Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Oficynka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Oficynka. Pokaż wszystkie posty

sobota, 4 lutego 2017

Agnieszka Pruska "Żeglarz"
[RECENZJA]



cykl z Barnabą Uszkierem, tom 3


Bałtyk z pewnością nie należy do zbiorników czystych. Co w nim pływa, co się unosi na jego powierzchni - czasem lepiej nie wiedzieć. Zwłaszcza, gdy w jego wodach natrafi się na takie znalezisko, jak to, od którego zaczyna się historia opowiedziana w Żeglarzu Agnieszki Pruskiej.

niedziela, 23 lutego 2014

Sasza Hady "Trup z Nottingham"
Śmierć wydawcy

Sasza Hady
Trup z Nottingham
Wyd. Oficynka
2013
s. 424
Imię i nazwisko: Walter Darrington
Miejsce pracy: wydawnictwo Darrington & Burrows
Stanowisko: szef

Powód zainteresowania osobą: wyżej wymienionego znaleziono w stanie określonym jako sztywny jak kij od miotły[1] w warunkach sugerujących udział osób trzecich w procesie przeniesienia się szefa wydawnictwa do krainy wiecznych łowów (na pisarskie talenty, oczywiście)

Wstępne ustalenia (głos zabiera inspektor Elijah Wright): Nieboszczyka znaleziono o szóstej rano w poniedziałek, piątego marca, kiedy przyszli pracownicy firmy sprzątającej. Ustaliliśmy, że nie znali Waltera Darringtona i nigdy wcześniej go nie widzieli, jako że zwykle pojawiał się biurze koło dziesiątej. Wezwali pogotowie i nas, ale oczywiście było jasne, że ofiara nie żyje już od jakiegoś czasu. Po badaniach ustalono czas zgonu na drugą w nocy z trzeciego na czwartego marca. Słowem Darrington przeleżał sobie całą niedzielę na biurku. Wykryliśmy we krwi obecność substancji toksycznej, a konkretnie końską dawkę teofiliny; to pochodna metyloksantyny. (...) Lekarz ustalił, że Darrington zmarł mniej więcej dwie godziny po przyjęciu substancji toksycznej. Został zasztyletowany od tyłu ostrym narzędziem. (...) Narzędzie zbrodni znaleźliśmy na podłodze, bez odcisków palców[2].

czwartek, 4 lipca 2013

Katarzyna Mlek "Zapomnij patrząc na słońce"
Zapomnisz... Zapomnisz...

Katarzyna Mlek
Zapomnij patrząc na słońce
wyd. Oficynka
2013
256 stron
Chciałabym wam opowiedzieć bajkę. O dziewczynce ze Śląska, małej, ładnej, zawsze uśmiechniętej. Pełnej życia, marzeń i zwariowanych pomysłów. Mogłaby mieć siedem lat. Mieszkać w bloku, przy którym rośnie jarzębina. Mieć tatę, który broniłby ją przed złem. I mamę, najczulszą, najukochańszą, dla której dziewczynka byłaby oczkiem w głowie. Mogłaby być Hanią, Haneczką, Hanusią. Nie zaś Hanką, którą nocą dręczą koszmary, a w dzień matka. 

Nasza Hania rzeczywiście ma siedem lat i jarzębinę pod blokiem. Mieszka na Śląsku, w Katowicach. Na tym jednak podobieństwa się kończą. Bajki nie będzie. Hankę nocą, we śnie, nawiedza ptaszysko, które swą obecnością przynosi autentyczny ból. W dzień, bezbronna dziewczynka narażona jest na przemoc psychiczną i fizyczną ze strony matki. Sabina wszelkie frustracje wyładowuje na córce. A ojciec? Cóż, dziewczynka nie może liczyć na jego wsparcie. Zapracowany, podporządkowany żonie, może najwyżej nocą przytulić przerażone złym snem dziecko. Westchnąć i wyszeptać: Popatrzysz rano na słoneczko, zapomnisz. Zapomnisz...[1] 

sobota, 29 czerwca 2013

Carla Mori "Krew, pot i łzy"
Szatan z Częstochowy


Carla Mori
Krew, pot i łzy
Wyd. Oficynka
2013
310 stron
Gdy na rynku wydawniczym pojawił się Kod Leonarda da Vinci Dana Browna, jedni z wypiekami na twarzy śledzili losy Roberta Langdona, drudzy pomstowali na kiepski styl i liczne błędy, jeszcze inni zszokowani śmiałymi teoriami godzącymi w dobre imię Kościoła rzymskokatolickiego, najchętniej wszystkie wydane egzemplarze spaliliby na stosie. Jedno jest pewne kontrowersyjny temat i wartka akcja sprzedały się w milionach egzemplarzy, a krytyka ze strony przedstawicieli Kościoła nie tylko nie zaszkodziła Brownowi, ale wręcz pobudziła zainteresowanie jego powieścią.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...