Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SQN. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SQN. Pokaż wszystkie posty

24 stycznia 2015

Bookowo 1/2015 (23)

W grudniu nie za bardzo miałam się czym chwalić pod względem zdobyczy książkowych. To, co do mnie dotarło zawarłam w ogólnym wpisie, i tyle. Styczeń to co innego. Nie mówię, że książki mnie przygniotly, ale troszkę ich do mnie dotarło :) Oto i one:














Jak widać, nie było łatwo zrobić idealnej fotki. Moja chorwacka kotka stwierdziła, że to ona powinna być w centrum uwagi, a nie jakieś tam książki.

W końcu udało się zrobić fotkę, na której poza pierwszym planem i Fukcją widać również stosik.

W stosiku brakuje jednej książki, tj. Oddychając z trudem, drugą cześć serii Oddechy (Rebecca Donovan), otrzymanej od wydawnictwa Feeria. Książkę recenzowała Wiktoria, tekst dostępny jest TUTAJ.

After. Płomień pod moją skórą - Anny Todd też chciała recenzować Wiktoria. Niestety, ja sobie tę książkę upatrzyłam wcześniej i trafiła w moje łapki. Właśnie jestem w trakcie czytania i powiem wam... płomień jest :) Książkę otrzymałam od wydawnictwa Znak Literanova, a w zasadzie ich nowej gałęzi - Między Słowami. Pani Małgorzato - bardzo dziękuję :) (przedpremierowo).

Dalej w stosiku znajduje się kolejna nowość wydawnictwa Feeria, czyli powieść Zac & Mia  - A.J. Betts. Książkę własnie recenzuje Wiki, ale myślę, że i ja wkrótce ją przeczytam :)

Kocham Paryż - Isabele Laflche dorwałam ostatnio na wyprzedaży w Auchanie, chyba za 9 zł. Jestem mega zadowolona z tego zakypu, może w końcu uda mi się przeczytać tę serię :)

Do księgarń właśnie trafiła najnowsza powieść Magdaleny Witkiewicz - Pierwsza na liście. Czuję, że ta książka to mój klimat. Już nie mogę doczekać się lektury. A za powieść dziękuję samej autorce i wydawnictwu Filia :).

Busem przez świat.pl czyli Ameryka za 8 dolarów, to jedna z najnowszych pozycji wydawnictwa SQN. Pierwszą częścią tego zaskakującego przewodnika autorstwa Karola Lewandowskiego zachwyciła Artura, mam nadzieję, że i tym razem pozycja mu się spodoba.

Kolejną pozycją w stosiku jest powieść Jolanty Mokrzyńskiej - Wszystkie świństwa świata. Bardzo dziękuję za książkę Sonii Dradze, liczę, że jak zawsze będę zachwycona :)

Dalej mamy Nocnego prześladowcę  Chris'a Carter'a (Sonia Draga). Uwielbiam ich serię Thriller, nie wątpię więc, że to będzie super pozycja.

Na samym końcu stoi przedpremierowy House of cards (Michael Dobbs). Premiera już 4 lutego, do tej pory na pewno pojawi się u mnie recenzja. Uwielbiam serial, który nakręcono na podstawie tej powieści, jestem więc przekonana, że książka również mnie zachwyci :) Za pozycję dziękuję pani Małgoracie i pani Justynie (Znak LiteraNova). 

Sonia Draga postanowiła zrobić mi dodatkową niespodziankę i wraz z książkami otrzymałam super kalendarz na ścianę, z fotografiami z Kuby. Baaardzo dziękuję :)


Czy któraś z pozycji przypadła wam do gustu? Coś czytacie? Czytaliście? Planujecie czytać? Jak zawsze czekam na wasze opinie :) 

13 października 2014

Cztery koła świata („Busem przez świat. Wyprawa pierwsza” Karol Lewandowski )

„Busem przez świat. Wyprawa pierwsza” Karol Lewandowski
wyd: SQN
rok: 2014
str. 312 + 20 stron wkładka zdjęciowa
Ocena: 6/6



A może by to tak wszystko zostawić i wyjechać w Bieszczady? Któż z nas o tym nie marzy? Zwłaszcza w poniedziałkowy poranek. Choć w sumie takie marzenia mogą najść każdego z nas w każdy dzień tygodnia, bo szef zawala robotą, bo druga połówka czepia się, a w kolejce do jedynej kasy jest dziesięć osób i w dodatku skończył się papier! U większości z nas takie marzenia o wyjechaniu kończą się właśnie na marzeniach. Wszystko rozbija się o kasę. Wszechobecną i wszechmocną kasę, realizatorkę marzeń wszelakich.

Na szczęście powstała akcja, a potem książka, Busem przez świat. Wyprawa pierwsza i cała medialna otoczka. Pewnego razu niejaki Karol wpadł na iście szalony pomysł, aby zebrać ekipę i pojechać starym busem w świat, znaczy na drugi koniec Europy. Tę szaloną ideę odradzali wszyscy od znajomych, matek, po babcie, ciocie i zapewnie księży. Mimo wszystko grupa przyjaciół, o wszechstronnych i raczej artystycznych zainteresowaniach, realizowała swoje marzenia za przysłowiowe grosze. No może raczej kilkaset tysięcy groszy. No, w każdym razie „Chłopacy” chcieli udowodnić, że można zwiedzić całą Europe w przeciągu miesiąca, będąc niesionym na barkach starego, umęczonego i wysłużonego hipisowskiego busa. Ograniczenia budżetowe i czasowe będące początkowymi założeniami weryfikowały marzenia. Auto z kultowego VW T1 zamieniło się w równie wysłużonego VW T3, zakupionego od niejakiego Pana Mirka (chyba). Miesiące prac w końcu spowodowały, że z białego „budo busa” narodził się hipisowski i kolorowy kamper, przygotowany niemal na wszystkie przypadki mogące wystąpić w trakcie nadzwyczajnej podróży. W sumie ten bus jest głównym bohaterem historii opisanej w książce. Ekipa miała wsparcie nie tylko w rodzinie (która uważała ten pomysł za szalony), ale również w znajomych i zupełnie obcych ludziach, którzy odwiedzili stronę internetową projektu. Chłopaki dowiedzieli się w ten sposób o możliwych problemach, usłyszeli jak najlepiej pojechać, a nawet gdzie trzeba uważać lub co zabrać ze sobą, by przeżyć. Miesiące przygotowań w końcu dobiegły końca i wyprawa ruszyła. Bus załadowany po brzegi zaterkotał i pokonał pierwsze metry, aż w końcu rodzinna Świdnica, gdzieś zniknęła za plecami.

Nie ma sensu zdradzać co się działo w trakcie opisywanej przygody. Nie zdradzę nawet, czy udało się osiągnąć wymarzony cel – to trzeba przeczytać. Zwłaszcza, że czyta się to bardzo przyjemnie. Lektura porywa, a jej język jest lekki i giętki. Opisy przygotowań i przeżytych przygód oraz odwiedzonych miejsc są naprawdę porywające. Czytając tę książkę czułem się uczestnikiem tej wyprawy, ba, nawet przeżywałem wszystkie sukcesy i porażki ekipy. Najbardziej czułem ich emocje, gdy organizowali auto. Sam dobrze wiem jak to jest jechać w świat samochodem, który potencjalnie może zepsuć się zawsze i wszędzie. Moim obowiązkowym punktem przed każdym wyjazdem na ukochanej Chorwacji jest rozmawia z LaBunią, czyli niezwykle kapryśnym, acz wytrwałym autkiem, zwanym przez niektórych królową lawet. Pewnie Chłopaki robili to samo i to pewnie nie raz. Ich strach przy każdym zgrzycie skrzyni biegów na trasie jest mi bardzo dobrze znany, choć w moim wypadku dotyczył niepokojąco wysoko uniesionej wskazówki temperatury silnika i wielu, wielu innych kontrolek oraz migaczy. 

Autor książki naprawdę dobrze czuje się w literaturze, choć z wykształcenia nie jest humanistą. Może już to wspomniałem, ale naprawdę dobrze się tę pozycję czyta. Opisy miejsc są naprawdę subiektywne i zamykając oczy łatwo można je sobie wyobrazić. Nie raz przerywałem swojej małżonce jej literaturę, by przeczytać jakiś zabawny moment, przez który niemal popłakałem się ze śmiechu.

SQN wydając tę książkę bardzo się postarało. Okłada rzucająca się w oczy i co najważniejsze dla mnie - są obrazki, a dokładniej dwadzieścia stron zdjęć. Na tyle na ile poznałem Chłopaków czytając „Busem przez świat”, wydaje mi się, że mieli duży wpływ na wygląd książki.

Podsumowując książka „Busem przez świat. Wyprawa pierwsza” jest pozycją obowiązkową nie tylko dla podróżników, ale dla wszystkim marzycieli i lekkoduchów, oraz zwykłych ludzi, którzy marzą aby choć na chwilę wszystko rzucić w pi$%#du. Lekkie i przyjemnie pióro Lewandowskiego (nie mylić z pewnym kopaczem), nie pozwala się oderwać, no chyba, że sen zmorzy. Polecam nie tylko do czytania, ale również do naśladowania. Zachęcam również do odwiedzenia strony http://www.busemprzezswiat.pl/. Kto wie, może zainspirowany tą wyprawą sam wyruszę w świat?
Z tym, że jeżdżących autami było już wielu. Ja będę szedł pieszo ze swoim długouchym przyjacielem i najpierw odwiedzę Śląsk – no i obowiązkowo założę bloga.

Artur

30 sierpnia 2014

Bookowo 7/2014 (19)

Na koniec lipca tak jakoś wyszło, że mino faktu posiadania nowych nabytków, nie było mi dane się nimi pochwalić. Tak to jest, jak człowiek wyjeżdża i zamiast blogować to smaży się na plaży. Coś za coś, prawda? Ale co się odwlecze, to nie uciecze. Sierpień powoli się kończy, więc Słowa duże i MAŁE prezentują nabytki wakacyjne :)


Stosik numer jeden przedstawia powyższa fotografia.

Klub Karmy - Jessiki Brody wygrałam w konkursie Fabryki Słów. Książka ląduje u Wiki, jako część urodzinowego prezentu. Może akurat się jej spodoba i napisze recenzje? Zobaczymy.

Busem przez Świat. Wyprawa pierwsza autorstwa Karola Lewandowskiego to efekt nowo nawiązanej współpracy z wydawnictwem SQN. Oczywiście recenzją zajmie się Artur, jak tylko dojrzeje do lektury :)

Lawendowy pokój - Niny George otrzymałam od wydawnictwa Otwarte. Książka mnie nie powaliła, ale zdecydowanie zaciekawiła. Razem z powieścią przywędrowały do mnie lawendowe kadzidełka :) Recenzja: KLIK

Władcy czasu - Alexandry Monir to ciąg dalszy powieści Poza czasem. Do recenzji dla Wiki od Jaguara. Pewnie wkrótce przeczytamy recenzję :)

Nigdy nie gasną - Alexandry Bracken to kontynuacja Mrocznych umysłów. Poprzednia część strasznie przypadła mi do gustu, więc nie mogę się już doczekać lektury :) Do recenzji, oczywiście od Otwartego. Pochwalę się dodatkowo, że moje słowa znalazły się na okładce tej powieści :)


Kolejny stosik to pozycje, o których zapomniałam ustawiając stosik pierwszy:

Coś do stracenia - Cory Carmack bardzo przypadło mi do gustu. Już nie mogę doczekać się kolejnej powieści tej autorki. Pozycja otrzymana od Jaguara. Recenzja: KLIK

Wielki Błękit - Veroniki Rossi to zakończenie wspaniałej trylogii wydanej przez Otwarte. Książka zdecydowanie warta polecenia. Recenzja: KLIK

Na końcu, choć wcale nie ostatnia, znajduje się powieść otrzymana od wydawnictwa Filia, czyli Dziesięć płytkich oddechów autorstwa K.A. Tucker. Właśnie czytam i zapowiada się wspaniale.

To by było na tyle. Coś się Wam spodobało? O czymś chcielibyście podyskutować? Coś odradzacie? Czekam na wasze komentarze :)