Pokazywanie postów oznaczonych etykietą golden rose. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą golden rose. Pokaż wszystkie posty

piątek, 20 grudnia 2019

Garść kolorówki z drogerii: Maybelline, Lash Sensational Luscious; Max Factor, Mastertouch All Day Concealer (Ivory 303); L'Oreal, True Match Concealer (Rose Beige); Max Factor, Creme Puff Blush (20 Lavish Mauve); Golden Rose, sheer shine lipstick (19); Maybelline, Superstay 14hr lipstick (Stay With Me Coral 430)

Mam na toaletce kilka kosmetyków drogeryjnych, które jeszcze nie zawitały na blogu, więc nadrabiam.


#1
Maybelline, Lash Sensational Luscious


Bardzo, bardzo lubię podstawową maskarę Lash Sensational. Niestety wersja Luscious się u mnie nie sprawdza. Szczoteczka jest stożkowata, silikonowa, nie sprawia żadnych trudności przy aplikacji kosmetyku. Tusz ma ładny, czarny kolor i dodaje rzęsom nieco objętości. Niestety maskara ta bardzo lubi się na mnie rozmazywać i osypywać, co ją w moich oczach skreśla. W 2020 roku na pewno muszę kupić nowy tusz (bądź dwa).



#2
Max Factor, Mastertouch All Day Concealer (Ivory 303)


Korektor pod oczy Max Factoria polubiłam od pierwszego użycia. Jest jasny, leciutki, daje średnie krycie, ładnie wyrównuje koloryt skóry pod oczami i odbija światło. Absolutnie nie wysusza mi skóry ani nie podkreśla moich pierwszych zmarszczek. Idealnie dogaduje się z lekkimi podkładami mineralnymi.



#3
L'Oreal, True Match Concealer (Rose Beige)


Korektor z serii True Match L'Oreala ma troszkę lepsze krycie niż kolega powyżej, ale jest też nieco suchszy. Po kilkunastu godzinach zaczyna troszkę podsuszać mi skórę, ale tuż po aplikacji wygląda i zachowuje się bardzo dobrze. Nie lubię tego opakowania - kosmetyk lubi wylewać się z różnych miejsc na pędzelku w niekontrolowanych ilościach.



#4 
Max Factor, Creme Puff Blush (20 Lavish Mauve)


Kiedy ja się nauczę, że odcienie kropka w kropkę przypominające mój rumień gubią się na mojej twarzy? Róż Max Factora uroczo się prezentuje (ten marmurek!), ma uroczy odcień, piękne, miękko matowe wykończenie i nie sprawia żadnych problemów podczas aplikacji, ale... na mnie Lavish Mauve akurat nie widać i nie wiadomo gdzie znika bez śladu w ciągu dnia. Ech.



 #5
Golden Rose, sheer shine lipstick (19)


OK, w Rossmannie czy Naturze Golden Rose nie znajdziemy, ale nie chciałam tworzyć osobnego wpisu dla tej pomadeczki. Lubię ją. Ma lekkie krycie, błyszczące wykończenie i nawilżającą formułę. Odcień 19 to uroczy różowawy koral. Trwałością nie powala, ale to idealne mazidełko na mrozy, bo zabezpieczy usta przed niską temperaturą, nawilży je i będzie pasowało do każdego makijażu.


#6
Maybelline, Superstay 14hr lipstick (Stay With Me Coral 430)


Czternastogodzinnej trwałości nie ma co od tej matowej szminki wymagać, ale już 5-6 godzin bez tłustego jedzenia daje radę. Stay With Me Coral to bardzo uroczy kolor; przyzwoita sztuka ot co.

wtorek, 20 lutego 2018

Golden Rose, Metals, Metallic Nail Color 114

Lakier dostałam w prezencie od Basi :*

Pojemność: 6 ml
Cena: 5,90 zł
Kolor: stalowy niebieski
Wykończenie: jakby foliowe z lekko metaliczną poświatą
Konsystencja:w sam raz
Pędzelek: klasyczny, dość szeroki
Krycie: dwuwarstwowiec
Wysychanie: nie testowałam, użyłam wysuszacza (Insta-Dri by Sally Hansen)
Zmywanie: bez problemów
Trwałość: bardzo mnie w tym przypadku zaskoczyła, gdyż wyniosła na moich miękkich, słabych paznokciach aż 4 dni



niedziela, 11 lutego 2018

Golden Rose, Metals, Metallic Nail Color 108

Lakier podarowała mi w prezencie Basia :*

Pojemność: 6 ml
Cena: 5,90 zł
Kolor: miedziany brąz z różowymi podtonami, bardzo ciekawy
Wykończenie: metaliczne
Konsystencja:w sam raz
Pędzelek: klasyczny, szeroki, w moim odczuciu wygodny
Krycie: dwuwarstwowiec (choć na upartego i jedna warstwa mogłaby wystarczyć)
Wysychanie: nie testowałam, użyłam wysuszacza (Sally Hansen Insta-Dri)
Zmywanie: bez problemów
Trwałość: na moich miękkich paznokciach standardowa - czyli dwa dni



wtorek, 17 stycznia 2017

Jestem na nie: Golden Rose, Dream Lips Lipliner, 516 (porównanie z konturówkami Essence)

Na pewno spora część z Was zna fantastyczne, tanie jak barszcz konturówki do ust Essence. Sama o swoich pięciu sztukach pisałam tutaj. Nadal bardzo je lubię. A ponieważ dzięki uprzejmości Magdaleny na mojej toaletce zamieszkał podobny produkt z Golden Rose, nie sposób ich ze sobą nie porównać.

Gwoli przypomnienia, kredki Essence mają obudowę korespondującą z odcieniem sztyftu, a w przypadku Golden Rose rolę tę pełni kolorowy koniec. Z tego tytułu kredkę przechowuję do góry nogami, co by było łatwo ją zlokalizować.

Konturówki E mają miękkie jak masełko, przyjemne w obsłudze grafity. Ten GR niestety jest odczuwalnie suchszy i zdecydowanie twardszy, przez co mocno drapie podczas aplikacji...


Mocną stroną posiadanego przeze mnie liplinera jest żywy odcień ciepłej czerwieni. W swojej pierwotnej roli - konturówki - kosmetyk sprawdza się OK. Trzyma pomadki w ryzach przez kilka godzin.


Niestety nie do końca sprawdza się nałożony na całe usta. Po pierwsze, jak już pisałam, aplikacja jest niekomfortowa. Po drugie, kosmetyk wysusza naskórek. Po trzecie, po około 3 godzinach bez jedzenia i picia zaczyna zjadać się w mało estetyczny sposób - na całej powierzchni warg w przypadkowych miejscach zaczynają robić się prześwity.

Tym razem konkurencja z Essence zdecydowanie zostawiła Golden Rose w tyle...

czwartek, 4 sierpnia 2016

Golden Rose, Matte Lipstick Crayon, 10 & 17

Do moich dwóch kredek Golden Rose o numerkach 04 i 11, które już Wam pokazywałam (klik), dołączyły niedawno dwie kolejne sztuki. Bo je po prostu bardzo polubiłam - za ładne wykończenie miękkiego matu, świetną pigmentację, szeroki wybór kolorów, brak warzenia się czy zbierania w bruzdach na wargach oraz precyzję aplikacji.  

Kredki nie mają wyraźnego smaku ani zapachu. Nie wysuszaja ust na wiór. W tej cenie (niecałe 12 zł) - rewelacja.

Które kolory dokupiłam?


17 to kolor typu hot pink. Żywy, widoczny z daleka, idealny na wakacje. Doskonale się w nim czuję. Jest dość temperamentny jeśli chodzi o trwałość. Czasem zjada się po trzech godzinach, czasem mogę zrobić poprawki po godzinach pięciu. Jak tego typu kolory mają w zwyczaju, znika nierównomiernie, co nie jest niczym zaskakującym.


10 to typowy dzienny mauve. Dość chłodny; muszę mieć na niego nastrój. Ulubieniec wielu dziewczyn, ale ja czuję się lepiej w cieplejszych odceniach (na przykład w 11, która ma domieszkę czerwonych tonów), choć w tym nie wyglądam jeszcze trupio. Trzyma się u mnie przez mniej węcej trzy godziny, czasem nieco dłużej.

U mojej bliźniaczej duszy Justyny znajdziecie słocze i opisy odcieni 10 (klik), 11 (klik) i 12 (klik). Sześć swoich kredek bardzo ładnie przedstawiła autorka wenablog tutaj, a na blogu Diamante Makeup znajdziecie fantastyczne słocze aż piętnastu odcieni. Klik - zdecydowanie warto je zobaczyć, nasza koleżanka musiała włożyć w nie mnóstwo pracy.

Jeśli macie jakąś z tych pomadek, który numerek jest Waszym ulubionym? Ja spośród 04, 10, 11 i 17 wskazałabym te dwie ostatnie - nieskromnie uważam, że naprawdę dobrze w nich wyglądam.

środa, 13 lipca 2016

Golden Rose, Silky Touch Pearl Eyeshadow, 122

Robiąc zakupy kilka miesięcy na wtedy nowootwartym stanowisku Golden Rose w CH Auchan w Rumii, dostałam w prezencie ten oto cień. Nie miałam wpływu na kolor, który mi się trafił, ale szczęśliwie jest on bardzo ładny, tylko spójrzcie:


122 to bardzo ciepły, wręcz rudawy brąz o satnowym wykończeniu. Jest przyjemnie jedwabisty w dotyku i nie sprawia żadnych problemów podczas aplikacji czy rozcierania. Pigmentację ma średnią, dlatego warto pod niego zastosować kolorową bazę - no chyba, że lubimy delikatny efekt.

Opakowanie jest plastikowe i zamyka się na klik, a przy tym nie stanowi zagrożenia dla paznokci.


Ot, zwyklaczek, ale bardziej na plus niż na minus.

poniedziałek, 7 marca 2016

Golden Rose, Matte Lipstick Crayon, 04 & 11

Lubię Golden Rose. Mają rewelacyjne matowe szminki - mowa o świetnej serii velvet matt lipstick. Pokazywałam Wam kilka z nich w poście sprzed półtora roku (klik) i nadal jest on jednym z najpopularniejszych wpisów na moim blogu. Wnioskuję z tego, że, jak ja, też lubicie te pomadki. A czy wiecie, że pomadkowe kredki (seria matte lipstick crayon) są chyba nawet lepsze? Serio!

Mam dwie sztuki. Jedną - 04 - kupiłam sama na wypróbowanie, a drugą - 11 - oddała mi Justita, która nie do końca dobrze czuła się w tym kolorze. A mi on bardzo się podoba i nieskromnie uważam, że wyglądam w nim bardzo dobrze.


Zacznijmy od tego, że forma kredki jest lepsza niż "zwykłe" szminki, bo daje nam niesamowitą precyzję aplikacji. I nie zrażajcie się tym, że kredki te trzeba temperować, bo nie stawiają one żadnego oporu ostrzynce i temperują się z łatwością. Nie mają też wyrazistego zapachu/smaku, za co u mnie duży plus. Charakteryzują się dobrą pigmentacją, więc nie musimy machać nimi pół godziny, żeby ładnie pokryć usta.



Kredki mają aksamitnie matowe wykończenie i nie wykazują tendencji do migrowania na zęby czy poza kontur ust. Wyglądają na wargach ślicznie, o ile zadbamy, by nasze usta były nawilżone i gładkie. Osobiście nie mogę nanosić matowych pomadek na gołe wargi, gdyż naskórek szybko mi się odwadnia i pierzchnie, ale na pomadce ochronnej kredki noszą się komfortowo. Nie włażą w bruzdy na ustach, nie warzą się.

 04 to chłodne prawie-bordo (chłodniejsze niż na moich zdjęciach). Świetny odcień na sezon jesienno-zimowy.


11 to bardzo urokliwa różo-marsala. Moim zdaniem dość nietypowy odcień, a przy tym bardzo twarzowy i osobiście świetnie się w nim czuję.


Na pomadce ochronnej obie kredki trzymają się u mnie w niezmienionym stanie przez około 3 godziny bez jedzenia i picia. Po tym czasie muszę nanieść poprawki. Posiadane przeze mnie kolory są dość wyraziste i nie zjadają się niestety równomiernie, ale nie mam im tego specjalnie za złe. Pigment nie wżera się w usta. Za cenę niewiele przekraczającą 10 zł naprawdę nie można narzekać. Jestem zakochana w tym wykończeniu, łatwości obsługi i uwielbiam odcień 11.

czwartek, 31 grudnia 2015

Golden Rose, Rich Color 127

Pojemność: 10,5 ml
Cena: 6,90 zł
Kolor: przybrudzony granat ze srebrnym i różowym brokacikiem
Wykończenie: drobinkowe
Konsystencja: gęstawa
Pędzelek: płaski i szeroki
Krycie: wbrew obietnicom producenta wymagane są dwie warstwy; po jednej są smugi
Wysychanie: szybkie
Zmywanie: bezproblemowe (o dziwo)
Trwałość: na moich miękkich paznokciach lakier zaczął odpryskiwać z końcówek już drugiego dnia



Golden Rose ma szeroki wybór kolorów i wykończeń, jeśli o lakiery chodzi. Szkoda tylko, że nie chcą one trzymać się moich miękkich paznokci...


***
Kochani, życzę Wam szczęśliwego nowego roku, wypełnionego samymi pozytywnymi momentami i emocjami. Wszystkiego, co najlepsze :*

poniedziałek, 21 grudnia 2015

Golden Rose, Color Expert 95

Dostępność: stoiska Golden Rose, sklep internetowy
Cena: 5,90 zł
Pojemność: 10,2 ml
Kolor: różowy fiolet czy też fioletowy róż
Wykończenie: krem
Konsystencja: gęstawa
Pędzelek: szeroki
Krycie:lakier kryje już po pierwszej warstwie, ale druga nadaje głębi koloru
Wysychanie: dość szybkie
Zmywanie: bezproblemowe
Trwałość: nałożyłam go dwa razy pod rząd z różnymi bazami i topami, i niestety za każdym razem odpryskiwał już na drugi dzień



Piękny kolorek. Szkoda, że nie chce się trzymać moich miękkich paznokci.

sobota, 22 sierpnia 2015

Golden Rose, velvet matte lipstick 13

Mój ubiegłoroczny post z przeglądem sześciu pomadek Golden Rose z serii velvet matte lipstick (klik) jest do tej pory jednym z najpopularniejszych wpisów na tym blogu. W związku z tym nie mogę nie pokazać najnowszego dodatku do mojej kolekcji - numerku 13. Szminkę sprezentowała mi Justyna

Podtrzymuję swoje zdanie sprzed prawie roku - te pomadki są świetne. Wśród swoich siedmiu sztuk nie posiadam żadnego słabeusza; kosmetyki, w tym prezentowana dziś 13, trzymają poziom. Są bardzo dobrze napigmentowane, mają ładne wykończenie miękkiego matu, gładko rozprowadzają się na ustach i o ile regularnie dbamy o wargi, nadmiernie ich nie przesuszają.


Numer 13 to przepiękna, żywa, intensywna fuksja. Potrafi robić za cały makijaż; wystarczy dołożyć jej do towarzystwa trochę podkładu, różu i tuszu na rzęsy. Jeśli nałożę pod nią pomadkę ochronną, zaczyna ścierać sie po około 3 godzinach. Nałożona na suche wargi jest bardzo trwała - przetrwa przynajmniej sześć godzin i niestrasznej jej picie i nietłuste przekąski. U mnie po tym czasie zjada się od środka i znika nierównomiernie, co jednak mnie przy tak intensywnym kolorze absolutnie nie dziwi i nie szokuje.

Osobiście wolę swoje velvetki Golden Rose od rouge edition velvet z Bourjois. Cena zdecydowanie bardziej przystępna, a i efekt oraz trwałość w moim przypadku dużo lepsze.

Jak się Wam podoba?

poniedziałek, 4 maja 2015

Golden Rose, Paris Nail Lacquer, 22 + My Secret, Nail Art, 237 Pink Mist

Moja mama maluje paznokcie od wielkiego dzwonu i posiada jeden lakier. Dziś właśnie on. Przepraszam za brzydkie skórki, przechodzą niestety gorszy okres i nic sobie nie robią z moich prób nawilżenia i natłuszczenia ich.

Dostępność: głównie małe drogerie
Cena: 6-7 zł
Pojemność: 11 ml
Kolor: jaśniutki róż z różowym shimmerem
Wykończenie: pół-perła, pół-shimmer; moim zdaniem jest to tu na tyle wyważone, że nie wygląda bazarowo
Konsystencja: rzadka
Pędzelek: klasyczny
Krycie: lakier nie jest kryjący; na zdjęciach mam trzy warstwy, a białe końcówki nadal prześwitują (dobry do Frencha)
Wysychanie: po kilkunastu minutach manikiur był suchy
Zmywanie: bez problemu
Trwałość: na moich miękkich paznokciach zaczął odpryskiwać drugiego dnia


Na palcu serdecznym jeden z nowych topów My Secret z serii Nail Art. Zakochałam się w nim, kiedy zobaczyłam ten manikiur u Ferrou. Szkoda tylko, że tak ciężko wyłowić kwiatki z buteleczki :( W każdym razie jest do dorwania teraz w Naturach za 5,99 zł. Widziałam również wersję w błękicie.

poniedziałek, 13 października 2014

Golden Rose, velvet matte lipstick (02, 04, 09, 10, 14, 26)

Matowe pomadki Golden Rose zrobiły w sieci prawdziwą furorę. Oglądając je na Waszych blogach nabierałam na nie coraz większej ochoty. Skończyło się na zakupie pięciu sztuk, a szóstą dostałam w bardzo udanym urodzinowym prezencie. Spróbowałam... i absolutnie nie dziwię się popularności tego produktu.


Co tu dużo mówić, szminki te to idealny przykład taniej (około 11,50 zł/4 g) perełki. Mają całkiem ładne, czerwone ubranka ze złotymi napisami. Niestety nie zamykają się na klik i nie wiem, czy są w stu procentach torebkoodporne.

Według mojego nosa pomadki są bezzapachowe.


Wykończenie to taki miękki mat. Szminki mają kremową konsystencję i pokrywają usta równą warstwą. Są też bardzo dobrze napigmentowane. Nie radziłabym nakładać na usta zbyt wielu warstw, bo nadmiar pomadki może zebrać się w bruzdach na wargach.

Moje usta mają skłonność do wysychania i jeśli aplikowałam pomadkę solo, odczuwałam ściągnięcie naskórka. Stosowanie pod szminki pomadki ochronnej niwelowało ten problem, a same pomadki nosiły się komfortowo. Sięgałam po te szminki na okrągło przez kilka tygodni i jeśli zadbałam o dobre nawilżenie warg w nocy, nic im się nie stało - nie nabawiłam się żadnych suchych skórek, które, nawiasem mówiąc, na pewno pomadki by podkreślały. Chcę przez to powiedzieć, że produkty nie mają właściwości nawilżających, ale przy stosowaniu odpowiedniej pielęgnacji nie wysuszają ust.


02 to piękny brudny róż. Pomadka jest bardzo zbliżona do mojego naturalnego koloru ust i dlatego świetnie się w niej czuję. My lips but better!



04 to bardzo wyrazisty, niemal neonowy koral. Zauważyłam, że jest bardzo popularny wśród miłośniczek tych pomadek.



09 to ładny róż.



10 to kolejna popularna pomadka w odcieniu nude z brzoskwiniowymi podtonami.



14 to już nie róż, a jeszcze nie czerwień. Kolor chłodny, dość oryginalny.



I w końcu mój prezent urodzinowy, numerek 26. Pomadka jest bardzo podobna do 10, ale trochę jaśniejsza.



U innych blogerek czytałam, że pomadki są trwałe. Cóż, to kwestia bardzo indywidualna. Ja dużo gadam, ciągle coś popijam, jem co około 3-4 godziny. Przy takim stylu życia muszę reaplikować pomadki co około 3 godziny. Jaśniejsze odcienie (02, 09, 10, 26) generalnie zjadają się równomiernie. 14 jest najmniej trwała z całej gromadki. Już po dwóch godzinach na moich ustach zostaje ślad koloru, który utrzymuje się przez kolejną godzinkę. 04 i 14 muszę co jakiś czas kontrolować, zwłaszcza po posiłku. Potrafią zjadać się od środka ust, pozostawiając nieestetyczną obwódkę na brzegach. Nie jest to jednak nic niezwykłego przy wyrazistszych kolorach.

Jestem ze swojej gromadki ogromnie zadowolona. Świetne produkty, ot co.

***
A pozostając w temacie pomadek, widziałyście, że Eliksiry od Wibo są w Rossmannie w Cenie Na Do Widzenia (4,29 zł za sztukę)? Pani ekspedientka nie wiedziała, czy Wibo zmienia ich opakowania/przeprowadza reformulację, czy też znikną całkowicie...

niedziela, 1 czerwca 2014

Golden Rose, Holiday Nail Color, 87

Prezentowany dziś lakier dostałam od Kasi :*


Dostępność: prawdopodobnie sklepy i wyspy marki; sklep internetowy

Cena: 12,90 zł

Pojemność: 11 ml

Kolor: przybrudzony, fioletowawy róż

Wykończenie: teksturowe; według producenta matowe z efektem cukrowej posypki; w tym konkretnym kolorze nie ma drobinek brokatu

Konsystencja: gęstawa

Pędzelek: szeroki; mi się z nim dobrze pracuje, ale mam szeroką płytkę paznokcia

Krycie: dwuwarstwowiec

Wysychanie: bardzo szybkie, jak na matowe lakiery przystało

Zmywanie: całkowicie bezproblemowe

Trwałość: niestety już drugiego dnia widać u mnie mocno starte końcówki

Inne: powierzchnia paznokcia jest chropowata w dotyku




poniedziałek, 28 stycznia 2013

Essence, the twilight saga breaking dawn part 2, 02 Alice had a vision - again + Golden Rose, Jolly Jewels 103

Dzisiejszy post sponsorują Diggerowa i Słomka :)

Jakiś czas temu na półkach w Naturze i Hebe królowała essencowa limitka twilight breaking dawn. Byłam nawet w czasie tego królowania w Polsce i miałam już lakier o numerku 02 w koszyczku, ale w ostatniej chwili postanowiłam poćwiczyć swoją silną wolę i go nie kupiłam... Niedługo potem przyszedł do mnie w paczce od Amandy. Jak dobrze! Jest to jeden z najładniejszych fioletów w mojej kolekcji :)
  • Dostępność: zdaje się, że LE już nie jest dostępna, chyba że gdzieś pałętają się jeszcze niedobitki
  • Cena: ok. 7 zł
  • Pojemność: 10 ml
  • Kolor: przepiękny śliwkowy fiolet z różowymi, zielonymi i srebrnymi drobinkami
  • Konsystencja: w sam raz
  • Pędzelek: szeroki i płaski, dość sztywny - w moim odczuciu wygodny, ale potrafi ściągać lakier, jeśli przejedziemy nim w tym samym miejscu
  • Krycie: do pełnego krycia bez prześwitów potrzebowałam 3 warstw
  • Wysychanie: w normie
  • Zmywanie: o dziwo (drobinki) bez problemów
  • Trwałość: trzy dni




Ten cudny fiolet sparowałam z równie cudnym glitterkiem z nowej serii wypuszczonej przez Golden Rose. Lakier podarowała mi Słomcia :*
  • Dostępność: sklepy Golden Rose, sklep online
  • Cena: w sklepie online lakiery kosztują 12,90 zł
  • Pojemność: 10,8 ml
  • Kolor: baza składa się z drobnego, złotego brokatu, w którym zatopiono większe różowe kawałki folii
  • Konsystencja: w sam raz
  • Pędzelek: klasyczny, dość cienki
  • Krycie: trzywarstwowiec
  • Wysychanie: w normie
  • Zmywanie: nałożyłam go na bazę peel-off z Essence i zdjęłam w jednym kawałku ;)
  • Trwałość: trzy dni

Dzięki Dziewczyny!

niedziela, 10 czerwca 2012

Golden Rose, Paris Nail Lacquer, 50

I bought this nail polish in Poland. Golden Rose is a Polish brand.
***
  • Dostępność: sklepy i szafy Golden Rose
  • Cena: kilka złotych
  • Pojemność: 11 ml
  • Kolor: transparentna szarość ze srebrnym shimmerem
  • Konsystencja: rzadka
  • Pędzelek: klasyczny; jak dla mnie nakrętka jest za wąska i niewygodnie mi się nią operuje
  • Krycie: na paznokciach mam 3 warstwy, białe końcówki wciąż prześwitują, ale wygląda to całkiem elegancko
  • Wysychanie: szybkie
  • Zmywanie: lakier dość ciężko się zmywa, mocno trzyma się płytki
  • Trwałość: świetna! 5 dni
Fajny lakier, ale muszę mieć na niego nastrój :)



niedziela, 13 listopada 2011

Golden Rose, Fashion Color Nail Lacquer, 76

Ten lakier dostałam od Maggie :* Dziękuję kochana!
  • Dostępność: szczerze mówiąc osobiście nigdzie tych lakierów nie widziałam, nie wiem gdzie można je kupić
  • Cena: również nie znam
  • Pojemność: 5,5 ml
  • Kolor: intensywny, dający po oczach pomarańcz; w żelkowej bazie zatopione są pomarańczowe drobinki
  • Konsystencja: w sam raz
  • Pędzelek: ani wąski, ani szeroki - w porządku
  • Krycie: mam na paznokciach trzy warstwy a białe końcówki wciąż widać - jest to cecha charakterystyczna żelków
  • Wysychanie: w normie
  • Zmywanie: schodzi bez problemu
  • Trwałość: nosiłam go przez trzy dni; kiedy go zmywałam (bo po prostu chciałam zmienić kolor) tylko końcówki były lekko starte
Na pewno będę do niego wracać - latem :) Taki gorący oranż nie pasuje do mojej zimowej garderoby, ale na lato będzie idealny!

    I got this varnish from Maggie :* Thank you!

    • Availability: to be honest with you, I have no idea where you can find these polishes; I haven't seen them anywhere
    • Price: I don't know the price either
    • Volume: 5.5 ml
    • Colour: bright orange; jelly base with orange shimmer
    • Consistency: just right
    • Brush: neither narrow nor broad, just right
    • Coverage: in the pictures you can see 3 coats but the white tips of my nails are still visible - it's characteristic of nail varnishes with jelly base
    • Drying time: standard
    • Removing: no problems
    • Durability: when I removed it after 3 days (just because I wanted to wear something else), it still looked good - it only wore off on the tips a little

    niedziela, 17 kwietnia 2011

    Golden Rose, Wet & Dry Eyeshadow 06

    Dziś będzie o paletce cieni, którą kupiłam jakiś rok temu na stoisku Golden Rose za 29 zł i której, nie wiadomo czemu, do tej pory nie używałam. Mowa o Wet & Dry Eyeshadow. Ja mam paletkę o numerku 06. W paletce zamknięto 4 gramy produktu.

    Today I'm going to write about a Golden Rose Wet & Dry Eyeshadow palette I bought last year for PLN 29 (approximately £6). Strangely enough, I only used it the other day. I own this in 06. The palette contains 4 grammes of the product.


    Kupiłam ją bo: 1) nigdy nie miałam nic z Golden Rose, 2) nudziłam się, bez celu włócząc się po CH Manhattan w Gdańsku, 3) przyciągnęły mnie kolorki, czyli piękny róż, fiołkowy fiolet, jaśniutki lilak oraz kolor kawy z mlekiem.

    I bought it because 1) I haven't had anything by Golden Rose before, 2) I was wandering around a shopping centre and felt bored, 3) I was drawn to four beautiful colours: a pretty pink, violet, light lilac, and light brown.


    Na wizażu wyczytałam, że są to cienie wypiekane. Nie znalazłam takiej informacji na samym opakowaniu. Nieprawdą natomiast jest, że produkt jest bezzapachowy - ja wyraźnie wyczuwam dziwną słodkawą woń. Podoba mi się plastikowa kasetka, bo jest solidna, nie otwiera się w torebce, ale jednocześnie nie trzeba łamać sobie paznokci, żeby ją otworzyć. Pacynki oczywiście nie używam, ale nawet gdybym chciała, byłoby to męczące, bo trudno ją wydobyć z przegródki. Bez długich pazurów ani rusz. Jeśli zaś chodzi o najważniejsze, czyli walory użytkowe, mam bardzo mieszane uczucia. OK, cienie są dobrze napigmentowane, ale co z tego, skoro są twarde jak kamień! Lilaka i brązu nie da się nabrać na normalny pędzelek do cieniowania; udało mi się to osiągnąć zbitą i twardą kulką Inglota. Co za tym idzie, kiepsko się rozprowadzają i blendują - kolor miejscami się koncentruje, miejscami powstają prześwity... Sytuacja jest nieco lepsza w przypadku różu i fioletu, które da się nabrać na pędzelek i nałożyć na powiekę, ale trzeba się namęczyć, żeby je porządnie rozetrzeć. Cienie ponoć można używać na sucho i na mokro. Na sucho mają nadawać się do makijażu dziennego, aplikacja na mokro ma zapewnić nam dramatic look. Na sucho udało mi się jakoś je zaaplikować, ale nie mogłam nabrać ich na zmoczony pędzel. Do tego  szczerze się przyznam, że boję się je używać na mokro, żeby z kamienia nie zrobiła mi się skała... 

    These are supposedly baked eyeshadows. However, there is no such information on the packaging. What you can read on the packaging is that the eyeshadows are fragrance free, which is not entirely true. They have a strange sweetish scnet. By the way, the packaging is solid and you don't have to worry that it would open in the bag. Still, you don't have to strain to open it when you feel like using the product. I don't use the attached applicator and boy am I lucky not to! It's kind of stuck in its narrow compartment and you need to have long nails to pull it out. As for the eyeshadows themselves, I have a love-hate relationship with them. I looove the colours and pigmentation, I hate the formula - the shadows are stone-hard. Good luck trying to scoop some on your brushes - I only managed to do that with a hard crease brush. Consequently, the shadows are pain to apply evenly and blend. Pink and violet are a little softer but still far from perfect. The manufacturer says that you can use the product dry & wet but I didn't manage to pick up any shadow with a wet brush. To be honest, I don't think I would use it wet anyway as the shadows are hard as they are, I don't want them to get any harder...


    Lilak, brąz i róż są perłowe, fiolet zmierza w stronę matu. 
    Jak widzicie, kolorystycznie ta paletka przedstawia się świetnie, użytkowo - produkt dla cierpliwych, dlatego niestety jej Wam nie polecę, a już na pewno nie osobom stawiającym pierwsze kroki w makijażu. Może inne wersje kolorystyczne są bardziej udane? 

    Lilac, brown and pink shades are pearl, violet is on the matte side.
    To sum up, the colours are great but difficult to apply and blend. Therefore, I can't recommend this specific palette to you. Maybe other colour versions are better?

    Spróbowałam zrobić poglądowy makijaż / And a make-up:



    Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...