photo 1_zpsf71e6e78.png photo 2_zpsa04d1f5f.png photo 3_zps76d47384.png
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jajka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jajka. Pokaż wszystkie posty

sobota, 22 lutego 2014

Kaiserschmarrn

Lubię z podróży przywozić pomysły i inspiracje do zrealizowania w kuchni. Urlop zimowy był pod tym względem bardzo owocny, bo mogliśmy poznać różne nowe potrawy, w tym austriackie klasyki. Na pewno należy do nich omlet biszkoptowy Kaiserschmarrn, który podawany jest na śniadanie lub deser w prawie każdej wiedeńskiej kawiarni. Do tej pory nie miałam okazji go spróbować, bo w menu zawsze widnieje w towarzystwie duszonych jabłek, rodzynek i powideł śliwkowych, a są to rzeczy, za którymi ani ja, ani L. nie przepadamy. Jednak tym razem nasi gospodarze podali czysty omlet z cukrem pudrem i musem jabłkowym, a taka postać mi odpowiada. 
Przy pierwszej okazji do dłuższego śniadania postanowiłam go przyrządzić. Jest prosty w przygotowaniu, ale wymaga spokoju i opanowania, bo bardzo łatwo można zepsuć białka przy mieszaniu i zamiast puszystego ciasta będzie naleśnik ;) Oprócz tego jest to świetny przepis dla tych, którym omlet zwykle nie wychodzi, bo się cały rwie - ten właśnie taki powinien być, porwany. 




Składniki na 2 porcje (patelnia 30cm):
- 4 jaja
- szklanka mąki
- szklanka mleka
- szczypta soli
- łyżka masła i łyżka oleju do smażenia

Rozdzielamy białka od żółtek. W misce miksujemy mleko, mąkę i żółtka. Rozgrzewamy patelnię oraz masło i olej na niej. Ubijamy białka z szczyptą soli i delikatnie mieszamy z resztą masy. Jeśli chcecie dodać rodzynki to zróbcie to w tej chwili ;) Wlewamy wszystko na patelnię - masa powinna mieć maks. 2 cm grubości, bo inaczej omlet może się przypalić i być surowy w środku. Smażymy kilka minut, aż do ścięcia większości masy. Następnie omlet obracamy - już teraz możecie sobie ułatwić i porwać omlet na kawałki przy pomocy łopatki i smażymy jeszcze chwilę, aż do zezłocenia się spodu i ścięcia środka.
Podajemy z cukrem pudrem i musem jabłkowym albo powidłami.



sobota, 1 lutego 2014

frittata z cukinią i suszonymi pomidorami

Dobre śniadanie to podstawa każdego dnia - myślę, że mało kto się będzie ze mną w tej kwestii spierał. Każdy ma swoje zwyczaje i ulubione potrawy, które wybiera rano. My również z L. lubimy dobrze zacząć dzień, więc pod wpływem impulsu nastąpiła reaktywacja bloga, który kiedyś był zbiorem inspiracji śniadaniowych z naszej kuchni. Co prawda pod inną nazwą, ale dającą wiele nowych możliwości, bo co dwie głowy to nie jedna, a śniadania we dwoje je się najlepiej :)
Tymczasem mam dla Was propozycję, która u nas czasem gości rano, ale dobrze sprawdzi się także jako lżejszy obiad czy kolacja - frittata pełna warzyw.




Składniki na frittatę dla 2 osób:
- 6-8 jajek
- mała cukinia
- pół słoika suszonych pomidorów
- kilka pomidorków cherry
- 1/5 sera sałatkowego typu feta

Pomidory kroimy na kawałki, cukinię obieramy i obieraczką kroimy na plastry. Podsmażamy kilka minut na zalewie z pomidorów.
W misce miksujemy jajka aż nieco się napowietrzą. Dodajemy podsmażone warzywa, pomidorki cherry i pokrojoną fetę. Mieszamy i wylewamy na patelnię. Zakrywamy i smażymy na wolnym ogniu aż do ścięcia.



sobota, 5 października 2013

śniadaniowe love - 11 -

Przyszedł weekend, przyszedł czas na wyhamowanie, cieszenie się każdą chwilą i dobrym jedzeniem :) Zaczynamy do od dobrego śniadania, a że już dawno nie było omletu, no to jest. Tym razem zmieniam naszą tradycyjną koncepcję, na bardziej wyraziste smaki.
Przede wszystkim dalej uwielbiam wszędzie dodawać suszone pomidory, więc stają się oczywistym wyborem. Żeby nie było nudno dodaję także czarne oliwki, za którymi ostatnio bardzo przepadam. Standardowo szpinak - niestety mrożony, bo zapomniałam kupić świeży, ale dobre i to. Pod koniec smażenia dodałam jeszcze mozzarellę, która się cudownie rozpłynęła. Myślałam jeszcze o fecie bądź parmezanie, ale wypróbuję innym razem.
Nie ma to jak dobry początek dnia!




Składniki na 2 omlety:
- 6 jaj
- ulubione oliwki
- szpinak (4 kostki mrożonego, bo 5 to za dużo :p)
- pół kulki mozzarelli albo trochę innego sera, może być wyrazisty, omlet będzie jeszcze smaczniejszy!

A wykonanie? Każdy chyba wie: jajka ubijamy aż się nieco napowietrzą i wylewamy na rozgrzaną patelnię. Dorzucamy wszystkie składniki, najlepiej pokrojone w małe kawałeczki i smażymy na małym ogniu pod przykryciem aż się zetnie, pod koniec dodając ser.




PS Udanego weekendu!

poniedziałek, 10 czerwca 2013

śniadaniowe love - 8 -

Notki przygotowuję w pośpiechu, podobnie z resztą jak posiłki ostatnio. Dużo muszę ogarnąć, bo zapowiadają się na dość męczące i wymagające 3 tygodnie. Jeśli jednak uda mi się wstać o takiej porze jak zaplanowałam (bez dodatkowych 15 minut drzemki) staram się zacząć dobrze dzień, a najlepszy dla mnie sposób to pożywne śniadanie.
Tym razem odkrywam kolejny sposób na jajka - w koszulkach. Co prawda po kilku próbach dalej nie mam idealnego sposobu, ale czasem trafi się jedno ładnie przygotowane ;)


Składniki na 1 kanapkę:
-kajzerka
-plasterek koziego sera
-2 plasterki szynki suszonej
-jajko
-warzywka
-sos musztardowy

Potrzebujemy także:
-octu
-małą miseczkę
-szeroki garnek
-łyżkę cedzakową

Kajzerkę zapiekamy - jedną połówkę z szynką i serem kozim. W tym czasie gotujemy wodę do ugotowania jajka. Na litr wody dodajemy łyżkę octu spirytusowego 10%. Najlepiej gotować w dość szerokim garnku, żeby udało się bez problemu wlać jajko, a wody musi być na tyle dużo, żeby jajko mogło się unosić.
Jajko delikatnie wbijamy do niewielkiej miseczki. Kiedy woda wrze zmniejszamy ogień do minimum, i tworzymy lekki wir (łyżką, rózgą do ubijania jajek) i z niewielkiej wysokości wlewamy jajko sprawnym ruchem. Musimy uważać, żeby wir nie był za szybki, a wysokość wlewania za wysoko, bo inaczej żółto z powodu swojej masy ucieknie nam z białka i idealne jajko będzie ciężko osiągnąć ;)
Gotujemy ok 2,5 - 3 minuty i delikatnie wyciągamy. 

Sos musztardowy to nic innego jak musztarda z odrobiną soku z cytryny i oliwy.


***
Weekend minął bardzo szybko :) W sobotę urodzinowy grill u dziadków - przyjechała Mała K., więc mogłyśmy trochę poszaleć. Najlepiej oczywiście wchodzi się na moje ulubione drzewo w ogrodzie dziadków - orzech. Wspinała się mała i wspinałam się ja. 

 

W niedzielę obiad u moich rodziców, a popołudniu postanowiliśmy zrobić sobie nieco dłuższą wycieczkę rowerową z L. i moją mamą. Najczęściej wyskakujemy na godzinkę na drogę pomocniczą przy autostradzie i jeździmy dla samego ruchu. Jednak zdecydowanie nie możemy tam wykorzystać technicznie naszych rowerów górskich. Dlatego co pewien czas robimy rundkę 30-50km po okolicznych drogach przez lasy, gdzie czekają na nas kamienie, korzenie, podjazdy, piach, błoto i kałuże. Wczoraj wróciłam cała w centki ;)

czwartek, 23 maja 2013

śniadaniowe love - 7 -

Ciągle mnie zaskakuje, jak bardzo nastawienie wpływa na nasze smaki. Po raz kolejny odpowiednie przyrządzenie i podanie pozwoliło mi rozszerzyć moje menu. Tym razem o jajko sadzone, którego jeszcze kilka miesięcy temu nie byłam w stanie przełknąć. W wersji śniadaniowej czasem ląduje na mojej kanapce. Z dodatkiem warzyw czy pieczeni z indyka, na domowym pieczywie, stanowi świetne rozpoczęcie dnia. Obok kanapki miejsce znalazło się jeszcze dla wędzonej makreli oraz wiejskiego, domowego twarogu (jak dobrze mieć znajomości :)!).


O czym warto pamiętać?
Jajko wbijamy z niewielkiej wysokości na dobrze rozgrzaną patelnię teflonową lub ceramiczną. Wiele osób smaży je na dobrze rozgrzanym maśle, ale ja wolę bez niczego. 
Solimy dopiero na talerzu, dzięki temu jajko nie straci swojego koloru.
Smażę pod pokrywką, dzięki temu spód się nie przypali, a będzie lepiej ścięte :)


***
Są dni kiedy wszystko co może pójść źle, idzie źle. Przypalone śniadanie, zapomnienie ważnych dokumentów z domu, szukanie miejsca do zaparkowania przez 10 minut i spóźnienie się na zajęcia, zostawienie telefonu w laboratorium, dwu-godzinne problemy techniczne w pracy, a do tego szarpią plecy, bo źle spałam...Jak dobrze, że wszystko mija, a L. potrafi poprawić mi humor zawsze. Tym razem przez odkrywaniem nowych smaków lodów w naszej Czekoladziarni - w zeszłym tygodniu karmel z solą morską, wczoraj śmietankowe ze skórką pomarańczy oraz malinowe z bzem :)


wtorek, 14 maja 2013

śniadaniowe love - 6 -

Od pewnego czasu zaczęłam spożywać sporą ilość jajek - myślę, że średnio 10-12 tygodniowo mogę przyjąć ;) Zazwyczaj zjadam je na śniadanie w przeróżnych postaciach. Dziś mam dla Was przepis na jedno z moich ulubionych ostatnio śniadań - prosty omlet ze szpinakiem, fetą i kukurydzą. Zagryzany czerwonymi warzywami, a na koniec domowy jogurt truskawkowy.


Składniki na 1 omlet:
-3 jajka
-szpinaku ile dusza pragnie
-fety nieco mniej, bo słona ;)
-łyżka bądź dwie kukurydzy
-dobra patelnia (u mnie do naleśników)

Mrożony szpinak należy wcześniej rozmrozić i odsączyć, świeży poddusić na maśle. Fetę pokroić w kostkę. Jajka miksujmy przez 2-3 minuty na jednolitą masę i przelewamy na dość dobrze rozgrzaną patelnię. Dodajemy dodatki na górę, zakrywamy pokrywką i smażymy aż się masa jajeczna zetnie z góry.

Jogurt truskawkowy, na pewno Was zaskoczę, to jogurt naturalny zmiksowany z truskawkami. W moim przypadku mrożonymi. Dla łakomczuchów polecam dosypać granoli :)



***
Cieszymy się wiosną mimo średniej pogody. Spacery, biegi w deszczu, lody na patyku. Planujemy powoli wakacje, ale ciężko coś zaplanować, kiedy sporo niewiadomych wciąż stoi i tak naprawdę znikną dopiero w wakacje. Na szczęście nasze pomysły nie wymagają decyzji dużo wcześniej, więc zobaczymy co będzie :)

środa, 23 stycznia 2013

This is S(esja)panish omelette!

Jestem bardzo zadowolona, że wybrałam taką, a nie inną, kanapę do naszego mieszkanka. Jest dość głęboka, dzięki czemu mogę podkurczyć nogi i wygodnie się rozsiąść oglądając film. Jest także świetnym miejscem do stworzenia "bazy", czyli zakopania się z toną notatek i poduszek w trakcie sesji. Kiedy zdarzają się takie dni, jak wczoraj, w których przeznaczam cały czas na naukę nie do końca zdaję sobie sprawę z upływu czasu. Na szczęście mój żołądek dopomina się o konkretne posiłki, więc przychodzi moment, kiedy muszę się wygrzebać z mojej bazy, poukładać notatki, odłożyć na bok chrupki orzechowe (nie łudzę się, że zastąpią orzechy, po prostu muszę coś chrupać) i spędzić w kuchni chwilę na przygotowaniu jedzenia. Oczywiście teraz im krócej, tym lepiej ;) Jedną z prostszych i tańszych potraw jest omlet czy tortilla hiszpańska. Nie zajmuje dużo czasu i można ją wykonać na kilka razy (w ramach 10 minutowych przerw od nauki).


Przepis na 2 spore porcje - z patelni 30cm:
-ok 1kg ziemniaków
-6-7 jajek
-2/3 opakowania sera sałatkowego typu feta
-3 łyżki śmietany 18%
-sól, pieprz, czosnek
-łyżka/dwie masła do smażenia
-opcjonalnie warzywa jako dodatek

Ziemniaki obieramy i kroimy w kostkę albo średniej grubości plastry. Gotujemy w osolonej wodzie, aż będą delikatnie miękkie. Na patelni rozgrzewamy tłuszcz i wrzucamy na nią ziemniaki, smażymy kilka minut.
Jajka wbijamy do dużej miski i porządnie roztrzepujemy. Dodajemy śmietanę, przyprawy, ser oraz ziemniaki. Mieszamy i wylewamy na dobrze rozgrzaną patelnię. Upewniamy się, że mieszanka jajeczna spłynęła także na dół patelni (poprzez mieszanie łopatką) i przykrywamy patelnię. Smażymy 5-10 minut (aż góra się zetnie). Przygotowujemy talerz/deskę rozmiarów patelni, kładziemy na górę i obracamy, tak żeby omlet wypadł nam na talerz. Zsuwamy go z powrotem na patelnię i smażymy jeszcze 2-3 minutki. Wierzch możecie posypać startym serem, żeby się ładnie rozpuścił.

***
Dwa do przodu, trzy przede mną. Już dawno nie byłam tak koszmarnie zestresowana. Dziś kolokwium, jutro egzamin, w piątek również. Do tego nagła zmiana terminów, przez którą musiałam zmieniać plan nauki i z jutrzejszym egzaminem jestem trochę w tyle (a na piątkowy jeszcze nic nie umiem). W sobotę rodzinne urodziny L., który się obronił w poniedziałek ;)

sobota, 12 stycznia 2013

paleo love - tortilla z omletu pełnego ziół

Pracowity tydzień za mną, do tego osłabienie mnie dopadło i zwaliło w czwartek dreszczami i bólem pleców. Nie mam za dużo czasu na stanie w kuchni, więc musicie mi wybaczyć ten prosty i pożyczony przepis, znów nawiązujący do diety ubogiej w zboża. To jedno z moich ostatnich śniadań, ale nada się także świetnie na obiad czy kolację. Zamiast tradycyjnej tortilli usmażyłam cienki omlet pełen ziół, nadziałam go pieczenią z indyka oraz pomidorami przygotowanymi jak do bruschetty.


Składniki na 2 sztuki (dla mnie to jedna porcja):
-2 jajka
-2 łyżki wody
-świeża bazylia, szczypiorek, oregano i co tylko chcecie
-kilka plastrów pieczeni z indyka
-2 pomidory
-mała cebula czerwona
-sól, pieprz, oliwa

Jajka wbijamy do miski, dodajemy wodę, posiekane zioła oraz przyprawy. Wszystko chwilę miksujemy i wylewamy połowę na średnio rozgrzaną patelnię teflonową (musi mieć dobrą powłokę, od której omlet gładko odejdzie, bo będzie cieniutki i łatwo się porwie). Omlet powinien się ścinać, a nie smażyć. 
Pomidory kroimy w kostkę, dodajemy posiekaną cebulę oraz bazylię, dolewamy nieco oliwy, możecie także dodać soli lub pieprzu i wszystko mieszamy. 
Na omlet kładziemy pokrojone mięso, dorzucamy pomidory i zwijamy, jak tortillę. 


***
Mimo nawału pracy udało mi się także skoczyć na zakupy z mamą w celu zalezienia na wyprzedażach nowej kurtki. Nie interesuję się modą, owszem lubię się czasem ładnie ubrać, ale na co dzień chodzę ubrana w wygodne ciuchy - jeansy, sweter, sportowe buty. W sklepie szukam tego, co mi jest potrzebne wg. moich standardów, a nie znawców mody. Po przeleceniu dwóch centrów handlowych powiem jedno - jestem załamana. Szukałam zwykłej, zimowej kurtki, sportowej. Nie chciałam kurtki stricte sportowej, bo taką już mam na stok. Eleganckie również posiadam, więc zależało mi na zwykłej, miejskiej, sportowej kurtce do spodni, bo moja stara liczy sobie kilka lat. Nie doceniłam naszych sklepów, w których pod względem kurtek i płaszczy wyboru nie ma tzn. wszędzie jest to samo. Albo kurtki, w których wyglądam jak w worku albo puchowe, pikowane i świecące. 
Kurtkę znalazłam. Męską. Szczęśliwie w jednym sklepie rozmiarówka jest tak mała, że S ze mnie nie spada ;) 

czwartek, 12 kwietnia 2012

risotto z jajem + dopisek z zaproszeniem

Nie jestem wielką fanką jajek, chociaż wiem, że powinno się je jeść. Najwięcej zjadam na Wielkanoc, bo akurat jajka faszerowane uwielbiam :) I w tym klimacie poświątecznym będzie dzisiejszy przepis. Prosty, lekki, smaczny. Czekający blisko 3 tygodnie na publikację, bo zawsze było coś ważniejszego. Risotto z jajkiem sadzonym.

Składniki na 2 porcje:
-ryż, mniej więcej 1,5 saszetki
-pół litra bulionu

-1/4 szklanki białego wina
-cebulka dymka
-sól, pieprz, gałka muszkatołowa
-2 jajka
-łyżka masła



Masło rozpuścić na patelni, podsmażyć posiekaną dymkę, wrzucić ryż i dolać wino. Cały czas mieszać i podgrzewać. Kiedy wino odparuje zalewamy ryż bulionem. Podgrzewamy na małym ogniu 15-20 minut. Na koniec doprawić przyprawami. Zrobić jajka sadzone i podawać.


***
Z moich wtorkowych zakupów prawie nic nie wyszło. Nic w tych sklepach nie ma albo mi brakuje cierpliwości do łażenia i szukania (niestety, nie sprawia mi to przyjemności, raczej to przykry obowiązek). W ramach "pocieszenia" kupiłam nowe talerze - dwa zestawy, czyli duży talerz + mały + miska. Ale mam na razie szlaban na kupowanie talerzy...
Spotkanie klasowe bardzo udane, chociaż pojawiła się nasza stała ekipa (czyli znajomi już od gimnazjum) + kilka osób z klasy i spoza niej. Wybraliśmy się do Warki, miejsca, które odwiedzamy od lat. I chociaż podają rozwodnione piwo na metry to strasznie lubię klimat tego miejsca. I naszym odkryciem zostało kamikadze ogórkowe. Do tego sprawdzaliśmy jak bardzo ładowne jest Clio kolegi. Weszliśmy w siódemkę (dwie osoby w bagażniku).


Wczoraj odsypiałam oraz nadrabiałam seriale. Do tego cały dzień z L. :)  Dzisiaj tylko jedne zajęcia, na 11.30 i o 13.00 kończę. Jutro angielski.
A w niedzielę maraton zumby :D

Dopisane, g.21.07
Kochani!


Zdecydowałam się w końcu utworzyć nowy blog, tym razem o śniadaniach :) Zapraszam wszystkich na Śniadaniowe love!

sobota, 10 marca 2012

wiosenny obiad

Mój szeroki szklany wazon stoi wypełniony wodą. A w nim zielona łodyga, liście i czerwono-żółty czubek. Tulipan. Pierwszy wiosenny kwiat w tym roku na moim oknie, od mojego kochanego L. Jednak gdy wyglądam przez okno to widzę, że wiosna chyba zgubiła drogę i każe nam jeszcze chwilę na siebie czekać. Ja postanowiłam przywołać ją na mój własny, kulinarny sposób. Obiadem bardzo prostym i szybkim, bo w ostatnim tygodniu nie miałam czasu na gotowanie. Do tego niezwykle lekkim, ale pożywnym i bogatym w białko, więc wprost idealnym dla osób, które postanowiły nieco odchudzić swoje menu na wiosnę. Puszysty omlet z tuńczykiem w objęciach szczypiorku.





Składniki:
-2-3 jajka
-pół puszki tuńczyka w sosie własnym
-pół pęczku szczypiorku
-nieco startej mozzarelli czy mieszanki serów
-sól, pieprz
-ewentualnie 2-3 łyżki mąki


Jajka rozdzielamy, ubijamy białka na sztywną pianę, pod koniec ubijania dodajemy żółtka. Jeżeli chcecie to można dosypać tyle łyżek mąki, ile jajek, ale nie trzeba. Doprawiamy, dodajemy tuńczyka, część posiekanego szczypiorku i wylewamy na patelnię. Wersję z mąką łatwiej jest przerzucić na drugą stronę ;) Pod przerzuceniu na drugą stronę posypujemy wierzch serem, a po przełożeniu na talerz znów odrobina szczypiorku. 



***
Intensywny tydzień dale trwa. Po odchorowaniu na uczelni przyszedł pracowity czwartek, zakończony bardzo miłym akcentem - pokazem zumby :D Występowałyśmy na "Ladies night" w Cinema-city. Miejsca do tańca było dość mało, więc razem z dwiema instruktorkami i koleżanką tańczyłyśmy na podniesieniu, na tle ekranu. Robiąc swego rodzaju tło dla dziewczyn tańczących na normalny poziomie ;) Było super!
Wczoraj poranek z L., a następnie na 10 na uczelnię. Niestety, pomimo wstępnego przyjęcia na kurs niemieckiego musiałam z niego zrezygnować - terminy dla dwóch grup kolidują z moimi zajęciami na uczelni, a będąc w trzeciej musiałabym przenosić moje czwartkowe korki, co przy kończeniu zajęć o 17 jest średnio wygodne. Niestety, po raz kolejny wychodzi, że nasz wydział ma mało dzienny plan. Żebyśmy nie mieli za dużo wolnego czasu po powrocie do domu :/ Trzy godzinne laborki, w postaci statystyki w Excelu w towarzystwie prowadzącego, który mógłby spokojnie być wojskowym dały nam zdrowo w kość. Jeszcze tylko dwa takie spotkania z tego przedmiotu! Do tego wieczorne zakupy, i po powrocie prawie padłam...
Dzisiaj jedziemy do Wisły, L. zamierza spróbować swoich sił na desce. Jutro może się wyśpię, a popołudniu kolejny pokaz zumby ;)


Udanego weekendu wszystkim ;*

wtorek, 27 grudnia 2011

sałatka "konserwowa" i sposób na jajka, w klimacie sylwestrowym

Jak Wam minęły ostatnie dni? U mnie rodzinnie, duuużo dobrego jedzenia i trzeba teraz odpocząć po Świętach. Boże Narodzenie spędziliśmy w niewielkim gronie u moich rodziców - Rodziciele, Młoda i my z L. Rano na śniadaniu, potem na obiedzie, a popołudnie już tylko we dwójkę ciesząc się chwilą spokoju i książkami. Wczorajszy dzień baaardzo rodzinnie u moich dziadków, w szczytowym momencie było nas piętnaście osób. I okazało się, że była pewna osóbka, która jeszcze bardziej czekała na przyjazd L. niż ja ;) Mała K. uwielbia L., wygłupiać się z nim, bawić i czarować go. Dostał nawet buziaka ;) Sernik z musem czekoladowym i czekoladki z mascarpone zrobiły furorę, a na obiad została podana przepyszna kaczka. 

Były też i prezenty - dwie książki, kalendarze (w tym roku na ścianie w kuchni znów będzie wisieć Szwajcaria), kosmetyki, wymarzony kask narciarski, fundusze na samodzielny wybór prezentów po świętach (coś czuję, że stanie na mojej półce książka Nigelli) oraz zdjęcie sprzed 18-19 lat, moich rodziców i mnie na dworze w okolicy naszego domku w górach, w fantastycznej ramce :)

Moim rodzicom kupiliśmy z L. elegancki zestaw do wina, Młodej książkę, a L. dostał ode mnie bezprzewodową myszkę. 

Pierwsza partia pocztówek postcrossingowych doszła jakiś czas temu, więc wylosowałam kolejne adresy - Holandia, Kanada, USA, Rosja i Niemcy. Wybrałam dzisiaj pocztówki i zaraz zabieram się za ich wypisywanie.
Dzisiaj wieczorem mamy spotkanie klasowe z liceum, chociaż większość gości stanowią ludzie, z którymi kontakt utrzymuję i wiem co się u nich dzieje. Ale zawsze miło wyskoczyć razem na piwo i pogadać :) W czwartek planujemy wyjazd na narty razem z tatą, Młodą i L., w piątek prawdopodobnie w końcu odwiedzę Wrocław, a w sobotę Sylwester. W tym roku spędzamy go u nas w towarzystwie kilku znajomych, moje przygotowania będą dość skromne, bo ciasto oraz chleb (i smalec do tego), ale w najbliższym czasie będę miała dla Was kilka propozycji na przekąski imprezowe. Sałatka konserwowa, to przepis, który poznałam dzięki mojej mamie i naprawdę jest pyszna. Zdjęcia robione przez Młodą.



Składniki:
-ogórki konserwowe
-papryka konserwowa
-ananas
-kukurydza
-ser sałatkowy
-majonez


Jak to w przypadku sałatek bywa - kroimy, wrzucamy do miski i mieszamy.



Druga propozycja to jajka faszerowane w szynce parmeńskiej.

Składniki:

-jajka
-pieczarki
-cebula
-szynka parmeńska
-majonez
-przyprawy

U mnie w domu jajka faszeruje się żółtkiem połączonym z pieczarkami i cebulą. Mama zawsze przekrawała jajka na pół, ale ostatnio zaproponowałam - odkrójmy spód, nafaszerujemy środek i owińmy plasterkami szynki.

Jajka gotujemy na twardo, odkrawamy spód, wyciągamy żółtko, które mieszamy z podsmażonymi pieczarkami i cebulą, majonezem i przyprawami. Faszerujemy delikatnie jajka, obwiązujemy szynką parmeńską.



Smacznego i dobrego ostatniego tygodnia roku 2011 ;)

niedziela, 21 sierpnia 2011

na dzień dobry - dobry wieczór, lubimy jeść IV

Przyszły małe zmiany na blogu, zrobiło się trochę cukierkowo, ale na razie tak mi się podoba :) Weekend mija leniwie i słonecznie. Wczoraj miałam korki, czeka mnie jeszcze trochę w poniedziałek. A dzisiaj rodzinny dzień, sporo czasu spędzę u rodziców, bo L. pojechał na strzelankę.

Dzisiaj słów kilka o pewnych produktach spożywczych, które możemy jeść na śniadanie, obiad i kolację. Są podstawą dobrze zbilansowanej diety i dobrze wpływają na nasz metabolizm. Część czwarta (i na razie ostatnia) dietetycznego cyklu ;)
Słów kilka o jajkach!



Jajka dostarczają bardzo zdrowego i potrzebnego białka, które dobrze wpływa na naszą przemianę materii, ale także zjadając "białkowe" śniadanie (jajka + nabiał albo + ryba) dostarczamy sobie sporo energii i jesteśmy w stanie zaspokoić głód na kilka godzin. Niestety, trzeba uważać na cholesterol, który także zawierają, więc jeśli odżywiamy się zdrowo i ograniczamy tłuszcze to możemy jeść 4-5 jajek tygodniowo. Najzdrowiej - na miękko.

Myślę, że przepisu na jajecznicę czy omlet zamieszczać nie muszę :) Trzeba tylko pamiętać, że najzdrowsza jajecznica/omlet zawiera sporą ilość warzyw (pieczarki, paprykę, szczypiorek etc.) i ewentualnie dwa plasterki szynki (boczek odrzucamy już na początku), a także nie powinny być z więcej niż trzech jajek.

Pasta jajeczna 

Składniki:
-2 ugotowane na twardo jajka
-kilka łyżek jogurtu naturalnego
-ząbek czosnku
-szczypiorek
-rzodkiewka 
-pieprz, sól 

Jajka gotujemy, obieramy i kroimy w kosteczkę albo ugniatamy widelcem. Dodajemy 2-3 łyżki jogurtu albo białego, gładkiego sera. Kroimy szczypiorek i rzodkiewkę, dorzucamy do pasty, wyciskamy czosnek i doprawiamy do smaku. I gotowe do smarowania na kanapki!

Celowo napisałam, że pastę możemy użyć do smarowania kanapek. Bo będąc na diecie nie powinniśmy rezygnować całkowicie z pieczywa! Oczywiście, nie należy jeść codziennie 3 pszennych bułek albo pół chleba, ale pieczywo dostarcza wielu niezbędnych składników mineralnych, a także energetycznych i całkowicie eliminując pieczywo z naszej diety możemy spowolnić nasz metabolizm. Pieczywo musimy też rozsądnie wybierać - najlepiej chleb, żytni albo razowy. Nie musi być bardzo ciemny (jak pumpernikiel), ale bazujący na mące żytniej i zawierający ziarna. I jemy kromkę albo dwie dziennie.
Na "ciemne" pieczywo trzeba uważać, bo często np. pyszne, puchate bułeczki z ziarnami w kolorze kakao, są wypiekane z tej samej mąki co bułki jasne, tylko są barwione!  


 A to propozycja na śniadaniowe jajko sadzone :) Na razowej bułce kładziemy plaster sera albo szynki, potem plaster pomidora i na górę jajko sadzone. Przydają się foremki do smażenia, bo jajko nie rozleje się po całej patelni. I taka sztuczka do równomiernego smażenia, bo ostatnio się dowiedziałam, że sporo ludzi na to jeszcze nie wpadło - jajko przykrywamy pokrywką albo miseczką i wtedy nie trzeba go odwracać ;) 

Do śniadania albo kolacji warto zjeść także chudy biały ser, zrobiony z odrobiną jogurtu, plasterkiem szynki albo kawałkiem ryby, szczypiorkiem, rzodkiewką i czosnkiem albo na deser zmieszać z miodem. 


Tak przyrządzony serek uwielbiam, z moim uwielbieniem dla jajek jest trochę gorzej. Wszystko muszę sobie sama przygotować, bo z jajkami tak już jest, że bardzo łatwo osiągnąć zupełnie inny efekt. Lubię omlety, od roku jem także jajecznicę, a jajka na twardo raz w roku...


***
Z samego rana wpadłam na zdjęcia ze ślubu pani, która się nazywa Paulina Sykut i po pierwsze nie wiem kim ona jest, a po drugie zastanawiam się dlaczego wybrała taką suknię na ślub?


Wiem, że są gusta i guściki, ale chyba trochę za krótka ta kiecka do kościoła.