Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szampony. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szampony. Pokaż wszystkie posty

środa, 11 grudnia 2019

Co dba(ło) o moje wlosy w tym roku | Bionigree, Whamisa, Natura Siberica, Shea Moisture, Maui Moisture, Hask

Pielęgnacja włosów i skóry głowy nigdy mnie specjalnie nie interesowała. Raz, że nie potrafię wyczarować z moich kłaków żadnych super fryzur i przez 95% czasu noszę na głowie koczek bądź koński ogon; dwa - mam parszywie kapryśną skórę głowy, która reaguje uczuleniem/swędzeniem/łuską na większość kosmetyków, które próbuję testować. Wszystko to strasznie mnie zniechęca, więc w 2019 roku poza oczyszczaniem skalpu oraz myciem i odżywianiem/maseczkowaniem włosów nic więcej specjalnego dla nich nie robiłam. A poniżej znajdziecie kosmetyki, które mi towarzyszyły.


#1
Bionigree, serum oczyszczające do skóry głowy


Och, ile ja się zachwytów na jego temat naczytałam. Wielokrotnie też wspominałam Hexxanie, że mam na ten olejek chrapkę i ostatecznie dostałam go od niej w prezencie. Niestety u mnie nie zadziałał jak u reszty Internetów. Kosmetyk miał łagodzić podrażnienia skóry głowy i dzięki działaniu chłodzącemu robił to, ale tylko doraźnie. Miał usuwać nadmiar zrogowaciałego naskórka i rozpuszczać łój zalegający w mieszkach włosowych, na co szczerze mówiąc liczyłam najbardziej - marzenia ściętej głowy. Nie pomagał rozpuszczać łuski, która miała się całkiem dobrze; ba, nawet na dłuższą metę nie pomógł mi w zauważalny sposób zawalczyć z problemem. A muszę nadmienić, że staram się sięgać po delikatne szampony, nie suszę ani nie stylizuję włosów, nie używam żadnych środków stylizujących i naprawdę robię, co mogę, żeby nie podrażniać mojego kapryśnego skalpu. Pomoc by się przydała, ale Bionigree nie sprostało zadaniu.

Lubiłam ziołowo-mentolowy zapach tego produktu a pipeta była prosta w użyciu i dostaniu się do newralgicznych miejsc. Nie żeby ostatecznie miało to jakieś znaczenie. 


#2
Whamisa, organic seed shampoo oily scalp & shampoo for dry scalp


Spore odlewki dwóch szamponów Whamisy dostałam od niezastąpionej Hexxany. Szampon do przetłuszczającego się skalpu nie zdał u mnie egzaminu, gdyż mi owy skalp podrażniał. Jest to dobrze oczyszczający szampon, więc sięgałam po niego w celu dogłębniejszego umycia kłaków tak może ze 3-4 razy w miesiącu. Kosmetyk musi zawierać mentol, gdyż po umyciu czuć wyraźne chłodzenie, co mi osobiście bardzo się podobało. Z kolei szampon do suchej skóry głowy był odczuwalnie delikatniejszy i nie pogłębiał moich nieprzyjemnych problemów ze skórą głowy.


#3
Natura Siberica, szampon rokitnikowy intensywne nawilżanie do włosów normalnych i suchych


Ten słodko pachnący szampon o pomarańczowym kolorze teoretycznie mógł się u mnie nie sprawdzić, bo zawiera Kokamidopropyl Betainę, detergent, którego moja skóra głowy nienawidzi. Jednak składnik ten został złagodzony pantenolem i olejami, więc dałam kosmetykowi szansę. I jestem zadowolona - myje skórę głowy i włosy, nie obciąża kłaków i nie pogłębia moich skalpowych problemów. A że trudno u mnie o szampon, na który mój skalp nie ragowały histerią, bardzo się cieszę, że mam tę  dodatkową obok Alterry z alosesem i granatem opcję.


#4
Shea Moisture, raw shea & cupuacu frizz defensce conditioner


Kupiłam tę emolientową odżywkę ze względu na ciekawy skład. Była ona dosyć gęsta i miała spożywczo słodki zapach. Opakowanie z pompką działało do momentu, kiedy zużyłam około 2/3 produktu. Potem ten gęsty kosmetyk przestał współpracować z pompką i musiałam pracochłonnie wytrząchać go z butelki, co nie generowało zadowolenia. Działanie kosmetyku na włosy jednak nie budziło moich zastrzeżeń - odżywka sprawiała, że były nawilżone i dociążone (ale nie obciążone). Niestety z kosmetykiem nie dogadywała się skóra pleców, dla której był z kolei za bogaty i wysypywało mnie niemiłosiernie (myję włosy pod prysznicem i nienawidzę płukać ich z głową w dół...).


#5
Maui Moisture,  Bamboo Fibers Conditioner


Tę emolientową, pachnącą nieco trawiasto ale przyjemnie odżywkę mam w użyciu od około dwóch miesięcy, a kupiłam ją po wykończeniu Shea Moisture. Znowu skusił mnie skład, tym razem z aloesem na pierwszym miejscu. Poza tym moje kłaki zdają się przepadać za bambusem i olejem rycynowym. I to był strzał w dziesiątkę. Po każdym użyciu tego produktu moje włosy są nawilżone, lśniące, wygładzone i bardzo przyjemne, jedwabiste w dotyku.


#6
Hask, Keratin, Protein Smoothing Conditioner


Oczywiście nie samymi emolientami powinniśmy traktować włosy, dlatego na wannie stoi też ładnie, kosmetycznie pachnącą odżywka z proteinami. Jest wspaniała - włosy są po niej sypkie, lekkie, odbite od skalpu i pełne życia.


#7
Shea Moisture, Jamaican Black Castor Oil, Strengthen & Restore Treatment Masque


Nie zabrakło i maski. Jest to produkt gęsty, o czekoladopodobnym zapachu, nawilżający i dociążający włosy. Naprawdę przyzwoita maska (zawiera i emolienty, i proteiny), choć znowu nieco za bogata dla skóry moich pleców, ech. Nie wiem, jak wpływa na włosy zniszczone, bo moje takie nie są.


Co do oczyszczania skalpu, mieszam sobie zwykłe mechaniczne peelingi bądź glinki z szamponem raz na kilka myć, i póki co ten sposób się u mnie sprawdza lepiej niż serum  Bionigree czy tychologiczne serum Bandi, które też mnie w tej kwestii zawiodło.

czwartek, 14 marca 2019

Naturativ, szampon Łagodność, Blask, Wzmocnienie

Jak już wiele razy tu wspominałam, od kilku lat mam bardzo wrażliwą skórę głowy, która na większość detergentów reaguje łuską, tłustym łupieżem i świądem. Niewiele jest szamponów, które jej nie podrażniają. Dzięki Hexxanie miałam okazję wypróbować jednego z potencjalnych kandydatów na dobry szampon dla mojego chimerycznego skalpu. 

Producent zamknął szampon w plastikowej butelce z korkiem typu press. Kosmetyk ma żelową konsystencję, słomkowy kolor i bardzo przyjemny, cytrynowy zapach. Dość dobrze się pieni.


Mimo zapewnień producenta o łagodności, ja odebrałam ten szampon jako dobry oczyszczacz. Zostawiał włosy wręcz "skrzypiące" z czystości i bezwzględnie wymagał sięgnięcia po odżywkę. Z tego względu sięgałam po niego mniej więcej raz w tygodniu, co trzecie mycie. W okresie, kiedy próbowałam używać go przy każdym myciu, moja skóra głowy nieco się buntowała. Po ograniczeniu częstotliwości naszych podprysznicowych schadzek, nie miałam takich problemów. Ostatecznie polubiłam się z tym produktem, ale musiałam znaleźć na niego sposób.

Znacie ten szampon? Jeśli są tu jacyś wrażliwcy, jaki szampon polecacie do częstego stosowania? Ja zdecydowanie Alterrę z granatem i aloesem!

piątek, 28 września 2018

Sylveco, balsam myjący do włosów z betuliną oraz wygładzająca odżywka do włosów

Wspominałam już tu wielokrotnie, że od kilku lat mam ogromne problemy ze skalpem (swędzenie, tłusty łupież, czasem nawet łuska) i większość szamponów (i tych zwykłych, i naturalnych) tylko pogarsza sytuację. Metodą prób i błędów doszłam do tego, że moja skóra głowy nie lubi detergentu zwanego kokamidopropyl betainą (pochodne SLS-ów też są problematyczne, ale troszkę mniej mnie podrażniają), a składnik ten znajduje się w niemal każdym łatwo dostępnym szamponie. Szukam więc składów, w których detergenty są "uspokojone" olejkami i substancjami łagadzącymi, jak na przykład pantenolem. Dlatego właśnie zwróciłam uwagę na balsam myjący Sylveco.

Z góry przepraszam, że nie mam zdjęć opisywanych dziś produktów. Przysięgłabym, że zrobiłam im sesję, ale na komputerze ani aparacie zdjęć nie ma, więc chyba mi się ten photo shoot przyśnił. Jako że niedosypiam, to często śnię na jawie. A ponieważ kosemtyki już zużyłam, a opakowań się pozbyłam, pozostaje mi opcja kopiuj-wklej ze strony Sylveco. Bo powrotu i szansy na sesję w realu nie będzie.


Ze strony producenta:

Hypoalergiczny, przeznaczony do pielęgnacji każdego rodzaju włosów, szczególnie słabych, zniszczonych, pozbawionych blasku, z tendencją do wypadania. Zawiera bardzo łagodne, ale jednocześnie skuteczne środki myjące, które nie podrażniają nawet najbardziej wrażliwej skóry głowy. Unikalne połączenie oleju jojoba i masła karite z naturalnymi składnikami nawilżającymi zapewnia włosom ochronę przed wysuszeniem i niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi. Przy regularnym stosowaniu normalizuje stan skóry głowy, a włosom nadaje miękkość, gładkość i lekkość bez efektu puszenia.

Produkt przebadany dermatologicznie. Hypoalergiczny. Posiada delikatny zapach olejku rozmarynowego. Pojemność: 300 ml.

INCI: Aqua, Coco-Glucoside, Decyl Glucoside, Mel Extract, Cocamidopropyl Betaine, Butyrospermum Parkii Butter, Panthenol, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Cyamopsis Tetragonoloba Gum, Glyceryl Oletate, Lactic Acid, Betulin, Sodium Benzoate, Rosmarinus Officinalis Leaf Oil.


Czyż opis nie sugeruje, że to kosmetyk idealny dla mnie? Ale od początku. Balsam ma postać białej, dość rzadkiej emulsji i nie pieni się zbyt obficie, więc na każde mycie zużywałam większą ilość niż normalnie. Zamknięto go w brązowej, plastikowej butelce z wygdną klapką, ale kiedy butelka owa wyśliznęła mi się z mokrych dłoni i spadła z wysokości około 1,5 metra na podłogę, klapka odłamała się. Ups.

Rzeczywiście kosmetyk ten okazał się łagodny dla skóry głowy. Nie wywoływał luski ani swędzenia, ale nie znormalizował też jej stanu. Swoje podstawowe zadanie - mycie kłaków, spełniał dobrze, ALE nie nadawał moim włosom żadnej miękkości, gładkości, ani tym bardziej lekkości. Wręcz przeciwnie, już po kilkunastu godzinach pojawiał się oklap, a na drugi dzień włosy były już nieświeże (a myję je właśnie co dwa dni, bo mój skalp nie wytrzymuje większej częstotliwości). No i killer - TEN zapach. Powód, dla którego z trudem i w katuszach zużywałam swoją butelkę. Otóż szampon zajeżdża najtańszym cytrusowym płynem do mycia toalet z nutką uryny. Fuuuuuuuj.



No to  przejdźmy płynnie do wygładzającej odżywki. Oto, jak promuje ją producent:


Wygładzająca odżywka na bazie ekstraktu z łopianu przeznaczona jest do każdego rodzaju włosów. Zawiera składniki wzmacniające, nawilżające i odbudowujące, dzięki którym włosy nabierają blasku, ładnie się układają, są gładkie i elastyczne. Olej z pestek winogron, oliwa z oliwek i olej arganowy chronią przed wysuszeniem i uszkodzeniami. Dodatkowo cukier i panthenol (humektanty) zatrzymują wilgoć i pozwalają uzyskać odpowiednią objętość fryzury, bez obciążenia. Stosowanie odżywki po każdym myciu włosów zapewnia efekt idealnie miękkich, wygładzonych i pełnych blasku włosów.

Produkt przebadany dermatologicznie. Hypoalergiczny. Wygładzająca odżywka do włosów posiada delikatny zapach olejku sosnowego. Pojemność: 300 ml.

INCI: Aqua, Cetyl Alcohol, Sucrose, Vitis Vinifera Seed Oil, Olea Europaea Fruit Oil, Glycerin, Stearic Acid, Arctium Lappa Extract, Panthenol, Decyl Glucoside, Argania Spinosa Kernel Oil, Glyceryl Oleate, Lactic Acid, Cyamopsis Tetragonoloba Gum, Sodium Benzoate, Cocamidopropyl Betaine, Pinus Silvestris Oil.


W brązowej buteleczce z pompką mieszka bardzo rzadka emulsja o podobnym acz nieco delikatniejszym do powyżej opisanego szamponu zapachu smrodku. I jest to produkt, który na moich włosach nie robi kompletnie nic, jakbym nic na nie nie nakładała po myciu. Nie ma efektu "idealnie miękkich, wygładzonych i pelnych blasku włosów". Nic nie ma. Odżywka-widmo proszę państwa.

The end.

Polecicie jakiś delikatny dla skalpu szampon? Mnie doskonale służył mocznikowy szampon Isany, ale oczywiście go wycofali. Mogę jeszcze bez większych konsekwencji sięgać po szampon Alterry granat i aloes... i to by z pewniaków było na tyle. Trochę słabo :/

środa, 28 marca 2018

Elfa Pharm, O'Herbal, szampon i odżywka zwiększające objętość cienkich włosów z ekstraktem z arniki

Jeszcze na początku mojego blogowania mogłam się poszczycić dość grubymi i względnie gęstymi włosami oraz nieproblematyczną skórą głowy. Stosowałam podstawową pielęgnację, a oprócz kilku krótkich epizodów, nie męczyłam włosów farbami, stylizacją, lokówką/prostownicą czy suszarką. Nadal tego nie robię, ale na przestrzeni lat, mimo delikatnego traktowania, czupryna bardzo mi się zmieniła. Kłaki są wyraźnie cieńsze i rzadsze, szybko oklapują, dość intensywnie wypadają, a skóra głowy - tę to chyba niemal wszystko podrażnia... Włosy wyglądają co prawda zdrowo, ale nie mogę powiedzieć, że jestem w 100% zadowolona z ich ogólnej kondycji.

Wypatrzona w Rossmannie seria O'Herbal z arniką wydała mi się z opisu wręcz stworzona do moich "problemów". Za szampon należy zapłacić ok. 20 zł, za odżywkę - o 2 zł więcej. Mają pojemność 500 ml, są więc to ogromne opakowania. Osobiście myję kłaki co drugi dzień. Odżywka skończyła mi się po około 4 miesiącach regularnego stosowania dwa razy w tygodniu (bo raz w tygodniu zastępowałam ją maską), a szampon nadal mam i wystarczy mi na co najmniej kolejny miesiąc.


Jak widać, szampon mieszka w przezroczystej buteleczce z korkiem na zatrzask, a odżywka - w podobnej butelce z pompką. Pompka działa mniej więcej do momentu, kiedy w opakowaniu wciąż znajduje się 1/4 produktu. Tę resztę trzeba już niestety wytrząsać. Szata graficzna tej serii specjalnie mnie nie zachwyca, ale też nie jest to istotne.

Produkty mają delikatny, bliżej nieokreślony, ale raczej przyjemny zapach



Szampon ma postać bezbarwnego żelu, który świetnie się pieni. Producent chwali się brakiem SLS-ów i SLES-ów, ale to nic nie znaczy, bo jakby nie było to Sodium Myreth Sulfate również jest dość mocnym detergentem. A zaraz za nim mamy w składzie Kokamidopropylobetainę. Zdaniem wytwórcy kosmetyk jest łagodny. Zdaniem mojej skóry głowy - nie jest. Inaczej nie miałabym problemów ze swędzeniem i tłustym łupieżem; u mnie objawy te oznaczają, że szampon jest zbyt inwazyjny. Oczyszcza bardzo dobrze, fakt. W moim przypadku aż za bardzo... U mnie podrażniona skóra głowy to również zwiększona produkcja łoju i szybszy przyklap, więc obietnice zwiększonej objętości (poprzez, jak mniemam, uniesienie włosów u nasady) oczywiście nie zostały spełnione.

Możliwe, że kosemtyk sprawdziłby się u  mnie do głębokiego oczyszczania raz w tygodniu na zmianę z delikatniejszym szamponem. Muszę spróbować.

Swoją drogą zastanawiam się, czy może to ta nieszczęsna Kokamidopropylbetaina nie jest moim problemem. Zauważyłam, że wiele myjadeł z tym składnikiem nie dogaduje się z moją skórą głowy. 



Odżywka ma postać białej, średnio gęstej emulsji. Nie spływa z włosów i na moich średnioporowatych na długości kłakach sprawdzała się całkiem dobrze. Zazwyczaj nakładałam ją na ich długość (starałam się nie aplikować na skórę głowy) na czas prysznica, a więc na kilka minut. Po każdej takiej sesyjce włosy były nawilżone, niesplątane, gładkie i lśniące. Na zwiększoną objętość oczywiście nawet nie liczyłam. Oklapu u mnie raczej nie powodowała.

Rewolucji w mojej łazience duet ten nie wywołał, ale do odżywki może i byłabym skłonna kiedyś wrócić, choć ta wielka butla zajmuje sporo miejsca i denerwowała mnie konieczność wytrzepywania jej z opakowania, kiedy już pompka przestała współpracować. A może znajdę coś lepszego?

czwartek, 21 września 2017

Stara Mydlarnia, organic garden, wzmacniający szampon

Szampon Starej Mydlarni wpadł mi do koszyka w Naturze, kiedy poszukiwałam czegoś delikatnego do mycia osłabionych, wypadających włosów. Do takich właśnie kłaków jest ten produkt przeznaczony. Co z naszej znajomości wynikło?

Szampon ma postać bezbarwnego żelu o dziwnym, ni to lawendowym, ni ziołowym, ni kwiatowym zapachu. Spienia się dość słabo, a piana nie należy do zbitych i obfitych.

Kosmetyk zapakowano w butelkę ze sprawnie działającą pompką. Co mi się jednak nie do końca spodobało to fakt,  że na zużycie 500 ml producent dał nam tylko 3 miesiące. Normalnie myjąc włosy co drugi dzień raczej bym się w tym czasie nie wyrobiła, gdyby nie fakt, że do umycia włosów potrzebowałam sporej ilości szamponu - tak słabo się pienił.


Jeśli zaś o działanie chodzi, daleko mi do zachwytów. Włosy po umyciu tym specyfikiem szybko zaczynały tracić świeżość, były oklapnięte i brakowało im jakiekolwiek lekkości czy objętości. Żadnego wpływu kosmetyku na ich wzmocnienie nie odnotowałam. Żadna z obietnic producenta nie została spełniona. Nie widzę siebie powracającej do tego szamponu.

Macie jakieś doświadczenia z tym produktem?

środa, 31 maja 2017

Elfa Pharm, Intensive Hair Therapy, szampon łopianowy przeciw wypadaniu włosów oraz odbudowujący balsam-maska łopianowa do włosów

Szampon i odżywkę do włosów z serii Intensive Hair Therapy kupiłam (w drogerii Natura) dlatego, że w zeszłym roku poznałam i bardzo polubiłam serum przeciw wypadaniu włosów z tej linii. Kosmetyk naprawdę zadziałał i ograniczył wypadanie szczeciny (klik). Z tego tytułu do opisywanych dziś produktów podeszłam z dużą dozą optymizmu i ogromną ciekawością. Co z tego wyszło?


Szampon i odżywka mają podobną szatę graficzną swoich ubranek, ale opakowania zupełnie inne: myjadło mieszka w przyciemnionej plastkowej butelce, a balsamo-maska - w białej tubce. Produkt myjący ma postać bezbarwnego żelu, a odbudowujący białej emulsji. Oba mają delikatny ziołowy zapach.


Już po dwóch - trzech użyciach szamponu wiedziałam, że przyjaźni z tego nie będzie. Nie dość, że kiepsko się pienił i musiałam go wciąż na skalp dokładać, to włosy traciły swoją świeżość już po dobie, a zazwyczaj myję je do drugi dzień. Co prawda produkt nie podrażnił mi nadmiernie skalpu, ale włosy były po jego użyciu oklapnięte i bez życia.


Nazwanie tej odżywki maską to jakiś ponury żart. Maski powinny mieć widoczne, intensywne działanie. A odżywka na moich kłakach nie robiła nic. Tak jakbym w ogóle niczego nie użyła.

W odróżnieniu od serum z tej linii, szampon i odżywka srodze mnie zawiodły. Sprawiały, że włosy szybko traciły świeżość, a nawet zaraz po umyciu i wyschnięciu były oklapnięte i bez życia. Nie zauważyłam też żadnego działania w kierunku hamowania wypadnia czy stymulowania wzrostu włosów. Właściwie w moim przypadku żadne obietnice producenta nie zostały spełnione.

Znacie może te produkty? Sprawdziły się u Was lepiej?

sobota, 25 lutego 2017

L'Biotica Biovax, szampon, odżywka, maska i olejek silikonowy z serii bambus & olejk awokado


Po bardzo owocnym spotkaniu z ekspresową odżywką do włosów z tej linii postanowiłam wypróbować całą serię. Co z tego wynikło? Czytajcie dalej :)

Ciekawostką jest fakt, że cała czwórka nie dzieli tego samego zapachu. Szampon i odżywką pachną świeżo, ogórkowo-arbuzowo, natomiast maska i jedwab do włosów idą w stronę łąki z kwiatami. Aromaty te są przyjemne i delikatne; nie kłócą się z perfumami i nie przyprawiają o ból głowy.


Szampon

Szampon ma postać białawej-zielonkawej emulsji, a jego konsystencję opisałabym jako bogatą. Nie pieni się zbyt obficie, dlatego używałam większą porcję niż normalnie. Myć włosy myje, oleje też domywa, ale dla moich niezniszczonych kłaków był troszkę za bogaty. Objawiało się to brakiem objętości i lekkości po wyschnięciu (nie używam suszarki) oraz tym, że włosy traciły świeżość po 1,5 dnia od mycia, a ponieważ myję je co drugi dzień, popołudniami drugiego dnia widziałam wyraźnie, że wołają o kąpiel. Nie wypowiem się, czy szampon wspomaga regenerację pasm, bo moje są w dobrym stanie. Skalpowi szampon nie zaszkodził, za co ogromny plus. Osobiście do niego nie wrócę, ale myślę, że osoby z suchymi włosami mogłyby być z niego naprawdę zadowolone.


Ekspresowa odżywka

To najmocniejsze ogniwo zestawu. Ma postać białej, kremowej emulsji, która nie spływa z włosów. Rzeczywiście działa już po krótkim czasie (choć trzymam ją na głowie przez kilka minut, nie te jedyne 60 sekund). Moje włosy są po niej nawilżone, gładkie, przyjemne w dotyku i lśniące.


Maska

Jest nieco gęstsza od odżywki i dołączono do niej czepek. Rzecz w tym, że czy nałożę ją na pół godziny pod rzeczony czepek, czy na kilka minut jako odżywkę, działa tak samo - czyli podobnie jak odżywka, ale troszkę słabiej. Trudno opisać te subtelne różnice, ale takie są moje subiektywne odczucia.


Jedwab do włosów

To taki typowy silikonowy olejek na końce, ale jest bardzo dobry w swojej kategorii. Przede wszystkim nie zawiera alkoholu, więc nie wysusza pasm. Poza tym nie zbija ich w strąki. Podczas aplikacji czuję, jak "otula" włosy sprawiając, że zdają się jeszcze gładsze, bardziej miękkie i jeszcze mocniej odbijają światło. Nie mam do niego zastrzeżeń.

Cieszę się ze spotkania z całą serią. Odżywki zużyłam już przynajmniej trzy opakowania i na pewno będę do niej wracać. Myślę, że jedwab też jeszcze u mnie zagości, bo w chłodne miesiące lubię w ten sposób zabezpieczać końcówki przed ocieraniem się o swetry i płaszcze, a dla mnie istotny jest brak alkoholu denaturowanego (jeden taki jedwab z tym składnikiem na dłuższą metę bardzo zmasakrował mi końce). Szampon okazał się zbyt bogaty dla mojego typu włosów, a maska działała podobnie, choć subtelnie gorzej od odżywki, więc nie mam parcia, by do nich wrócić. Mam jednak ochotę wypróbować inne linie Biovax, na przykład diamentową. Zobaczymy, co czas przyniesie...

poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Isana Med, szampon 5% Urea

Dziś opowiem Wam o perełce za 5 zł, która doprowadziła moją skórę głowy do porządku po spustoszeniu (wysuszenie, tłusty łupież, swędzenie, szybsze przetłuszczanie się włosów) spowodowanym przez odmładzający szampon Petal Fresh (klik).

Szampon wlano do plastikowego biało-czerwonego opakowania z klapką. Produkt jest dość lejący i ma mleczną barwę. Pachnie delikatnie, przyjemnie. Może nie jest najwydajniejszy - 200 ml wystarczyło mi na około 5 tygodni stosowania dwa razy w tygodniu - ale za tę cenę nie ma co narzekać.


Moje włosy przetłuszczają się u nasady, ale są suche na końcach. Myję je co drugi dzień, więc bardzo cenię szampony, które kłaków nie obciążają. Szampon Isana tego nie robi. Kosmetyk dobrze myje włosy (doskonale domywa oleje), a przy tym nie podrażnia, a wręcz łagodzi podrażnienia skalpu. Sprawdził się u mnie o wiele lepiej niż wszelkie Nivee, Garniery czy inne L'Oreale. Za 5 zł. Na pewno będę wracać.

Znacie? Lubicie?

piątek, 29 stycznia 2016

Petal Fresh, odmładzający szampon do włosów oraz nawilżająca odżywka

Jestem łasa na naturalną pielęgnację włosów. Służy im czasem odpoczynek od silikonów. Kiedy więc na blogach zrobiło się głośno o produktach marki Petal Fresh, postanowiłam kupić jakieś warianty na wypróbowanie. Podczas jednego z pobytów w Polsce nadarzyła się okazja, aby odwiedzić Hebe, co też uczyniłam. Akurat nie było w czym przebierać - tylko jeden rodzaj szamponu i dwa rodzaje odżywek (nawilżająca i odmladzająca), ale i tak się skusiłam.

Tak chwalicie tę markę. Czy i ja przyłączę się do wszechobecnych zachwytów? Niestety nie.


Zacznijmy od szamponu, bo to do niego mam najwięcej zastrzeżeń. Tak, ładnie pachnie i dobrze się pieni. Ma postać przezroczystej rozwodnionej galaretki, która nie sprawia żadnych problemów podczas spieniania i przenoszenia na głowę. Tak, myje i odświeża włosy. I tu by się skończyły pozytywy. Moja skóra głowy absolutnie się z tym szamponem nie polubiła. Podczas regularnego stosowania co drugi dzień zaczęło się od nieprzyjemnego uczucia ściągnięcia, potem przyszedł suchy łupież, który następnie przeszedł w łupież tłusty, pojawiła się łuska, skalp swędział jak szalony i włosy dużo szybciej przetłuszczały się u nasady. Szybko zaczęłam robić sobie przerwy od tego produktu. Przy każdym powrocie jednak zaliczałam jakieś problemy ze skalpem. Tak więc temu panu już podziękujemy; jakąś 1/3 opakowania zużyłam do prania pędzli.


Odżywka, mająca postać bialej emulsji, okazała się w moim przypadku trochę lepsza od powyższego skalpowego podrażniacza. Co prawda potrafiła obciążyć włosy, więc nakładałam ją na mniej więcej połowę długości, ale stosowanie przynosiło widoczne rezultaty. Włosy po jej użyciu były lśniące i bardzo przyjemne w dotyku. Zabrakło jedynie wygładzenia. Jest jednak coś, co sprawiło, że do produktu nie wrócę. Otóż w opakowaniu pachnie on świeżo, cytrusowo. Na moich mokrych włosach jednak zaczyna jechać obornikiem, co mnie skutecznie zniechęciło. Zużyłam, bo nie jest to bubel, ale też rezulaty nie są aż tak oszałamiające, bym z przytkniętym nosem miała sięgać po kolejne butelki.

Na oklaski zasługują opakowania produktów Petal Fresh. Lekkie, przezroczyste, plastikowe butelki z dozownikiem typu press, bardzo wygodne w użyciu.

Pamiętajcie, że Wasze skalpy nie muszą reagować tak, jak mój! Nie chcę nikogo do marki zniechęcać; opisałam jedynie swoje doświadczenia - zwłaszcza, że na blogach czytałam tyle zachwytów, a moje odczucia zupełnie się z nimi nie pokrywają...

czwartek, 18 września 2014

Fitomed, Szampon do włosów koloryzowanych odcienie jasne

Z powodu ograniczonego miejsca u mnie pod prysznicem stoi jeden szampon. Nie otwieram kilku sztuk na raz; nie dzielę szamponów na te delikatniejsze, i te głęboko oczyszczające do rzadszego stosowania. Po otwarciu "męczę" jeden produkt myjący do włosów aż do wykończenia opakowania. Zależy mi na skutecznym myciu czupryny bez wysuszania skalpu i obciążania włosów. Szampon Fitomed niestety z tymi niewygórowanymi oczekiwaniami nie do końca sobie poradził...

Myję włosy co drugi dzień. Szampon Fitomed towarzyszy mi przy tej czynności od prawie trzech miesięcy, więc wydajność ma naprawdę niezłą. Kolejnym dużym plusem kosmetyku jest cena - w aptece DOZ zapłaciłam za niego poniżej 10 zł.


Jak widać, produkt jest koloru bursztynowego. Ma rzadką, lejącą się konsystencję i średnio się pieni (czyli ani obficie, ani zbyt mało).

Co mi nie do końca przypasowało? Wbrew obietnicom producenta szampon delikatny nie jest. Po myciu włosy są tępe i skrzypiące w dotyku, a do tego splątane. Nie ma opcji, żeby po umyciu czupryny nie nałożyć odżywki. Poza tym, że produkt oczyszcza włosy aż za dobrze, musi mi chyba trochę podsuszać skalp, gdyż skóra głowy produkuje więcej łoju i w rezultacie już na drugi dzień z rana włosy są oklapnięte, obciążone i bez życia. Niestety nie tego szukam.

Aha. Kłaków nie farbuję; mój naturalny kolor to średni popielaty blond. Nie zauważyłam u siebie rozjaśnienia włosów, ale dla mnie to nie jest problem; nie miałam takich oczekiwań, nie wspominając, że lubię i akceptuję swój "mysi" kolor. A co!


poniedziałek, 30 września 2013

Szampon i odżywka Garnier Ultra Doux z cytryną i białą glinką

Na duet skusiłam się po przeczytaniu kilku pozytywnych opinii na blogach. Zresztą, jak może wiecie, chętnie testuję produkty do włosów bez silikonów, bo mam wrażenie, że taka pielęgnacja służy moim kłakom - zwłaszcza  w cieplejsze miesiące, kiedy nie są narażone na ocieranie się o swetry.


 Butlę szamponu o pojemności 400 ml zużywam od ponad dwóch miesięcy. Odżywkę (200 ml) używam od tego samego czasu, raz w tygodniu zastępując ją maską. Włosy myję co drugi dzień. Wydajność duetu oceniam bardzo pozytywnie (nawet trochę zdążył mi się znudzić...).

Produkty zamknięto w seledynowych butelkach z klapką. Pod światło widać stopień ich zużycia. Odżywkę otwiera się bardzo łatwo, ale na szamponowej klapce można połamać sobie paznokcie - ostrzegam.


Szampon jest gęstawą emulsją o lekko zielonkawym zabarwieniu. Bardzo dobrze się pieni, więc niewielka ilość wystarcza na umycie czupryny. Odżywka jest gęstsza od szamponu. Nie spływa z włosów po aplikacji, ale jednocześnie łatwo się wypłukuje. Diet ma słodki, kwiatowy, dość intensywny zapach. Mnie nie męczy, ale też nie uznaję go za fantastyczny.


Podoba mi się fakt, że producent jest oszczędny w deklaracjach i nie obiecuje gruszek na wierzbie. Rzeczywiście włosy po szamponie są oczyszczone (ale nie skrzypiące), świeże i lekkie. Problemów ze skalpem nie odnotowałam. Dodam, że szampon doprał również mój pędzel do podkładu Hakuro, którego wcześniej nie mogłam niczym doczyścić. Po pierwszych kilku użyciach produktu mogłam sobie pozwolić nawet na rzadsze niż co dwa dni mycie włosów - były świeższe przez dłuższy czas - ale potem się do szamponu przyzwyczaiły, więc ostatecznie trzymałam się swojej zwyczajowej rutyny.

Nie wiem, czy odżywka ułatwia rozczesanie włosów, bo nie robię tego na mokro, a kiedy moje proste  kłaki wyschną, rozczesanie ich to zwykle pestka. Mogę za to stwierdzić, że po odżywce czupryna była lekka, sypka i błyszcząca.

Ogólnie jest to udany duet. Nie ma efektu wow, ale na włosach sprawuje się bardzo, bardzo przyzwoicie.


środa, 26 czerwca 2013

Schwarzkopf, Gliss Kur hair repair, szampon i odżywka ultimate volume

O duecie z serii ultimate volume przeczytałam po raz pierwszy u Gray. Jej recenzja na tyle mnie zainteresowała, że z ciekawości kupiłam szampon i odżywkę.

Ponieważ moje włosy są skłonne do obciążania, staram się unikać szamponów i odżywek z silikonami. Te bezsilikonowe służą moim kłakom dużo lepiej, i to jest fakt. Ten duet nie zawiera silikonów, natomiast wysoko w składzie znajdziemy kolagen i keratynę.

Ogólnie muszę przyznać, że z produktów jestem dość zadowolona i uważam, że są dobre, ale nie bez wad.

Szamponu o pojemności 400 ml używam od ponad dwóch miesięcy i jeszcze trochę mi go zostało (myje włosy co drugi dzień). Odżywkę o pojemności 200 ml wykończyłam w 1,5 miesiąca. Wydajność zatem moim zdaniem na plus.





Oba produkty zapakowano w plastikowe butelki. Butelka szamponu jest przezroczysta, więc widać stopień zużycia produktu. Poza tym dzięki płaskiemu korkowi można ją postawić do góry nogami, kiedy dobijamy do końca szamponu. Butelka odżywki niestety przezroczysta nie jest, więc produkt może nam się niepostrzeżenie skończyć. Zapach kosmetyków jest przyjemny, słodkawy, dość typowy dla drogeryjnych szamponów i odżywek.

Szampon ma postać przezroczystego żelu. Bardzo dobrze się pieni, więc nie trzeba go wiele, żeby umyć włosy. Odżywka jest biała i dość gęsta. Nie spływa z włosów po aplikacji.

Szampon dobrze myje. I włosy, i pędzle. Spokojnie domywa oleje. Co do odżywki, nie wiem, czy ułatwia rozczesywanie włosów, bo ja robię to na sucho, kiedy kłaki już wyschną. A moje proste włosy na sucho bardzo łatwo rozczesać.

Nie ulega wątpliwości, że po zastosowaniu duetu włosy miałam czyste i błyszczące. Ponieważ są w dobrym stanie, nie miałam jak sprawdzić, czy rzeczywiście duet mógłby coś zdziałać w kwestii regeneracji. Wiem natomiast, że produkty NIE nadawały moim włosom objętości kiedy były jeszcze długie. Po ostrym cięciu jest lepiej, włosy są odbite od nasady, ale przecież są po prostu dużo lżejsze i to pewnie jest przyczyna. Muszę jeszcze dodać, że co kilka myć musiałam zmieniać szampon i odżywkę, bo włosy stopniowo wyglądały na troszkę obciążone (za dużo keratyny?). Jedno zastosowanie innego szamponu i jakiejś maski rozwiązywało na kilka myć problem.

Ogólnie jestem na tak :) Znacie? Lubicie?

wtorek, 16 kwietnia 2013

Alverde, szampon i odżywka z aloesem i hibiskusem

Kiedy pojawiła się możliwość zrobienia niemieckich zakupów, wiedziałam, że chętnie wypróbuję jakiś szampon i odżywkę od Alverde. Kuszenie na blogach zrobiło swoje ;)

Trochę na chybił-trafił wybrałam wersję z aloesem i hibiskusem. I cóż, moim zdaniem produkty są poprawne, ale nie wyjątkowe ani niezastąpione. Trochę się wyleczyłam z alverdomanii...












 Szampon ma postać bezbarwnego, glutowatego żelu (glutek jest rzadszy niż szampony Alterry); odżywka - gęstego, białego kremu. Pachną delikatnie, słodko, przyjemnie.

Produkty nie są specjalnie wydajne. Myję włosy co drugi dzień. Szampon skończył się po niecałym miesiącu, podczas gdy odżywki została mi 1/5 opakowania.


 U góry skład szamponu, na dole - odżywki. Szampon pieni się dość słabo.













Szampon myje włosy. Radzi sobie też z olejami. Odżywka kondycjonuje kłaki, ale nie ułatwia rozczesywania. Po zastosowaniu duetu moje włosy były niezwykle jak na nie wygładzone. Efekt ten bardzo mi odpowiadał. Niestety duet nie przydawał im objętości. Wręcz przeciwnie, kłaki były dociążone. Zachowywały świeżość krócej niż zwykle. W zasadzie drugiego dnia odczuwałam dyskomfort. Niestety kilka razy po umyciu włosów pokazał się łupież. Zastanawiam się, czy to nie wina alkoholu wysoko w składzie.





Nie pokazywałam Wam jeszcze swoich włosów. Moje kłaki mają różną porowatość. Tak myślę. Odrosty określiłabym jako średnioporowate, a porowatość zwiększa się na długości. Rzadko uzyskuję bez prostownicy ładną gładkość, jak ze zdjęć poniżej (a prostownicę stosuję dwa, trzy razy w roku). Duet Alverde gładkość mi zapewniał, i to była jego największa zaleta. Niestety wad produktów było więcej niż plusów, więc raczej nie planuję powrotu. A wracając do włosów, są mniej więcej do połowy pleców. Od ponad dwóch lat ich nie farbuję. Jakieś 20 cm końcówek wciąż nosi ślady farbowania, ale reszta to mój naturalny kolor :) Nie jestem włosomaniaczką. Raz, dwa razy w tygodniu nakładam na nie olej; raz w tygodniu maseczkuję; zawsze stosuję po szamponie odżywkę; pozwalam włosom wyschnąć naturalnie; podcinam końcówki co 2-3 miesiące. Wszystko :)


poniedziałek, 4 lutego 2013

Yves Rocher, Jedwabisty szampon odżywczy do włosów suchych

Bohater dzisiejszego posta pochodzi z wymianki z Lady In Purplee :* Było to moje pierwsze, bardzo interesujące zetknięcie z szamponem marki Yves Rocher :)

Przytoczę Wam tu obietnice producenta, bo nie mogłam sfotografować dla Was polskiej nalepki, gdyż pod wpływem wilgoci uległa uszkodzeniu:

 Efekt dla urody
Włosy miękkie, odżywione i jedwabiste.

Składnik aktywny
Mleczko z owsa: odżywia i łagodzi.

Zalety produktu
Formuła bez silikonu, aby odżywić włosy nie obciążając ich.

Stosowanie
Nakładać na zwilżone włosy.
Masować delikatnie przez 2 minuty.
Obficie spłukać wodą.
Unikać kontaktu z oczami

Więcej o składniku aktywnym
Wywodzący się z Europy Wschodniej owies, uprawiany jest na świecie w regionach o klimacie umiarkowanym. Owies pochodzący z ekologicznych upraw został wyselekcjonowany ze względu na swoje właściwości odżywcze dla włosów i łagodzące dla skóry głowy.

Rezultaty
Włosy są odżywione dla 87%* kobiet.
*test stosowania przeprowadzony na 46 ochotniczkach w ciągu 4 tygodni

Gest dla ochrony środowiska
Flakon nadaje się do recyklingu: pomyśl o sortowaniu odpadów.
Zakręć wodę podczas nakładania szamponu i mycia głowy, aby ograniczyć jej zużycie.

Zaangażowanie Kosmetyki Roślinnej
98% składników pochodzenia naturalnego.
Składniki pochodzenia roślinnego: mleczko z owsa bio, baza myjąca pochodzenia roślinnego.
Nie zawiera składników pochodzenia zwierzęcego.
Bez silikonu, bez sztucznych barwników.
Bez parabenów.
(źródło)

Szampon zamknięto w zielonej, plastikowej butelce z klapką. Nie ma problemu z wydobyciem produktu do ostatniej kropelki. Poza tym można postawić butelkę "do góry nogami", co jest dla mnie ogromnym plusem. Dzięki temu, że  butelka jest przezroczysta, możemy na bieżąco śledzić poziom zużycia produktu.

W sklepie internetowym marki szampon kosztuje na chwilę obecną 9 zł/200 ml. Mi butelka o tej pojemności wystarczyła na miesiąc używania co drugi dzień.

Produkt jest koloru białego. Konsystencję mogę określić jako bardzo gęstą. Pieni się dość dobrze. Zapach szamponu jest dość intensywny i słodki, ale nie potrafię go z niczym skojarzyć.

Jak widać, szampon przeznaczony jest do włosów suchych. Moje przetłuszczają się przy skórze głowy, a są suche na końcach. Z tego względu nie należę do założonej grupy docelowej. Dlatego szampon nie sprawdził się u mnie do końca. I tu zastrzegam: produkt absolutnie nie jest zły, nie był po prostu dobrany do mojego typu włosów. Otóż szampon jest bardzo bogaty. Zostawia włosy czyste (radzi sobie również  z olejami), wygładzone, nawilżone (właściwie nie musiałam po nim sięgać po odżywkę), śliskie, dociążone. Niestety w moim przypadku troszkę zbyt dociążone. Tak, jak normalnie moje włosy wyglądają dobrze przez dwa dni, tak tutaj już po dniu-półtorej widać było oklapnięcie i obciążenie. I to właściwie mój jedyny zarzut. Jednocześnie wierzę, że osoby z suchą skórą głowy i suchymi włosami mogą być z tego produktu zadowolone. Zwłaszcza, że ma nienajgorszy skład:


niedziela, 16 grudnia 2012

Barwa Naturalna, Szampon piwny

Bardzo lubię szampony Alterry, ale miałam ochotę na lekki skok w bok, więc postanowiłam dać szansę naszej polskiej Barwie. Jak na tym wyszłam? Finansowo dobrze, bo kosztował ok. 5 zł/300 ml...


Szampon zamknięto w butelce z cienkiego plastiku. Papierowa etykieta z tyłu szybko namokła i zaczęła brzydko się łuszczyć.

Produkt ma kolor piwa, ale nim nie pachnie. Zapach ciężko mi do czegokolwiek przyrównać, ale w moim odczuciu nie jest zły czy odrzucający. Szampon jest dość lejący. Pieni się dobrze. Wystarczył mi na ok. 6 tygodni stosowania co drugi dzień.

Jeśli kupowałabym ten szampon z nadzieją na spełnienie obietnic producenta, byłabym srogo zawiedziona. Nie zauważyłam, żeby nawilżał czy odżywiał włosy i nie sądzę aby robił to samo ze skórą głowy. Na temat przywracania blasku nie mogę się wypowiedzieć, bo takiego problemu nie miałam. Czy szampon zmniejsza łamliwość włosów? Znowu, nie mam tego problemu z kłakami, więc nie wiem. Wiem, że pukle nie zrobiły się podatne na układanie, bo z natury są bardzo niepodatne i bez kilograma pianki i tony lakieru wiele nie zdziałam. Dlatego ich po prostu nie układam... Jednakże osobiście uważam, że szampon nie jest od nawilżania włosów i całej tej reszty.

Z szamponu nie jestem niezadowolona. Nie kupowałam go, bo uwierzyłam w bajki producenta, ale zrobiłam to, ponieważ produkt nie zawiera silikonów. Nie ukrywam, że przyjazna cena również odegrała tu swoją rolę. Jest to przyzwoity szampon. Nie obciąża włosów (a wręcz nieco przedłuża ich świeżość), dobrze myje (spokojnie domywa oleje, również Vatikę na bazie oleju mineralnego). Zostawia włosy skrzypiące z czystości, szorstkie i nieco splątane, więc zawsze korzystałam po nim z odżywki (ale ja ogólnie zawsze korzystam z odżywek).


Dobry szampon w dobrej cenie. Żadna rewelacja, ale nie zawiera silikonów i dobrze domywa włosy, choć zostawia je splątane i szorstkie w dotyku. Obietnic dotyczących nawilżania kłaków itp. nie spełnia.

niedziela, 9 października 2011

The Body Shop, guarana berry volumising shampoo / szampon dodający objętości z guaraną

O zakupach w The Body Shop pisałam już daaawno temu. Dałam sobie sporo czasu na testy ;) Dziś nadszedł czas na wyczekiwaną recenzję szamponu. Jak myślicie, co wynikło z testów? Przyjaźń na dłużej czy przelotna znajomość?

Z wizażu:
"Szampon zawiera ekstrakt z guarany i ma za zadanie wzmocnić włosy oraz dodac im objętości bez obciążania ich. Oprócz ekstraktu z guarany szampon zawiera białka sojowe i zbożowe, pantenol oraz naturalny miód."


  • Dostępność: sklepy marki The Body Shop.
  • Przeznaczenie: szampon dodający objętości; dla cienkich włosów.
  • Cena: ok. 5 funtów (jakieś 25 zł).
  • Pojemność: 250 ml
  • Kolor: bezbarwny.
  • Zapach: słodki, owocowy, przyjemny.
  • Opakowanie: ciemna, miękka, plastikowa butelka z wygodnym korkiem na zatrzask; widać zużycie produktu.
  • Konsystencja: szampon jest dość rzadki.
  • Wydajność: 250 ml wystarczy mi na około 2 miesiące. Myję włosy co drugi dzień.
  • Podrażnienia/alergie: u mnie nie wystąpiły. Łupież również się nie pojawił.
  • Skład: no cóż... Składowo szampon nie różni się zbyt wiele od drogeryjnych kolegów. Owszem, zawiera pantenol, ekstrakt z guarany, białka zbożowe oraz miód, ale na liście składników znajdziemy również znany nam dobrze SLES i podobne mu związki, sześć konserwantów (w tym pięć parabenów) oraz dziesięć substancji zapachowych. Czyli nic specjalnego. Jedno dobre - nie widzę w składzie silikonów. Poprawcie mnie, jeśli się mylę.
  • Działanie: szampon dobrze myje włosy - aż skrzypią z czystości. Włosy po umyciu są splątane i nastroszone, w moim przypadku konieczna jest odżywka. Nie obciąża moich kłaków. Używam go od kilku tygodni i nie zauważyłam specjalnego wzmocnienia włosów. Objętości niestety też nie zauważyłam. Może by się pojawiała, gdybym suszyła włosy suszarką, ale ja pozwalam czuprynie wysychać naturalnie. Nie mam cienkich włosów, ale są dość długie (prawie do połowy pleców) a przez to ciężkawe - nie liczyłam na cuda, ale nie obraziłabym się, gdyby włoski były bardziej uniesione u nasady. No cóż, nie tym razem.
Werdykt? Połączyła mnie z tym szamponem przelotna znajomość. Nie wykluczam, że go może kiedyś kupię, ale jak skończę obecną butlę, płakać nie będę. Szamponu zupełnie nic nie wyróżnia na tle innych tego typu produktów. Myje i odświeża. I tyle. Żaden tam produkt-cud, w tej cenie można mieć chociażby dwa szampony Alterry :)


Well, I certainly took my time to review some of the products I bought in The Body Shop a few months ago... Sorry about that ;) Today I'm going to write about the volumising shampoo. Wanna know what I think about this product? Read on :)
  • Availability: The Body Shop.
  • What: volumising shampoo for fine hair.
  • Price: circa £5.
  • Volume: 250 ml.
  • Hue: none.
  • Fragrance: sweet, fruity - nice.
  • Packaging: dark, soft plastic bottle.
  • Consistency: the product is quite thin.
  • How long before you're done with the bottle: about 2 months in my case. I wash my hair every second day.
  • Irritations/allergies: none; no dandruff.
  • Ingredienst: well, the list of ingredients is not that impressive. True, it features panthenol, guarana extract, wheat protein, and honey, but the shampoo also contains SLES and similar chemicals, six preservatives and ten parfumes. One good thing - I don't see any silicones on the list.
  • Effects: the shampoo leaves your hair squeaky clean but it's also tangled and looks like hay, so a conditioner is a must. I have used the product for several weeks - my hair isn't any stronger. However, that is not a problem. What is a problem is that the shampoo doesn't give my hair the promised volume. Well, maybe it's my fault because I don't use hair dryers... My hair is not fine but it's quite long and therefore heavy. So I wanted a little bit of volume without any other help (hair dryer, styling products). Well, not this time.
My opinion? It's just an average shampoo. It's no better (or worse for that matter) than similar products you can get in any drugstore. I might buy it again but, frankly, I can get two other shampoos for this price.

piątek, 2 września 2011

peppermint bark, mint chocolate candy, shampoo, shower gel & bubble bath

Korę mięty pieprzowej dostałam w maju od Urbanka :* Produkt mnie niesamowicie zaskoczył - pozytywnie :)

  • Cena: niestety nie znam
  • Pojemność: ja miałam buteleczkę o pojemności 60 ml
  • Dostępność: nie wiem, gdzie Urbi go kupowała
  • Przeznaczenie: produkt 3 w 1: szampon, żel pod prysznic i płyn do kąpieli
  • Kolor: czerwony
  • Zapach: czekolady z nadzieniem miętowym - boski, orzeźwiający
  • Konsystencja: jak typowego szamponu
  • Opakowanie: plastikowa buteleczka z korkiem na zatrzask.
  • Wydajność: produt dobrze się pieni, w związku z czym jest dość wydajny.
  • Podrażnienia/alergie: nic takiego nie odnotowałam.
  • Działanie: to, co mnie w tym produkcie najbardziej zaskoczyło, to fakt, że świetnie się sprawdza w każdej ze swoich trzech ról. Jako szampon bardzo dobrze oczyszcza i odświeża włosy, choć je plącze. Nie obciąża włosów, wręcz opóźnia ich przetłuszczanie; nie powoduje łupieżu. Poza tym jest bardzo dobrym żelem pod prysznic - obłędnie pachnie i fenomenalnie odświeża dzięki nutce mięty - genialna sprawa latem :) Po prysznicu miałam potrzebę wysmarowania się czymś nawilżjącym. Produkt można również stosować jako płyn do kąpieli. Ja preferuję prysznic, ale raz postanowiłam zrobić bąbelkową kąpiel stopom. Woda miała fajny różowy kolor a piana utrzymała się przez jakieś 15 minut.
Do tej pory myślałam, że "jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego". W przypadku tego produktu byłam w błędzie. Nie dość, że ma niesamowity kolor i obłędny zapach czekolady z miętowym nadzieniem, to może bez problemu być sotosowany zarówno jako szampon, jak i żel pod prysznic czy płyn do kąpieli. Jaka oszczędność miejsca (zwłaszcza jeśli wybieramy się na wakacje)! Szkoda, że w Polsce to cudeńko jest niedostępne...
I got the peppermint bark shampoo, shower gel & bubble bath from Urban :* It was in May. The product really surprised me - in a good way :)
  • Price: sorry, no idea
  • Volume: I had a 60 ml bottle
  • Availability: again, no idea where Urbi bought it
  • What is it:  3 w 1 - shampoo, shower gel & bubble bath
  • Hue: bright red
  • Fragrance: mint chocolate - yummy!
  • Consistency - of a typical shampoo
  • Packaging: plastic bottle
  • The product foams nicely.
  • Irritations/allergies: none in my case.
  • Effects: the product does everything the manufacturer promises it would do. It's an excellent shampoo - it leaves your hair clean and refreshed (although tangled); hair doesn't get greasy too quickly. Additionally, I really liked to use the product as a shower gel. Because of the hint of mint the showers were really refreshing in the summer. However, after the shower I felt the need to moisturise my skin. I also used the peppermint bark as a bubble bath for my feet. The water had a nice, pink shade; the foam didn't disappear for about 15 minutes.
I confess, before trying the peppermint bark I didn't believe in 3 in 1 products. I thought that to be effective a product needs to fulfil one specific role. Well, not in this case. The peppermint bark has an interesting hue and smells deliciously of mint chocolate. It's a great shampoo, shower gel and bubble bath, which might help us save some space in our bathrooms or bags, should we go on a holiday. Such a pity that it is not available in Poland...

środa, 29 czerwca 2011

Alterra, Glanz-Shampoo Aprikose & Weizen (szampon nadający połysk MORELA I PSZENICA) + Alterra, Glanz-Spulung Aprikose & Weizen (odżywka nadająca połysk MORELA I PSZENICA)

Post o moich hitach w dziale szampony i odżywki. Po prostu uwielbiam te produkty. Niestety nie są dostępne w Anglii a nie mogę zabrać ich ze sobą do bagażu podręcznego, więc używam tylko kiedy jestem w Polsce. Mowa o szamponie i odżywce Alterry z morelą i pszenicą. Są przeznaczone do włosów pozbawionych blasku i łamliwych .

This post is about my favourite shampoo and conditioner ever. Unfortunately, they're not available in the UK and they cannot travel with me in my hand luggage so I use them only when I'm in Poland. I'm talking about Alterra apricot & wheat shampoo and conditioner.



Szampon


Ogólna charakterystyka:
  • cena: 8,99 zł
  • dostępność: Rossmann
  • pojemność: 200 ml
  • kolor: produkt bezbarwny
  • konsystencja: żel, kiedy myjemy włosy szampon przez kilkanaście sekund przylega do powierzchni włosa nie chcąc dać się wmasować, potem da się go spokojnie wszędzie rozprowadzić
  • zapach: morelowy, bardzo przyjemny
  • opakowanie: plastikowa butelka, w której nie widać stopnia zużycia produktu; wygodny korek na zatrzask
  • wydajność: szampon słabo się pieni, więc miałam tendencję do nabierania większej niż zazwyczaj ilości, co przełożyło się na zmniejszoną wydajność - butelka 200 ml wystarczyła mi na około 3 tygodnie (myję włosy co drugi dzień); dla porównania - po zużyciu butelki szamponu mam wciąż pół butelki odżywki, którą aplikowałam bardziej oszczędnie
  • skład: świetny - brak konserwantów, sztucznych barwników, silikonów, parafiny, związków olejów mineralnych, wiele ekstraktów roślinnych; uwaga wrażliwcy - szampon zawiera alkohol
  • podrażnienia: szampon nie podrażnił skóry głowy, nie wywołał łupieżu, nie obciążył włosów
  • działanie: szampon delikatnie, ale skutecznie oczyszcza włosy, są po nim sypkie i lśniące, choć splątane - brak silikonów (dla mnie to nie jest problem)

Shampoo

Short characteristics:
  • price: PLN 8.99
  • availability: Rossmann, Poland
  • volume: 200 ml
  • colour: no colour
  • consistency: of a gel; when you start washing your hair it stays on top of your hair for several seconds, then the massaging makes it reach the scalp 
  • fragrance: very nice, the product smells of apricot
  • packaging: opaque, plastic bottle 
  • I was done with a 200 ml bottle of this shampoo in three weeks (I wash my hair every second day), which is faster than usually - the product doesn't foam as much as drugstore shampoos so you tend to use more of this shampoo than of any drugstore shampoo during one bath
  • list of ingredients: very impressive; no preservatives, colourants, silicones, mineral oils; lots of natural extracts; the shampoo contains alcohol
  • irritations/allergies: I didn't experience any
  • does it work: yes! The shampoo leaves your hair clean and lustrous. They're tangled though because of the lack of silicones (personally, I don't mind)

Skład:

Skala: zielony – substancje nieszkodliwe lub o pozytywnym działaniu; pomarańczowy – substancje wzbudzające pewne zastrzeżenia; czerwony – substancje szkodliwe; czarny - nie znalazłam takiej informacji

Aqua (Woda): środek rozpuszczający.
Lauryl Glucoside (Poliglukozyd laurylowy): Substancja łagodna dla skóry, łagodzi ewentualne drażniące działanie wywołane przez anionowe substancje powierzchniowo czynne na skórę. Substancja myjąca - usuwa zanieczyszczenia z powierzchni skóry i włosów. Emulgator O/W, składnik umożliwiający powstanie emulsji. Substancja pianotwórcza, stabilizująca i poprawiająca jakość piany w mieszaninie z anionowymi substancjami powierzchniowo czynnymi. Pełni rolę modyfikatora reologii (czyli poprawia konsystencję) w preparatach myjących, zawierających anionowe substancje powierzchniowo czynne, dzięki tworzeniu tzw. mieszanych miceli. Ponadto pełni rolę solubilizatora, czyli umożliwia wprowadzanie do roztworu wodnego substancji nierozpuszczalnych lub trudno rozpuszczalnych w wodzie, np. kompozycje zapachowe, wyciągi roślinne, substancje tłuszczowe.
Sodium Coco Sulfate: emulgator, substancja myjąca.
Cocamidopropyl Betane: substancja myjąca - usuwa zanieczyszczenia z powierzchni skóry i włosów. Substancja bardzo łagodna dla skóry i błon śluzowych, łagodzi ewentualne działanie drażniące anionowych substancja powierzchniowo czynnych. Substancja pianotwórcza, stabilizująca i poprawiająca jakość piany w mieszaninie z anionowymi substancjami powierzchniowo czynnymi. Pełni rolę modyfikatora reologii (czyli poprawia konsystencję) w preparatach myjących, zawierających anionowe substancje powierzchniowo czynne, dzięki tworzeniu tzw. mieszanych miceli.. Kokamidopropyl betaina jest bezpiecznym składnikiem stosowanym przede wszystkim w produktach spłukiwanych. Ze względu na właściwości myjące nie ma zastosowania w produktach pozostających na skórze.
Glycerin (Gliceryna): humektant, środek rozpuszczający, środek skażający. Pochodzenia różnego. Używana w kosmetyce głównie jako środek utrzymujący wilgoć. Jest substancją wchodzącą w skład naturalnego czynnika nawilżającego, sprawia, że skóra jest miękka, elastyczna i gładka. W wysokich stężeniach działa antyseptycznie, może jednak przy takiej ilości podrażniać błony śluzowe. Gliceryna jest mocno higroskopijna, w preparatach do pielęgnacji skóry (w zależności od stężenia) może mieć również niekorzystne działanie. Przy niedostatecznej wilgotności powietrza szybko pozbywa/odciąga wodę ze skóry co doprowadza często do wysuszenia naskórka.
Lauroyl Sarcosine: substancja antystatyczna, substancja myjąca.
Prunus Armeniaca (Apricot) Fruit Extract: wyciąg z owocu moreli pospolitej. Działa nawilżająco.
Triticum Vulgare Extract: wyciąg z pszenicy. Pielęgnuje i chroni włosy. (http://lilinatura.pl/shop/skladniki%20m-z.html)
Vitis Vinifera Extract: wyciąg z winogron. Każda część tych owoców jest źródłem cennych składników. Miąższ zawiera witaminy z grupy B, witaminę C, sole mineralne oraz cukry. Działa na skórę energizująco i odżywczo, dodaje jej blasku. Zawarte w nim kwasy owocowe redukują nadmierne wydzielanie sebum, lekko złuszczają naskórek. Skórki są bogatym źródłem polifenoli, które wzmacniają barierę obronną skóry, chronią ją przed przyspieszającymi starzenie wolnymi rodnikami. Natomiast olej uzyskiwany z pestek winogron ma właściwości nawilżające, odżywcze i wygładzające. (http://polki.pl/uroda_twarz_artykul,10019006.html)
Hydroxypropyl Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride: substancja antystatyczna.
Hydrolyzed Wheat Protein: substancja antystatyczna, filmotwórcza, kondycjonuje skórę i włosy.
Alcohol: środek rozpuszczający. Jest bardzo dobrym środkiem rozpuszczający dla licznych substancji. W roztworze wodnym od 15% jest mocnym środkiem konserwującym i dezynfekującym. Etanol w stężeniu ponad 30% ma działanie odciągające wodę przez co znacznie drażni skórę. Skoncentrowany alkohol jest trujący. Etanol ze względu na swoje tonizujące, oczyszczające, odtłuszczające, odświeżające działanie jest głównym składnikiem w kosmetyce.
Gardenia Tahitensis Flower Extract: ekstrakt z kwiatu gardenii. Kondycjonuje skórę i włosy.
Cocos Nucifera (Coconut) Oil (Olej kokosowy): Emolient tzw. tłusty. Jeśli jest stosowany na skórę w stanie czystym, może być komedogenny, czyli sprzyjać powstawaniu zaskórników. Zastosowany w preparatach do pielęgnacji skóry i włosów tworzy na powierzchni warstwę okluzyjną (film), która zapobiega nadmiernemu odparowywaniu wody z powierzchni (jest to pośrednie działanie nawilżające), przez co kondycjonuje, czyli zmiękcza i wygładza skórę i włosy.
Tocopherol: Substancja o działaniu antyoksydacyjnym (przeciwutleniającym), hamuje procesy starzenia się skóry wywoływane np. promieniowaniem UV lub dymem papierosowym. Jest doskonałym czynnikiem hamującym rodnikowe utlenianie lipidów w naskórku i skórze właściwej. Witamina E wykazuje zdolność wbudowywania się w struktury lipidowe błon komórkowych i cementu międzykomórkowego warstwy rogowej, dzięki czemu wzmacnia barierę naskórkową. Wzmocnienie bariery naskórkowej nie tylko utrudnia wnikanie substancji obcych i zapobiega podrażnieniom, ale także hamuje TEWL (transepidermalną utratę wody) dzięki czemu wpływa na poprawę nawilżenia skóry. Zapobiega powstawaniu stanów zapalnych, wzmacnia ściany naczyń krwionośnych i poprawia ukrwienie skóry. Przeciwutleniacz (antyoksydant). Zapobiega lub w znaczny sposób ogranicza szybkość zachodzenia procesu utleniania zawartych w kosmetyku składników tłuszczowych, np. niektórych cennych olejów roślinnych. Dodatek antyoksydantów zapewnia trwałość produktów, wydłuża ich przydatność do użycia, zabezpiecza przed powstawaniem nieprzyjemnego zapachu, zmianami barwy oraz konsystencji produktu gotowego.
Parfum, Linalool, Geraniol, Citral, Limonene: substancje zapachowe, wg producenta naturalne olejki eteryczne.

Źródła: wizaz.pl, kosmopedia.org, cosmeticsdatabase.com
Odżywka
Ogólna charakterystyka:
  • cena: 8,99 zł
  • dostępność: Rossmann
  • pojemność: 200 ml
  • kolor: biały
  • konsystencja: bardzo gęsty krem, ze względu na gęstość trochę trudno się rozprowadza (ale nie ma tragedii)
  • zapach: morelowy, bardzo przyjemny
  • opakowanie: plastikowa butelka, w której nie widać stopnia zużycia produktu; wygodny korek na zatrzask
  • wydajność: w moim przypadku dwa razy większa niż szamponu, produkt powinien wystarczyć mi na 5-6 tygodni (myję włosy co drugi dzień)
  • skład: świetny - brak konserwantów, sztucznych barwników, silikonów, parafiny, związków olejów mineralnych, wiele ekstraktów roślinnych; alkohol na drugim miejscu w składzie - mi nie zaszkodził, ale osoby z bardzo wrażliwą skórą powinny być świadome jego obecności
  • podrażnienia: odżywka nie podrażniła mi skóry głowy, nie wywołała łupieżu, nie obciążyła włosów
  • działanie: odżywka nabłyszcza i wygładza włosy, sprawia, że są miękkie, wyglądają zdrowo i mają piękny, zdrowy blask. Uwaga, produkt nie ułatwia rozczesywania włosów.
Conditioner
Short characteristics:
  • price: PLN 8.99
  • availability: Rossmann, Poland
  • volume: 200 ml
  • colour: white
  • consistency: of a thick cream, the product is a little difficult to spread on your hair
  • fragrance: very nice, the product smells of apricot
  • packaging: opaque, plastic bottle
  • this 200 ml bottle should last for about 5-6 weeks (I wash my hair every second day) - two times longer than a bottle of shampoo
  • list of ingredients: very impressive; no preservatives, colourants, silicones, mineral oils; lots of natural extracts; the conditioner contains alcohol!
  • irritations/allergies: I didn't experience any
  • does it work: of course! The conditioner leaves my hair lustrous, smooth, soft and healthy-looking. The hair is a little tangled though. 
 
Skład:
Skala: zielony – substancje nieszkodliwe lub o pozytywnym działaniu; pomarańczowy – substancje wzbudzające pewne zastrzeżenia; czerwony – substancje szkodliwe; czarny - nie znalazłam takiej informacji


Aqua (Woda): środek rozpuszczający.

Alcohol: środek rozpuszczający. Jest bardzo dobrym środkiem rozpuszczający dla licznych substancji. W roztworze wodnym od 15% jest mocnym środkiem konserwującym i dezynfekującym. Etanol w stężeniu ponad 30% ma działanie odciągające wodę przez co znacznie drażni skórę. Skoncentrowany alkohol jest trujący. Etanol ze względu na swoje tonizujące, oczyszczające, odtłuszczające, odświeżające działanie jest głównym składnikiem w kosmetyce.

Cetearyl Alcohol (Alkohol cetearylowy): emulgator, emolient, regulator lepkości, stabilizator emulsji, środek zmętniający. Pochodzenia różnego. Substancja natłuszczająca, nadająca skórze miękkość, elastyczność i gładkość.

Glycerin (Gliceryna): humektant, środek rozpuszczający, środek skażający. Pochodzenia różnego. Używana w kosmetyce głównie jako środek utrzymujący wilgoć. Jest substancją wchodzącą w skład naturalnego czynnika nawilżającego, sprawia, że skóra jest miękka, elastyczna i gładka. W wysokich stężeniach działa antyseptycznie, może jednak przy takiej ilości podrażniać błony śluzowe. Gliceryna jest mocno higroskopijna, w preparatach do pielęgnacji skóry (w zależności od stężenia) może mieć również niekorzystne działanie. Przy niedostatecznej wilgotności powietrza szybko pozbywa/odciąga wodę ze skóry co doprowadza często do wysuszenia naskórka.

Stearamidopropyl Dimethylamine: zapobiega elektryzowaniu się włosów, emulgator, surfaktant.

Myristyl Alcohol: stabilizator emulsji, substancja zapachowa, emolient, regulator lepkości.

Glycine Soya Oil: olej sojowy. Olej uzyskiwany z nasion soi, zawiera duże ilości lecytyny i witaminy E, nadaje się, więc do wytwarzania kremów i olejków kąpielowych. Polecany głównie dla cery tłustej, mieszanej i zanieczyszczonej, bardzo dobrze się wchłania. Często spotykany jako baza w naturalnych kosmetykach. (http://kosmetykinaturalne.blogspot.com/2008/05/najcenniejsze-oleje-rolinne-sposoby-na_03.html)

Triticum Vulgare Oil: olej z (kiełków) pszenicy. Jest stosowany w kosmetykach do cery suchej i dojrzałej, a także do cery mieszanej. Używany jest również do suchych i łamliwych włosów. Działa ujędrniająco i opóźnia procesy starzenia się skóry. (http://www.zrobsobiekrem.pl/?88,olej-z-kielkow-pszenicy-naturalny)

Sodium Lactate (sól sodowa kwasu mlekowego): hydrofilowa substancja nawilżająca, mająca zdolność przenikania przez warstwę rogową naskórka. Działa keratoplastycznie (zmiękcza warstwę rogową), a w wyższych stężeniach działa keratolitycznie (złuszcza zrogowaciały naskórek).

Prunus Armeniaca (Apricot) Fruit Extract: wyciąg z owocu moreli pospolitej. Działa nawilżająco.

Sodium Hyaluronate: Składnik tkanki skórnej. Zawartość tego kwasu (kwas hialuronowy) w skórze zmniejsza się wraz z wiekiem. W kosmetykach z najwyższej półki kwas hialuronowy jest ważną substancją czynną, regulującą naturalne gromadzenie wilgoci. (http://www.patandrub.pl/pl/surowce/Kwas+hialuronowy.html)

Citric Acid (Kwas cytrynowy): zmiękczacz, konserwant, regulator pH, środek wybielający. Pochodzenia roślinnego. Naturalny ekstrakt owoców cytrusowych. Substancja występująca we wszystkich organizmach żywych. Szeroko stosowany w kosmetyce jako środek wspomagający działanie innych składników aktywnych. Składnik pomocniczy w ustawieniu wartości pH. Substancja maskująca (związki organiczne), którą dodaje się do środków kosmetycznych, aby mogła wytworzyć z jonami metali kompleks (całość) przez co może wpłynąć na stabilność i/lub wygląd kosmetyków. Citric Acid należy do kwasów AHA i działa na skórę lekko złuszczająco, dlatego też używany często w peelingach jako jeden ze składników.

Lactic Acid (Kwas mlekowy): Substancja nawilżająca, mająca zdolność przenikania przez warstwę rogową naskórka. Działa keratoplastycznie (zmiękcza warstwę rogową), a w wyższych stężeniach działa keratolitycznie (złuszcza zrogowaciały naskórek). Kwas mlekowy stosowany jest głównie w balsamach do pielęgnacji skóry suchej, przesuszonej, a w wyższysz stężeniach np. do zrogowaciałej skóry stóp. Modyfikator pH. Humektant.

Tartaric Acid: substancja zapachowa, regulator pH.

Vitis Vinifera Extract: wyciąg z winogron. Każda część tych owoców jest źródłem cennych składników. Miąższ zawiera witaminy z grupy B, witaminę C, sole mineralne oraz cukry. Działa na skórę energizująco i odżywczo, dodaje jej blasku. Zawarte w nim kwasy owocowe redukują nadmierne wydzielanie sebum, lekko złuszczają naskórek. Skórki są bogatym źródłem polifenoli, które wzmacniają barierę obronną skóry, chronią ją przed przyspieszającymi starzenie wolnymi rodnikami. Natomiast olej uzyskiwany z pestek winogron ma właściwości nawilżające, odżywcze i wygładzające. (http://polki.pl/uroda_twarz_artykul,10019006.html)

Helianthus Annuus Seed Oil: olej z pestek słonecznika. Kosmetyczne zastosowanie oleju z nasion słonecznika obejmuje przede wszystkim odbudowę ochronnej warstwy lipidowej skóry, jej regenerację, wygładzenie  i uelastycznienie. Działa również przeciwzapalnie i normalizująco. (http://www.kobieta.info.pl/zioolecznictwo/833-sonecznik-zwyczajny)

Lauroyl Sarcosine: substancja antystatyczna, substancja myjąca.

Hydroxyethylcellulose: Modyfikator reologii (zmienia konsystencję) -zagęstnik, zwiększa lepkość preparatu, dzięki czemu wpływa także na stabilność piany.

Gardenia Tahitensis Flower Extract: ekstrakt z kwiatu gardenii. Kondycjonuje skórę i włosy.

Cocos Nucifera (Coconut) Oil (Olej kokosowy): Emolient tzw. tłusty. Jeśli jest stosowany na skórę w stanie czystym, może być komedogenny, czyli sprzyjać powstawaniu zaskórników. Zastosowany w preparatach do pielęgnacji skóry i włosów tworzy na powierzchni warstwę okluzyjną (film), która zapobiega nadmiernemu odparowywaniu wody z powierzchni (jest to pośrednie działanie nawilżające), przez co kondycjonuje, czyli zmiękcza i wygładza skórę i włosy.

Tocopherol: Substancja o działaniu antyoksydacyjnym (przeciwutleniającym), hamuje procesy starzenia się skóry wywoływane np. promieniowaniem UV lub dymem papierosowym. Jest doskonałym czynnikiem hamującym rodnikowe utlenianie lipidów w naskórku i skórze właściwej. Witamina E wykazuje zdolność wbudowywania się w struktury lipidowe błon komórkowych i cementu międzykomórkowego warstwy rogowej, dzięki czemu wzmacnia barierę naskórkową. Wzmocnienie bariery naskórkowej nie tylko utrudnia wnikanie substancji obcych i zapobiega podrażnieniom, ale także hamuje TEWL (transepidermalną utratę wody) dzięki czemu wpływa na poprawę nawilżenia skóry. Zapobiega powstawaniu stanów zapalnych, wzmacnia ściany naczyń krwionośnych i poprawia ukrwienie skóry. Przeciwutleniacz (antyoksydant). Zapobiega lub w znaczny sposób ogranicza szybkość zachodzenia procesu utleniania zawartych w kosmetyku składników tłuszczowych, np. niektórych cennych olejów roślinnych. Dodatek antyoksydantów zapewnia trwałość produktów, wydłuża ich przydatność do użycia, zabezpiecza przed powstawaniem nieprzyjemnego zapachu, zmianami barwy oraz konsystencji produktu gotowego.

Ascorbyl Palmitate (Palmitynian askorbilu): antyoksydant. Substancja wykorzystywana często jako zamiennik witaminy C, ale nie działa przeciwrodnikowo tak skutecznie. Środek używany jako składnik wspomagający i antyutleniacz do ochrony wrażliwych na tlen lipidów. Stosowany także jako lekki konserwant dla naturalnych olejów, aromatów, farb, wosków i olejów jadalnych.

Parfum, Linalool, Geraniol, Citral, Limonene: substancje zapachowe, wg producenta naturalne olejki eteryczne.

Źródła: wizaz.pl, kosmopedia.org, cosmeticsdatabase.com


Szampon i odżywka wspólnymi siłami (nigdy nie stosowałam samego szamponu) sprawiają, że moje włosy są czyste, miękkie, zdrowe i lśniące. Brak silikonów i olejów mineralnych to dodatkowy, niezaprzeczalny atut. Uwielbiam i szczerze polecam, choć osoby z wrażliwą skórą głowy powinny pamiętać, że produkty zawierają alkohol.

I love this combo for leaving my hair clean, soft, smooth, lustrous and healthy. I love the fact that the shampoo and conditioner are natural yet not expensive. I recommend these products but if you have sensitive skin, remember that they contain alcohol. 

 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...