Troche sie walentynkowo robi. Oj, robi sie robi... Ale u mnie tylko skromnie, jednoosobowo. Nie wpadlam w szał kartek, zrobilam jedynie upominek dla Mojego Walentynka. Beznogi milosny polarowy jamnik i kartka (jakos nie mam serca do robienia kartek, po prostu mi nie wychodza):
Dodatkowo, jakis czas temu mój tata zauwazyl w puszcze na kartofle, ze natura tez czasem lubi pobyc sobie w miłosnym nastroju:
Jeszcze jedno. Kilka osob, z internetu, z zycia "na lajfie" spytalo mnie co bym chciala na urodziny. No a co ja bym chciala? Nie wiem. To sie zastanowie:
Maszyne do szycia bym chciala
piekne materiały na sukienki dla misiow
kolorowe koronki
wstazki, duzo wstazek
polar
kwiatkowe stempelki, najlepiej ze 100 :P
Kryształki od Swara, bo uwielbiam jak sie błyszczy to co robie
i tyle. Wszytsko co namacalne i niepolfabrykatowe, to mam. O! Chcialabym zeby sesja sie juz skonczyla :)
Od Kingi dostalam jeszcze wyroznienie, ktore przekazuje ZŁOTEJ PSZCZOLE za cudny kanapowy chustecznik (o! jak ktos taki umie zrobic, to chce na urodziny tez :P) i ARTCI za przecudowne piaskowane kieliszki