Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hammesfahr Petra. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hammesfahr Petra. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 12 stycznia 2014

Petra Hammesfahr "Grabarz lalek"
Spalić niepewność, spopielić strach

Petra Hammesfahr
Grabarz lalek
Wyd. Bellona
2005
384 strony
Wsie rządzą się swoimi prawami. Wiele się tutaj dzieje, ale nic nie wychodzi na zewnątrz. Zmowa milczenia ma tu długą tradycję. Każdy wie, jakie brudy pierze się za płotem, u sąsiada i często gęsto pomaga mu się w praniu tych brudów. Na koniec sąsiad poklepuje sąsiada po ramieniu, mówiąc porozumiewawczo: "I po sprawie, nie ma o czym gadać"[1].

Wydarzenia, o których opowiada komisarz Brigitte Halinger, rozgrywa się właśnie w takim miejscu. Od tragicznych zdarzeń, tajemniczych zniknięć i śmierci kilku kobiet, minęło pięć lat. Ludzie wiedzieli wiele, obserwowali bacznie rozwój zdarzeń, ale nie dzielili się swą wiedzą z policją. Mieli swoje poglądy, pojawiały się one w dyskusjach, spekulacjach. Może gdyby udało się w odpowiednim momencie przerwać mur nieufności mieszkańców, doprowadzić do zeznań, pozbierać fakty, nie tylko plotki, może wówczas cierpienie byłoby mniej dotkliwe. Kto wie, może i ofiar byłoby mniej? I nie mówię tylko o tych, których ciała znaleziono, ale także innych, dotkniętych podejrzeniami, przerażonych sytuacją, której nie potrafili zrozumieć.

czwartek, 12 grudnia 2013

Petra Hammesfahr "Matka"
Nam coś takiego się nie przytrafi!

Petra Hammesfahr
Matka
Wyd. Bellona
2004
376 stron
Mówi Wam coś nazwisko Petra Hammesfahr? Mnie nie mówiło nic, ani przed wyruszeniem do biblioteki, ani gdy ściągałam z półki powieść Matka. Niemiecka pisarka i scenarzystka jest autorką ponad trzydziestu książek (głównie kryminałów i thrillerów), ale tylko cztery z nich doczekały się przekładu na język polski. O tym, że zabrałam książkę, zdecydował gatunek powieści oraz... narodowość autorki. Nie da się ukryć, moja znajomość niemieckich kryminałów i thrillerów sprowadza się do jednego tytułu. Jakiś czas temu w moje ręce wpadł Zimowy morderca Krystyny Kuhn. I to by było na tyle, chyba że pamięć płata mi figle, co też jest możliwe. Tak czy inaczej - nie ma się czym chwalić. Z Matką pod pachą ruszyłam do domu.

Dobrze nam się wiodło, byliśmy szczęśliwą rodziną. Rodzice cieszyli się jeszcze najlepszym zdrowiem, mieliśmy dwie udane córki, harmonijne małżeństwo, a kiedy kupiliśmy stare gospodarstwo, spełniły się także marzenia o domu na wsi[1].

Do czasu.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...