jednak egzotyka. O Afryce, południowej Europie, czy innych modnych turystycznych kierunkach, ludzie wiedzą bardzo dużo. Natomiast Północ i to jeszcze w takim wydaniu to już zupełnie inna historia.
Dlatego właśnie przygotowujemy obecnie serię prelekcji, z którymi zamierzamy ruszyć w Polskę. Ten temat wart jest przedstawienia go większej ilości osób. Postaramy się zorganizować spotkania w kilku miastach Polski.
Przez półtorej godziny opowiadać będziemy o naszej działalności, o wyprawie, naszych psach i planach na przyszłość.
Ponadto te spotkania mają pomóc nam zdobyć środki finansowe niezbędne do realizacji naszego projektu, dlatego będziemy rozprowadzać na nie bilety. Ich koszt będzie jednak niewielki.
Już teraz zapraszamy serdecznie na zaprzęgowe spotkania:)
wtorek, 12 kwietnia 2011
Femundlopet 400 and Finnmarkslopet 500 in one season
In February and March 2012 two our teams will compete in the longest sled dog race in Europe. We will be first Polish mushers in Femundlopet, and Daria will be first Polish woman in Finnmarkslopet.
Never before has a team from Poland was not involved in two long distance races in one season. We will try to do it!
Become our sponsor - just buy the T-shirt and help support our big dream!
Never before has a team from Poland was not involved in two long distance races in one season. We will try to do it!
Become our sponsor - just buy the T-shirt and help support our big dream!
sobota, 2 kwietnia 2011
Femundlopet 400 i Finnmarkslopet 500 w jednym sezonie
W lutym i marcu 2012 dwa nasze zaprzęgi wystartują w najdłuższych wyścigach psich zaprzęgów w Europie. Na Femundlopet będziemy pierwszymi Polakami, a na Finnmarkslopet Daria wystartuje jako pierwsza Polka.
Jeszcze nigdy żaden zaprzęg z Polski nie brał udziału w dwóch długodystansowych wyścigach w jednym sezonie. Spróbujemy tego dokonać!
Jeszcze nigdy żaden zaprzęg z Polski nie brał udziału w dwóch długodystansowych wyścigach w jednym sezonie. Spróbujemy tego dokonać!
poniedziałek, 7 lutego 2011
T-shirt - kup i pomóż spełnić marzenia!
Zrobiliśmy własną koszulkę, którą zamierzamy sprzedawać, aby w ten sposób zdobywać środki na naszą działalność. Od teraz możecie je kupować i jednocześnie stawać się naszymi sponsorami!

Koszty przygotowań do długodystansowych wyścigów są, co tu ukrywać, duże i dlatego musimy szukać partnerów i sponsorów.
Będziemy teraz robić wszystko co w naszej mocy, aby w przyszłym sezonie wystartować w dwóch długodystansowych wyścigach w Norwegii - 400 kilometrowym Femundlopet i 500 kilometrowym Finnmarkslopet. Stanie się to możliwe jeśli zdobędziemy pieniądze na opłaty startowe, wyjazdy, wynajęcie domu w Skandynawii i całe przygotowania zarówno w Polsce jak i tam na miejscu. Wg naszych wyliczeń kwota jaką musimy dysponować to 60 tysięcy zł. Zyski ze sprzedaży koszulek mogą jakąś część tej kwoty zapewnić.
Pomożecie?!
Koszulki są wysokiej jakości wyrobami firm Fruit of the Loom oraz Stedman o gramaturze 195 i 205 gr/m2.
Na koniec każdego miesiąca spośród wszystkich kupujących losować będziemy jedną osobę, która wraz z osobą towarzyszącą weźmie udział w jednym z naszych Husky Adventure. Oczywiście gratis:)
Koszty przygotowań do długodystansowych wyścigów są, co tu ukrywać, duże i dlatego musimy szukać partnerów i sponsorów.
Będziemy teraz robić wszystko co w naszej mocy, aby w przyszłym sezonie wystartować w dwóch długodystansowych wyścigach w Norwegii - 400 kilometrowym Femundlopet i 500 kilometrowym Finnmarkslopet. Stanie się to możliwe jeśli zdobędziemy pieniądze na opłaty startowe, wyjazdy, wynajęcie domu w Skandynawii i całe przygotowania zarówno w Polsce jak i tam na miejscu. Wg naszych wyliczeń kwota jaką musimy dysponować to 60 tysięcy zł. Zyski ze sprzedaży koszulek mogą jakąś część tej kwoty zapewnić.
Pomożecie?!
Koszulki są wysokiej jakości wyrobami firm Fruit of the Loom oraz Stedman o gramaturze 195 i 205 gr/m2.
Na koniec każdego miesiąca spośród wszystkich kupujących losować będziemy jedną osobę, która wraz z osobą towarzyszącą weźmie udział w jednym z naszych Husky Adventure. Oczywiście gratis:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)