Krem dostałam od kochanej Stri-lingi :* Jako że mam bardzo suche, bardzo problematyczne dłonie, a naczytałam się na temat tego mazidła wiele dobrego, moje oczekiwania były bardzo wysokie...
Kosmetyk zapakowano w rzucającą się w oczy, czerwoną tubkę z klapką. Ma biały kolor i gęstawą konsystencję. Nie zawiera substancji zapachowych, ale pachnie składnikami, które użyto do jego produkcji. Zapach jest dziwny, trochę nieprzyjemny, ale do przeżycia (a producent twierdzi, że to kosmetyk bezzapachowy. taaa). Krem dość długo się wchłania - zostawia na dłoniach wyczuwalny film, który znika po kilkunastu minutach. Tubka wystarczyła mi na około miesiąc stosowania kilka razy dziennie.
Jak z działaniem? Działanie krótkofalowe produktu jest bardzo dobre; skóra dłoni jest natłuszczona, nawilżona, zmiękczona. W moim przypadku efekt ten utrzymuje się jednak do pierwszego mycia dłoni. A przy córeczce dłonie myję bardzo, bardzo często i nie zawsze mam potem czas na aplikację kremu. Dlatego nie zaobserwowałam w tym przypadku działania długofalowego. Kosmetyk działał od aplikacji do umycia dłoni. I tyle. Niestety nie pomógł twardym, zadzierającym się skórkom.
Z tego, co wiem, krem jest dość trudno dostępny. Gdybym mogła zdobyć go bez specjalnego polowania, pewnie bym do niego wróciła, ale specjalnie szukać go nie będę, bo nie jest to najlepszy krem do dłoni, z jakim miałam do czynienia.