Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Beasakadas 300. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Beasakadas 300. Pokaż wszystkie posty

środa, 7 grudnia 2016

Sezon 2017

6 stycznia rozpoczynamy realizację Trylogii Norweskiej startem w wyścigu Beaskadas 300. 220 kilometrów trasy wiodącej przez tundrę płaskowyżu Finnmark. Tuż nad Oceanem Arktycznym. W samym środku nocy polarnej.

Dystans dość spory jak na początek sezonu, bo nie wszędzie były dobre warunki do treningu. W Polsce jak zwykle, raz cieplej, raz zimniej, często z deszczem. Nie ma co do tego wracać. W naszym kraju zawsze tak wygląda jesienno-zimowa pogoda. To dlatego przecież wyjeżdżamy na treningi do Szwecji.
Różowo także jednak nie było z warunkami i w samej Norwegii. Wiem od znajomego z Tromso, że też przeczekiwał okresy niepogody. Najgorsze były deszcze i przychodzący po nich mróz, który zamieniał teren w lodowisko. Teraz im się tam poprawiło, bo wreszcie spadł śnieg.

Co innego w Szwecji. W okolicach Jokkmokk, czyli tam, gdzie znajdziemy się już za kilka dni, warunki wymarzone. Jest mnóstwo śniegu i spory mróz, sięgający -20 stopni. To tylko potwierdza sens wyboru tego miejsca na nasze przygotowania.

Sezon 2017 będzie naszym najdłuższym i najtrudniejszym sezonem w całej naszej, trwającej już siedemnaście lat, zaprzęgowej karierze. Mamy nadzieje też, iż będzie to sezon szczęśliwy, obfitujący w pozytywne wibracje i dający mnóstwo satysfakcji nam i naszym przyjaciołom, którzy są z nami, wspierają nas i życzą nam jak najlepiej.

Zostało nam jeszcze do załatwienia kilka spraw, kilka napraw w domu, pakowanie... i w sobotę ruszamy. Jeszcze o tym napiszemy.

niedziela, 27 listopada 2016

Wieści z Laponii

W Polsce ciepła dość jesień, a w Laponii zima rozkręciła się na dobre. Jak donoszą nasi znajomi z Vuollerim śniegu leży już pół metra i ciągle pada, a temperatury kręcą się w granicach -6, -10 stopni. Choć były już też dwie dwudniówki z temperaturami -25.
Taka sobie ładna, jeszcze łagodna zima.

Jest też coraz ciemniej, bo skraca się dzień. 13 grudnia oficjalnie w Vuollerim rozpoczyna się noc polarna. Nie wygląda ona jednak tak jak dalej na północy, gdzie przez kilka miesięcy słońce w ogóle nie wstaje. Noc polarna w Vuollerim jest dużo łagodniejsza. Na kilka godzin dziennie robi się widno.

Inaczej będzie podczas pierwszego naszego wyścigu, który otworzy zmagania z Trylogią Norweską.
6 stycznia w Gargii, gdzie start i metę ma Beaskadas 300, noc polarna panować będzie niepodzielnie. Możemy zapomnieć wtedy o najdrobniejszym choćby promyczku słońca. Ono pokaże się tam dopiero 19 stycznia.
To chyba jedyny wyścig w Europie startujący o godzinie 19. Co za różnica zresztą, skoro i tam całą dobę jest ciemno.

Tymczasem kończymy załatwianie naszych spraw w Polsce. Kompletujemy to co będzie potrzebne i powoli zbliżamy się do nieuniknionego pożegnania. Rozdzielimy się na długie pięć miesięcy. Po raz pierwszy nasza rodzina rozłączy się na tak długo, ale innego wyjścia nie mamy.
Nasza działalność pochłania sporo środków, więc musimy działać na wielu polach, aby te środki zdobyć. Dom Psiego Seniora rozrasta się z każdym rokiem. Teraz ma on 27 pensjonariuszy, o których trzeba się troszczyć. Leczyć, karmić, zapewniać dach nad głową. Projekt Trylogia Norweska o nich myśli również, więc pieniądze jakie zdobywamy i zarabiamy realizując projekt, oprócz przeznaczenia na cel sportowy, wspomagają również Dom Psiego Seniora. Zresztą psy, które teraz są w świetnej formie i jadą do Laponii, też kiedyś przecież Dom zapełnią. Dlatego on musi trwać i stawać się coraz lepszym miejscem dla psich weteranów. Będziemy się o to starać, także podczas realizacji największych sportowych planów.



niedziela, 20 listopada 2016

Wielcy bohaterzy

Psy to najwięksi bohaterowie długodystansowych wyścigów psich zaprzęgów. To one biorą na siebie największy wysiłek i składają największą ofiarę ze swego zaangażowania, zdrowia, a bywa i życia.
Dlatego traktujmy je poważnie. Kiedy wybieramy się na taki wyścig jak Femundlopet, Bergebylopet,  czy Finnmarkslopet, to przygotujmy nasze psy do wysiłku jaki je tam czeka. Nie szczędźmy treningów i pracy w trakcie sezonu. Tylko doskonale przygotowane psy docierają do mety, choć bywa, że nawet po najlepszym treningu meta okazuje się zbyt odległa. Z różnych powodów. Na kilkusetkilometrowej trasie czyha na każdy zespół mnóstwo pułapek i przeciwności, które zaprzęg musi pokonać, aby osiągnąć sukces.

Dlaczego trening jest tak ważny? Aspekt czysto sportowy jest oczywisty. Rozbudowa siły i wytrzymałości. Zdobywanie doświadczenia biegowego przez psy i doświadczenia w rozmaitych sytuacjach w jakich znajdujemy się my ludzie. Można wymieniać te aspekty długo, ale jest jeszcze jeden, równie ważny. Psy zawsze pracują na sto procent. Niezależnie od warunków, od pogody, od tego czy biegną po śniegu, błocie, w deszczu, czy w słonecznej pogodzie. Zawsze na maksimum swoich możliwości.
Jeśli są do takiego biegania przygotowane, to wszystko jest w porządku. Jeśli nie, to może z tego wyniknąć coś złego dla psów. Nie poradzą sobie one z trudnościami trasy, zimnem, z wysiłkiem. To proste, pies może tylko tyle na ile jest przygotowany. Dlatego porywanie się na wielkie wyzwania bez odpowiedniego treningu, to duża nieodpowiedzialność i brak szacunku dla własnych psów. Pamiętajmy o tym, One mogą naprawdę wiele, a nawet jeszcze więcej. Jednak tylko i wyłącznie po odpowiednim treningu.
Nie wymagajmy zatem od psów rzeczy niemożliwych, tylko zmniejszajmy liczbę tych niemożliwych do osiągnięcia odpowiednim przygotowaniem.

To by było dzisiaj na tyle. Lecimy na trening!

Trylogia Norweska - końcówka przygotowań

Zbieramy się w coraz szybszym tempie do wyjazdu. Warunki pogodowe na północy Szwecji sprzyjają naszym planom. W Vuollerim leży już około 30 centymetrów śniegu i zapowiadane są kolejne opady. Miejscowi maszerzy już śmigają na saniach.

My tymczasem trenujemy w Polsce. Tutaj jak zwykle pogoda nie rozpieszcza. Po okresie z temperaturami poniżej zera znowu zrobiło się ciepło. Pierwszy raz nas to niespecjalnie stresuje. Jeszcze dwa tygodnie i wyruszamy do maszerskiego raju.

Forma zespołu rośnie z każdym treningiem. Zaskakują tutaj młode psy, które zachowują się w zaprzęgu niezwykle dojrzale. Dwuletnia Flicka biega po prostu po profesorsku. Tak samo Bajka, Szasta. Cały ten młody zespół jest bardzo zdyscyplinowany w pracy i niezwykle rozsądny.
Na dodatek prowadzi go Zuza, o czym pisaliśmy w poprzednim poście.

Mieliśmy zwiększać dystans treningów, chcieliśmy dojść do 50 kilometrów na koniec listopada, ale ciepła aura pokrzyżowała te plany. Bezpiecznie można biegać w tych temperaturach co najwyżej 20 kilometrów. I to robimy. Stabilizujemy formę na takim poziomie, wiedząc jednocześnie, że jak tylko zrobi się zimno, to wystrzelimy natychmiast w zupełnie inne biegowe rejony. Jesteśmy o to spokojni. U alaskan husky forma rośnie skokowo. I to dużymi skokami.

6 stycznia, jakby nie patrzeć, będziemy gotowi do startu. Beaskadas 300 musimy ukończyć. Też już o tym pisaliśmy.
Dzięki suczkom, które są z nami od października mamy totalny spokój kadrowy w naszym zespole.
Poziom naszych psów w tej chwili jest tak wyrównany, że trudno powiedzieć kto pobiegnie w najlepszej ósemce. Wszystkie opcje są możliwe.

Pewniakiem jedynie wydają się nasze gwiazdy Zuza i Henia. Dwie liderki, obie doświadczone, mające za sobą zarówno wyprawy jak i udział w Finnmarkslopet. Także raczej w zaprzęgu znajdzie się Xanto, choćby ze względu na jego moc. Potem jednak wszystkie warianty są możliwe. Bria jest w  świetnej formie, bardzo dobre wrażenie robi Baru, tym bardziej że ma zadatki na liderkę. Są jeszcze dwuletnie Adi i Emi, dziewczyny o fantastycznych warunkach fizycznych.
Pewniakiem wydawała się także Arina, ale ma ona jakieś problemy z dyspozycją fizyczną. Póki co powoli buduje kondycję. No, ale to jest Arina, która w każdej chwili może wrócić do formy, a wtedy nie będzie mieć sobie równych. Zobaczymy. Zawsze można było na nią liczyć, więc jej nie skreślamy.

Czas jednak leci bardzo szybko i to co jeszcze przed chwilą wydawało się odległymi terminami, staje się teraźniejszością. Trzeba to ogarnąć, a potem wyjazd i ciężka praca, która nasze marzenia doprowadzi do realizacji. Tak będzie!

poniedziałek, 7 listopada 2016

Przygotowania

Weszliśmy w ostatnią fazę przygotowań do wyprawy. Kompletowanie ekwipunku, sprawdzanie, czy aby nie zmieniły się przepisy weterynaryjne w krajach, przez które pojedziemy, robienie porządków w dokumentach psów. Szczepienia, odrobaczenia i tak dalej.
Jednocześnie ciągniemy treningową pracę. Zespoły biegają na coraz dłuższych dystansach, więc trening zajmuje z każdym tygodniem coraz więcej czasu. Tak już będzie do samego wyjazdu. Planujemy dosłownie zakończyć ostatni bieg w Polsce i następnego dnia wyruszyć w podróż.

Będzie ona bardzo długa. 2300 kilometrów plus przeprawa promowa. Pojedziemy jak zwykle busem ciągnąc za sobą przyczepę z psami i sprzętem. Całość potrwa pewnie trzy doby. Jeśli trafimy dobrze na prom w Tallinie.

Listopad to także miesiąc opłat startowych. W przypadku Finnmarkslopet 30 listopada jest ostatecznym dniem wpłacenia całej sumy, a na Femundzie od tego dnia opłata robi się wyższa o 1500 koron. Zatem i jedną i drugą opłatę musimy uiścić do końca listopada. Zaraz potem otwarta zostanie lista zgłoszeń do najważniejszego wyścigu tego sezonu, czyli 220 kilometrowego Beaskadas 300 i w ciągu kilku dni trzeba będzie zapłacić jeszcze za udział w tym wyścigu. Dlaczego najważniejszym? Ano dlatego, że jest on kwalifikacją do dwóch kolejnych. Nie docierając na metę Beaskadas 300 nasz zespół nie będzie mógł wystartować ani w Femundlopet, ani w Finnmarkslopet. Nie bierzemy jednak takiej ewentualności nawet pod uwagę. Musimy mocno popracować na treningach, a potem skupić się totalnie na trasie i przekroczyć linię mety tego wyścigu, co otworzy nam drogę do "wielkiego świata" psich zaprzęgów.

Beaskadas 300 zastąpił w programie Trylogii Norweskiej wyścig Gausdal Maraton, na który pierwotnie planowaliśmy pojechać. Zmianę wprowadziliśmy tylko i wyłącznie z tego względu, że mieszkając w Vuollerim mamy znacznie bliżej do Gargii, gdzie będzie start Beaskadas niż do Astridbekken, gdzie startuje Gausdal. Do Astribbekken będziemy mieć 1140 km, a do Gargii "ledwie" 590.
Trasa Beaskadas będzie trudniejsza pod względem orientacyjnym, a ponadto biec nią będziemy w trakcie nocy polarnej, ale za to jest zdecydowanie mniej górzysta od tej na Gausdalu.
Poza tym w Gargii już byliśmy, co też nieco ułatwia zadanie.

Te i inne sprawy teraz nurtują nas najbardziej. Stres wyjazdowy rośnie z każdym dniem, aż boimy się pomyśleć jak to będzie na kilka dni przed samym wyjazdem. Na szczęście potem przyjdzie już skupienie niezbędne dla realizacji tego projektu i wtedy będzie już normalnie. Znamy to uczucie nie od dziś i wiemy jak sobie z nim poradzić, więc będzie dobrze.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...