Przed wyjazdem w poszukiwaniu tego cmentarza wydawało mi się ,że całkiem nieźle teoretycznie się przygotowałam. Obejrzałam sporo zdjęć ,ustaliłam położenie. Kirkut miał się znajdować tuż przy drodze do Knyszyna ,a z zewnątrz wyglądać miał jak zwykły las. Na miejscu okazało się ,że tych lasków przy drodze jest kilka i niestety żaden z nich nie okazał się tym właściwym.W pewnym momencie w akcie desperacji wjechaliśmy w piaszczystą boczną drogę. Chwila na zastanowienie się i porządne rozejrzenie w terenie. Gdzieś wśród pól zobaczyliśmy lasek ogrodzony betonowym parkanem. Z daleka trudno było stwierdzić czy to to czego szukamy ale coś nas tknęło.Wszystkie zdjęcia jakie oglądałam przedstawiały nieogrodzony lasek i to nas zwiodło.
Do tego cmentarza nie prowadzi żadna ale to żadna droga! Nie ma ani nawet malej ścieżki. Po prostu odcięty polami od świata kawałek liściastego lasu.my na szczęście byliśmy samochodem terenowym i dojechaliśmy przez zaorane pole.
Na miejscu zajrzałam przez płot by ujrzeć gęsto rosnące chaszcze. Bramka wejściowa też była ukryta gdzieś z tyłu tak ,że w pewnym momencie chodząc wzdłuż ogrodzenia przyszło mi do głowy ,że wejścia nie ma. Na szczęście po chwili się odnalazło.
Cmentarz Żydowski w Korycinie założony został około 1850 roku. W czasie wojny został prawie całkowicie zniszczony. Na polecenie Niemców płyty pomnikowe i kamienie z ogrodzenia usunięto z cmentarza i użyto do robót drogowych.Niektóre źródła podają ,że został też zaorany. do chwili obecnej przetrwało kilkanaście pomników. Jak im się udało przetrwać naprawdę nie wiem
Staję więc przed wejściem na cmentarz. No cóż nie wygląda to zachęcająco. Już z przodu gęsty chlaszcz uniemożliwia normalne wejście. Po prawej stronie można zauważyć resztki kamieni pozostałych po dawnym ogrodzeniu. W tym miejscu mój własny mąż po rozejrzeniu się stwierdza ,że nie idzie dalej. Dalej idę sama.
Wśród gąszczu przedzieram się do przodu. Tak naprawdę to by się przydała tutaj maczeta by tak jak na filmach usuwać gałęzie torując sobie miejsce. Nie mogę powiedzieć bym czuła się komfortowo. krzaczory wbijają mi się w kurtkę i spodnie ,drobne gałązki wbijają we włosy. Wiatr szaleje w koronach drzew dając efekt krzyczących drzew, Do tego co chwilę coś mi rozwiązuje sznurówki. ( he he ach ta wyobraźnia)
W końcu znajduje pierwszą samotną w tym rejonie macewę. Prawie całkowicie pod ziemią. Na powierzchni jest tylko jej część.
W tym rejonie już nic nie znajduje. Czas przedzierać się dalej.
Z ziemi wystają omszone kamienie czy to macewy czy fragmenty starego ogrodzenia nie wiem.
Dochodze do przeciwległego wejściu ogrodzenia. Gąszcz jest tu tak wielki ,że ledwo się poruszam a o znalezieniu czegokolwiek nie ma mowy.
Zmieniam więc kierunek by po chwili natrafić na kolejną zatopioną w ziemi macewę.
Idąc dalej dżungla przerzedza się. Widać ,że ktoś kiedyś musiał tutaj wycinać chaszcze. To tu znajduje najwięcej zachowanych macew. są w różnym stanie. Jedne w lepszym drugie to już szczątki. Na najlepiej zachowanej z nich z widocznymi napisami widze położony kamień. Czyli ktoś kiedy ś musiał odwiedzić te miejsce. Czy to rodzina znalazła swojego przodka? Pewnie się o tym nigdy nie dowiem.
Zapewne nie zobaczyłam wszystkiego ale nie miałam ochoty na dalsze przedzieranie się ,a trzeba było jeszcze wrócić.
Z przyjemnością, zadowolona wychodzę na zewnątrz. Wiatr ucichł...
.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cmentarz Żydowski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cmentarz Żydowski. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 2 października 2018
czwartek, 7 kwietnia 2016
Warto zobaczyc -ORLA
Czy wiecie ,że nad Podlasiem przez kilka dni unosił się piasek wprost z ...Sahary. Niewiarygodne ale potwierdzone przez IMGW. Wiatr uniósł go z pólnocnej Afryki i takim oto sposobem dotarł do naszego kraju.
Dzisiaj wracam do swojej niezwykle ciekawej świątecznej wycieczki.
ORLA
„U Żydów to było wielkie święto i trwało od zachodu słońca w piątek od osiemnastej w sobotę. Na rynku Żydzi zamykali sklepy – wychodzi Żyd na drogę i krzyczy – szabaaaaaas. W domu świecę zapali jeszcze sam, a gasili prawosławni. Do synagogi szli rano, o szóstej, siódmej godzinie. Mężczyźni zakładali na siebie tałes. Modlili się osobno. Mężczyźni w głównej części świątyni, zaś kobiety w babińcach. Nie można było stawać na kolanach nawet dzieciom. Po modlitwie szli kompanią na obiad, który był już przygotowany z wieczora. Na czas szabasu w piecach podpalały, paliły i gasiły prawosławne kobiety, za co Żydzi płacili 10 groszy od pieca (2 złote kosztowały buty)”.
Dzisiaj wracam do swojej niezwykle ciekawej świątecznej wycieczki.
ORLA
Orla przez wiele lat kojarzyła mi się z moja wizyta u Szeptuchy. Szeptucha to ktoś taki jak by znachorka lecząca modlitwą. Miałam wtedy może z dziesieć lat. Pojechałam tam z mama i wujkiem. Dobrze pamiętam długą kolejkę przed starym domem. .Kiedy nadeszła moja kolei zostałam zaproszona do nie pamiętam czy sieni czy kuchni. Posadzono mnie na stołeczku. Głowę nakryto mi chusteczką ,na ktorej położono sianko . Szeptucha w tym czasie intensywnie sszeptała modlitwy by na koniec owe sianko podpalić ( na mojej głowie). Na koniec dostalismy kawałek chleba ,który trzeba było wyrzucić na rozrożu. Jeśli interesuje Was czy pomogło to odpowiadam - nie pomogło.
Dzisiaj Orla to śliczna zadbana miejscowość. Wszędzie gdzie zajrzałam było czyściutko i schludnie. Ludzie ,których spotkałam byli mili i chętni do rozmowy na bardzo rózne tematy. Pierwszym miejscem ,które odwiedziliśmy był cmentarz żydowski.Polożony na niewielkim wzgórku przy wjeżdzie do Orli. Musicie wiedzieć ,że przez wiele wieków większość mieszkanców tego miasta stanowili Żydzi ,a były takie okresy gdzie ich liczebnosć stanowiła ponad 90%. Skarbnicą wiedzy w tym temacie jest portal Wirtualny Sztetl do którego odsyłam wszystkich zainteresowanych. Wracając jednak do cmentarza jest on niewielki i do dzisiejszych czasów zachowało się niewiele macew. Materiałem ukradzionym z tego miejsca Niemcy wybrukowali drogę.
| Cmentarz Zydowski w Orli |
Absolutną perełka Orli jest murowana Synagoga. Budowla jest bardzo stara. Zbudowana została ok 1754r. Gdzieś wyczytałam ,że jest bardzo złym stanie. Nie do końca jest to prawa. Wiziałam wiele synagog i z tą nie jest tak żle. Z zewnątrz piekna ,w środku kryje resztki dawnej świetności. Niestety jest zamknięta i o środka mogłam zajrzeć tylko przez niewielką szparę w drzwiach. Podobno był pomysł by w środku stworzyc Dom Kultury. Moim osobistym zdaniem synagoga powinna zostać odnowiona i być muzeum otwartym na ludzi. Zewnętrznie jest ciekawsza niz ta w Tykocinie ,a tam przecież jest niezwykłą atrakcją turystyczną. Ale do tego potrzebny sa chęci i niestety ogromne pieniądze. W każdym razie miejsce te kryje ogromny potencjał. Synagoga jest ogroddzona ,dopilnowano też by do śroka nie mogli się dostać przygodni wandale.
Tytułem wprowadzenia do zdjęć wspomnienia Pani Zinaidy Niezielskiej opublikowane na portalu Wirtualny Sztetl
Szabas
„U Żydów to było wielkie święto i trwało od zachodu słońca w piątek od osiemnastej w sobotę. Na rynku Żydzi zamykali sklepy – wychodzi Żyd na drogę i krzyczy – szabaaaaaas. W domu świecę zapali jeszcze sam, a gasili prawosławni. Do synagogi szli rano, o szóstej, siódmej godzinie. Mężczyźni zakładali na siebie tałes. Modlili się osobno. Mężczyźni w głównej części świątyni, zaś kobiety w babińcach. Nie można było stawać na kolanach nawet dzieciom. Po modlitwie szli kompanią na obiad, który był już przygotowany z wieczora. Na czas szabasu w piecach podpalały, paliły i gasiły prawosławne kobiety, za co Żydzi płacili 10 groszy od pieca (2 złote kosztowały buty)”.
| Synagoga w Orli |
Młodzież żydowska, to u nas w Orli była „pierwsza moda”, dlatego gdyż oni mieli rodziny w Ameryce i ci przysyłali im piękną odzież. To my po południu szli specjalnie na rynek w Orli, żeby popatrzeć jak spacerują ładnie ubrane Żydówki – obejrzeć modę. A i Żydówki to były bardzo ładne kobiety. Żydom mężczyznom nie można było chodzić z Żydówkami, a pobierali się ze sobą po bardzo długich znajomościach, na przykład po 8 latach. […]. Rodzice Żydów szykowali zawsze bogaty posag, a jak zdarzało się czasem, że Żydówka – dziewczyna była biedna, to trudno jej było wyjść za mąż. W Orli pamiętam były też Żydówki pozostające starymi pannami, „matrony”. Oczywiście, jak pobierali się biedni, to ich wspomagali inni Żydzi. Zbierano im pieniądze podczas święta Szabasu w bożnicy i szkole żydowskiej”.
Wewnątrz Orli i okolicy zarządzono przesiedlenia. I tak mieszkańców kolonii Antonowo przesiedlono do Orli na ulicę Nowa Szosa. Wszystkich Żydów wypędzono na koniec Orli, tworząc dwa getta – duże i mniejsze. Na ulicy Koszelowskiej stała brama i Żydom nie wolno było wychodzić poza teren. Było tak, że kilku żydowskich fachowców pracowało we wsi Topczykały i jak Niemcy się dowiedzieli, to na miejscu ich rozstrzelali. Żydzi byli w gettach, ale wieczorami przychodził po kryjomu do nas Żyd Wajsztyn i chował pod podłogę przyniesioną fasolę, słoninę – po prostu wszystko, co od ludzi dostał i Żydzi jedli wtedy wszystko. Pewnego razu ja zmywałam podłogę, w sobotę, przed świętem „Kazańska” przyszedł do naszego domu Żyd – gospodarz Łejzer i mówi – Niedzielska, jutro po nas przyjedzie 15 podwodów ze słomą po nasze duszoczki. Wy żyjecie w tym domu, może ja wrócę, to wam pół domu zapiszę. – I tak, nazajutrz było, całą drogę z Orli do Bielska (Podlaskiego) jechały furmanki. Siedzieli tylko starzy i kobiety z dziećmi, a tacy w sile Żydzi, to szli czwórkami jak w wojsku. To każdy tylko spojrzy na swoją chatę, opuści głowę i poszedł. Z Treblinki nikt już nie wrócił”.
W samym centrum Orli kolejna perełka. Śliczna tym razem brązowa cerkiew Michała Archanioła z 1797r. Niestety wszystkie bramki były pozamykane i nie mozna było wejsc nawet na teren wokół cerkwi.
Na koniec naszej wycieczki po Orli uajemy się na cmentarz prawosławny. Tam tez na samym szczycie stoi cerkiew z 1870r. Tym razem jest tradycyjnie niebieska
Zachecam wszystkich do odwiedzenia Orli . Będac w okolicach nie możecie ominąc tego uroczego i ciekawego miasteczka.
Subskrybuj:
Posty (Atom)