Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rimmel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rimmel. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 2 maja 2019

Rimmel, Moisture Renew Lipstick, 180 Vintage Pink & 360 As You Want Victoria

Pomadki z serii Moisture Renew Rimmela są obecne na rynku od wielu, wielu lat. Kojarzę je odkąd byłam nastolatką, a to oznacza solidnie ponad dekadę. Powiedzmy sobie szczerze, te dość duże, granatowo-srebrne opakowania mają coś takiego w sobie, że zatrzymujemy na nich wzrok obczajając szafę marki. 

Ja (zbyt) wiele czasu temu skusiłam się na dwie pomadki z rzeczonej serii, bo jedna mi się podobała, a druga miała Victorię w nazwie, a pewnie część z Was wie, że moja córcia ma na imię Viktoria (połączenie pisowni polskiej i angielskiej, co by na Nią w brytyjskiej szkole "łiktoria" nie wołali). 



No dobrze, ale kończmy osobiste dygresje. Moje dwie sztuki ze względu na swój zaawansowany wiek lecą do kosza, gdyż zostały ofiarami zjawiska jednej twarzy i zbyt wielu kosmetyków do jej upiększania. Zanim jednak to nastąpi, podzielę się z Wami zaletami i wadamy tych produktów i powiem, czemu moim zdaniem zasługują na szkolną tróję z plusem.

I od słabych stron zacznijmy. Po pierwsze, zapach. Ich aromat kojarzy mi się z klasycznym kremem Nivea i jest przez jakiś czas wyczuwalny na ustach, a ja za tym w szminkach nie przepadam. Zapachy "jadalne" jakoś lepiej mi podchodzą. Po drugie, pomadki są bardzo, bardzo, bardzo kremowe. Do tego stopnia, że lubią się trochę wylewać poza kontur ust i bezpieczniej stosować je w połączeniu z konturówką oraz nie przesadzać z nakładaną ilością. Po trzecie, są nietrwałe (u mnie utrzymują się na ustach do trzech godzin bez jedzenia i picia), a przy jakiejkolwiek formie konsumpcji zostawiają wyraźne ślady na kubkach, sztućcach, rozmazują się poza kontur ust i generalnie błyskawicznie uciekają z miejsca przeznaczenia. Wyraziste kolory lubią zjadać się od środka, zostawiając wokół ust obwódkę

Czyli już wiecie, czemu regularnie po te zawodniczki nie sięgałam?

Nawet pomimo ich zalet: ciekawej palety kolorów (w UK jest ich obecnie 12, w Rossmannach w Polscie niestety tylko połowa) z interesującymi "vampami", doskonałej pigmentacji (wystarczy jedno przejechanie po ustach by uzyskać pełne krycie) i bardzo nawilżającej formuły, która nie tylko nie podkreśla żadnych suchych skórek, ale wręcz pielęgnuje i nawilża naskórek.


 180 Vintage Pink to chłodny odcień jogurtu jagodowego, bardzo ciekawy.



360 As You Want Victoria to cudowna buraczkowa czerwień.


Gdyby tylko pomadki te nie wymagały nieustannej kontroli lusterkowej, pewnie częściej bym po nie sięgała. Mimo swoich zalet okazały się jednak zbyt problematyczne w codziennym funkcjonowaniu.

Pa pa, szmineczki. Tym razem rozstajemy się bez dziwnych sentymentów.

niedziela, 17 marca 2019

Rimmel, 60 seconds super shine, 320 Rapid Ruby

Lakier dostałam w prezencie od Hexxany

Pojemność: 8 ml
Kolor: winna czerwień
Wykończenie: kremowe
Konsystencja: gęstawa
Pędzelek: szeroki i ścięty na półokrągło
Krycie: na upartego można poprzestać na jednej warstwie, ale osobiście wolę nałożyć dwie
Wysychanie: nie testowałam, użyłam wysuszacza (Sally Hansen Insta-Dri)
Zmywanie:bez problemów
Trwałość: na moich miękkich paznokciach świetna - 4 dni





This nail polish was a gift from a friend.

Volume: 8 ml
Colour: wine red
Finish: cream
Consistency: on the thick side
Brush: broad, comfortable
Coverage: it can be a one-coater but I prefer two coats
Drying time: not tested (I used Sally Hansen Insta-Dri quick dry top coat)
Removing: no problems
Durability: 4 days on my weak, soft nails

sobota, 7 lipca 2018

Rimmel, Salon Pro with Lycra, 701 Jazz Funk

Lakier Rimmela dostałam w prezencie od Hexxany :* Wygląda na to, że seria Salon Pro została zastąpiona serią Gel Effect Nail Polish (£5,99), która ma jednak w ofercie pokazywany dziś odcień.

Pojemność: 12 ml
Kolor: średni, ciepły róż
Wykończenie: kremowe
Konsystencja:w sam raz
Pędzelek:płaski, szeroki, ścięty na półokrągło
Krycie: dwuwarstwowiec
Wysychanie: nie testowałam, użyłam wysuszacza (Sally Hansen Insta-Dri)
Trwałość: jestem pod ogromnym wrażeniem, bo na moich miękkich i słabych paznokciach rzadko co trzyma się dłużej niż dwa dni, a ten gagatek Rimmela wytrwał na nich aż pięć! dni



I got this nail polish from a friend. As far as I can tell, Rimmel swapped the Salon Pro with Lycra series for Gell Effect Nail Polish series but the shade Jazz Funk is still available.

Volume: 12 ml
Colour: warm, medium pink
Finish:cream
Consistency:just right
Brush:broad, comfortable
Opacity: a two-coater
Drying time: not tested (I used Sally Hansen Insta-Dri quick dry top coat)
Removing: no problems
Durability: 5 days on my soft, weak nails - a brilliant result

niedziela, 17 czerwca 2018

Rimmel, Salon Pro with Lycra, 313 Cocktail Passion

Lakier Rimmela dostałam w prezencie od Hexxany :* Właśnie rozejrzałam się po stronach drogerii Boots oraz Superdrug i wygląda na to, że seria Salon Pro została zastąpiona serią Gel Effect Nail Polish (£5,99), która ma jednak w ofercie pokazywany dziś odcień.

Pojemność: 12 ml
Kolor: przytłumiony neonowy koralo-róż; bardzo ciekawy
Wykończenie: kremowe
Konsystencja:w sam raz
Pędzelek:płaski, szeroki, ścięty na półokrągło
Krycie: dwuwarstwowiec
Wysychanie: nie testowałam, użyłam wysuszacza (Sally Hansen Insta-Dri)
Trwałość: jestem pod ogromnym wrażeniem, bo na moich miękkich i słabych paznokciach rzadko co trzyma się dłużej niż dwa dni, a ten gagatek Rimmela wygląda dobrze przez nawet cztery dni



I got this nail polish from a friend. As far as I can tell, Rimmel swapped the Salon Pro with Lycra series for Gell Effect Nail Polish series but the shade Cocktail Passion is still available.

Volume: 12 ml
Colour: muted pink-coral neon
Finish:cream
Consistency:just right
Brush:broad, comfortable
Opacity: a two-coater
Drying time: not tested (I used Sally Hansen Insta-Dri quick dry top coat)
Removing: no problems
Durability: 4 days on my soft, weak nails - a brilliant result

sobota, 9 czerwca 2018

Rimmel, Salon Pro, 703 Rock N Roll

Ten piękny lakier dostałam od Hexxany :* Zdaje się, że w UK producent zastąpił serię Salon Pro serią Super Gel Nail Polish, ale sam odcień jest w niej dostępny w cenie £5,99.

Pojemność: 12 ml
Kolor: elegancka czerwień
Wykończenie:kremowe
Konsystencja:w sam raz
Pędzelek:szeroki, płaski, ścięty na półokrągło
Krycie: do pełnego krycia potrzebuję dwóch warstw
Wysychanie: nie testowałam, użyłam wysuszacza (Sally Hansen Insta-Dri)
Zmywanie: bezproblemowe
Trwałość: u mnie trzydniowa

Uwielbiam czerwień na paznokciach!



Even though Rimmel seems to have swapped the Salon Pro series with Super Gel Nail Polish series (£5.99), the shade Rock N Roll is still available. Which is great cause it's a nice one!

Volume: 12 ml
Colour: elegant red
Finish: cream
Consistency:just right
Brush:broad, comfortable
Opacity: a two-coater
Drying time: not tested (I used Sally Hanses Insta-Dri quick dry top coat)
Removing: no problems
Durability: 3 days on my soft, weak nails

środa, 19 października 2016

W poszukiwaniu czarnej kredki idealnej: Maybelline master drama khol liner, Rimmel Scandaleyes Waterproof Kohl Kajal, Rimmel Soft Kohl Kajal Eye Liner Pencil & Lord & Berry

Kreski są obecne pewnie w jakiś 98% moich makijaży. Mam opadające powieki i za pomocą kresek optycznie je sobie podnoszę. Jednocześnie nie przepadam za żelowymi linerami ani za tymi w płynie (wymagają precyzji i cierpliwości, której mnie brakuje), a najchętniej do tej roli wybieram kredki lub po prostu cienie. 

Wiecie co odkryłam na przestrzeni lat? Że posiadaczkom opadających powiek trudno trafić na trwałe, nie odbijające ani nie rozmazujące się czarne kredki. Dziś opowiem Wam o swoich doświadczeniach z czterema przedstawicielkami tej grupy, które dostałam jeszcze w zeszłym roku od Hexxany. Od razu zdradzę, że nie ma w tym stadku ideału.


Wszystkie cztery linery należy temperować, żaden nie jest wykręcany. Temperowanie nie przysparza żadnych problemów.

Kredka Lord & Berry jest najczarniejsza z całej czwórki, ale master drama od Maybelline oraz Scandaleyes od Rimmela pod względem pigmentacji niewiele jej  ustępują. Trzy wymienione produkty mają miękki, sunący po skórze jak masełko grafit i na powiece dają efekt jakby użyło się eyelineru w żelu. Mają też wspólne wady: kserują się po kilku godzinach, potrafią rozmazać się w zewnętrznych kącikach oraz, czego szczególnie nienawidzę,  spływają z górnej powieki na dolną - zwłaszcza w wewnętrznym kąciku.

Soft kohl Rimmela jest dużo słabiej napigmentowany od pozostałej trójki i ma twardszy grafit, przez co nieco szarpie powieki podczas aplikacji. Podoba mi się natomiast efekt jaki daje - kreska wygląda delikatniej, jakby została roztarta. Jeśli chodzi o wady - robi mi to, co koledzy ze stadka.


Nie testowałam wodoodporności kredek, ale mogę powiedzieć, że nie stawiają mi oporu podczas demakijażu. Na linii wodnej żadnej nie nosiłam, bo u mnie czerń na linii wodnej nie wygląda dobrze - opadająca powieka zdaje się "cięższa".

Znacie te gagatki? Jak się u Was sprawdzają?

niedziela, 15 maja 2016

Rimmel, Sculpting Palette by Kate, 002 Coral Glow

Trend na konturowanie jest wciąż popularny. Mnie osobiście odpowiada bardziej niż strobing, który nie wygląda zbyt dobrze po kilku godzinach na przetłuszczającej się cerze. A ponieważ za modą podążają koncerny kosmetyczne, w drogeriach obrodziło w paletki do konturowania. Jedną z nich, propozycję Rimmela, dostałam w prezencie od Justyny (:*). Dodam, że jeśli interesują Was te paletki, Justyna opisała u siebie wariant 003 Golden Bronze (klik).

A 002 Coral Glow wygląda tak:


Gabarytowo paletka jest nieduża, więc łatwo zabrać ją ze sobą na wyjazd. Opakowanie wykonano ze słabej jakości plastiku. Myślę, że złota farba na brzegach, jak i złote napisy wkrótce zaczną obłazić, co obniży jeszcze bardziej ogólną estetykę. Na plus policzę producentowi przejrzystą "instrukcję obsługi" na odwrocie paletki.


Paleta zawiera rozświetlacz, bronzer i róż. Rozświetlacz jest w odcieniu chłodnego złota i ma perłowe wykończenie z drobniutkim shimmerem. Podoba mi się. Bronzer i róż są matowe. Bronzer w opakowaniu wygląda na przyjemnie chłodny, ale mocno ociepla się na skórze. Nie jest więc ideałem do konturowania, a służyć może jedynie do ocieplania skóry twarzy. Róż ma bardzo ładny, ciepły, brzoskwiniowy odcień. Wszystkie trzy kosemtyki są dobrze zmielone, jedwabiste w dotyku i bardzo proste w obsłudze. Przyjemnie się aplikują, łatwo rozcierają, nie powstają żadne plamy ani prześwity.


Niestety na mojej tłustej cerze trwałość bardzo kuleje... Jedynie rozświetacz widzę na sobie przez cały dzień. Róż i bronzer ulatniają się bez śladu po 4-5 godzinach od aplikacji.


Podsumowując, na plus policzę tej propozycji łatwą dostępność, przyjemną konsystencję i całkowitą bezproblematyczność w obsłudze. Poza tym rozświetlacz i róż mają śliczne kolory.

Minusów widzę jednak więcej. Po pierwsze, dość tandetne opakowanie. Po drugie, w moim odczuciu bronzer jest za ciepły by nadawał sie do konturowania. Spójrzcie na zdjęcia wyżej - widać, jak zlewa się z różem w ciepłą plamę na policzku... Po trzecie i najważniejsze, przeszkadza mi (nie)trwałość różu i bronzera. Ogólnie oceniam tę paletkę jako typowego średniaka. Nie jest zła, ale nie wyróżnia się niczym szczególnym w porównaniu z innymi paletami do konturowania.

Dzięki Justynko za możliwość poznania tego produktu :)

czwartek, 10 grudnia 2015

Rimmel, Lasting Finish Lipstick, 070 Airy Fairy, 077 Asia oraz 08 by Kate

Dzisiaj mam coś dla fanek nudziaków na ustach. Znowu Rimmel, ale co poradzić, że marka ta oferuje dobrej jakości pomadki w dużej gamie kolorystycznej? Nic, tylko się cieszyć.


Trzy kolory, które pokażę na ustach, to brązowe nudziaki z kapką różu. Na zdjęciu powyżej macie porównanie ze zdecydowanie bardziej różową 101 by Kate.


070 Airy Fairy - kultowa pomadka marki; jasny nudziak ze złotym shimmerem


077 Asia (czyli Azja po angielsku) - nieco ciemniejszy nudziak o wykończeniu kremowym


08 by Kate - również ciemniejszy nudziak, odrobinę bardziej satynowy w wykonczeniu i z większą kapką różu niż Asia

Pomadki nosi się komfortowo. Nie wysuszają ust, nie ważą się, nie zbierają w bruzdach wargowych, nie osiadają na zębach i zjadają się równomiernie po 3-4 godzinach bez jedzenia i picia. Podczas jakiejkolwiek konsumpcji zjadają się i one.

gołe usta/070 Airy Fairy/077 Asia/08 by Kate


Pomadki mają charakterystyczny dla tej serii zapach jogurtu wiśniowego.


Tak się złożyło, że 08 by Kate spodobała się mojej Mamie, więc oddałam jej swój egzemplarz. Mama lubi takie odcienie, a ja na brak szminek narzekać nie mogę...

czwartek, 12 listopada 2015

Rimmel, Lasting Finish by Kate Lipstick, 35 & 37

Pytanie za 1000 zł ("Milionerzy"): kto jest twarzą pomadek Lasting Finish Rimmela? Wszyscy wiedzą: Kate Moss. Wiele sygnowanych przez wspomnianą panią pomadek jest w regularnej sprzedaży (maty w czerwonych, a kremy w czarnych opakowaniach), ale cyklicznie pojawiają się też edycje limitowane. Prezentowane tu dziś dwie pomadki należą właśnie do tej kategorii. W brytyjskich drogeriach pojawiły się na tegoroczną wiosnę-lato, a kolorów było do wyboru sześć albo osiem; już dokładnie nie pamiętam. Płaciłam 5,49 funtów/4g za sztukę.


Po zdjęciu zatyczki w nos uderza zapach kojarzący się z jogurtem wiśniowym; w moim odczuciu ani ładny, ani odrzucający. Nie przeszkadza mi. Szminki przyjemnie suną po ustach, nie wylewają poza ich kontur i nie zbierają się w bruzdach. Bez jedzenia i picia utrzymują się na moich ustach jakieś 3 godziny i niestety schodzą nierównomiernie. No ale wiele szminek tak robi.


Nie wiem, co mnie podkusiło do kupna odcienia 35. To bardzo chłodny róż (choć sztyft nie wygląda na tak podbity niebieskością, jak wychodzi to na skórze), w którym mi nie do twarzy. Nie pasuje do mnie ani mojej karnacji i wygląda na mnie tandetnie. Znalazłam jednak na ten odcień sposób - mieszam go z bordową pomadką Wibo eliksir, uzyskując świetną jesienną śliwkę.



Za to 37... Chyba już wszyscy wiemy, że koral to "mój" kolor? 

Lubicie szminki Lasting Finish Rimmela? Ja lubię :)

sobota, 24 października 2015

Rimmel, Apocalips lip lacquer, Stellar

Apocalipsy Rimmela nigdy specjalnie nie wzbudzały mojego pożądania. Owszem, gdzieś tam drzemała we mnie chęć, aby je przetestować, ale sugerowana cena (około 6 funtów) nie zachęcała do zakupu. Aż do dnia, kiedy Justyna dała mi cynk, że Apocalipsy są w sieci B&M Bargains za funta pięćdziesiąt. Cóż, teraz już nie było wymówek.

Zdeecydowałam się na odcień Stellar. Tak wnioskuję po obejrzeniu wielu słoczy w sieci, gdyż na opakowaniu mojej sztuki nie ma żadnego oznaczenia koloru...


Tubka jest ładna wizualnie. Ten gradient, kształt nakrętki - całokształt prezentuje się nieźle. Gąbeczkowy aplikator ma na czubku wgłębienie, w którym zbiera się wystarczająca ilość produktu na jedną aplikację na moje dość pełne usta. Zastanawiam się jednak, czy to nie byłoby zbyt dużo kosmetyku dla posiadaczek węższych warg. 

Mazidło ma dziwaczny, plastikowy zapach, dla mnie nieprzyjemny.


Ten lakier do ust to w istocie bardzo dobrze napigmentowany błyszczyk zapewniający pełne krycie. Nie wżera się w usta. Nie wysusza warg, ale też nie ma właściwości pielęgnacyjnych. Nie zauważyłam, by wykazywał tendencję do zbierania się w bruzdach na wargach.

Stellar to dość intensywny, cukierkowy róż. Na pewno nie należy do rodziny nude i nie sprawdzi się u dziewczyn, które nie lubią wyrazistego koloru na ustach.

Trwałość produkt ma typo błyszczykową. U mnie utrzymuje się tak do 3 - 3,5 godzin bez jedzenia i picia.

Ot, taki przeciętny błyszczyk. Cieszę się, że kupiłam go za ułamek drogeryjnej ceny. Troszeczkę kusi mnie wersja matowa, ale nie kręci wybór kolorów...

środa, 14 października 2015

Rimmel, Lasting Finish by Kate Lipstick, 101 & 110

Osoby interesujące się światem makijażu wiedzą, że kilka lat temu marka Rimmel zaproponowała Kate Moss, aby została twarzą szminek z serii Lasting Finish. Co kilka miesięcy pojawiają się w ramach linii nowe edycje. Dwie szminki, które dziś pokażę, kupić można w stałej kolekcji, liczącej obecnie cztery odcienie. Pomadki o matowym wykończeniu umieszczono w gustownych czerwonych opakowaniach, w odróżnieniu od ubranych w czarne ubranka szminek o wykończeniu kremowym.

101 kupiłam sama za 5,49 funtów/4 g, a piękną 110 podarowała mi Justyna. Dziękuję!


Zatrzymajmy się na chwilę przy wykończeniu. To tak do końca matowe nie jest. Mamy tu raczej do czynienia z satyną, przy czym 101 jest bardziej matowa od 110, której nawet przy dobrych chęciach do matu już zaliczyć nie można. Nic to, i tak jest piękna.

Szminki mają przyjemny arbuzowy zapach i nie sprawiają problemów przy aplikacji. Suną po ustach jak marzenie bez zbierania się w bruzdach. Nie migrują poza kontur ust. Odnośnie trwałości - bez jedzenia i picia wytrzymują u mnie około 4 godziny. Schodzą niestety nierównomietnie od środka ust zostawiając wokół nich obwodkę. Nie mam im jednak tego specjalnie za złe, bo wiele szminek tak robi. Nie zauważyłam, aby wysuszały mi naskórek.


101 należy do rodziny nude z dominującymi różowymi tonami. Na mnie daje efekt my lips but better. Bardzo dobrze się w niej czuję i to jeden z moich ulubionych nudziaków.



110 to żywy koral. Pomadka jest przepiękna i cudnie ożywia twarz. Jak widać, bliżej jej wykończeniu kremowemu niż matowemu, ale kolor to rekompensuje.


Obie pomadki bardzo bardzo lubię i bardzo chętnie noszę, dobierając je do nastroju, okazji i ubioru.

piątek, 25 września 2015

Trzy cienie w kredce: Rimmel Scandaleyes Eye Shadow Stick 002 Bulletproof Beige, Max Factor Wild Shadow Pencil 05, Gosh Forever Eye Shadow metallic eye shadow stick 01 Silver Rose

Uwielbiam malować oczy i chętnie eksperymentuję z różną formą cieni. Cienie w kremie i kredce bardzo cenię za to, że można za ich pomocą ładnie podbić kolor cieni pudrowych. Niestety wiele z nich wykazuje dużą tendencję do zbierania się w załamaniu. 

Jeśli chodzi o opisywane dziś cienie w kredce, dwa z nich kupiłam sama (Rimmel - 4,49 funtów, Gosh - 5,99 funtów), a jeden - Max Factor, 5,99 funtów - dostałam kawał czasu temu od Asi, która prowadziła bardzo fajnego bloga Kosmetyczny-Przekładaniec. Szkoda, że zrezygnowała z blogowania...


Na starcie kredki Max Factora i Rimmela dostają ode mnie minusa za to, że trzeba je temperować. Kredka Gosh jest wykręcana i takie rozwiązanie odpowiada mi najbardziej. Tym bardziej, że obudowy kredek Max Factor i Rimmel są jakby plastikowe, a nie drewniane, i ciężko, nierówno się temperują, stawiają opór.

Jeśli chodzi o pigmentację, nie ma powodów do narzekań w żadnym przypadku. Wszystkie trzy kredki są przyzwoicie napigmentowane. Różni je natomiast poziom miękkości ryska. Rysik kredki Max Factora jest jakby żelowy i najtwardszy z całej trójki, choć produkt nakłada się dobrze, nie ma dyskomfortu podczas aplikacji. Trudniej jednak rozetrzeć cień na powiece. Według producenta produkt ten nadaje się do użytku przez 6 miesięcy od otwarcia. Mam go znacznie dłużej i zauważyłam, że z biegiem czasu sztyf zaczął robić się coraz twardszy. Obecnie kosmetyku już nie użuwam, bo bardzo stwardniał. Sztyft Rimmela ma optymalną miękkość - sunie po powiece jak masełko pozostawiając na niej równą warstwę koloru. Sztyft cienia Gosha jest nieco zbyt miękki i nawet przy ostrożnej aplikacji ułamał mi się, przez co straciłam sporo produktu.

Cienie Gosha i Max Factora mogę nosić na powice solo (oczywiście na bazie). Nic się z nimi nie dzieje przez cały dzień; ładnie siedzą na swoim miejscu. Cień Rimmela trzeba utrwalić cieniem pudrowym, inaczej po 5-6 godzinach zaczyna zbierać się w załamaniu.


Bulletproof Beige Rimmea wbrew nazwie nie jest beżowy. To takie ciepłe złoto o perłowym wykoczeniu. 05 Max Factora to przepiękny brąz  mający satynowe wykończenie. W sztucznym świetle wychodzą z niego oliwkowe tony. Silver Rose to mocno metaliczny, różowawy taupe. Genialny! Uwiebiam ten odcień i w ogóle ten produkt. Chętnie przyjrzę się innym kolorom.

Cienie Rimmela i Gosha są według zapewnień producentów wodoodporne, ale nie miałam okazji tego sprawdzić. Wiem, że nie stawiają oporu podczas demakijażu micelem.

poniedziałek, 15 czerwca 2015

Rimmel, Scandaleyes Waterproof Kohl Kajal, 004 Taupe

Kreska towarzyszy mi niemal w każdym makijażu; bez niej czuję się dziwnie. Do make-upu dziennego chętnie sięgam po kreseczki w odcieniach brązu. Jednym z produktów, który miał mi to zapewniać, jest kredka Rimmela z serii Scandaleyes. Kupiłam ją w drogerii Superdrug za około 5 funtów, bo słocz na ręce miał śliczny kolor.


Kredka jest miękka i nie szarpie powieki podczas aplikacji. Nie kseruje się też jakoś nadmiernie i jest w miarę trwała - u mnie potrafi przetrwać cały dzień.

Nie jestem jednak z niej zadowolona. Nie wiem, jak to się dzieje, ale o ile słocz na ręku jest świetny, intensywny, na oko kolor się nie przenosi. Zrezygnowałam ze stosowania kredki na górną powiekę, bo podczas aplikacji magicznie znika jej pigmentacja i intensywność, a tak delikatny efekt mnie nie satysfakcjonuje:


Znalazłam dla kredki inne zastosowanie - używam jej na dolną linię wodną przy makijażu typu smokey eye. Jak się okazuje, wbrew obietnicom producenta nie jest jednak wodoodporna, gdyż znika stamtąd po jakiś 5-6 godzinach.

Nie jestem z tego produktu zadowolona i tego konkretnego koloru nie polecam.

niedziela, 17 maja 2015

Rimmel, Lasting Finish Colour Rush, long lasting intense colour balm (100 Give Me A Cuddle, 110 Make Me Blush, 120 All You Need Is Pink, 200 Keep Mauving, 210 Boom Chic A Boom, 300 Viva Violet, 600 On Fire, 610 Sun-Kissed)

Wypad na spacerek z dzieckiem w wózku. Jeśli trasa spacerku przebiega obok drogerii, a dziecko zasnęło, nic nie stoi na przeszkodzie, żeby wybrać się na mały rekonesans. Bez konkretnych planów zakupowych a po prostu ot tak, żeby sobie popatrzeć na mazidła. Przyznaję, mnie to sprawia przyjemność. Jedni lubią udać się czasem do kina, drudzy - do drogerii. Tego konkretnego dnia dobrych kilka miesięcy temu trafiłam w Bootsie na nowość Rimmela: pomadki w kredce z serii Lasting Finish Colur Rush. Do tego panowała akurat promocja 3 for 2. Jako blogerka pisząca o kosmetykach poczułam zew testerki i postanowiłam od razu wziąć wszystkie interesujące mnie kolory, żeby na blogu pojawił się szerszy przegląd.

Pomadki te w Polsce kosztują 23,99 zł za sztukę, a w UK w drogeriach Boots i Superdrug są nieco droższe - 5,99 funtów za jedną. Może powinnam była coś o nich skrobnąć dobrych kilkanaście tygodni temu, krótko po zakupie, ale chciałam mieć wyrobione zdanie o każdym kolorze, więc dałam sobie czas.

Według producenta produkty te to połączenie balsamu do ust z długotrwałym kolorem. Ja mam na ten temat swoje zdanie - moje usta nie odczuły długotrwałego działania pielęgnacyjnego, więc z nazywaniem mazideł balsamem bym nie szalała. Jak dla mnie jest to połączenie kremowej pomadki ze stainem.




Ale od początku. Kredki są wykręcane, więc nie trzeba ich temperować, za co duży plus. Mają apetyczny, waniliowy zapach. Złote napisy na opakowaniach zaczynają się po jakimś czasie ścierać. Dzięki wygodnie zaostrzonej końcówce kredki dają dużą kontrolę podczas aplikacji, bo można spokojnie obrysować kontur ust. Sztyft jest dość twardy, ale gładko sunie po ustach i równo rozkłada na nich kolor. Nie potrzebujemy konturówki - nic się nie wylewa poza granice. Nie zauważyłam również tendencji do brudzenia zębów. 

Patrząc na słocze na dłoni wydawałoby się, że to rzeczywiście lekko koloryzujące usta balsamy, ale na ustach historia jest zgoła inna. Już jedno pociągnięcie daje wyrazisty kolor.

U siebie przez 1,5-2 godziny po aplikacji widzę na ustach ładny połysk. W tym czasie pomadkę nosi się bardzo komfortowo. Nieco brudzi kubki. Kiedy ta wierzchnia warstwa się zetrze, na ustach zostaje sam pigment, coś jakbyśmy nałożyły na nie stain. Wykończenie jest matowe, kolor mocny, prawie nie brudzimy kubków, ale po jakimś czasie można zacząć odczuwać ściągnięcie warg - z biegiem czasu robią się coraz suchsze. Dlatego ja osobiście aplikuję pomadki na balsam nawilżający.

Trwałość jest różna w zależności od koloru. 200 Keep Maving jest w moim odczuciu najmniej trwały i wymaga poprawek po około 3 godzinach. 100 Give Me A Cuddle i 110 Make Me Blush wyglądają u mnie dobrze do 4 godzin. W przypadku reszty odcieni za poprawki muszę zabrać się po 5-6 godzinach. W międzyczasie dużo gadam, jem i piję. Picie i lekkie przekąski nie robią na pomadkach dużego wrażenia, ale konkretniejszy obiad to inna historia.

 100 Give Me A Cuddle to bardzo ładny łososiowy róż.


 110 Make Me Blush to uroczy chłodny róż.


 120 All You Need Is Pink to, wbrew nawie, malinowa czerwień z malutką domieszką różu.



 200 Keep Mauving nie ma z mauve zbyt wiele wspólnego. Dla mnie ten odcień to połączenie różu i brązu z niewielkim dodatkiem czerwieni.


 210 Boom Chic A Boom określiłabym jako kolor typu hot pink.


300 Viva Violet ma w sobie sporo jagody.


 600 On Fire to ciepła, pomarańczowa czerwień (cieplejsza niż na moich naustnych zdjęciach)


 Zestawienie posiadanych przeze mnie odcieni:

Edit:
Dzięki uprzejmości Justyny mogę Wam pokazać jeszcze jeden odcień - 610 Sun-Kissed. Jest to cudna brzoskwinia z drobniutkim złotym shimmerem. Trwałością pomadka przypomina 100 i 110:



Ogólnie jestem z tych pomadek zadowolona i dobrze mi się je nosi, ale mają jedną wadę - mimo dobrej trwałości kiedy zaczynają znikać, zjadają się od środka zostawiając na obrzeżach ust wyraźnie obwódki. A obwódki te dość trudno zmyć. 

Za kolory, efekt i trwałość jak najbardziej mogę je polecić. Wprawdzie nie wszystkie pokazane tu kolory są dostępne stacjonarnie w Polsce, ale przecież żyjemy w dobie Internetu ;)

niedziela, 10 maja 2015

#siedemszminekwsiedemdni; dzień piąty

Dzień piąty zabawy wymyślonej przez Gosię vel Esy Floresy Fantasmagorie.


zasady Tagu #siedemszminekwsiedemdni:

1. Pokazać siedem szminek w siedem dni :) 
2. Podlinkować do bloga Autorki tagu
3. Wstawić baner 
4. Zaprosić chętnych do zabawy 


Znowu będzie Rimmel. Co ja poradzę, że lubię pomadki tej marki? Po propozycjach z serii Lasing Finish by Kate oraz Colour Rush dziś szminka z kolekcji Moisture Renew. Musiałam ją mieć w swoim zbiorku z jednego jedynego powodu - ma w nazwie imię mojej córeczki. Mowa o 360 As You Want Victoria. Jest to buraczkowa czerwień z domieszką fuksji:


Swoją drogą, jest to jedna z najtrudniejszych w obsłudze szminek, jakie posiadam. Jej obłędna pigmentacja w połączeniu z masełkowatością sztyftu wyklucza szybką aplikację. Oj nie - tutaj zdecydowanie potrzebne są konturówka i pędzelek. A że ja jestem niewprawiona w ich używaniu, widać niedociągnięcia. Oh well, I'm only human...

piątek, 8 maja 2015

#siedemszminekwsiedemdni; dzień trzeci

Zabawy z Gosią ciąg dalszy.




zasady Tagu #siedemszminekwsiedemdni:

1. Pokazać siedem szminek w siedem dni :) 
2. Podlinkować do bloga Autorki tagu
3. Wstawić baner 
4. Zaprosić chętnych do zabawy 

Kolejna soczysta propozycja. Co ja poradzę, że ostatnio lubię się z kolorem? Tutaj na ustach relatywna nowość Rimmela - Colour Rush w odcienoi 120 All You Need Is Pink, w którym więcej maliny i czerwieni niż różu. UWIELBIAM.


czwartek, 7 maja 2015

#siedemszminekwsiedemdni; dzień drugi

Dzień drugi tagu autorstwa Gosi vel Esy Floresy Fantasmagorie.


zasady Tagu #siedemszminekwsiedemdni:

1. Pokazać siedem szminek w siedem dni :) 
2. Podlinkować do bloga Autorki tagu
3. Wstawić baner 
4. Zaprosić chętnych do zabawy 


Wczoraj było soczyście, dziś więc dla odmiany pokażę bardzo bezpieczny, dobry na co dzień różowy nude o matowym wykończeniu - Rimmel, Lasting Finish by Kate w odcieniu 101:
 
 
Niemal my lips but better :) Niezobowiązujący odcień, prawda?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...