Po bardzo owocnym spotkaniu z ekspresową odżywką do włosów z tej linii postanowiłam wypróbować całą serię. Co z tego wynikło? Czytajcie dalej :)
Ciekawostką jest fakt, że cała czwórka nie dzieli tego samego zapachu. Szampon i odżywką pachną świeżo, ogórkowo-arbuzowo, natomiast maska i jedwab do włosów idą w stronę łąki z kwiatami. Aromaty te są przyjemne i delikatne; nie kłócą się z perfumami i nie przyprawiają o ból głowy.
Szampon
Szampon ma postać białawej-zielonkawej emulsji, a jego konsystencję opisałabym jako bogatą. Nie pieni się zbyt obficie, dlatego używałam większą porcję niż normalnie. Myć włosy myje, oleje też domywa, ale dla moich niezniszczonych kłaków był troszkę za bogaty. Objawiało się to brakiem objętości i lekkości po wyschnięciu (nie używam suszarki) oraz tym, że włosy traciły świeżość po 1,5 dnia od mycia, a ponieważ myję je co drugi dzień, popołudniami drugiego dnia widziałam wyraźnie, że wołają o kąpiel. Nie wypowiem się, czy szampon wspomaga regenerację pasm, bo moje są w dobrym stanie. Skalpowi szampon nie zaszkodził, za co ogromny plus. Osobiście do niego nie wrócę, ale myślę, że osoby z suchymi włosami mogłyby być z niego naprawdę zadowolone.
Ekspresowa odżywka
To najmocniejsze ogniwo zestawu. Ma postać białej, kremowej emulsji, która nie spływa z włosów. Rzeczywiście działa już po krótkim czasie (choć trzymam ją na głowie przez kilka minut, nie te jedyne 60 sekund). Moje włosy są po niej nawilżone, gładkie, przyjemne w dotyku i lśniące.
Maska
Jest nieco gęstsza od odżywki i dołączono do niej czepek. Rzecz w tym, że czy nałożę ją na pół godziny pod rzeczony czepek, czy na kilka minut jako odżywkę, działa tak samo - czyli podobnie jak odżywka, ale troszkę słabiej. Trudno opisać te subtelne różnice, ale takie są moje subiektywne odczucia.
Jedwab do włosów
To taki typowy silikonowy olejek na końce, ale jest bardzo dobry w swojej kategorii. Przede wszystkim nie zawiera alkoholu, więc nie wysusza pasm. Poza tym nie zbija ich w strąki. Podczas aplikacji czuję, jak "otula" włosy sprawiając, że zdają się jeszcze gładsze, bardziej miękkie i jeszcze mocniej odbijają światło. Nie mam do niego zastrzeżeń.
Cieszę się ze spotkania z całą serią. Odżywki zużyłam już przynajmniej trzy opakowania i na pewno będę do niej wracać. Myślę, że jedwab też jeszcze u mnie zagości, bo w chłodne miesiące lubię w ten sposób zabezpieczać końcówki przed ocieraniem się o swetry i płaszcze, a dla mnie istotny jest brak alkoholu denaturowanego (jeden taki jedwab z tym składnikiem na dłuższą metę bardzo zmasakrował mi końce). Szampon okazał się zbyt bogaty dla mojego typu włosów, a maska działała podobnie, choć subtelnie gorzej od odżywki, więc nie mam parcia, by do nich wrócić. Mam jednak ochotę wypróbować inne linie Biovax, na przykład diamentową. Zobaczymy, co czas przyniesie...