Przylądek Świętego Wincentego to najbardziej na południowy zachód wysunięta cześć Europy. Nazwę swoją przyjęła od Świętego Wincentego z Saragossy. W czasach Imperium Rzymskiego nazywany był Świętym Przylądkiem natomiast w żeglarskim żargonie zwano go Przylądkiem Ciepłych Gaci ,ponieważ w tym miejscu przechodziło się ze strefy chłodniejszej do ciepłej. Ze względu na położenie miejsce to było też świadkiem wielu morskich bitew. W pobliżu znajdują się też twierdze obronne Beliche i Sagres.Ja widziałam je niestety tylko z zewnątrz ,a wyglądają imponująco.
Co ciekawe podobno właśnie w pobliżu Przylądka Św Wincentego epicentrum miało wielkie trzęsienie ziemi z 1755roku. Jego amplituda była olbrzymia . Szacuje się ,że mogła wynosić 9 stopni. Fale tsunami były wysokie od 6 do 20 metrów! Prawdopodobnie by wywołać tak olbrzymi kataklizm nałożyły się na siebie dwa trzęsienia w różnych miejscach.
Dzisiaj półwysep to spokojne, przepiękne miejsce. Już z daleka widać stojącą na nim latarnię morską. Wychodzimy z autobusu i idziemy podziwiać wysokie klify. Robią one ogromne wrażenie. Musze przyznać ,że przeszły mnie ciarki kiedy ostrożnie podeszłam do brzegu skały . Pode mną była głęboka przepaść ,na której końcu rozbijały się fale oceanu. Przed bliższym podejściem skutecznie odstraszyły mnie tabliczki poświęcone tym,którzy za mocno się wychylili lub za daleko dali krok do tyłu pozując do zdjęć. Dodam ,że nie ma żadnych ale to żadnych zabezpieczeń przed upadkiem. Jadąc więc z dziećmi trzeba zachować ogromną czujność. Zapraszam do oglądania zdjęć.
 |
| A w dole fale rozbijają się o skałę |
 |
| Olbrzymie klifu Przylądka Św. Wincenta |
 |
| Plecak jest mój! |