Czekają mnie trzy egzaminy z całego roku, totalne kolosy, to zdecydowanie najgorsza sesja jak do tej pory... Czy to jest w ogóle do zdania?
Analityczna...
Organiczna...
Biochemia...
| Harper, Stryer, Bańkowski, nie wiem którego "kocham" bardziej. |
Gdyby nie kawa, wspomagacze czekoladopodobne i cudowni ludzie wokół, którzy zmagają się dokładnie z tym samym co Ty, pewnie już wczoraj bym się poddała.
Trzymajcie kciuki, żeby sesja letnia nie przerodziła się w jesienną (wizja potrójnej kampanii wrześniowej naprawdę mnie przeraża) i życzcie mi przede wszystkim siły i cierpliwości, po dziesięciu miesiącach farmaceutycznej batalii, zarywania nocy i codziennego kucia, zostało mi jej już naprawdę niewiele.
Powodzenia wszystkim studentom!
I do napisania mam nadzieję niebawem, postaram się zajrzeć tutaj między drugim, a trzecim egzaminem. Ostatnie starcie 26go! A Wy kiedy kończycie? Jaki egzamin spędza Wam sen z powiek?
Ps. Z drugiej strony nie wiem czy chcę już wakacje. Będzie mi czegoś brakować. Tak, wiem. Jestem nienormalna.