Czas uciekał za szybko. Było wiele planów, gorzej z ich realizacją. "Śpiewający" renifer wcale nie chciał śpiewać... Obiecałam jednak córce, że zrobię innego, takiego w zastępstwie.
Postanowiłam uszyć z nim poduszkę. I tak się stało!
Teraz - pewnie jako ostatnia - "świąteczny sal 2010" w moim wykonaniu uważam za zakończony!
KONIEC