Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pogryzanki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pogryzanki. Pokaż wszystkie posty

27 stycznia 2015

Brukselka marynowana w sosie musztardowym

Na blogu znajduje się kilka brukselkowych pomysłów na ciepło. Tym razem brukselka na zimno, dobrze przemarynowana w prostym sosie  musztardowym. Po nocy w lodówce smakowała już bardzo dobrze, ale po trzech dniach była jeszcze lepsza, bez brukselkowej goryczki, ale z charakterem, a i sos po odstaniu nabrał pysznej mocy.
Kolejną porcję robię przynajmniej z podwójnej ilości składników!




Składniki
1/2 kg brukselki
2 łyżki oleju
1/2 szklanki ciepłej wody
2 czubate łyżeczki lubianej musztardy
kilka szczypt soli
dodałam również mały kawałek pokrojonej chili, ale nie jest niezbędny

Wykonanie
Z brukselki usuwam zewnętrzne liście, odcinam końcówki, kroję na pół.
Przepłukane warzywa gotuję na parze przez 5 minut, przelewam zimną wodą, wytrząsam jej nadmiar.
Na patelni rozgrzewam olej, wrzucam kapustę, mieszam, posypuję kilkoma szczyptami soli, wyłączam gaz. Nie chodzi tu o smażenie warzyw, ale o stworzenie ciepłych warunków, w których smaki lepiej się przenikają. Zamykam pokrywką.
W miseczce mieszam ciepłą wodę z musztardą, jeśli lubicie ostrzejsze smaki, dodajcie również chili, zalewam brukselkę i trzymam pod przykryciem przez kilka minut. Przekładam całość do zamykanego pojemnika / słoika i po przestudzeniu wkładam do lodówki, w której kapusta powinna postać przynajmniej całą noc, ale z dnia na dzień będzie coraz smaczniejsza.
Co jakiś warto całością potrząsnąć, lub stawiać denkiem do dołu, smaki lepiej się połączą.
Brukselki jemy na zimno, koniecznie polewane marynatą.

Oceń przepis:

26 listopada 2014

Chipsy z brukselki

Jedyny powód, dla którego moje dziecko prosi, by do listy zakupów dorzucić brukselkę - chipsy z brukselki! Świetna przekąska sama w sobie lub dodatek do kremowych zup. Nie namawiam Was do dzielenia na listki brukselek, na to sama jestem zbyt leniwa, ale do wykorzystania odrzucanych wierzchnich liści kapusty, czyli kuchnia recyklingowa. Oczywiście zepsute, pożółkłe liście się nie nadają, wybieramy jędrne, zielone.



Składniki
garść wierzchnich liści brukselki
odrobina oleju
sól
tyle właściwie wystarczy, ale możecie bazę urozmaicić o pieprz, słodką paprykę lub wędzoną, przeciśnięty przez praskę czosnek, płatki drożdżowe itp.



Wykonanie
Liście skrapiam niewielką ilością oleju, wrzucam na suchą patelnię jedną warstwą (to ważne, jeśli macie dużo liści, podzielcie je sobie na partie) i piekę przez kilka minut co jakiś czas mieszając, aż się miejscami przybrązowią. Posypuję solą i ewentualnie innymi przyprawami. Zjadamy zaraz po przygotowaniu, najlepiej smakują na ciepło.

Oceń przepis:

12 lipca 2013

Ogórki małosolne

Jak smakuje lato? A czym pachnie?
Pewnie dla każdego z nas będą to inne smaki i zapachy, sama nie potrafiłabym wybrać jednego ulubionego, ba! nie potrafiłabym wybrać tylko pięciu. Jednak absolutnie nie wyobrażam sobie tej pory roku bez chrupiących jednodniowych ogórków małosolnych.


Robię je właściwie non stop - od samego początku sezonu ogórkowego. Małe kilogramowe porcje z koprem, liściem chrzanu (korzenie dodaję do ogórków kiszonych, do małosolnych - tylko liść), czosnkiem i liśćmi czarnej porzeczki lub wiśni, zjadamy już następnego dnia, najpóźniej dwa dni po nastawieniu- takie lubimy najbardziej, lekko kiszone, ale wciąż zielonkawe w środku. Zajadamy się nimi w ciągu dnia i znowu nastawiam nowe, mój absolutny hit spośród smaków lata! :)



Składniki
1 kg ogórków (najlepiej zebranych rano tego samego dnia)
liść chrzanu
łodyga kwitnącego kopru wraz z kwiatami
2 - 3 liście czarnej porzeczki lub wiśni
3 ząbki czosnku
na 1 litr wody - pełna (ale nie czubata) łyżka soli

Wykonanie
Sól mieszam w przegotowanej wodzie do rozpuszczenia. W naczyniu (garnku, słoiku, beczce) układam ciasno umyte górki i czosnek, zalewam przestudzoną (ciepłą, ale nie gorącą) solanką (powinno być jej tyle, by przykryła warzywa), przykrywam liśćmi porzeczki, chrzanu, koprem, obciążam talerzykiem lub kładę pokrywkę i zostawiam przynajmniej do następnego dnia. Jeśli lubicie bardziej ukiszone - zostawiacie do kolejnego lub kilku następnych dni, smacznego!





Oceń przepis:

28 października 2012

Chipsy z dyni

Kolejny przepis dyniowy. Tym razem w postaci chrupiącej przekąski: chipsów! Od kiedy zrobiłam je pierwszy raz, córka nie daje mi spokoju: zrób chipsy, zrób CHIPSY, ZRÓB chipsy... ZRÓB CHIPSY ;)
Jeśli ktoś spodziewał się jakichś cudownych technik cienkiego krojenia dyni nożem, będzie rozczarowany, mammandolinę, a właściwie szatkownicę z różnymi wkładami, z których używam głównie tego do chipsów. O ile buraki, marchew, ziemniaki czy pietruszkę da się pokroić cienko (jakieś 2 mm) nożem z zachowaniem wszystkich palców, to z dynią jest już gorzej.
Do mandoliny załączony jest uchwyt, do którego wbija się kawałki warzyw, szatkuje się szybko i bezpiecznie.
Jakie odmiany dyń będą najlepsze do chipsów? Takie, z którymi nie wiadomo co począć lub resztkami pod tytułem: zrobiłam/- em już zupę, risotto, curry, gulasz, kluski i co dalej z tą dynią? Uważałabym z odmianami ze skórą bardzo twardą- "drewnianą", w którą ciężko wbić nóż i w którą ma się chęć wjechać piłą. Chociaż robiłam chipsy i z takich odmian- jeśli się dobrze upieką- skóra nie przeszkadza bardzo. Dodam że chipsy z Hokkaido nie były najsmaczniejsze, chociaż zachowały ładny kolor.
Do szatkowania za pomocą mandoliny- średnie dynie myjemy porządnie, kroimy na 4 części (lub więcej), pozbywamy się pestek i włókien, wbijamy w uchwyt i trzemy mocno dociskając do tarki.
Chipsy piekę w dużym wkładzie do piekarnika (ok 40cm x 33 cm), miło jest mieć kilka takich blach, ja nie mam. Smaruję jąoliwą/ olejem (na taką dużą blachę- powiedzmy 1 niepełna łyżka) , wykładam pojedyncze poszatkowane kawałki jedną warstwą i piekę w temperaturze 120- 130 st C. Po ok 30 minutach wybieram pierwsze kawałki, ciężko o równomierne upieczenie wszystkich skrawków w jednym czasie, te które są już całe suche i chrupkie są gotowe. Resztę piekę do skutku.
Warzywa bardzo kurczą się podczas pieczenia, z jednej dużej blachy wyjdzie zaledwie garstka. Po upieczeniu można chipsy przyprawić: sól, pieprz, chili, zioła, wędzona papryka, można też wymieszać oliwę z przyprawami przed pieczeniem i tak piec. Mojemu dziecku smakują bez przypraw, więc się nie wysilam :) Po kilku turach na nowo smaruję blachę oliwą. Najlepiej smakują zaraz po wyjęciu z piekarnika. Można też nimi posypywać kremowe zupy (niekoniecznie dyniowe), a gdyby u kogoś wyszła nadprodukcja chipsów, których nie da się zjeść od razu, można je zmielić w blenderze i używać jako przyprawy.
Przepis dodaję do kolekcji przepisów Bei z dynią w roli głównej






Oceń przepis:

29 grudnia 2011

Prażone awokado

Bardzo lubię podgrzane awokado, można je w tej formie zjeść na śniadanie, np. do kromki chleba(w kawałkach lub zgniecione na pastę z dodatkiem soku z cytryny, soli, przeciśniętego czosnku i ewentualnie odrobiny oliwy), jako dodatek do obiadu czy przegryzkę w miejsce frytek lub chipsów. Pokrojone kawałki prażę po prostu na suchej nieprzywierającej patelni, aż się nieco przypalą z obu stron, potem posypuję solą. Patelnię można lekko musnąć oliwą, jednak miejcie na uwadze fakt, że awokado samo w sobie ma sporo tłuszczu.
Podgrzanie podkreśla orzechowy posmak owoców, wg mojej córki mają smak "frytkowy" ;)
Pamiętajcie, że wybieramy lekko miękkie owoce, przy naciskaniu stawiają lekki opór, ale bez problemu dałoby się je rozgnieść widelcem; jeśli są twarde- odkładamy na kilka dni by dojrzały.

prażone awokado

Składniki
(na 1 osobę)
po 1 awokado lub przynajmniej po połówce
sól
ewentualnie odrobina oliwy

Wykonanie
Awokado obieram, kroję na niezbyt grube plasterki (węższe są smaczniejsze, ale powinny zachować formę), wykładam partiami na rozgrzaną patelnię (tak jak pisałam wcześniej- można ją uprzednio lekko naoliwić) i prażę przez kilka minut z obu stron, aż się nieco przypalą. Gotowe posypujemy solą wg uznania (przed soleniem można je również polać odrobiną soku z cytryny), smacznego :)


Oceń przepis:

29 października 2011

Pieczone kasztany II

O pieczonych kasztanach pisałam w zeszłym roku (klik), tym razem upiekłam je tak, by zjeść w formie pogryzanki w miejsce "chipsów" :) Bardzo polecam, wyszły smakowite :)

pieczone kasztany

Składniki
3 szklanki jadalnych kasztanów
4 łyżki oliwy
3 ząbki czosnku
kilka szczypt soli

Wykonanie
Kasztany myję, wrzucam do miski z wodą, wyrzucam te, które wypłyną na wierzch,  resztę suszę ściereczką, nacinam węższy koniec na krzyż  (do połowy kasztana). W miseczce rozcieram czosnek w oliwie, nacieram nią kasztany, posypuję kilkoma szczyptami soli, wykładam jedną warstwą na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia. Piekę w 200 st C ok 30 min, aż nacięte "dzioby" im się otworzą. Zjadamy ciepłe, a właściwie gorące, przestudzone tylko tyle by nie poparzyć sobie paluchów :)


Oceń przepis:

10 stycznia 2011

Wegetariańska fasolka po bretońsku oraz pyszne grzanki

Banał, ale na tyle popularny na moim stole w porze jesienno- zimowej, by dać mu kawałek miejsca na blogu. Poza tym jest to dobra opcja, gdy nie mam pomysłu na kombinacje kuchenne, wystarczy fasola, puszka pomidorów lub przecier, cebula i garść przypraw; dodatkowo, nie ma problemu z konfliktem smaków wśród domowników, wszyscy ją lubimy.



Składniki
ok 400g białej fasoli
3 średnie cebule
1 duża puszka pomidorów lub ok 1l gęstego przecieru pomidorowego (przecieru, nie koncentratu)
1 czubata łyżeczka suszonego majeranku  lub dwie
3 łyżki oleju
2 ząbki czosnku
sól, pieprz
3 listki laurowe
3 ziarenka ziela angielskiego
kilka łyżek posiekanej natki pietruszki (u mnie tym razem mrożona)

Wykonanie
Fasolę moczę na noc, następnego dnia płuczę i gotuję pod przykryciem w nowej wodzie przez godzinę. Przed dodaniem pomidorów z cebulą poziom wody w garnku powinien być minimalny, ale taki by nie przypalić ziaren.
Jak fasola zaczyna mięknąć, na rozgrzanym na patelni oleju smażę pokrojoną w kostkę cebulę- do zeszklenia, dorzucam zmiksowane pomidory i podgrzewam chwilę. Fasolę solę (ok 1 płaskiej łyżki), mieszam, po kilku chwilach dodaję pomidory z cebulą, wrzucam listki laurowe, ziele angielskie i majeranek, podgrzewam wspólnie ok 15 min, wrzucam natkę pietruszki, dosmaczam jeśli trzeba, wciskam przez praskę czosnek, mieszam i wyłączam. Gotowe, smacznego!
Skoro jesteśmy przy banałach, to napiszę jeszcze o pewnych grzankach, o grzankach z chleba litewskiego aromatyzowanych czosnkiem. Jest to najpyszniejsze wydanie grzanek jakie kiedykolwiek jadłam. Co prawda nie jadłam ich aż tak dużo i nie jestem specjalistką ds grzanek, ale zaręczam, że te są faktycznie dobre. Zajadaliśmy się nimi w okresie grillowym, świetna przegryzka do piwa, pomysł przywieziony przez szwagierkę od znajomej Litwinki.

czosnkowe grzanki z chleba litewskiego
 
Składniki
3 duże kromki chleba litewskiego
2 duże ząbki czosnku
oliwa/ olej do smażenia
sól

Wykonanie
Chleb kroję na pół i smażę na rozgrzanym na patelni tłuszczu po kilka minut z obu stron, aż stanie się chrupki, wykładam na papierowe ręczniki i smaruję przekrojonymi na pół ząbkami czosnku z obu stron (solidnie!). Następnie kroję na mniejsze kawałki /niekoniecznie ;)/ i posypuję solą, porządnie, nie żałuję. Smak grzanek zyskuje z czasem, warto zrobić je na kilka godzin przed konsumpcją lub nawet dzień wcześniej- włożyć do pojemnika, zamknąć i schować do lodówki. Bardzo polecam!


Oceń przepis:

27 grudnia 2010

Paluchy selerowe i pasztet z soczewicy


Nie miałam wiele czasu na przedświąteczne pichcenie, na szybko zmontowałam kilka potraw, w tym dwie, które szczególnie polecam. Hitem okazały się paluchy selerowe brane początkowo (ze względu na wygląd) za rybne. Inspiracją był przepis H. Szymanderskiej z książki "Kuchnia Polska. Potrawy regionalne" (bardzo polecam, jest pięknie wydana, znajdziecie w niej wiele inspiracji na regionalne potrawy wegetariańskie, które łatwo można przerobić na wegańskie) na selery w cieście piwnym, przerobiłam je na paluchy w wersji wegańskiej. Wszystkim smakowały poza moją córką /:(/, ale młoda jest, wybaczam ;) Dodam jeszcze, że panierki można użyć tradycyjnej, ale polecam wypróbowanie mojej, ma duże znaczenie dla smaku całości. Można też oczywiście dodać ulubione przyprawy, u mnie podstawowe.

paluchy selerowe

Składniki
1 duży seler (mój był ogromny, ważył ponad kilogram, myślę, że 1,2 kg)
ok 1,5 litry wody + mleko ryżowe, dodałam 3 szklanki (czytałam o dodawaniu mleka krowiego do gotowania selera w celu zachowania białego koloru; moim zdaniem wystarczy późniejszy dodatek soku z cytryny, ja mleko ryżowe dodałam z konieczności, gdyż termin mnie gonił, można ugotować go w samej wodzie)
niepełna łyżka soli
3 łyżki soku z cytryny
6 sporych łyżek mąki z ciecierzycy
gorąca woda (ok szklanki)
po 4 czubate łyżki płatków drożdżowych i wiórek kokosowych
2 czubate łyżki mąki kukurydzianej
sól, pieprz
olej do smażenia

Wykonanie
W garnku zagotowuję wodę z dodatkiem soli, wkładam wyszorowany szczoteczką korzeń, dolewam mleko, przykrywam i gotuję do miękkości ok 40- 50 minut, wyjmuję, przelewam zimną wodą, obieram i kroję w plastry grubości ok 1 cm, następnie w słupki, jak na frytki.
Do miski wsypuję mąkę z ciecierzycy i dolewam tyle gorącej wody by powstała masa o konsystencji rzadszego budyniu, wsypuję kilka szczypt soli i mieszam. Na oddzielnym talerzu mieszam płatki drożdżowe, wiórki kokosowe i mąkę kukurydzianą. Kawałki selera zanurzam najpierw w masie ciecierzycowej, następnie w panierce, wykładam na rozgrzany na patelni olej i smażę na złoto z obu stron. Wykładam najpierw na papierowe ręczniki, następnie do garnka, przesypując kilkoma szczyptami soli i pieprzu. Smakowały zarówno na zimno jak i na ciepło, można je przygotować na obiad, na ucztę świąteczną lub inną imprezkę; tak przygotowane selery można również dodatkowo zamarynować w sosie greckim i podać w miejsce ryby po grecku (klik klik)
Kolejna potrawa to klasyk, pasztet z soczewicy, świetne koło ratunkowe, zawsze wychodzi dobry, smakuje również 'mięsnej' części biesiadników. Ja robię go w różnych wersjach, zmieniam zestaw dodanych warzyw, bawię się proporcjami i doborem przypraw, czasami mieszam soczewicę zieloną z czerwoną, można do niego dodać podsmażone pieczarki lub prawdziwe grzyby. Dzisiaj prezentuję pasztet z dodatkiem curry, słodkiej papryki i kolendry, pycha, polecam!

pasztet z soczewicy

Składniki
(foremka o wymiarach 25 x 14 cm)
300 g zielonej soczewicy
1/2 szklanki oleju rzepakowego
1/2 szklanki kaszy manny
1 niepełna łyżka przyprawy curry (zwykłej najzwyklejszej)
1 płaska łyżka słodkiej papryki
1 płaska łyżeczka zmielonej kolendry
2 cebule
1 średnia marchew
kawałek selera korzeniowego
sól

Wykonanie
Soczewicę porządnie płuczę, jeśli macie czas, to ją namoczcie, wsypuję do garnka, zalewam wodą (ok 3 objętości ziaren), zagotowuję, wsypuję niepełną łyżkę soli, przykrywam i gotuję pod przykryciem na wolnym ogniu. Po ok 30 minutach podnoszę pokrywkę i mieszam intensywnie ziarna drewnianą łyżką by część się rozpadła /jeśli macie chęć można je przekręcić przez maszynkę, ja przy takiej ilości wolę  metodę łyżkową ;)/.
Z oleju przeznaczonego na pasztet odlewam kilka łyżek i smażę pokrojoną w kostkę cebulę, do zeszklenia, dorzucam startą na tarce marchewkę i seler i smażę chwilkę, dodaję do soczewicy. Na patelni rozgrzewam kolejnych kilka łyżek oleju, dodaję curry, paprykę i kolendrę, smażę ok 2 minut i dodaję do warzyw, mieszam, doprawiam solą, dodaję kaszę i pozostałą część oleju, mieszam i przerzucam do keksówki. Piekę ok godziny w nagrzanym do ok 200 st C piekarniku. Kroję po przestudzeniu.


Oceń przepis: