Pokazywanie postów oznaczonych etykietą islandzka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą islandzka. Pokaż wszystkie posty
środa, 28 kwietnia 2021
wtorek, 15 maja 2018
Arnaldur Indriðason "Czarne powietrza"
[RECENZJA]
| cykl z Erlendurem Sveinssonem, tom 10 |
Patrzył w szare i ponure niebo.
Na cmentarzu czuł się zadziwiająco dobrze. Siedział oparty plecami o stary, porośnięty mchem nagrobek i choć było mu zimno, nie zrażał się. Wydawało mu się, że usnął. Wieczorny mrok rozciągał się nad miastem, a poprzez mur cmentarny i stare drzewa nad dawno zapomnianymi grobami dochodził jazgot ulicy. Z każdej strony otaczał go spokój śmierci.
Tu czas przestał mijać.
Tu nie miał czego szukać[1].
wtorek, 22 sierpnia 2017
Viktor Arnar Ingólfsson "Tajemnica wyspy Flatey"
[RECENZJA]
Opodal chłopca dwie samice miękkopióra wysiadywały jaja. Nie ruszały się i trzeba było wprawnego oka, by odróżnić je od torfu i trawy. Ostrygojad stał na kamieniu i głośno klekotał. Pewno gniazdo miał niedaleko stąd, na brzegu. Trochę dalej, pod potężną skałą, leżało truchło wielkiego zwierzęcia.
Nonni widywał już wcześniej podobne rzeczy. Trupy młodych wielorybów, dużych fok albo wzdęte cielska owiec. Teraz różnica polegała na tym, że ścierwo miało na sobie zieloną kurtkę.*
Autor:
AnnRK
o
09:00
20 komentarzy:
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
2017,
4.5/6,
blog książkowy,
blog recenzencki,
Editio,
Ingólfsson Viktor Arnar,
islandzka,
kryminał,
literatura,
recenzje
Lokalizacja:
Flatey, Islandia
czwartek, 21 maja 2015
Jón Kalman Stefánsson "Smutek aniołów"
Tak śmieją się sople lodu
| Jón Kalman Stefánsson Smutek aniołów Wyd. W.A.B. 2015 336 stron |
poniedziałek, 3 września 2012
Yrsa Sigurdardóttir "Spójrz na mnie"
Tajemnica pożaru, czyli thriller po islandzku
O istnieniu Yrsy Sigurdardóttir dowiedziałam się w... Biedronce. Tak, tak to ten market dla biedaków. Tam właśnie nabyłam Weź moją duszę, której oczywiście do tej pory nie przeczytałam (jak to często bywa z książkami, które mam na własność). Nazwisko islandzkiej pisarki jest dla mnie nie do zapamiętania, ale gdy na bibliotecznej półce zobaczyłam Spójrz na mnie, przypomniałam sobie o autorce i książka wylądowała u mnie w domu.
Akcja thrillera krąży wokół pożaru ośrodka rehabilitacyjnego, w którym zginęło kilka osób. O spowodowanie tragedii oskarżono jednego z pensjonariuszy, Jacoba, cierpiącego na zespół Downa. Poproszona o doprowadzenie do rewizji wyroku prawniczka Thora Gudmundsdottir, podejmuje wyzwanie i rozpoczyna własne śledztwo. Jej zleceniodawcą jest Josteinn, pedofil przebywający w ośrodku psychiatrycznym. Thora próbuje dociec, co tak naprawdę się stało tamtej nocy, docierając do cudzych sekretów, które miały pozostać w ukryciu.
Spójrz na mnie łączy w sobie wiele wątków, które w pewnym momencie zaczynają się ze sobą łączyć w sensowną całość, doprowadzając czytelnika do zaskakującego finału. Bohaterowie skrywają wiele tajemnic, których odkrycie ukazuje raczej szokujący obrazek z życia mieszkańców i personelu ośrodka rehabilitacyjnego. Pojawia się też pozornie nie pasujący do całości wątek nadprzyrodzony. Ot, pewną rodzinę nawiedza duch byłej opiekunki ich dziecka. Wszystko ma jednak swoje wytłumaczenie i z każdą stroną autorka przybliża nas do rozwiązania zagadki.
Subskrybuj:
Posty (Atom)